Dodaj do ulubionych

Regionalizmy, gwary

IP: *.devs.futuro.pl 02.04.02, 22:50
Nie wiem czy powinienem zaczynać ten wątek na lubeskim forum ale ostatnio sporo
osób spoza Lublina zaszyca nas swą obecnością więc może się uda. Otóż wiadomo,
że najbardziej rozpowszechnione w Polsce są gwary śląska i góralska. A czy
istnieje gwara, regionalizmy lubelskie? Myślę że tak chodź na pewno nie w takim
stopniu jak w przypadku tych dwóch wymienionych. Czy znacie jakieś słowa
którymi posługujecie się w Lublinie a w innych miastach ich nie rozumieją? Dam
przykład zdania, które jak śmiem twierdzić, nie będzie dobrze zrozumiane przez
nie Lubelaków. Oto one:

Brejdak tej typezki jedzącej cebularz nie ma sary na prytę.

I jak? Znacie jeszcze jakieś regionalizmy lubelskie?
Obserwuj wątek
    • Gość: faciu Re: Regionalizmy, gwary IP: *.limanowa.sdi.tpnet.pl 02.04.02, 23:02
      Bardziej niż wyrażenia odczuwa się akcent...rzecz niezauważalna przez
      Lublinian. Nie jest to takie zaciąganie jak w Tomaszowie Lub., ale jednak.
      Jedynym sformułowaniem charakterystycznym które do dziś mi pozostało jest:
      takoo , oznaczające mnie więcej - takie właśnie...
      • Gość: crusz o takoo! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 20:00
        jeszcze bardziej podoba sie "o takoo"
        wiem z doswiadczenia, bo moj Warszawiak na poczatku nie wiedzial o co chodzi,
        ale chetnie nasladowal:). wypominal mi, choc z :), ze zaciagam..
        [a to nieprawda!!:)]
    • Gość: wnadad Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.04.02, 02:12

      > Brejdak tej typezki jedzącej cebularz nie ma sary na prytę.
      >
      To nie regionalizm lubelski, to jakis obrzydliwy slang.
      • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: 133.66.31.* 03.04.02, 06:56
        Co do regionalizmow, to w Polsce wschodniej funkcjonuje slowo "ciapy" zamiast ogolnopolskiego "kapcie". Niestety, pobyt w Wawie sprawil, ze coraz rzadziel go uzywam. Oprocz tego, w Lublinie mowi sie "kajtac sie", zas np. w Warszawie czy Gdansku mowia "hajtac sie". Co do akcentu to sie zgodze, wielokrotnie mi to wytykano, hihi.
        • gosia-s Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 09:01
          "Brejdak,", "brejdaczka" jest to na pewno Wasze, tj. regionalne. Kiedy
          przyjechałam do Lublina ze Świnoujścia nie znałam tego.
          • eor Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 10:29
            Grendel, a co to jest typezka?

            W Lublinie chyba nie ma zbyt wielu regionalizmow. Brejdak, ciapy, czego....
            Malo tego jest. Osobisce najbardziej mi sie podobalo uzywane niegdys na wsiach
            "musi" w sensie "z pewnoscia". Dla tych, ktorzy nie wiedza o co chodzi przyklad
            zadania: Musi dzisiaj ladna pogoda bedzie.

            A dla zbierajacych wyrazenia gwarowe:

            W antrejce na ryczce staly pyrki w tytce. Nie chcialem bejmami szajstac na
            drynde, winc pognalem jak ten kejter na bimbe.
            • gosia-s Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 10:47
              eor napisał(a):

              >
              > A dla zbierajacych wyrazenia gwarowe:
              >
              > W antrejce na ryczce staly pyrki w tytce. Nie chcialem bejmami szajstac na
              > drynde, winc pognalem jak ten kejter na bimbe.

              Możesz to przetłumaczyć?
              Ja polonistką nie jestem, ale według mnie to ciekawe.
              • eor Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 10:58
                gosia-s napisał(a):

                > W antrejce na ryczce staly pyrki w tytce. Nie chcialem bejmami szajstac na
                >
                > drynde, winc pognalem jak ten kejter na bimbe.
                >
                > Możesz to przetłumaczyć? Ja polonistką nie jestem, ale według mnie to ciekawe.


                Alez prosze bardzo:

                W przedpokoju na stoleczku staly ziemniaki w torebce.
                Nie chcialem wydawac pieniedzy na taksowke, wiec pognalem jak ten kundel na
                tramwaj.

                Ja rowniez nie jestem polonista i mnie takze ciekawi ta gwara. Zabawne, ze wielu
                wyrazow uzywa sie nadal. Wiekszosc wyszla juz z uzycia, ale do dzis robi sie zupe
                z tytki, zaklucza sie drzwi, chodzi na blauke, czy szykuje sobie skipke
                (naturalnie jesli jest obklad;)))))).
                • gosia-s Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 11:30
                  No to może i ja pochwalę się gwarą (jeśli można to tak nazwać) z moich stron.
                  Jedyne co pamiętam, to określenie kogoś, kto wygląda niechlujnie
                  mianem "rajzer" (chociaż nie wiem, może to nie jest regionalne, może
                  powszechne?...).
            • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 03.04.02, 10:56
              eor napisał(a):

              > Grendel, a co to jest typezka?

              Chodzi tu o kobietę, dziewczynę (ale nie dziecko),ogólnie: przedstawicielkę płci
              żeńskiej.
              Jest również męska wersja tego wyrazu: typo.
              Często dzieci w szkole tak mówią, np: "typezka/typo od polskiego postawił mi
              trójkę"


            • Gość: poslucha Re: Regionalizmy, gwary IP: *.powered-by.skynet.be 30.05.02, 14:05
              Jestem urodzona Lublinianka i po raz pierwszy spotkalam sie z wyrazeniem 'musi' uzywanym w jakims innym
              kontekscie niz 3 os. l.poj. rodz. meskiego. Podejrzewam, ze nie zrozumialabym tego zdania, gdyby nie wyjasnienie
              piszacego.
              Co do slangu - nie wiem czy takowy istnieje, jest wiele roznic miedzy poszczegolnym regionami, to chyba normalne,
              ale na pewno nie jest to jakas bardzo wyrozniajaca sie odmiana polskiego. Czy mamy inny akcent? Mysle, ze nie,
              moze pewne slowa inaczej akcentujemy lub np. zamiast warszawskiego 'gosciu' (w znaczeniu facet), w Lublinie
              powie sie raczej 'goscio'. Czasami mi zarzucano, ze zaciagam z rosyjska, ale traktowalam to jako bardzo
              przesadzone. W Wwie spotkalam sie takze z inna intonacja, np. kiosk, wymawiany jest tam jako KIJOSK itp., itd.
              eor napisał(a):

              > Grendel, a co to jest typezka?
              >
              > W Lublinie chyba nie ma zbyt wielu regionalizmow. Brejdak, ciapy, czego....
              > Malo tego jest. Osobisce najbardziej mi sie podobalo uzywane niegdys na wsiach
              > "musi" w sensie "z pewnoscia". Dla tych, ktorzy nie wiedza o co chodzi przyklad
              >
              > zadania: Musi dzisiaj ladna pogoda bedzie.
              >
              > A dla zbierajacych wyrazenia gwarowe:
              >
              > W antrejce na ryczce staly pyrki w tytce. Nie chcialem bejmami szajstac na
              > drynde, winc pognalem jak ten kejter na bimbe.

        • michal.ch Re: Regionalizmy, gwary 11.04.02, 18:54
          Zasmucę Was, ale "ciapy" od dawien dawna używane są w Łodzi, więc Lublin nie ma
          na nie monopolu. :)
        • Gość: Yaroo Re: Regionalizmy, gwary IP: 217.153.114.* 23.05.02, 14:53
          Ja równiez wyjechalem do Wawy 2 lata temu i takze zauwazylem, ze nikt nie wie
          co oznacza slowo "ciapy". W Wawie maja "kapcie" a w Kielcach, skad pochodzi
          moja zona "trepki". Poza tym zarzucaja mi wciaz, ze zjadam koncowki, np.:
          zamiast "jedzą" mowię "jedzo", "biegną" mówię "biegno". Na poczatku nie
          chcialem sie z tym zgodzic ale to prawda...

          Lublinianin w Wawie
      • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 03.04.02, 10:59
        Może i slang ale wszystkie te wyrazy są bardzo popularne i używane w mowie
        potocznej. I to nie tylko przez młodych.
      • Gość: crusz jaki znowu slang?! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 20:04
        no co Ty dajesz?! to nie slang, tylko konkretny przyklad, najprawdziwszy!
        nie wiem czy jeszcze gdzies (nie mowie, ze tylko tu) mowi sie "pryta" (po
        innemu = belt itp.).

        inny przyklad to "ciapy". znajomi Warszawiacy strasznie sie ze mnie nabijali za
        te "ciapy"...
      • Gość: zbigwu Re: Regionalizmy, gwary IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 01.07.02, 21:41
        no pewnie , że to slang a nie żadna gwara.
        Trzeba wiedzieć o czym się mói.
      • Gość: zbigwu Re: Regionalizmy, gwary IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 01.07.02, 21:42
        no pewnie ,że to nie gwara tylko ohydny slang.
        Trzeba wiedzieć o czym się mówi.
    • Gość: agatka Re: Regionalizmy, gwary IP: 195.217.253.* 03.04.02, 11:46
      A co z przejazdowka? Od 6 lat jestem w Warszawie i mowie sieciowska, ale o ile
      pamietam to w Lublinie byla przejazdowka.
      • eor Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 11:58
        Gość portalu: agatka napisał(a):

        > A co z przejazdowka? Od 6 lat jestem w Warszawie i mowie sieciowska, ale o ile
        > pamietam to w Lublinie byla przejazdowka.

        A jak kupujesz lody to prosisz o 3 galki, czy o 3 kulki, jak mowia w W-wie?

        • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 12:13
          Mnie kiedyś rzucało się w "uszy" mówienie np robio zamiast robią, lub kury
          piejo zamiast pieją itd. jak również mowa taka trochę zaciągająca, z lubelska.
          Jeszcze mówienie np o mężczyźnie i kobiecie - one zamiast oni. Teraz tego już
          prawie nie zauważam ;)
          • Gość: ryżymałp Re: Regionalizmy, gwary IP: 195.116.167.* 03.04.02, 13:11
            No to cóś ze wschodu ( a przynajmniej tak mi się wydaje):
            fifrak- cienkie odzienie
            wspomniane już wyżej "musi" ,
            raby pies - łaciaty,
            pochwiściel -???( nie kojarzyć sobie proszę - to chyba nie to samo co
            piździelec),
            pampuchy - cos co w poznańskiem nazywa się pyry a po polsku bułki na parze z
            dziurką,
            no jak mi się cos jeszcze przypomni to napiszę

            • eor Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 13:15
              Gość portalu: ryżymałp napisał(a):


              > pochwiściel -???( nie kojarzyć sobie proszę - to chyba nie to samo co
              > piździelec),
              :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

              > pampuchy - cos co w poznańskiem nazywa się pyry a po polsku bułki na parze z
              > dziurką,

              PYZY, nie pyry. Pyry to ziemniaki, a pyzy to wlasnie taka bulka na parze. A skoro
              o pyrach mowa to najlepsze sa z gzikiem:)))))

              • Gość: faciu Różnice IP: *.limanowa.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 13:34
                Pantofle w Lublinie oznaczają półbuty, no i odwieczny spór: My na południu
                chodzimy na pole a wy wychodzicie na dwór..:))
              • Gość: ryżymałp Re: Regionalizmy, gwary IP: 195.116.167.* 03.04.02, 13:54
                no to ja wiem , że pyry to ziemniaki , tak mi się napisało . A starałam sie
                uważać , żeby pyr nie pomylić z pyzami i chyba sie z tego starania przegrzałam
                i tak wyszło:-)
                • eor Re: Regionalizmy, gwary 03.04.02, 14:20
                  Te pyry wcale nie sa tak czesto uzywane. Zazwyczaj mowi sie kartofle, a pyry
                  miewaja dosc pejoratywny wydzwiek. Pyrki brzmia lepiej:))

                  Podobal mi sie zawsze taki idiom, ktory juz calkiem chyba zaginal, a ktory
                  oznaczal "odwal sie" - Skocz mi w pyry...:)))))))) Niezle, prawda?
                  • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 03.04.02, 16:56
                    kradziej-złodziej, zdybać-znaleźć, mój-mąż, moja-żona, resztę musowo se
                    przypomnieć.
                    • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: 133.66.31.* 04.04.02, 08:29
                      Z moich doswiadczen w Warszawie wiem, ze ludzie nie rozumieli slowa "zgacha". Moze to tylko slang z mojej dzielnicy (Srodmiescie). Poza tym jest jeszcze slowo "obczajac", co do ktorego nie jestem pewien, czy jest lubelskie, czy ogolnopolskie
                      • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 04.04.02, 19:15
                        Ja też słyszałem że ludzie spoza Lublina nie wiedzą co to "obczajać". Ale muszę
                        przyznać że "zgacha" mi nic nie mówi. Jacku, czy możesz to wyjaśnić?
                        • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: 133.66.31.* 05.04.02, 08:33
                          "zgacha" to cos w rodzaju zdziwienia, zaskoczenia, wtedy kiedy ci szczeka opada i mowisz "eee????"
                          • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary 05.04.02, 09:37
                            Gość portalu: Jacek napisał(a):

                            > "zgacha" to cos w rodzaju zdziwienia, zaskoczenia, wtedy kiedy ci szczeka opada
                            > i mowisz "eee????"

                            To chyba takie powiedzenie młodzieżowe, slangowe a nie typowe lubelskie???
                          • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 05.04.02, 11:10
                            Chyba bardziej znany jest zwrot "zgasić kogoś", który jest stosowany wówczas
                            kiedy jedna osoba tak coś powie drugiej, że ta nie wie co w tym momencie
                            odpowiedzieć. Od tego zapewne wzięla się ta "zgacha".
                            • ronja Re: Regionalizmy, gwary 05.04.02, 13:36
                              Kolejny regionalizm ze wsi: "tamoj" w sensie "gdzieś tam"

                              Ale przeciez chodzi sie na dwór a nie na pole!!!!!:) Na pole tylko od czasu do
                              czasu:)
    • Gość: Jurek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 12:06
      Tak, znamy reginalizmy prosto ze Świdnika:
      - zreszto, (zresztą)
      - któro,(którą),
      - obczasy (obcasy)
      - zładować coś (zrobić coś)
      a także nowe określenie na Świdnik: PIERDZIURDZIOWO!
      • ronja Re: Regionalizmy, gwary 05.04.02, 13:35
        Hmmm, chyba spod Świdnika, ja takich nie zauwazyłam:)))
        • Gość: Kaska Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 05.04.02, 13:41
          "onegdaj" czyli kiedyś,
          warszawiacy dorzucaja końcówki "-om" prawie do wszyskich czasowników.... chyba
          taka naleciałość mazowiecka.....
          • ronja Re: Regionalizmy, gwary 05.04.02, 14:09
            oj, bo to czy to takie ważne - robio czy robiom...;)
    • Gość: Pola Re: Regionalizmy, gwary IP: *.extern.kun.nl 05.04.02, 21:08
      Przed chwilka byla u mnie znajoma, ktora pochodzi z
      Krakowa (okolic tego miasta wlasciwie) ;) Oprocz tego, ze
      notorycznie chodzi NA POLE, to jadac autobusem cala noc,
      ani razy sie nie ZDRZEMLA :)
      • Gość: ktoś Re: Regionalizmy, gwary IP: *.brzesko.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 21:44
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > Przed chwilka byla u mnie znajoma, ktora pochodzi z
        > Krakowa (okolic tego miasta wlasciwie) ;) Oprocz tego, ze
        > notorycznie chodzi NA POLE, to jadac autobusem cala noc,
        > ani razy sie nie ZDRZEMLA :)

        od roku mieszkam 50 km od Krakowa.
        kilka przykładów w stylu ZDRZEMŁA:

        zepchłam
        wyciągłam
        ściągłam
        wygła (się głowa)
        alem się obrała
        mrukłaś
        nacisła
        poślizgła
        zamkłam

        i notorycznie my byli, my robili

        P.S. ciekawy to wątek.

        • Gość: Pola Ktos :)))) IP: *.extern.kun.nl 07.04.02, 21:50
          i jeszcze np. czeba zamiast trzeba ;)))))

          Ale dzisiaj nastapila w mojej kuchni integracja
          lubelsko-krakowska, owocem czego byly kopytka z sosem
          pieczarkowym! Mniam mniam!! ;))
          Pozdrawiam smacznie ;)
          Polcia
    • Gość: paveua Re: Regionalizmy, gwary IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 08:17
      Moich znajomych nielubelaków zawsze rozbawia moje chodzenie
      "na skuśkę"...

      pozdrawiam
      • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary 07.04.02, 10:45
        Gość portalu: paveua napisał(a):

        > Moich znajomych nielubelaków zawsze rozbawia moje chodzenie
        > "na skuśkę"...
        >
        > pozdrawiam

        O!!!!!! To nie jest tylko powiedzenie lubelskie;)))))
        • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 07.04.02, 10:56
          o kurna Olek! skąd to się wzięło?
          • Gość: wandad Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.04.02, 01:23
            Gość portalu: empi napisał(a):

            > o kurna Olek! skąd to się wzięło?

            A skad sie wzielo takie cos: "a w zyciu Mariana" = nigdy w zyciu
    • Gość: Mr. T Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ne.client2.attbi.com 08.04.02, 05:41
      Ciekawe, ze tyle osob pisalo, a nikt nie wspomnial o "modzeniu". Mysle, ze
      zalapuje sie w pierwszej grupie z ciapami i brejdakiem. Mysle, ze "trajlusie"
      tez moga byc lubelska nazwa... Jeszcze jest takie jedna powiedzonko " Nie
      peniaj", ale z tym nie jestem pewien, czy to lubelskie, czy ogolnie slangowe.
      Slusznie ktos zauwazyl "pantofle" uzywane jako polbuty. Jedna rzecz, ktora mnie
      zawsze denerwowala, jako mieszkanca LSM, to bylo to, kiedy ludzie mowili, na
      LSM-ach, zamiast na LSM-ie. Zwykle byli to tez ludzie, ktorzy na LSM nie
      mieszkali...
      A tak a propos... teraz wlasnie czytam to co wczesniej napisalem i widze
      slowo "zalapac" Ciekawe, czy to tez lubelskie?
      • Gość: Mr. T Jeszcze jedno slowko mi sie przypomnialo... IP: *.ne.client2.attbi.com 09.04.02, 01:44
        Mam jeszcze jedno slowko: Taryfa (taksowka) i taryfiarz (taksowkarz).
    • Gość: Michał Re: Regionalizmy, gwary IP: 195.94.193.* 08.04.02, 09:40
      Jestem warszawiakiem i z poczatku bardzo mnie bawiły Wasze ,,ciapy''. Ale o tym już była mowa.
      Natomiast ja chciałem wspomnieć o nieco rzadszym słowie. Moja żona (z Lublina) na takie srebrne papierki, w które zawija się cukierki mówi ,,pazłotka''. Dla mnie zawsze były to ,,sreberka''.
      • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary 08.04.02, 11:00
        Gość portalu: Michał napisał(a):

        > Jestem warszawiakiem i z poczatku bardzo mnie bawiły Wasze ,,ciapy''. Ale o tym
        > już była mowa.
        > Natomiast ja chciałem wspomnieć o nieco rzadszym słowie. Moja żona (z Lublina)
        > na takie srebrne papierki, w które zawija się cukierki mówi ,,pazłotka''. Dla m
        > nie zawsze były to ,,sreberka''.

        To nie jest określenie z lubelszczyzny. Ja to określenie "pazłotko" znam z
        innego rejonu kraju. Jako dziecko dziwiłam się, że pazlotko jest srebrne:)))
        • ronja Re: Regionalizmy, gwary 08.04.02, 12:40
          Słuchajcie, kiedyś byłam w górach z ludźmi z Tarnowa - pewien wieczór
          spędzilismy na naśmiewaniu się z naszych gwar - nas do śmiechu doprowadzały te
          ich: dżemy, drzemki, szczykawki, drzewa, drzazgi i td. czytane jak głoska "dż".
          Na co koleżanka z Tarnowa:
          - Cholera jasna, a wy co? Strzypawki mówicie????

          Chodziło jej o szczypawki w sensie skorków...
          • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary IP: *.proxy.aol.com 09.04.02, 04:02
            To bedzie chyba o gwarze spod Lublina. Swego czasu pracowalem w jednej z
            szacownych instytucji lubelskich, gdzie portierka - starsza sympatyczna pani,
            jak mniemam spod Lublina rodem uzywala takie sformulowania, gdy ktos do mnie
            dzwonil z miasta, a ona nie mogla mnie znalezc:
            "Chyba sobie pan gdzies poszel, a ja nie moglam pana zdybac". Powiedzenie to
            weszlo z czasem do powszechnego uzytku w tejze instytucji.
            Z innych regionow, pamietam z dziecinstwa spedzanego na koloniach ludzi z
            Sandomierza, ktorzy nie mowili "zobacz to" tylko "obadaj to". I z bliskiej
            Chelmszczyzny, gdzie na nasza cwikle, czyli buraczki z chrzanem mowi
            sie "chrzan".
            • Gość: Karol Re: Regionalizmy, gwary IP: *.proxy.aol.com 09.04.02, 05:15
              Modne ostatnio jest slowo ;korek" oczywiscie chodzi mi o drogowy.
              Dlaczego mowi sie w j. polskim to bez sensu powiedzenie.Dla mnie korek
              moze byc od butelki,jako produkt dekoracyjny albo jako bezpiecznik elekt.
              Czy moze ktos wyjasni to pospolite a nieladne powiedzenie,gdzie zostalo
              pierwszy raz uzyte.
              • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 09.04.02, 08:16
                Troszki pozno, ale przypomnialo mi sie, ze dla mnie zawsze samcem "typezki" byl "typez", a nie "typo".
                Obok brejdaka jest tez oczywiscie brejdaczka. Moj kumpel z kolei zaczal ostatnio mowic na trajlusia
                "trambabulach".
                Co sadzicie o slowie "charchara" oznaczajacym cos duzego i brzydkiego?
                • Gość: xxx Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.devs.futuro.pl 09.04.02, 08:28
                  Mój syn, mając jakieś 5 lat, na metro mówił "metroplex".
                  • Gość: jazzak Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.mst.gov.pl 09.04.02, 10:04
                    Lampicie się w te monitory i lampicie.
                    pzdr.
                  • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie 09.04.02, 10:05
                    A nazwa "zimne nogi", "galaretka z nóżek", w Lublinie spotkałam się z
                    nazwą "drygle" a na wybrzeżu z nazwą "zylc" :)
                    • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: 207.77.123.* 09.04.02, 20:18
                      Jezeli chodzi o jedzenie, to wiem, ze w Lublinie znana jest taka potrawa z
                      ziemniakow jak "psiocha", zwana inaczej "lamieszka" - obydwie nazwy uzywane
                      zamiennie. O galarecie z nozek slyszalem tez nazwe pochodzaca ze
                      wschodu "cholodziec".
                      • eor Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie 09.04.02, 22:06
                        Pierwszy raz slysze o psiochach, lamieszkach, czy dryglach. Nie mam zielonego
                        pojecia o czym mowicie. Zaczynam sie zastanawiac, czy ja aby na pewno w Lublinie
                        sie wychowalem:o)))))))
                        • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.ltk.com.pl 09.04.02, 22:29
                          to są kartofelki "zmiksowane" z mąką i mlekiem.Je się to
                          łyżką.Smaczne,niektórzy nazywają ją (tzn. psioszkę)- lubelskie pure.
                          smacznego eor.
                          • Gość: Maestro Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 00:25
                            Gość portalu: empi napisał(a):

                            > to są kartofelki "zmiksowane" z mąką i mlekiem.Je się to
                            > łyżką.Smaczne,niektórzy nazywają ją (tzn. psioszkę)- lubelskie pure.
                            > smacznego eor.
                            Ja też jestem "stamtąd" Rejon Kodeń-Zabłocie-Sławatycze.
                            Ale u nas na to to mówi się "PORKA".A tak naprawdę jak chcecie posłuchać typowej
                            gwary to radzę się urać do Stoczka Łukowskiego a najlepiej to na targ.Nie wiem
                            czy Ktoś zrozumie do końca.Ja zawsze "wysiadałem" po kilku zdaniach.Mam ciotkę
                            pochodzącą stamtąd to czasmi jak zacznie "nadawać" to przestaję kojarzyć po kilku
                            sekundach.


                            • Gość: Casey Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.proxy.aol.com 10.04.02, 00:49
                              A czy jadl ktos kartofle psiukane z maslanka??
                              • Gość: Maestro Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 01:01
                                Ale "psiukane" czy "bryzgane" ?.
                                • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.proxy.aol.com 10.04.02, 04:30
                                  Jasne, ze "bryzgane". Ale nie wiem czy to sie w Lublinie podaje. Z opowiesci
                                  zaprzyjaznionych osob wiem, ze potrawa ta podawana jest bardziej na poludniu
                                  Polski.
                                  Mysle, ze w okolicach Toamszowa Lubelskiego za to mozna posluchac sobie
                                  autentycznego balaku lwowskiego, przynajmniej jego resztek.
                              • Gość: Karol Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.proxy.aol.com 10.04.02, 05:18
                                Gość portalu: Casey napisał(a):

                                > A czy jadl ktos kartofle psiukane z maslanka??

                                Tak bylem kiedys zaproszony na ten poczestunek.Bylo to na wiosce podzamojskiej
                                (gdzie nawet wrony zawracaja).Pewna gospodyni podala do stolu kartofelki
                                a maslanka wypsiukala danie przy pomocy swojej strasznie starej geby.
                                Do tego jeszcze zyczyla mi smacznego.
                          • Gość: HT Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.telepraca.org 17.05.02, 19:08
                            Gość portalu: empi napisał(a):

                            > to są kartofelki "zmiksowane" z mąką i mlekiem.Je się to
                            > łyżką.Smaczne,niektórzy nazywają ją (tzn. psioszkę)- lubelskie pure.
                            > smacznego eor.

                            o to bedac rodowitym lublinianinem wiem ze na to pure mowi sie jeszcze "fuszer"
                            lub "fusier", a na trolejbus "suwak"
                        • Gość: diana Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: 151.10.115.* 16.04.02, 13:29
                          a ja słyszałam i nawet często jadłam.
                          moja babcia opowiadała taką historię związaną z lamieszką: jako młoda
                          dziewczyna była u kogoś na wsi. tam chodził jakiś biedny człowiek od domu do
                          domu i pytał czy nie ma dla niego jakiejś pracy (pomoc w gospodarstwie) i czy
                          ktoś nie dałby mu czegoś do jedzenia. wtedy gospodyni powiedziała że nie ma
                          męża w domu więc ona nie wie nic na temat pracy ale może dać mu psiochy :)
                          facet widocznie nie znał tej nazwy (może był spoza lubelszczyzny :)) bo splunął
                          i uciekł.
                        • Gość: pbrus Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.dynamic.mm.pl 12.09.13, 10:41
                          psiocha, lamieszka(lemieszka, lemiąszka) - inaczej fusia(fuś) albo kulasza ; )
                    • Gość: lutzek Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.polcard.com.pl 10.04.02, 12:49
                      lucy_z napisał(a):

                      > A nazwa "zimne nogi", "galaretka z nóżek", w Lublinie spotkałam się z
                      > nazwą "drygle" a na wybrzeżu z nazwą "zylc" :)

                      Zadne "zimne nogi" czy "galaretka z nozek", po prostu "galert" ew. "galercik", ale to akurat po Slasku. Wiem, bo akurat ja lubelak mam zone hanyske. A nasze dzieci, to będa "krojcoki", takie skrzyzowanie "hanysa" z "gorolem" :-)))

                      Pozdrawiam
                      • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: 207.77.123.* 10.04.02, 16:40
                        Ta "galareta z nozek" to moze byc jeszcze "studzienina", ale nie pamietam w
                        jakim regionie Polski uzywa/uzywalo sie tego.
                        Za to mamy swoje cebularze, ktorych nie znaja w innych regionach Polski, a od
                        starszych od siebie wiem, ze w lubelskich piwiarniach przed wojna podawano do
                        piwa darmowy solony groch, zeby klient wiecej piwa zamowil.
                        • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: 207.77.123.* 10.04.02, 16:43
                          Przypomnialo mi sie jeszcze jedno. Kilka osob z zachodu Polski zwracalo mi
                          uwage, gdy uzywalem zwrotu "umowimy sie na tygodniu", ze podobno jest to
                          lubelski rusycyzm (zabor rosyjski, tzw. Kongresowka) i ze prawidlowo powinno
                          sie mowic "umowimy sie w tygodniu", co znowu brzmi dla mnie bardzo dziwnie.
                          Podobno tez lublinianie o swoim miescie mowia "Lublyn" - nie wiem, ja chyba
                          mowie normalnie.
                          • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.ltk.com.pl 10.04.02, 17:10
                            co to znaczy " huzia na Józia"( może przez ch, nie wiem)?.
                          • m.in Re: Regionalizmy, gwary 10.04.02, 17:16
                            było gdiześ na początku wątku "kajtac sie" jako "hajtać się". W Puławach
                            kajtnąć się znaczyło zawsze "wsiąść na rower i podjechać gdzieś". Teraz nie
                            wiem bom w Krakowie.
                            Wiecie, ze tu na południu "daje się psa do pola"?
                            próbuje oduczyć tego żonę, ale jest twarda.
                            Ciekawe, że nikt nie pisze o archaicznej, przepieknej liczbie podwójnej,
                            uzywanej jescze przez starszych ludzi w trójkącie Puławy, Kazimierz, Nałęczów.
                            Np "chodźwa": chodźmy we dwójkę; pódźwa: idżcie we dwójkę itd.
                            Próbowałem sie tego nauczyć, ale niestety... :-(((
                            "Bujaliście się na rurce" w Kazimierzu?
                            pzdr 4all
                            • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.devs.futuro.pl 10.04.02, 17:59
                              Mój kolega z Mazur który teraz mieszka w Lubline mówił że w naszym kochanym
                              mieście nie mówi się "chodźcie" tylko "chódźcie". Kojarzy mu się to z
                              wyrazem "chódź" która oznacza zgromadzenie ludzi (jest coś takiego?). Kiedy
                              ktoś przy nim kiedyś powiedział "chodźcie idziemy..." myślał że jest to jakaś
                              zachęta do zmasowanego ataku na kogoś.
                              • faciu Re: Regionalizmy, gwary 10.04.02, 18:51
                                Mi tam Chódź kojarzy się z chucią ... :))
                                • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 10.04.02, 21:34
                                  muchy w nosie (ryżymałp nie wie co zrobić z muchą), co to znaczy?.
                                  • Gość: Casey Re: Regionalizmy, gwary IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 05:25
                                    Na Mazowszu uzywa sie slowa "latos' w znaczeniu, w tym roku.
                                    • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 11.04.02, 07:53
                                      Co do galarety - u mnie w domu zawsze mowilo i mowi sie na to "dryga", a
                                      nie "drygle" - pierwsze slysze. Co do "kajtania sie", to oczywiscie i w
                                      Lublinie funkcjonuje to w znaczeniu "przejechac sie", tak jak np. w
                                      wyrazeniu "te, daj kajta/daj sie kajtnac". Jako Lubelak nie moge sie natomiast
                                      zgodzic ze stwierdzeniem, iz mowie na swoje miasto "Lublyn", gdzyz wg. mnie
                                      jest to typowo warszawska wymowa. Po raz pierwszy uslyszalem ja na Dworcu
                                      Wschodnim u pani zapowiadajacej pociag. Od razu przypomniala mi sie
                                      nauczycielka chemii z podstawowki, ktora zwykla mowic "cuker, malynowy" itd. :)
                                      Pozdrawiam,
                                      • ronja Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy 11.04.02, 08:13
                                        Słuchajcie ostatnio mi kumpel fajny zwyczaj opowiedział z Mazowsza.
                                        Chodzenie po dyngusie...
                                        Mi z wspomnien z dzieciństwa kojarzy się to z łażeniem stad chopaków po wsi i
                                        oblewaniem śmierdzącymi perfumami na początek, a potem wiadrami wody...
                                        Natomiast pod Grójcem - bierze się gitary, harmonie i przez całą noc z
                                        niedzieli na poniedziałek chodzi sie od chaty do chaty, gra, śpiewa. wyciaga
                                        ludzi z łżek, gospodarze wystawiają na stół litry alkoholu, zakaski a potem
                                        dołaczają się do dyngusujacych...
                                        • Gość: as Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy IP: *.kuratorium.lublin.pl 11.04.02, 08:56
                                          nikt nie wspomniał o powiedzonku ale w dechę dechowy znaczy dobry
                                          • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 11.04.02, 09:45
                                            Mysle, ze w deche, wdechowy to wyrazenia ogolnopolskie. Po raz pierwszy
                                            zobaczylem to slowo w jakiejs ksiazcze dla mlodziezy. W Lublinie nie zdarzylo
                                            nie sie tego slyszec, a przynajmniej nie pamietam.
                                            • ronja Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy 11.04.02, 10:00
                                              W Zielonej pieczęci Ożogowskiej?
                                              • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary - kilka komentarzy IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 11.04.02, 11:19
                                                Chyba nie. To musialo byc cos innego. Pamietam tylko fragment "Masz palto w
                                                deche". Nie pamietam niestety kto i do kogo to mowil.
                            • Gość: jimson Re: Regionalizmy, gwary IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 16:22
                              m.in napisał(a):

                              > było gdiześ na początku wątku "kajtac sie" jako "hajtać się". W Puławach
                              > kajtnąć się znaczyło zawsze "wsiąść na rower i podjechać gdzieś". Teraz nie
                              > wiem bom w Krakowie.
                              Lepiej pozno niz wcale.
                              W Pulawach, jezeli chodzi o "kajtnac sie" to nic sie nie zmienilo :)))
                          • Gość: maciek Re: Regionalizmy, gwary - przypomnialo mi sie IP: *.cae.bellsouth.net 18.04.02, 04:58
                            wiekszosc mowi lublyn i nawet o tym nie wiem.posluchajcie ludzi. jeszcze wiem
                            ze w lodzi na liniuszek mowia ryga, a w trojmiescie lacze(lacza) na cos fajnego
    • Gość: przem Re: Regionalizmy, gwary IP: *.lubl.gazeta.pl 11.04.02, 17:26
      moze podam kilka przykładów zwrotów i wyrażeń, które strasznie mnie denerwują
      na Lubelszczyźnie
      najwazniejsze!
      co nie? np wczoraj poszedłem do kina, co nie?, a tam film:))))
      musowo - czyli koniecznie
      podjąc coś - w sensie podnieść
      podaj ronię - kto zgadnie?
      nasmaknieć - czyli nabrac smaku
      da pani - czyli poprosze niech mi to pani poda:)
      i jeszcze ten okropny akcent i czytanie ”i” jak ”y” np: Lublyn, lyczba, czyly,
      przybyly itp :))))))

      jak cos sobie przypmne to wysle :)





      • freon Re: Regionalizmy, gwary 11.04.02, 17:29

        > podaj ronię - kto zgadnie?
        "Kto zgadnie?" po lubelsku to "Podaj Ronję"???? Ronja! Coś Ty narobiła w tym
        Lublinie????!!!!:o)))))))))))))

        • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 11.04.02, 18:44
          jeszcze dziś starsze panie pytając się przekupek na targu o cenę mówią: po
          czemu ta marchewka?. Podobno to rusycyzm.
          • Gość: pbrus Re: Regionalizmy, gwary IP: *.dynamic.mm.pl 12.09.13, 10:53
            po czemu albo na ile znaczy po ile, w jakiej cenie.
      • Gość: AveCezar Re: Regionalizmy, gwary IP: 194.204.172.* 11.04.02, 17:43
        Gość portalu: przem napisał(a):

        > moze podam kilka przykładów zwrotów i wyrażeń, które strasznie mnie denerwują
        > na Lubelszczyźnie
        > najwazniejsze!
        > co nie? np wczoraj poszedłem do kina, co nie?, a tam film:))))
        > musowo - czyli koniecznie
        > podjąc coś - w sensie podnieść
        > podaj ronię - kto zgadnie?
        > nasmaknieć - czyli nabrac smaku
        > da pani - czyli poprosze niech mi to pani poda:)
        > i jeszcze ten okropny akcent i czytanie ”i” jak ”y” np:
        > Lublyn, lyczba, czyly,
        > przybyly itp :))))))
        >
        > jak cos sobie przypmne to wysle :)
        >
        >
        >
        >
        >
        To idzie dalej - widzialem, jak babcia handlujaca jablkami na murku obok sądu
        napisala na karteczce z cena: "jablka malynowe" :) Od kilku lat mieszkam w
        Gdansku i zdazylem sie oduczyc wielu naszych regionalizmow i przyjac tutejsze,
        ale jedno mi nie wchodzi - na bazar mowia tu "rynek", a kiedy ja uparcie uzywam
        okreslenia "bazar" to autochtoni mysla, ze chodzi mi o jakies targowisko pod
        niemiecka granica :) O "ciapach", "brejdaku" czy "prycie" dawno juz zapomnialem -
        tutaj to zupelnie nieznane
        • Gość: wandad Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.02, 01:11
          Gość portalu: AveCezar napisał(a):

          > Gość portalu: przem napisał(a):
          >
          > > moze podam kilka przykładów zwrotów i wyrażeń, które strasznie mnie denerw
          > ują
          > > na Lubelszczyźnie
          > > najwazniejsze!
          > > co nie? np wczoraj poszedłem do kina, co nie?, a tam film:))))
          > > musowo - czyli koniecznie
          > > podjąc coś - w sensie podnieść
          > > podaj ronię - kto zgadnie?
          > > nasmaknieć - czyli nabrac smaku
          > > da pani - czyli poprosze niech mi to pani poda:)
          > > i jeszcze ten okropny akcent i czytanie �i� jak �y�
          > ; np:
          > > Lublyn, lyczba, czyly,
          > > przybyly itp :))))))
          > >
          > > jak cos sobie przypmne to wysle :)
          > >
          > >
          > >
          > >
          > >
          > To idzie dalej - widzialem, jak babcia handlujaca jablkami na murku obok sądu
          > napisala na karteczce z cena: "jablka malynowe" :) Od kilku lat mieszkam w
          > Gdansku i zdazylem sie oduczyc wielu naszych regionalizmow i przyjac tutejsze,
          > ale jedno mi nie wchodzi - na bazar mowia tu "rynek", a kiedy ja uparcie uzywam
          >
          > okreslenia "bazar" to autochtoni mysla, ze chodzi mi o jakies targowisko pod
          > niemiecka granica :) O "ciapach", "brejdaku" czy "prycie" dawno juz zapomnialem
          > -
          > tutaj to zupelnie nieznane

          A w zyciu Mariana, nie zgadzam sie! Te wszystkie lubyny, malyny to typowo warszawska wymowa! Moja
          siasiadka spod Warszawy nawet o mezu mowi, ze "ten moj stary to nic tylko paly i paly". O papierosy jej
          chodzi.
          W mojej rodzinie, nie wiem od ilu pokolen zwiazanych z Lublinem nigdy nie uzywalo sie slowa bazar ani
          rynek tylko targ. Chodzilo sie na targ. A w Piaskach k. Lublina mowilo sie targ, ale chodzilo sie "natarg",
          akcent na "na". W Lublinie najwiekszy byl "pod hala".
          Pamietam tez, ze przy wyliczaniu typu "po pierwsze...a po drugie" mowilo sie " po pierwsze...po wtore..."
          • Gość: Maestro Re: Regionalizmy, gwary IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.04.02, 01:31
            Gość portalu: wandad napisał(a):

            > W mojej rodzinie, nie wiem od ilu pokolen zwiazanych z Lublinem nigdy nie uzywa
            > lo sie slowa bazar ani
            > rynek tylko targ. Chodzilo sie na targ. A w Piaskach k. Lublina mowilo sie ta
            > rg, ale chodzilo sie "natarg",

            A u nas na jarmark.
            • Gość: wisia Re: Regionalizmy, gwary IP: 217.97.175.* 12.04.02, 04:15
              Gość portalu: Maestro napisał(a):

              > Gość portalu: wandad napisał(a):
              >
              > > W mojej rodzinie, nie wiem od ilu pokolen zwiazanych z Lublinem nigdy nie
              > uzywa
              > > lo sie slowa bazar ani
              > > rynek tylko targ. Chodzilo sie na targ. A w Piaskach k. Lublina mowilo s
              > ie ta
              > > rg, ale chodzilo sie "natarg",
              >
              > A u nas na jarmark.

              A czy targ to nie był w taki sobie zwykły dzień tygodnia, a jarmark tylko w
              jeden... zwykle wtorek lub środę... i wtedy zjeżdżali się wszyscy okoliczni
              gospodarze?

              • m.in Re: Regionalizmy, gwary 12.04.02, 10:12
                właśnie tak!
                targ był na co dzień (czyli szło się na targ w sensie na plac handlowy) a na
                jarmark szło się w środę i sobotę (czyli w sensie "na wydarzenie")
                przynajmniej takie terminy były w Puławach
            • Gość: pbrus Re: Regionalizmy, gwary IP: *.dynamic.mm.pl 12.09.13, 10:58
              natarg albo na jarmak (bez "r" )
          • Gość: AveCezar Re: Regionalizmy, gwary IP: 194.204.172.* 12.04.02, 11:43
            Gość portalu: wandad napisał(a):

            > Gość portalu: AveCezar napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: przem napisał(a):
            > >
            > > > moze podam kilka przykładów zwrotów i wyrażeń, które strasznie mnie d
            > enerw
            > > ują
            > > > na Lubelszczyźnie
            > > > najwazniejsze!
            > > > co nie? np wczoraj poszedłem do kina, co nie?, a tam film:))))
            > > > musowo - czyli koniecznie
            > > > podjąc coś - w sensie podnieść
            > > > podaj ronię - kto zgadnie?
            > > > nasmaknieć - czyli nabrac smaku
            > > > da pani - czyli poprosze niech mi to pani poda:)
            > > > i jeszcze ten okropny akcent i czytanie �i� jak �y�
            > > ; np:
            > > > Lublyn, lyczba, czyly,
            > > > przybyly itp :))))))
            > > >
            > > > jak cos sobie przypmne to wysle :)
            > > >
            > > >
            > > >
            > > >
            > > >
            > > To idzie dalej - widzialem, jak babcia handlujaca jablkami na murku obok s
            > ądu
            > > napisala na karteczce z cena: "jablka malynowe" :) Od kilku lat mieszkam w
            >
            > > Gdansku i zdazylem sie oduczyc wielu naszych regionalizmow i przyjac tutej
            > sze,
            > > ale jedno mi nie wchodzi - na bazar mowia tu "rynek", a kiedy ja uparcie u
            > zywam
            > >
            > > okreslenia "bazar" to autochtoni mysla, ze chodzi mi o jakies targowisko p
            > od
            > > niemiecka granica :) O "ciapach", "brejdaku" czy "prycie" dawno juz zapomn
            > ialem
            > > -
            > > tutaj to zupelnie nieznane
            >
            > A w zyciu Mariana, nie zgadzam sie! Te wszystkie lubyny, malyny to typowo wars
            > zawska wymowa! Moja
            > siasiadka spod Warszawy nawet o mezu mowi, ze "ten moj stary to nic tylko paly
            > i paly". O papierosy jej
            > chodzi.
            > W mojej rodzinie, nie wiem od ilu pokolen zwiazanych z Lublinem nigdy nie uzywa
            > lo sie slowa bazar ani
            > rynek tylko targ. Chodzilo sie na targ. A w Piaskach k. Lublina mowilo sie ta
            > rg, ale chodzilo sie "natarg",
            > akcent na "na". W Lublinie najwiekszy byl "pod hala".
            > Pamietam tez, ze przy wyliczaniu typu "po pierwsze...a po drugie" mowilo sie "
            > po pierwsze...po wtore..."

            A w zyciu sie nie zgodze! W moim domu zawsze mowiono "y" zamiast "i", chociaz w
            Wawie nie mielismy żadnych korzeni. "Jarmark" uzywano raczej na ogolnie pojetej
            lubelszczyznie, ale nie w samym Lublinie. A poza tym, wspomnialem o
            regionalizmach uzywanych na przestrzeni ostatnich 27 lat, czyli okresie, w
            ktorym bylem w stanie rozpoznawac mowe ludzka, wczesniej mnie nie bylo :)
            • lucy_z Re: Regionalizmy, gwary 12.04.02, 11:55
              Acha!!! Przypomiało mi się coś. Otóż w Lublinie mówi się -"targ", na wybrzeżu,
              mówi się "rynek". Jeszcze bardzo się śmiały moje koleżanki jak po przyjeździe
              tu mówiłam "idę do rzeźnika", tu do "sklepu mięsnego". Już się odzwyczaiłam.
              Moja koleżanka, która z kolei przyjechała ze Śląska też tak mówiła jak ja:))
              • m.in Re: Regionalizmy, gwary 12.04.02, 14:14
                jeszcze a propos "ciapów"
                czy krakowskie "papucie" vel "papcie" nie są równie zabawne?
                • Gość: Ronja Re: Regionalizmy, gwary IP: 212.244.252.* 12.04.02, 15:23
                  Kurczę, pochodze z lubelszczyzny, tak jak moi przodkowie - w życiu nie mówiło
                  sie u nas "y" zamiast "i".
                  W ogóle była to dosć poprawna wymowa + tzw regionalizmy typu ciapy, targ, sklep
                  mięsny, ale gramatycznie i stylistycznie.
                  A tu mi wychodzi, że mowa lubelska jest jak język przekupek z jarmarcznych
                  sporów:)))))
                  Czego to się człowiek o sobie nie dowie!:)
                  • Gość: AveCezar Re: Regionalizmy, gwary IP: 194.204.172.* 12.04.02, 16:31
                    Gość portalu: Ronja napisał(a):

                    > Kurczę, pochodze z lubelszczyzny, tak jak moi przodkowie - w życiu nie mówiło
                    > sie u nas "y" zamiast "i".
                    > W ogóle była to dosć poprawna wymowa + tzw regionalizmy typu ciapy, targ, sklep
                    >
                    > mięsny, ale gramatycznie i stylistycznie.
                    > A tu mi wychodzi, że mowa lubelska jest jak język przekupek z jarmarcznych
                    > sporów:)))))
                    > Czego to się człowiek o sobie nie dowie!:)

                    Taaa, ciekawe dlaczego, kiedy mówię, że pochodzę z Lublina, ludzie śmieją się, że
                    z "Lublyna". Dość znani jesteśmy z tego w Polsce, tylko Ronji jakoś uciekło :)
                    Nie pochodzę z rodziny przekupek, a przodkowie byli raczej dobrze wykształceni -
                    a jednak słychać było to "y" w wymowie, wystarczyło posłuchać rozmów
                    przedwojennych roczników lubelaków, kiedy "przy święcie" spotykało się ich
                    większe grono. I nie chodzi o tak karykaturalne "y" jak w starych filmach o
                    stolicy, ale o bardziej śpiewne, "wschodnie" brzmienie. No, ale teraz tradycja
                    zanika i lubelskie ulice (zwłaszcza Starego Miasta:) rozbrzmiewają gramatycznie i
                    stylistycznie poprawną polszczyzną. Piękne czasy :)Nawet w zęby kulturalniej
                    można dostać w Lublinie niż w innych miastach Polski.
                    • Gość: AveCezar Re: Regionalizmy, gwary IP: 194.204.172.* 12.04.02, 16:38
                      A ponadto mówię o Lublinie, a nie lubelszczyźnie. Nie dzielę ludzi na tych z
                      miasta i tych ze wsi. Częśc mojej rodziny pochodzi z podlubelskiej wsi i, choć to
                      tylko kilkanaście kilometrów od Lublina, mówi się tam i mówiło zupełnie inaczej.
                      Dziękuję za uwagę :)
                      • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary IP: 207.77.123.* 12.04.02, 19:18
                        W sprawie targow i sklepow miesnych. Moja babcia, ktora mieszkala na
                        Kalinowszczyznie, zawsze mowila, ze idzie na targ. Slowa "bazar" uzywalo sie
                        dosc rzadko, ale sie uzywalo w znaczeniu dokladnego okreslenia miejsca -
                        sklep "Bazar" przy targu na Podzamczu, ktorego historyczna nazwa brzmi nota
                        bene - Targ Zydowski, bo Targ Polski przed wojna w Lublinie byl za ratuszem. Na
                        sklep miesny slyszalem w domu okreslenie "jatka".
                        U mnie w domu obecnie uzywa sie takich okreslen - "ide na ryneczek", to znaczy
                        na ten osiedlowy, a "na targ", znaczy wyraznie na Podzamcze. Na ten "Lublyn"
                        nie bardzo sie zgadzam, bo tak, jak slucham moich czlonkow rodziny, od bardzo
                        dawna zasiedzialych w Lublinie, to jakos wszyscy mowia "Lublin". To
                        tzw. "innostrancy" z innych czesci Polski slysza ciagle "Lublyn", a do tego
                        zaspiew w mowie.
                        Natomiast z pytaniem o cene na tragu w Lublinie zetknalem sie takze z
                        okresleniem "wiele to kosztuje?"
                        • Gość: wandad Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.04.02, 16:53
                          Gość portalu: Robert napisał(a):

                          > W sprawie targow i sklepow miesnych. Moja babcia, ktora mieszkala na
                          > Kalinowszczyznie, zawsze mowila, ze idzie na targ. Slowa "bazar" uzywalo sie
                          > dosc rzadko, ale sie uzywalo w znaczeniu dokladnego okreslenia miejsca -
                          > sklep "Bazar" przy targu na Podzamczu, ktorego historyczna nazwa brzmi nota
                          > bene - Targ Zydowski, bo Targ Polski przed wojna w Lublinie byl za ratuszem. Na
                          >
                          > sklep miesny slyszalem w domu okreslenie "jatka".
                          > U mnie w domu obecnie uzywa sie takich okreslen - "ide na ryneczek", to znaczy
                          > na ten osiedlowy, a "na targ", znaczy wyraznie na Podzamcze. Na ten "Lublyn"
                          > nie bardzo sie zgadzam, bo tak, jak slucham moich czlonkow rodziny, od bardzo
                          > dawna zasiedzialych w Lublinie, to jakos wszyscy mowia "Lublin". To
                          > tzw. "innostrancy" z innych czesci Polski slysza ciagle "Lublyn", a do tego
                          > zaspiew w mowie.
                          > Natomiast z pytaniem o cene na tragu w Lublinie zetknalem sie takze z
                          > okresleniem "wiele to kosztuje?"

                          Tak jest, u mnie w rodzinie tez uzywalo sie okreslenia jatka. Przy Noworybnej jeszcze do niedawna byl
                          sklep miesny "Tania Jatka", nie wiem czy jeszcze istnieje. Kiedys to byl jedyny sklep w Lublinie gdzie
                          mozna bylo kupic konine.
                          A propos targo Lubelszczyzny, to pamietam, jak kiedys zasmiewalismy sie do lez, bo w ktoryms z malych
                          miasteczek jajka na targu sprzedawane byly tylko parami!
      • Gość: małgoś Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 16.05.02, 13:21
        mój narzeczony nie mógł znieść mojego "wchódźcie" "ciapy" a ja jego "wychodzic
        na pole", "papucie", "pantofle" i "torta" (ukrój mi torta! brrrrrr)pozdrowionka
    • Gość: alinca Re: Regionalizmy, gwary IP: *.gazeta.pl 13.04.02, 21:47
      Och Grendel, od siebie moge tylko dodac: idze idze, bejdoku...:))
      W lecie jem borowki (nigdy czarnych jagod nie jadam)
      mam kuzynke (a nie siostre cioteczna)
      chodze w kapciach lub papciach (ciap-ow nie zaloze!!)
      a kod pocztowy mojego miasta to czydziesci czy - czysta :))
      zakupy robie na rynku maslanym (a nie bazarze targu czy innych jarmarkach)
      Hej!!
      • Gość: Robert Re: Regionalizmy, gwary IP: *.proxy.aol.com 14.04.02, 20:58
        Szkoda, ze nigdy nie zalozysz ciapow, bo maja one wiele milych zdrobnien, typu:
        ciapki (w ciapki moze byc tez sukienka pstrokata), ciapeczki i ciapuchy. W
        liczbie pojedynczej "ciapa" to niezdara.
        A swoja droga czy w innych czesciach Polski ktos uzywa sformulowania "fujara
        belzycka", nie ublizajac Belzycom. Kiedys nieopatrznie uzylem tego
        sformulowania w stosunku do mojego kolegi z pracy, ktory pochodzi z Belzyc.
        Raczej nie pobilismy sie, ale mysle, ze potraktowal to jako wywyzszanie sie
        mieszczucha nad prowincjuszem (czy mieszkaniec lekko prowincjonalnego Lublina
        moze byc rzeczywistym mieszczuchem?)
        Siostra cioteczna brzmi bardziej familiarnie niz kuzynka. Kuzynka w Lublinie
        moze byc kazda kobieta odrobine spokrewniona z rodzina.
      • faciu Re: Regionalizmy, gwary 14.04.02, 21:23
        Hej pozdrawiam Sądeczanke , tylko wiesz co Ci powiem to Ci powiem ale Ci
        powiem, że u nas jarmarki też są. A borówki to najlepsze na Gorcu albo na
        halach Radziejowej.
        No, ale przede wszystkim my wychodzimy na pole...:)
        • alinca Re: Regionalizmy, gwary 14.04.02, 22:01
          Czesc! Wiem, ze "u nas" tez sa jarmarki (np dawniej, konski jarmark w Starym
          Saczu) ale stylistycznie tak mi sie ulozylo. A co? ja tez moge miec swoja
          licentia poetica :) (czy jakkolwiek sie to pisze). A boroweczki pod Radziejowa -
          podejscie od Rogaczy czy chocby przed Labowska Hala (idac zoltym szlakiem z
          Lomnicy) - to chyba temat na nastepny watek. No i chyba tez nie na to forum...
          • faciu Re: Regionalizmy, gwary 14.04.02, 22:40
            Szczerze....to dawno nie byłem na Radziejowej....bardziej Gorce, Tatry i
            Pieniny. Ale wtym roku nie mieszkam już daleko i myślę że poszaleje na rowerku
            po Beskidzie..
            Ale Ci powiem że rzeczywiście przydałby się taki wątek na innym forum.. bo tam
            posucha. Jak rozumiem koleżanka studiuje w Lublinie ?
            Mój kod czydzieści cztery sześset..:))
            • alinca Re: Regionalizmy, gwary 15.04.02, 13:59
              Wielu rzeczy sie uczylam na pamiec, ale nie bylo wsrod nich ksiazki kodow
              pocztowych :)) Studiuje w Lublinie, ale tesknie okropnie do gor. Moze w maju
              uda mi sie zorganizowc jakis wypad?
              • faciu Re: Regionalizmy, gwary 17.04.02, 21:55
                Ja to w maju (tzn. w długi weekend) jadę na północ - Podlasie...Bo w górach
                jestem teraz cały czas....Robi sie ciepło to będziemożna poszaleć na rowerze po
                górach..hehe ;)
    • Gość: maciek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cae.bellsouth.net 18.04.02, 05:00
      a anuz sie cos trafi?
    • Gość: maciek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cae.bellsouth.net 18.04.02, 05:02
      daj kajta (na rowerze) :-)
    • Gość: maciek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cae.bellsouth.net 18.04.02, 05:12
      a czy ktos nosil w szkole ciapy wywrotki?
      • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 18.04.02, 05:25
        A i owszem, pamietam ciapy wywrotki. Zabic sie w tym mozna bylo na schodach,
        ktore w mojej podstawowce (nr 6) byly (i pewnie nadal sa) z kamienia. To samo
        mozna zreszta powiedziec o korytarzach, che che. Co prawda bieganie bylo
        niedozwolone, ale ktozby upilnowal stado dzieciakow.
        A propos slowa "a nuz" to mi sie przypomnialo, ze u mnie w domu na rodzaj
        siatki na zakupy, ktora bierze sie ze soba na spacer, mowilo sie "anuzka", bo
        jak moja babcia mi tlumaczyla "a nuz cos sie kupi". Czy to regionalizm czy
        tylko wytwor mojej rodzinki?
        Pozdrawiam
    • Gość: maciek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cae.bellsouth.net 18.04.02, 06:49
      a czy slowo(a) gites czy git to tez lubelskie teksty czy ogolnopolskie?ja
      osobiscie tez uzywalem brejdak lub brachol ale to to sie chyba nauczylem od
      toruniaka(przynajmniej mi sie tak wydaje).
      • m.in Re: Regionalizmy, gwary 18.04.02, 12:19
        Gość portalu: maciek napisał(a):
        > a czy slowo(a) gites czy git to tez lubelskie teksty czy ogolnopolskie?

        ogólnopolska więzienna grypsera
        jakoś w latach 70. przeszło do języka młodziezowego, a że młodziez dorosła to juz
        występuje wszędzie,
        wypierane przez kalki z angielskiego
        pzdr
        m.in
        • Gość: ryżymałp Re: Regionalizmy, gwary IP: *.lublin.mm.pl 18.04.02, 12:23
          Słowo git może też pochodzić z jidisz , gdzie znaczy tyle co dobry ( np" git
          szabes"- dobrego szabasu).Nawet nie wiecie ile słów obecnie używanych pochodzi
          z tego języka:-) ( Grendel sie ucieszy ;-)
          • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.swit.futuro.pl 18.04.02, 22:28
            Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

            > Słowo git może też pochodzić z jidisz .Nawet nie wiecie ile słów obecnie
            >używanych pochodzi z tego języka:-) ( Grendel sie ucieszy ;-)

            Nie wiem dlaczego miałbym sie ucieszyć albo miałoby mi być smutno z tego powodu.
            Wiadoma sprawa - przenikanie kultur i języka istniało od zawsze a że Żydów była w
            Polsce masa to i ich mowa musiała w sposób naturalny przeniknąć do słownika
            polskiego.
            No to może podasz trochę przykładów języka jidisz w mowie polskiej Ryżymałp ?

            • Gość: ryżymałp Re: Regionalizmy, gwary IP: *.lublin.mm.pl 19.04.02, 09:58
              np. siksa - po polsku to tyle co głupia a po żydowsku nie-żydówka
              cymes- to takiedanie z marchewki na słodko
              di chale - chałka
              Poza tym jest wiele słów z których nie wiem co z kąd dokąd przeszło np.
              szwoger - szwagier,
              ale chyba jednak więcej jest polskiego w jidisz niż w polskim żydowskiego...
          • m.in Re: Regionalizmy, gwary 19.04.02, 13:11
            Gość portalu: ryżymałp napisał(a):
            > Słowo git może też pochodzić z jidisz , gdzie znaczy tyle co dobry

            "git": zarówno w jidisz i w grypserze zapewne pochodzi z niemieckiego "gut"
            pamiętacie "git-ludzi"?
            nawet był komiks o nich w serii z kapitanem Żbikiem
            protoplaści dresów;
            jak ktoś ma trójkę z przodu musi ich pamiętać z lat siedemdziesiątych. Szczytem
            szpanu dla mutantów było namalowanie sobie długopisem kropki pod okiem
            (ci po faktycznej odsiadce mieli prawdziwe)
            pzdr
            m.in
    • Gość: lubelak Regionalizmy, gwary IP: *.zsw.lublin.pl 18.04.02, 08:04
      Znajomi z innych części Polski, którzy czasami odwiedzają nasz region
      zachwycają się wręcz literacką poprawnością języka prostych ludzi na prowincji.
      • Gość: ryżymałp Re: Regionalizmy, gwary IP: *.lublin.mm.pl 18.04.02, 12:25
        A! Jedna część mojej rodziny pochodzi spod Kazimierza i mówi piekna
        polszczyzną z bardzo rozbudowanym słownictwem
        . Bardzo rozbudowanym w stosunku do drugiej części mojej rodziny, która
        mieszkja na Podlasiu - czasami jak słucham na ludzie z POdlasia to w porównaniu
        z mieszkańcami wsi w lebelskim wydaja się jacyś tacy ( bez obrazy ) ... dzicy?
      • Gość: AveCezar Re: Regionalizmy, gwary IP: 194.204.172.* 18.04.02, 17:05
        Gość portalu: lubelak napisał(a):

        > Znajomi z innych części Polski, którzy czasami odwiedzają nasz region
        > zachwycają się wręcz literacką poprawnością języka prostych ludzi na prowincji.

        Hyhyhyhy:) taaaaa, i hopaki z Lóbartofskiej terz muwio literacką polrzczyzną, jak
        to lóbelaki. :))) O jakości języka, bogactwie słownictwa decyduje chyba
        inteligencja, oczytanie, wykształcenie czy słownictwo rodziców, a nie miejsce
        urodzenia.
    • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.swit.futuro.pl 18.04.02, 22:35
      No i minęliśmy SETKĘ.
      Chciałbym wszystkim którzy wzięli udział w tej dyskusji bardzo podziękować.
      Zakładając ten wątek nie przypuszczałem że urośnie on aż do takich rozmiarów.
      Cieszę się jednak że zaiteresował Was i zapraszam do dalszych wpisów.

      Grendel
      • faciu Re: Regionalizmy, gwary 18.04.02, 22:50
        Sakramencko długi wątek że hej !
    • Gość: olowski Lublinizmy IP: 217.96.7.* 29.04.02, 13:00
      Cóż. Tak się składa, że choć jestem mieszkańcem tego dziwnego i złożonego
      miasta zycie pozwoliło mi na ocenę tutejszego jezyka z dystansem. Zawdzięczam
      to mojej rodzinie rozlokowanej po całej Polsce, którą od maleńkości odwiedzam.
      Typowo lubelską (wschodnią) cechą naszego języka jest nie tylko regionalny
      dodatkowy zasób leksykalny pełen ukarainizmów (zwrot <<nie da się>> od ukr.
      <<nie nada>>), rusycyzmów (<<pazłotko>> od <<pazlotit>>) lecz, przedewszystkiem
      (sic!), specyficzna wymowa. Proszę zwrócić uwagę na sposób wypowiadania słów
      <<jem>>, <<wieszam>> przez mieszkańców naszego miasta. Jestem przekonany, że
      czytelnik urodzony w Lublinie i tu wychowany nie zauważy, iż de facto mówi
      <<jjem>>, <<wieszszam>>. Tak jak krakowianina bez problemu poznaje się po jego
      cherakterystycznym <<trzy>>, <<trzymaj>> (<<czy>>, <<czymaj>>) tak lublinianina
      po naszym <<jjeść>>. Nic, tylko się powieśsić.
    • Gość: Gosia Re: Regionalizmy, gwary IP: 213.76.70.* 09.05.02, 14:56
      We wcześniejszych wypowiedziach natrafiłam na zwrot „fujara bełżycka”. Otóż
      sama mieszkam w Bełżycach, tutaj się urodziłam. Trzeba dobrze poznać historię
      powstania tego powiedzenia, aby zrozumieć jego sens. Wiąże się ono z przygodami
      pewnego Wojtka Fujary. Bynajmniej sam zwrot nie jest obraźliwy, ale
      przeciwnie - jest pochwałą przebiegłości i sprytu. A tak przy okazji pozwolę
      sobie przytoczyć kilka słów, które używają jeszcze moi dziadkowie:
      - chapnij – ugryź
      - cekoj – czekaj
      - zdyjm – zdejmij
      - spyrgnąć – wyrażenie wieloznaczne np. rzucić coś niedbale, zdjąć
      ubrania...
      I jeszcze np. takie powiedzonko: Kaśka jest za Heńkiem, tzn. Kaśka jest żoną
      Heńka.jeśli sobie coś przypomnę, to dopiszę...
    • Gość: magdad Re: Regionalizmy, gwary IP: *.kul.lublin.pl 11.05.02, 10:52
      Pierwsze co mnie uderzyło w Lublinie to oczywiście akcent. Potem te
      okropne "zreszto" (zresztą), któro (którą), Warszawsko (Warszawską). Najgorsze
      wyrazy jakie w życiu słyszałam to brejdak i ciapy. Doprowadzają mnie też do
      szału prośby na poczcie "Poprosze znaczek do listu". Szału można dostać jak
      kobieta na moje "Poproszę znaczek na list" zapytała właśnie-"do listu'? Nie, na
      kopertę. Albo takie: "Musowo to zrobić", farmaceuta wymawiany tak jak się
      pisze.
      Podobno kiedyś w Lublinie mówiło się po polsku, ale przypuszczam że tzw.
      ludność napływowa zrobiła swoje. I niestety, gdyby obcokrajowiec miał się uczyć
      polskiego, raczej ni powinien zjawiac się w Lublinie.
      • Gość: Grendel Re: Regionalizmy, gwary IP: *.swit.futuro.pl 11.05.02, 23:46
        Nie napisałaś Magdad skąd Ty jesteś, więc trudno mi się konkretnie odnieść.
        Mówisz, że Cię denerwuje nasz akcent i niektóre używane słowa. Byc może Ty też
        się posługujesz jakąś gwarą i nawet sobie z tego sprawy nie zdajesz. Nie znaczy
        to, że należy to potępiać gdyż gwary świadczą poniekąd o kulturze danego
        regionu, a także skąd pochodzą przodkowie jego mieszkańców. Mnie śmieszył np.
        taki typowo czeski akcent Krakusów, czyli przeciąganie ostatniej sylaby.
        Śmieszyło mnie również poznańsko-bydgoskie JO zamiast TAK. Ale żeby od razu tak
        się denerwować.
    • Gość: Jacg Re: Regionalizmy, gwary IP: *.rzepicha.ds.polsl.gliwice.pl 14.05.02, 02:25
      Ale faza, wysmażona gadka tu sie odbywa. haha Miałem niezłą zabawę czytając
      forum przez ostatnią godzinę. Wyrazy i zwroty podejrzewane
      o "lubelskogeniczność". Testowałem je od razu na koledze Ślązaku siedzącym
      obok: brejdak, sara (takie imię, co nie?) itp.
      A teraz z mojego lubelskiego archiwum: ZACHACHMĘCIĆ (aż dziw że wcześniej nie
      padło- spieramy sie z kolegami czy znaczy to ukraść czy li zgubić - kochana
      redakcjo pomóż!), PRZYKOZACZYC- fajnie coś zrobić (chyba?)- zasłyszane na
      starówie wśród ortodoksyjnej tkanki społecznej, więc niekoniecznie
      reprezentacyjne dla Lubelszczyzny, WPIENIAĆ-wkurzać. Muszę przyznać że nie jest
      mi znane wyrażenie "nasmaknąć" i nie wydaje mi się ono lubelskie.
      Co by zaś ponarzekać- "WYGUMOWAĆ" sni mi sie po nocach spędzanych na Śląsku.
      Ciekawy i odmienny od lubelskiego jest też sposób używania słowa "zaś" jako
      znów, ponownie np: Zaś idziesz na fara.- pol. Znów idziesz do kościoła.
      Przyznaję że to ostatnie weszło mi już niestety w krew. Jak sobie coś przypomnę
      to się odezwę. Pozdrawiam wszystkich tropicieli.
      • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 14.05.02, 07:19
        Owszem, slyszalem wiele razy zwrot zachacmecic/wychachmecic, ale zawsze mi sie
        wydawalo, iz jest on blizszy w znaczeniu do "wymodzic", czyli zakombinowac. Ale
        moze cos mi sie pokiepalo. A tak przy okazji, czy "pokiepac sie/pokiepscic sie"
        to tez przypadkiem nie lublinizmy?
        • Gość: empi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.ltk.com.pl 14.05.02, 20:11
          według mnie zachachmęcić to ukraść, np. capcarap to też ukraść. Nie znam
          etymologii tego słowa. Będąc w Niemczech użyłem go, Niemiec prawidłowo
          zrozumiał. Powiedział, że słowa tego używali jego znajomi Włosi.
          pzdr.
      • Gość: Jacek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.cc.gifu-u.ac.jp 14.05.02, 07:22
        To znowu ja. POmyslalem przez chwile, i tak mi sie cos na mysl rzucilo, ze
        zachachmecic rzeczywiscie moze chyba takze znaczyc "ukrasc". Ale nie dam sobie
        za to glowy uciac.
        • Gość: lucy_z Re: Regionalizmy, gwary IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 20:25
          Gość portalu: Jacek napisał(a):

          > To znowu ja. POmyslalem przez chwile, i tak mi sie cos na mysl rzucilo, ze
          > zachachmecic rzeczywiscie moze chyba takze znaczyc "ukrasc". Ale nie dam sobie
          > za to glowy uciac.

          Według mnie to ten wyraz ma dwojakie znaczenie. Jedno to -wsadzić gdzieś jakąś
          rzecz, nie mogąc jej znaleźć, drugie, jak kradzież,- "zwinąć", "podwędzić" :)
          • Gość: Valdi Re: Regionalizmy, gwary IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 15.05.02, 03:26
            Gość portalu: lucy_z napisał(a):

            > Według mnie to ten wyraz ma dwojakie znaczenie. Jedno to -wsadzić gdzieś jakąś
            > rzecz, nie mogąc jej znaleźć, drugie, jak kradzież,- "zwinąć", "podwędzić" :)


            Lucy, tak jest! Ja wlasnie tez tak to slowo rozumiem. Podwojne znaczenie i to
            wcale dalekie od siebie. Stad chyba tez tak trudno je zakwalifikowac.

            Pozdr.
      • Gość: Jacg Re: Regionalizmy, gwary IP: *.rzepicha.ds.polsl.gliwice.pl 16.05.02, 01:46
        A co z trajtkami, trajlusiami i innymi określeniami trolejbusów? Przeca są
        tylko w 3 miastach w Polsce! To moze gwara trolejbusowa też pochodzi w koziego
        grodu?
        • pepperoni78 Re: Regionalizmy, gwary 15.10.02, 19:05
          Wreszcie udało mi się przebrnąć... Godzina, piętnaście minut. Postanowiłem
          dorzucić coś od siebie. Nie wiem, czy jest to typowo podlubelska gwara,ale
          zwróciłem uwagę, że wiele osób mówi na przykład: 2 piwa, 3 piwa, 4 piwa (jak do
          tej pory poprawnie), ale dalej 5 piwa, 6 piwa itd.
          • Gość: ryża małpa Re: Regionalizmy, gwary IP: proxy / *.lublin.mm.pl 15.10.02, 23:00
            Nie wiem czy to kwestia regionalizmu. Raczej tego, że po 4 piwa już jest
            wszystko jedno. Pozostaje siła rozpędu...9 piwa, 10 piwa,11 piwa.....
            • Gość: opek Re: Regionalizmy, gwary IP: *.net 16.10.02, 22:05
              ciapy i tyle nawet w ofertach z hipermarkietów piszą "Ciapy tylko ......"
              ale tego wyrazu nie mam w mojej encyklopedji języka polskiego a to jest
              normalny wyraz ciapy ciapy ciapy ciapy ciapy ciapy
    • Gość: anna Re: Regionalizmy, gwary IP: *.umcs.lublin.pl 16.10.02, 14:14
      zachachmęcic albo ukitrać coś, chociaż ukitrać to tak schować ze nie mozna
      znależć
      u mnie na kapcie mówi się kapcie, albo klapki ew. laczki nigdy ciapy (ciapa to
      zawsze dla mnie będzie łamaga, a ciap to odgłos deszczu czy kropli)
      podać ronie to wg mnie podać rękę, przywitać się
      pryta- u mnie jabol
      a wiecie co to jest BADZIEWIE
      a dlaczego w Lublinie bułka paryska to parówka?
      jak pierwszy raz tu przyjechałam to nie miałam pojęcia, ze psita to..., ale do
      teraz nie jest to dla mnie brzydki wyraz (nie chcę nikogo urazić)
      mój kolega (również spoza Lublina) myslał, że brejdak, to ksywa jakiejś bardzo
      znanej osoby w Lublinie- każdy o nim mówił, u mnie na brata mówiło się brachol-
      nie jest to obraźliwe
      na masę - tez nie uzywane u mnie
      obczajać - u mnie czaić, w pytaniu czaisz bazę?- rozumiesz?
      fiej- też tu się z tym spotkałam
      i rzeczywiście tu się nie mówi jeść tylko jjeść
      a wchódź - wejdż
      wyciąg - wyciągnij ( moja współlokatorka kiedyś napisała mi na kartce prośbę-
      "wyciąg mi rzeczy z pralki")
      ze mnie się śmiali, że zamiast chcę mówię chcem
      moja profesorka studyjna mówiła- jelyto, glykolyza, glysta - zastanawiam się
      czy nie umiała inaczej?
      przejechać się na czyimś rowerze to u mnie- bryknąć, w prośbie- daj bryka ew.
      daj się bryknąć
      a z innej beczki
      czy prodziż
      czy prodiż
      lub
      szlauch
      czy szlauf- (dla przypomnienia dodam wąż ogrodowy)
      według mnie prodiż i szlauch
      a co to jest dochówka - babcie w całej Polsce tak mówiły
      to tyle
    • Gość: folkatka Re: Regionalizmy, gwary IP: *.jeremi.pl 17.10.02, 17:46

      To ja jeszcze dorzuce przykladow z rejonu poznansko - kujawskiego:
      wiara - ludzie (stoi wiara pod sklepem)
      piwo z kija - piwo z beki
      Jo - tak
      na dworzu
      ślubowac - wziąść ślub (ślubowalismy u św. Jana - chodzi o kosciół w
      Toruniu)
      A jeszcze jestem ciekawa czy znane jest Wam określenie "kryma" na czapke. Tak
      mówiło sie za moich czasów w liceum Batorego.
      Narazie!
      Folkatka



      • Gość: anna Re: Regionalizmy, gwary IP: *.umcs.lublin.pl 18.10.02, 16:42
        a'propos piwa- u nas na szklankę do piwa mówi się *pokal*
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka