Jak to jest???

13.06.02, 12:27
Czytam w dzisiejszej gazecie, że:
Lubelski sąd zdecydował, że zespół pałacowo-parkowy w Czemiernikach wraca do
spadkobierców przedwojennego właściciela

Bardzo czesto zabrane właścicielom majątki były zadłużone, często domy
zdewastowane, zniszczone w czasie wojny. Ktoś to odbudowywał, konserwował przez
tyle lat. Wraca to do właściciela w stanie w jakim jest. A co z kosztami jakie
zostały tam włożone??? Pytam z czystej ciekawości... Uważam, że wiele
zabytkowych rzeczy było by uratowanych gdyby były w prywatnych rękach. Głównie
zostały zniszczone dworki na wsiach a i wiele pałacyków.
    • m.in Re: Jak to jest??? 13.06.02, 13:34
      włożone srodki to jedno
      ale nie zapomnij o tzw utraconych korzysciach z tytułu niemożliwości
      dysponowania swoją własnością

      jak ci ktos zabierze samochód i odda za np. 20 lat to co ci po tym, ze zrobił
      remont silnika?
      • Gość: Ronja Re: Jak to jest??? IP: 212.244.252.* 13.06.02, 14:44
        Ale państwo jest biedne. w którymś z naszych połudnowych sąsiadów ustawowo
        uregulowano te kwestie, zarządzając, ze wszystkim byłym właściciellom, którzy
        chcą dochodzić swych praw, odda się jakis tam procent wartości utraconej
        własności i koniec. Sądy podlegaja ustawom i nie mogą wbrew nim orzekać. Co
        innego gdyby pańswto było na to stać...
        • m.in Re: Jak to jest??? 13.06.02, 15:17
          a co ma stan majątkowy państwa do prawa własności?
          jeśli złodziej ukradnie ci torebkę, wyda pieniądze, nie ma pracy + płaci
          alimenty (np z kradziezy torebek) to co? odpuścisz mu? czy moze jednak
          chciałbyś i swoją torebkę i pieniądze i dokumenty?
          to, że ciała ustawodawcze przegłosowują, ze oddadzą cześc zagrabionego majatku
          jeszcze nie oznacza, ze jest to słuszne.
          • Gość: Ronja Re: Jak to jest??? IP: 212.244.252.* 13.06.02, 15:25
            A moim zdaniem akurat w tej kwestii i tak naszego państwa nie stać żeby
            wszystkich zadowolić
            Zwłaszcza, ze można by dyskutować na temat tego, czy to były decyzje podjęte
            przez suwerenne demokratyczne państwo.
            W mojej rodzinie byli tzw. kułacy, myślisz że ktoś nawet zastanawia się nad
            tym, że im ukradzionoo stada trzody, owiec, bydła? Ważne ze wszyscy przeżyli i
            mimo to wykształcili dzieci, staneli na nogi.
            • m.in Re: Jak to jest??? 13.06.02, 15:47
              nie można dyskutowac, bo oczywiste jest że państwo nie było suwerenne. chyba,
              ze mnie na uczelni źle nauczyli :)
              ale to nie ma nic do rzeczy, III RP jest sukcesorem prawnym PRL i ponosi tego
              konsekwencje (np płaci emerytury choć PRL UKRADŁA składki emerytalne właczając
              je do ogólnego budżetu). II RP też była biedna, ale gdy przeprowadzała
              parcelacje majątków to wypłacała odszkodowania. dlatego tak długo to trwało.
              co ukradzione trzeba oddać i tyle. stan majątkowy nie ma nic do rzeczy. zresztą
              kwestia odszkodowań za majątek obecnie nieistniejący to odrębna kwestia.
              obecnie spory w tej materii rozstrzygają sądy. póki co praktyka mówi, ze sądy
              czesto odsyłaja do przyszłej (hehe) ustawy reprywatyzacyjnej.
              Twoja rodzina może nie dochodzic swoich spraw. ale dlaczego uważasz, ze inni
              nie mogą. tego pojąć nie mogę.
              • Gość: Ronja Re: Jak to jest??? IP: 212.244.252.* 14.06.02, 11:09
                E, średnio wierzę w sądy orzekające na podstawie nieistniejących ustaw:)))
                Co najwyzej moga sądzić w oparciu o zasady współzycia społecznego oraz zasadę
                sprawiedliwosci społecznej, mimo że nasz system sądowniczy opiera się raczej na
                aktach prawnych niż na umownych zasadach:)
                • m.in Re: Jak to jest??? 14.06.02, 11:50
                  oni nie zasądzają na podstawie nieistniejących ustaw, tylko odsyłaja (nie wiem
                  jak to w jezyku prawniczym napisac) problem do rozwiązania w przyszłość.
                  choc po zawetowaniu ustawy reprywatyzacyjnej Kwach powiedział, ze w jego opinii
                  najlepszym miejscem na rozstrzyganie takich sporów nie jest sejm a własnie sąd
                  hehe :(
                  a czym sie różni sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej? ciekawym...
                • Gość: Paul Re: Jak to jest??? IP: *.ipt.aol.com 14.06.02, 20:13
                  Gość portalu: Ronja napisał(a):

                  > E, średnio wierzę w sądy orzekające na podstawie nieistniejących ustaw:)))
                  > Co najwyzej moga sądzić w oparciu o zasady współzycia społecznego oraz zasadę
                  > sprawiedliwosci społecznej, mimo że nasz system sądowniczy opiera się raczej na
                  >
                  > aktach prawnych niż na umownych zasadach:)
                  Droga Ronju. Twoja "wiara, lub "niewiara" ma tu niewiele wspolnego z problemem.
                  Prawda jest taka, ze prawo posiadania jest jednym z najbardziej fundamentalnych
                  praw. Nikt nie moze zabierac komukolwiek czegos w czego posiadanie owa osoba
                  weszla w legalny i prawnie usankcjonowany sposob. Takie prawa nie
                  ulegaja "przedawnieniu". "Moralnosc" nie ma z tym nic wspolnego. I z calym
                  szacunkiem dla biednych, bezrobotnych, glodujacych, rzadow-bankrutow, etc., nawet
                  jesli populacja 40 milionowego panstwa w 2/3 nie potrafi przezyc do "pierwszego",
                  a 1000 osob ma dokumenty, na swoje "utracone bogactwa", to te przyslowiowe 1000
                  osob powinno sie stac "najbogatrzymi", nawet chocby reszta miala przymierac
                  glodem. Inaczej jest to flirt z komunistyczna retoryka i jej zalozeniami -
                  kazdemu wedlug potrzeb i podobne bzdury. Uszanowanie.
                  Paul

                  • ronja Re: Jak to jest??? 17.06.02, 07:43
                    Zaszczelę Cię Paul, posiadanie nie jest prawem:))) Natomiast jest nim
                    własność:))) Tak mnie uczono na studiach:)))))
                    • Gość: Paul Re: Jak to jest??? IP: *.proxy.aol.com 17.06.02, 20:30
                      ronja napisał(a):

                      > Zaszczelę Cię Paul, posiadanie nie jest prawem:))) Natomiast jest nim
                      > własność:))) Tak mnie uczono na studiach:)))))
                      Chodzi nam o to samo. "Ownership" - o to mi chodzilo;-). Jak bylem ostatnio w
                      Polsce to "Paulowa" tez sobie ze mnie robila czesto niewybredne dowcipy jesli
                      chodzi o dobor slow ...ha, ha, ha;-)). Na mnie najwieksze wrazenie zrobilo,
                      kiedy kupowalem DVD w prezencie dla kuzynki w jakims supermarkecie i wszystko
                      bylo by "normalnie" ko kiedy bardzo uprzejmy pan w "mundurku" uparl sie ze musi
                      pudlo otworzyc i "moje DVD" podloczyc do telewizora, tak jak by chcial mi pokazac
                      ze tam nie ma cegly tylko prawdziwy sprzet. Pozniej dowiedzialem sie ze w Polsce
                      to taka rutyna (?). Uszanowanie.
                      Paul

                    • Gość: Casey Re: Jak to jest??? IP: *.proxy.aol.com 18.06.02, 02:21
                      ronja napisał(a):

                      > Zaszczelę Cię Paul, posiadanie nie jest prawem:))) Natomiast jest nim
                      > własność:))) Tak mnie uczono na studiach:)))))

                      Szczelaj z piszczela to go uszczelisz;)))))

                      Cos ja tu nie kapuje:))))
                      Jak mozna miec wlasnosc, bez prawa do posiadania jej:)))
                      Chyba ze o inne posiedzenie chodzi;)))
                      • Gość: Paul Re: Jak to jest??? IP: *.ipt.aol.com 18.06.02, 02:58
                        Gość portalu: Casey napisał(a):

                        > ronja napisał(a):
                        >
                        > > Zaszczelę Cię Paul, posiadanie nie jest prawem:))) Natomiast jest nim
                        > > własność:))) Tak mnie uczono na studiach:)))))
                        >
                        > Szczelaj z piszczela to go uszczelisz;)))))
                        >
                        > Cos ja tu nie kapuje:))))
                        > Jak mozna miec wlasnosc, bez prawa do posiadania jej:)))
                        > Chyba ze o inne posiedzenie chodzi;)))
                        Ba, odnosze wrazenie ze nawet nie o "posiedzenie" tu chodzi, ale o zwykle polskie
                        pieprzenie o niczym, bez podnoszenia problemu. Wlasnie udaje sie
                        na "posiedzenie" z gazetka w reku zeby rzecz powyzsza rzetelnie sobie
                        przemyslec. Jak na razie wychodzi mi na swoj wlasny, maly rozumek ze ronje
                        wlasnie mogli uczyc o wlasnosci bez mozliwosci jej posiadania. Cos takiego jak
                        wyzszosc procesorow AMD na ciekly azot z setka wiatrakow nad znienawidzonym,
                        zaborczym intelem, pentium i "malym-miekim" jak to spece w Polsce miedzy soba
                        sarkaja. Uszanowanie.
                        Paul

                        • Gość: Ronja Re: Jak to jest??? IP: 212.244.252.* 18.06.02, 07:47
                          E, kawałek teoryji Wam wyłożyłam i tyle:)))) Wiem doskonale ze rozbierająca
                          tełoryję na części pierwsze można się jej czepić:)
                          I wiem, o co Ci Paul chodziło. Pewnie masz rację, ale zauważ, ze były
                          społeczeństwa, które po kilku latach zaciskania pasa wychodziły na swoje...
                          • Gość: Paul Re: Jak to jest??? IP: *.proxy.aol.com 18.06.02, 16:00
                            Gość portalu: Ronja napisał(a):

                            > E, kawałek teoryji Wam wyłożyłam i tyle:)))) Wiem doskonale ze rozbierająca
                            > tełoryję na części pierwsze można się jej czepić:)
                            > I wiem, o co Ci Paul chodziło. Pewnie masz rację, ale zauważ, ze były
                            > społeczeństwa, które po kilku latach zaciskania pasa wychodziły na swoje...
                            Spoleczenstwa "wychodzily na swoje".... To znaczy konkretnie na czyje? Czy
                            spoleczenstwo to jakas pani ktorej moge kupic kwiatki i zaprosic na kawe, czy
                            facet spod budki z piwem, ktorego czestuje papierosem? And liberty and justice
                            for all..... ale jakim kosztem? Uszanowanie.
                            Paul

Inne wątki na temat:
Pełna wersja