rilian 27.06.06, 07:14 inna sprawa, że nawet z pracą na uczelni i z dobrą umową, rzadko zdarza się, by doktorant ukończył swoją pracę w przepisowych czterech latach :P Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Doktor Prawda o KUL-u IP: *.Zensol / *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 13:05 Jako doktorant studiow dziennych doktoranckich w KUL nie otrzymywałem żadnego stypendium a mimo to doktorat zrobiłem w terminie, a nawet wcześniej niż trzeba. Potem w nagrodę nikt niczego mi nie zaproponował i wysłano mnie na bezrobocie. W zamian za to trzyma tam się magistrów, którzy nie są w stanie napisać pracy w terminie albo wcale tej pracy nie piszą, mają ciągłe pretensje o stypendia a ich jedynym atutem są koneksje i znajomości. Tak się robi na KUL-u. Odpowiedz Link Zgłoś
vovel123 Re: Prawda o KUL-u 27.06.06, 22:57 Gość portalu: Doktor napisał(a): W zamian za to trzyma tam się magistrów, którzy nie są w stanie napisać pracy > w terminie albo wcale tej pracy nie piszą, mają ciągłe pretensje o stypendia a ich jedynym atutem są koneksje i znajomości. Tak się robi na KUL-u. Wyobraź sobie, ze nie tylko na KULu. Są takie wydziały na UMCS (pozwolisz, ze nie będę wymieniać publicznie), na których magistrowie na etacie asystenta piszą doktorat 10(!!) lat, a kierownicy zakładów/katedr posiadają od 20 lat tytuł doktora a na habilitację w najblizszym czasie bynamniej się nie zanosi... bez komentarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka Re: Prawda o KUL-u IP: *.lublin.mm.pl 12.07.06, 10:01 np. ekonomia, jak się zbliża termin można zawsze zajść w ciążę i sobie odroczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zocha nie tylko na KULu IP: 62.233.130.* 28.06.06, 14:44 na AM TEŻ. W części uczelni nie ma już mosliwości podjęcia pracy na etacie asystenckim bez zrobionego doktoratu. Tak jest np. na UJ. Odpowiedz Link Zgłoś
berta331 Re: Doktoranci będą szukać pracy? 27.06.06, 16:01 Zasłanianie się prawem przez Rektora KUL to zwykłe mydlenie oczu. Przeepis ustawy mówi bowiem: "Doktoranci mają także obowiązek odbywania praktyk zawodowych w formieprowadzenia zajęć dydaktycznych lub uczestniczenia w ich prowadzeniu.Maksymalny wymiar zajęć dydaktycznych prowadzonych przez uczestników studiów doktoranckich nie może przekraczać 90 godzin dydaktycznych rocznie." (art. 197, p.3) W podobnym brzmieniu przepisał go senat KUL w regulaminie studiów doktoranckich na rok 2006/7. Dopiero rektor Wilk w swoim zarządeniu usztywnił liczbę zajęć dydaktycznych do 90 godz. W ustawie i w regulaminie jest wyraźnie; "Nie może przekraczać 90 godz." To chyba nie to samo co: musi wynosić 90 godz. Kwestia jest też taka, czy rektor może tak zawężać rozumienie uchwalonego przez senat regulaminu? Poza tym intencją ustawodawcy była (paradoksalnie!) ochrona doktorantów przed nadmiernym obciążeniem zajęciami dydaktycznymi i - jak twierdzą niektórzy z autorów ustawy - przepis tem powinien odnosić sie tylko do doktorantów, którzy dostają stypendium! Tak zresztą tę sprawę zrozumiano na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w regulaminie studiów dokt. wyraźnie powiedziano, że doktoranci, którzy otrzymują stypendium zobowiązani są do prowadzenia zajęć w maksymalnym wymiarze 90 godz, natomiast doktoranci stacjonarni(!), którzy stypendium nie otrzymują, mają jedynie obowiązek uczęszczania na zajęcia dydaktyczne w ramach studiów doktoranckich. A więc jak to jest z tym prawem, na które powołuje się ks. Rektor? Moja rada dla doktorantów jest taka: napisać do ministerstwa szkolnictwa wyższego z prośbą o wykładnię art. 197, p.3., bo jest tu nie tylko w uczelniach lubelskich duże pole do różnych widzi mi się A może to zrobić np. samorząd doktorantów, który jeśli jeszcze nie powstał, to powinien jak najsybciej -zgodnie z nową ustawą - powstać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: post-it Re: Doktoranci, doktoranci... IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 27.06.06, 17:41 Praktycznie we wszystkich cywilizowanych krajach studenci studiow doktoranckich sa oplacani za wszelkie prowadzone przez nich zajecia - i nie ma czegos takiego jak "bezplatne" zajecia! Odpowiedz Link Zgłoś
rilian Re: Doktoranci, doktoranci... 27.06.06, 19:29 praca jest praca!... a nie płacenie za pracę jest zdaje się grzechem przeciwko duchowi świętemu... (że tak przywalę zgodnie z profilem uczelni...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sekułła Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 27.06.06, 22:30 "... jak twierdzą niektórzy z autorów ustawy - przepis ten powinien odnosić się do doktorantów, którzy dostają stypendium" berta 331 twierdzi, że niektórzy autorzy ustawy twierdzą ... Wiele ryzykowaliby ci "niektórzy autorzy" twierdząc to, co wyinterpretowuje berta331.Ryzykowaliby przede wszystkim wystawieniem na szwank swojej reputacji prawniczej. Po pierwsze, gdyby rzeczywiście uznwali, że przepis art.197,p.3 powinien odnosić się tylko do doktorantów,którzy dostają stypendium, umieściliby to w treści projektu, który został uchwalony przez sejm jako ustawa - prawo o szkolnictwie wyższym. Trudno przyjąć sugestię berty331 bez założenia, że autorzy projektu nie umieli pisać. Po drugie, wejście w życie przepisów ustawy o stypendiach jest w tejże ustawie odsunięte w czasie. Próba interpretacji treści art.197,p3 dokonywana przez bertę 331 , tzn próba powiązania przepisu określającego jasno i precyzyjnie limit godzin zajęć ze studentami do 90 godzin rocznie, obowiązującego od dnia 1 września 2005 ( dwa tysiące pięć), tzn.od dnia wejścia w życie ustawy z kwestią stypendiów, jest próbą nieudolną. Zwracam uwagę, że ustawowy limit godzin zajęć , które mogą być prowadzone przez doktorantów w myśl przepisów ustawy oraz przepisów uchwały Senatu uczelni z maja 2005, jest prawem obowiązującym od roku i nie jest niczym nowym,co sugeruje bałamutnie artykuł oraz niektóre tu umieszczane wpisy. Zarówno ustawa, jak i własne przepisy uczelni regulujące kwestię ilości godzin, o których tu mowa, były łamane w ciągu całego roku akademickiego 2005/2006. Dointerpretowywanie do przepisu ustawy 197,p,3 wątków stypendialnych niczego w tym smutnym obrazie nie zmieni. Mliko się rozlało. Można co najwyżej tego nie zauważać pozostając w dobrym samopoczuciu sprzyjającym karkołomnym i wręcz komicznym próbom dokonywania wykładni przepisów ustawy. Czy doktoranci będą szukać pracy ? No, nie wiem...nie wiem. Słyszałam , że niektórzy uznają, że nie wszyscy muszą pisać doktorat, a wręcz, że są tacy, co to nawet nie powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
berta331 Re: Doktoranci będą szukać pracy? 27.06.06, 23:47 Ejże droga sekułło, radzę lepiej słuchać, co w trawie i prawie piszczy. 1. jeśli chodzi o intencje autorów ustawy to wystarczy przeczytać komentarz spółtwórcy ustawy prof. Jerego Wożnickiego, do artykułu z GW (13 06) pt. "Ciężki rok dla doktorantów KUL i UMCS" cytuję: "Z moich informacji wynika, że na jednego słuchacza studiów doktoranckich uczelnie dostaną [od stycznia 2007] sumę kilkakrotnie większą niż na studenta (uważam, ze z tego wynika, iż takie stypendium otrzymać powinien każdy słuchacz, który prowadzi zajęcia" !! No i co draga sekułko? Współtwóraca ustawy tak uważa i wcale nie wystawia - jak piszesz - na szwank swojej reputacji prawniczej. Taką logikę tego artykułu potwierdza zresztą, o czym już pisałem, regulamin studiów doktorskich na Uniwersytecie Warszawskim. Może oni też mają złych prawników? niewykluczone, ale doktorantów na pewno będą mieli lepszych. 2.Co do obowiązywania przepisu o 90 godzinach w regulaminie stud. doktorskich na KUl, to moja odpowiedź na zarzut bałamuctwa jest taka: regulamin rzeczywiście obowiązuje od października 2005, ale paragraf 11, w którym mówi się o 90 godzinach jako maxymalnym wymiarze obowiązkowych zajęć dydaktycznych został wprowadzony przez senat w nowelizacji regulaminu 21 kwietnia 2006 roku! Wcześniej paragraf 11 miał całkim inne brzmienie. Do sprawdzenia w BIP na stronach uniwersytetu. Nie wiem kto tu bałamuci. 3. Ponawiam radę dla doktorantów: proście o wykładnię ministerstwo, bo inaczej będzie tyle wykładni, ile sekułek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sekułła Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 28.06.06, 02:08 1. ustawa zawierająca zapis o max. wymiarze godzin w liczbie 90 obowiązuje od 1.IX.2005 r 2. Uchwała Senatu z maja 2005 w par. 12 zawiera zapis identyczny. 3. uchwała Senatu z br. (być może, nie czytałam, bo i po co) pewnie zawiera w tej kwestii to samo, co poprzednia, czyli ta z maja 2005 r. Pytanie: Które dwa z wymienionych powyżej trzech aktów prawnych uczelnia złamała w roku akademickim 2005/2006. Dla ułatwienia dodam, iż nie trzeba tu wysiłków interpretacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sekułła Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 28.06.06, 02:26 Acha, jeszcze jedno, droga berto331. Wiem, że uchwała Senatu z maja 2005, zawierająca w par. 12 przepis określający (zgodnie z ustawą)limit godzin do 90 rocznie, była trudno dostępna. Nie było jej na stronie internetowej, dostęp do niej był utrudniany. Zdarzyło się nawet, iż studentce, która w dziale toku studiów prosiła o udostępnienie tej uchwały kazano pisać podanie z prośbą o możliwość zapoznania się z jej treścią. Wiesz co, berto 331, pójdź sobie do działu toku studiów, napisz podanie, może uzyskasz zgodę na zapoznanie się z treścią uchwały Senatu z maja 2005 ( dwa tysiące pięć), a potem dopiero baw publiczność internetową swoimi odkryciami o "znowelizowaniu" przepisów regulaminu w omawianym zakresie. Nie wiem, jakich prawników mają w Warszawie, czy gdziekolwiek indziej. Wiem natomiast, że każdy prawnik doznałby szoku słysząc o wymogu uzyskania zgody władz na zapoznanie się z treścią przepisów.Również prawnik w Lublinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktorantt Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.pronet.lublin.pl 27.06.06, 23:50 co do samorządu doktorantów na KUL, to jest jakiś człowiek, który nas "reprezentuje", ale w rzeczywistości nie walczy i nie zabiega, by było nam lepiej, tylko przyklepuje to, co postanowi rektor. Kto go wybrał? Odpowiedz Link Zgłoś
rilian Re: Doktoranci będą szukać pracy? 28.06.06, 08:46 ja nie, bo już byłem po obronie w chwili wyborów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feltzman Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 28.06.06, 12:04 Odnajduję tu żarliwe apele do KOLEKTYWU. Ehh... młodość .... Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że....... Zwracam uwagę, że "godzina prowadzenia zajęć ze studentami" jest w warunkach uczelni "towarem" deficytowym i reglamentowanym przez szefów katedr "uznaniowo". To, czy doktorant dostanie ową "godzinę" decyduje nie tylko o tym, ile zarobi on w ramach tzw. umowy o dzieło, której zawarcie było podstawą wypłacania doktorantom wynagrodzenia. Przydzielenie, bądź nie przydzielenie doktorantowi "godziny" decyduje też o statusie doktoranta - o tym, czy jest on doktorantem stacjonarnym, czy niestacjonarnym. Status doktoranta niestacjonarnego wiąże się nie tylko z brakiem możliwości zarobkowania jako podmiot umowy o dzieło, ale też z obowiązkiem płacenia na rzecz uczelni kwoty 2.500 zł. rocznie. Jeśli doktorant X w roku akademickim 2005/2006 prowadził zajęcia w liczbie np. 120 godzin rocznie,działo się to w warunkach oczywistego i rażącego złamania ustawy o szkolnictwie wyższym oraz pogwałcenia regulaminu studiów doktoranckich, zawartego w uchwale Senatu z maja 2005. To łamanie prawa miało też w niektórych wypadkach i taki skutek, że osobom ubiegającym się o studia doktorancjie mówiono z rozdartym sercem : nieba bym przychylił,ale nie mam "godzin" - niestacjonarne, ależ tak, jaknajbardziej ! Oczywiście, szef katedry ma pełne prawo decydowania o tym,kto u niego prowadzi zajęcia, a kto nie. Chodzi jednak o elementarną przyzwoitość. Jeżeli w warunkach złamania prawa dysponuje on owe "godziny" w liczbie przekraczającej ustawowy limit 90-ciu demonstrując przy okazji nieznajomość lub lekceważenie przepisów własnej uczelni, a innej osobie proponuje, a nawet wręcz gorąco zaleca pisanie u niego doktoratu w trybie niestacjonarnym, to można powiedzieć, że naprawdę nie wiadomo o co chodzi. No, w każdym razie nie chodzi o przyzwoitość i przestrzeganie prawa choćby w elementarnym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
vovel123 Re: Doktoranci będą szukać pracy? 28.06.06, 12:42 Gość portalu: Feltzman napisał(a): 1. Rozróżnijmy 2 zasadnicze kwestie: czym innym są godziny, które doktorant dzienny "musi" przeprowadzić, a czym innym zupełnie oczywista sytuacja, w której nadmiar godzin w zakładzie zostaje powierzony do realizacji doktorantom niestacjonarnym (oczywiście po uprzednim zapewnieniu owych 90 dla doktorantów dziennych) > Przydzielenie, bądź nie przydzielenie doktorantowi "godziny" decyduje też o > statusie doktoranta - o tym, czy jest on doktorantem stacjonarnym, czy > niestacjonarnym. Status doktoranta niestacjonarnego wiąże się nie tylko z > brakiem możliwości zarobkowania jako podmiot umowy o dzieło, ale też z > obowiązkiem płacenia na rzecz uczelni kwoty 2.500 zł. rocznie. - w przypadku UMCS jest to 2 tys. rocznie 2. Kwstia przydziału godzin absolutnie nie decyduje o tym czy dana osoba jest na studiach stacjonarnych czy niestacj. A już na pewno statuts doktoranta niestacj. NIE POZBAWIA GO MOŻLIWOŚCI prowadzenie zajęc w ramach um. o dzieło (!!) Skad takie informacje?? Dotychczas studenci niestacjonarni prowadzili zajęcia na u-dz i była to kwestia bezsporna i oczywista. Jak to się ma do "oczywistego i rażącego złamania ustawy o szkolnictwie wyższym"? Gdzie widniały zapisy zakazujące takiego procederu ?? 3. Nie wiem o jaki regulamin chodzi, być może rozmawiamy o 2 różnych uczelniach, stąd to nieporozumienie. Osobiście mogę wypowiadac się jedynie o sytuacji na UMCS. 4. Kwestia przyjmowania na studia to juz zupełnie inna historia, zazwyczaj dla krewnych i znajomych królika godziny zawsze sie znajdowały.... 5. www.mnisw.gov.pl/mein/_gAllery/16/18/16187/D20051365Lj.pdf art. 197 ust.3 "Doktoranci mają także obowiązek odbywania praktyk zawodowych w formie prowadzenia zajęć dydaktycznych lub uczestniczenia w ich prowadzeniu. Maksymalny wymiar zajęć dydaktycznych prowadzonych przez uczestników studiów doktoranckich nie może przekraczać 90 godzin dydaktycznych rocznie." - ale nie ma tu wyszczególnionych jedynie doktorantów stacjonarnych, stąd można wyciągnąc wniosek, że dotyczy to również dokt. niestacj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feltzman Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 28.06.06, 13:41 ad.3 Chodzi o regulamin studiów doktoranckich zawarty w uchwale Senatu KUL z maja 2005. ad.2"gdzie widniały przepisy zakazujące takiego procederu". Nie chodzi o "proceder" zawierania umów o dzieło,lecz o praktykę łamania ustawy z zakresie limitu godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feltzman Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.lublin.mm.pl 28.06.06, 13:51 Acha, jeszcze jedno. Oczywiście przepisy zakazujące łamania ustaw nigdzie nie "widnieją". A powinny ?????? Odpowiedz Link Zgłoś
vovel123 Re: Doktoranci będą szukać pracy? 28.06.06, 14:51 z ewidentnym łamaniem/naciąganiem przepisów i ustawy mamy do czynienia w bardzo wielu przypadkach, nie tylko jeśli chodzi o doktorantów - patrz kilka postów wyżej. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
vovel123 Absurdalne zarządzenie rektora UMCS........ 28.06.06, 10:25 ....pozbawiło tzw. doktorantów studiów niestacjonarnych możliwości prowadzenia zleconych na umowę o dzieło zajęć dydaktycznych. Od przyszłego semestru taką możliwość "formalnie" będą mieli jedynie asystenci ( którzy nota bene i tak mają juz po kilkaset godzin, ale co tam...) i doktoranci dzienni/stacjonarni. Jakie jest tego uzasadnienie doprawdy trudno zrozumieć, tym bardziej, że godzin na wydziałach nie brakuje....nie chodzi również o poziom merytoryczny, więc o co !?! Płać i placz.... totalne kuriozum Szanowny Panie Rektorze ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zocha Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: 62.233.130.* 28.06.06, 14:43 Praca za darmo? Ale to już kiedyś chyba przerabialismy i chyba nazywało sie to NIEWOLNICTWO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Re: Doktoranci będą szukać pracy? IP: *.satbit.pl / 81.219.208.* 09.07.06, 21:41 Jestem zdziwiony i zniesmaczony postawą i decyzją władz KUL-u i jej Wielkiego Kanclerza. Czy w/w potrafią jeszcze myśleć o tak przyziemnym sprawach jaką jest rodzina? Czy wladze KUL-u zdają sobie sprawę z tego, że doktoranci często mają rodziny, dzieci? Czy władze KUL-u wiedzą kim jest zdrowa, normalna rodzina dla Polski i dla Kościoła? Czy tak dateko oderwani są od rzeczywistości? Ich postępowanmie uważam za antyludzkie i antyrodzinne. Nie usprawidliwia ich ustawa Min. Szkolnictwa Wyższego. Jeśli władze KUL-u nie są w stanie ogarnąć i zrozumieć tego, że utrzymanie rodziny coś kosztuje, to dziwię się temu bardzo. Zmuszanie doktorantów do pracy za Bóg zapłać jest po prostu ochydnym wyzyskiem , sprzecznym z nauką Kościoła. Widać, że niektórzy z dobrobytu i cieplarnianych warunków za bardzo oderwali się od rzeczywistości. Wstyd i hańba!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Cud w Uniwersytecie Rzeszowskim (Wschodnioeuro IP: *.inquad.com / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.06, 15:54 Takie efekty daje skrzyżowanie czarnych z czerwonymi www.univ.rzeszow.pl/news.php?id0=5rocznica_UR www.univ.rzeszow.pl/administracja.php?id=index IPN BU 00249/195 PIOTROWSKA EWA IPN BU 001121/807 PIOTROWSKA EWA wildstein.ewcia.com/p/index.html www.opcja.pop.pl/ujawnic/kw84.html Krzyżówka ta daje najgorszy rodzaj mutanta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yyyp Re: Cud w Uniwersytecie Rzeszowskim (Wschodnioeur IP: *.lublin.mm.pl 13.07.06, 22:54 ale ossssohhozi? jaki mutant? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mgr budowlanka W Słupsku poszukują robotników niewykwalifikowanyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 01:08 Do prac na budowach, 10 zł. za godzinę. Coś może nie pasi? Odpowiedz Link Zgłoś