joannabarska
08.09.06, 19:28
Dyrektor Opery i Filharmonii Podlaskiej Marcin Nałęcz Niesiołowski grozi
dymisją i nie godzi się na narzucanie mu zmian w programie koncertu
inaugurującego sezon. Chodzi o to, że władze samorządowe województwa zażądały
aby przed koncertem filharmoników, wykonujących IX Symfonię Beethovena
wystąpiły ludowe zespoły białoruskie zaproszone przez członka zarządu
województwa Jana Syczewskiego.
Orkiestrą Filharmonii Częstochowskiej dyryguje Marcin Nałęcz -
Niesiołowski.Dyrektor Nałęcz-Niesiołowski mówi, że "połączenie
folklorystycznych zespołów ludowych z IX symfonią Bethoveena to faux-pas
wobec artystów i melomanów". Dodaje, że nie ma nic przeciw twórczości
ludowej, ani polskiej, ani białoruskiej ukraińskiej, litewskiej czy
jakiejkolwiek innej.
Wojewoda podlaski zapowiedział, że na wieczorny koncert nie pójdzie żaden z
jego przedstawicieli. Ma to być wyraz solidarności z dyrektorem Opery i
Filharmonii. Znalazłam to w "GW". Przyznam, ze rację ma wg. mnie wprawdzie
dyrektor Filharmonii, ale sprawa tak daleko zabrnęła, ze moze dalej popsuc
stosunki polsko-białoruskie. A folklor białoruski zły nie jest, wiec moze
ustąpic dla swietego spokoju? Grozenie dymisją jest dla mnie smieszne.