Dodaj do ulubionych

prof.B. Leszczyńska-Gorzelak

21.11.06, 20:53
Co sądzicie o Pani profesor, leczeniu (nie tylko prowadzeniu ciąży), opiece,
traktowaniu pacjentek?
Obserwuj wątek
    • Gość: Maja Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: 89.186.21.* 21.11.06, 21:18
      Ile pacjentek,tyle opinii.Ja jestem jej dozgonnie wdzięczna,bo dzięki niej ijej
      wspaniałej opiece urodziłam zdrowe dziecko.Po wielu
      przejściach,problemach.Napewno jej pacjentka musi być zdyscyplinowana,i
      podporządkowana jej decyzjom.Każe iść do szpitala trzeba sie kłaśc
      bezszemrania.Oddana całym sercem,uwielbia "trudne " ciąże i jest szczęśliwa jak
      doprowadzi wszystko do końca.Polecam ją wszystkim które mają problemy z
      donoszeniem ciąży.Natomiast pacjentki "bezproblemowe"mogą ją odbierać
      różnie.Dla mnie najistotniejsze było donoszenie ciąży,a nie ćwierkanie i
      słodzenie.Acha leżałam na jej odzdziale 4 miesiące więc wiem co
      mówię.Pozdrawiam!
      • Gość: gość Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.lublin.mm.pl 21.11.06, 21:39
        dla mnie też jest bardzo istotne donoszenie ciąży-już jedną straciłam-więc
        najpierw muszę w nią zajść, jestem w stanie się zdyscyplinować, ale muszę mieć
        informacje na temat własnego stanu-a tego chyba u Pani Profesor mi brakuje.
        Czasem wydaje mi się oschła, słyszałam jednak że jest dobrym fachowcem. Mój
        problem polega właśnie na tym "podejściu do pacjenta".
        • Gość: Maja Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: 89.186.21.* 21.11.06, 22:20
          Po prostu jej zaufaj,stosuj się do zaleceń a to co będzie w stanie zrobić,na
          pewno zrobi.Ja leżąc na oddziale parę miesięcy,naoglądalam sie różnych
          dramatów,i powiem Ci jedno.Jeżeli kiedykolwiek jescze byłabym w ciąży(niestety
          raczej nie będe)z zamkniętymi oczami oddaję się w rece Pani Profesor.Nie zrazaj
          się jej humorami,to nieistotne,najważniejsze jest dobro Twoje i dzidziusia.Moja
          ciąza była tak trudna,że mój ginekolog po prostu wykonał do niej telefon i
          oddał mnie pod jej opiekę,poniewaz uczciwie powiedział,że nie podwejmie sie
          prowadzenia tak trudnej ciąży.Powodzenia!
          • Gość: gość Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.lublin.mm.pl 21.11.06, 22:43
            Dziękuję za słowa otuchy. Gratuluję Ci samozaparcia, cierpiliwości, a przede
            wszystkim dzieciątka. Myślę, że u mnie zwycięży rozsądek, a nie eomcje czy
            jakieś gorsze odczucia. Teraz jestem po kuracji antybiotykowej, będę robiła
            kolejne badania-wynik??? Mam nadzieję, że się wyleczyłam. Jak będziesz miała
            chwilę to się odezwij. Pozdrawiam.
            • Gość: maja Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: 89.186.21.* 21.11.06, 23:05
              Życzę powodzenia! Jak bedziesz miała ochotę to odezwij się na
              priva.Kea100@gazeta.pl.
              • _aaa_ Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak 22.11.06, 21:46
                ja byłam tą ciążą bezproblemową...no może niewielkim problemem było zbyt wysokie cisnienie (taka moja uroda) opuchlizna i pojawiające się w moczu białko
                - co kwalifikuje pacjętke do cesarskiego cięcia - wyjasniła grupce studentów pani profesor - no i wiek pacjentki, stara...
                - tak, tak stara dupa - odpowiedziałam grzecznie z fotela
                Pani profesor lekko zaniemówiła, przełknęła cos co miała w gardle i lekko się zaczerwieniła.
                - A nieprawda, co innego powiedziałam
                W tym momencie była moja:)))))

                Do tego momentu bywało różnie przez te kilka miesięcy kiedy znajdowałam sie pod jej opieką. Mamy obydwie podobne poczucie humoru i nie specjalnie przejęłam się tym, że mówi do mnie w trzeciej osobie - niech podniesie się, niech nie łazi bo się przewróci, no i czego ode mnie oczekuje, noooo???
                Szlak mnie jednak trafił na tydzień przed terminem porodu, bo obraziła się na mnie (z czego nie zdałam sobie sprawy) i nie byłam w stanie uzyskać od niej jakichkolwiek informacji ani na temat kiedy mam przyjść do szpitala, ani na temat porodu (a ze wzgledu na cisnienie planowana była cesarka). No i gdyby nie jej przyboczny (ja bardzo przepraszam za okreslenie, ale ono nie jest moje, bo osobiscie panią Bertę bardzo lubię) gladiator, to chyba bym urodziła z nerwów przed szpitalem. Jakos jednak się dogadałyśmy i od 5 miesięcy mam zdecydowanie udaną panienkę w domu:))))
                Jedno jest pewne, jeśli jest się pacjętką pani profesor (lub jak ją nazywają studenci madam pindy) ladując na oddziale, mozna być w stu procentach o siebie spokojnm - personel tak się jej boi, że na wszelki wypadek woli być bez zarzutu i traktuje pacjętki jak swięte krowy...szefowa ma prawo do sprowadzania ich do właściwej roli inkubatorów:)))) Reasumując, przezyłam pod jej skrzydłami okres, który mi na zawsze pozostanie w pamięci bo jak się nie jest bezwolnym cielęciem to trzeba mieć przy tej kobiecie mocne nerwy:))))

                pozdrawiam...i pomimo wszystko polecam

                ps. uśmiałam się na bloku porodowym, bo mnie tam wysłano z przyczyn niemożności skontaktowania się z p. profesor. Siedziałam sobie grzecznie zasłuchana w wycie na otaczających mnie łóżkach, naprzeciw siedziała młoda połozna wypełniającaa standardowe kwity. Na moje pytanie czy nie mogła by sie jednak zapytać p. prof co ja tu robię skoro rodzić mam za 3 dni i to raczej nie droga naturalną, dziewczyna zbladła bardziej niz wszystkie rodzące razem i zapytała "jak pani sobie to wyobraża, że mam iść do niej i pytać o takie rzeczy????" na szczeście nie musiałam jej dalej namwaiać bo rzeczona doktorka się pojawiła w drzwiach, zdziwiona co ja tu robię skoro miałam byc piętro wyżej. Cos tam jej zaczęli wyjasniać i tłumaczyć, ale chyba sie spieszyła, więc machnęła łaskawie reką i porosiła o moje KTG. Postała nad nim chwile i pyta mnie to własciwie jak często mam te skurcze. Zatkało mnie. Jakie do cholery skurcze, czuję się swietnie i mogła bym jeszcze z miesiąc latać w tej ciąży. Wyjaśniam więc babie, że nic mnie nie kurczy, ani nie cisnie i wogóle nie rozumi8em o co chodzi. Na to ta się na mnie gapi już lekko wrednym wzrokiem i zaczyna mi majtać przed nosem zapisem KTG. - No nie widzi, że wg niego to ma skurcze co 4 minuty, regularne skurcze!!!
                No patrzę i kurde są. Zaczynam tłumaczyć, że nooooo to ja ich nie czuje!!!
                Stwierdziła, że chyba w szoku jestem lub wariatka i cos zaczęła kombinować, ale w ostatniej chwili spojrzałam na brzeg karteczki i okazało się, że tam jest inne nazwisko zapisane...- Pani Profesor, ja bardzo przepraszam, tyle dzis pacjentek, boże swięty ja nie wiem jak to się mogło stać, ale ja dałam Pani zapis innej pacjentki - usłyszałam za swoimi plecami przerażony głos położnej.
                Leszczyńska nie odpowiedziała, spojrzała tylko na skuloną w drzwiach kobietę, wyrwała jej z reki mój zapis KTG i kazała iść za sobą na oddział.
                - Możesz byc pewna, że kiedy zostawiła cię pod gabinetem zabiegowym, zeszła ponownie na trakt porodowy i dobiła te biedną dziewczynę - skomentowała to moja przyjaciółka która miała przyjemność jako studentka zdobywac doswiadczenie pod skrzydłami madamme:))))
                • Gość: gość Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.lublin.mm.pl 22.11.06, 23:03
                  Jesteś super, Twoje określenia bardzo mi pasują. Wszystko się zgadza, ale co
                  oznacza jakoś się dogadałyśmy... Tego się obawiam, bo chyba ostatnio troszkę
                  podpadłam w tym względzie-jak się można dogadać??? Mam zlecone badania i nie
                  bardzo wiem gdzie je zrobić? Najprościej dla mnie to póść do laboratorium na
                  terenie miasta, a nie umawiać się w szpitalu. Nie cierpię komuś zawracać głowy-
                  taka już jestem-nie wiemteż czy laboratorium przy szpitalu wykonuje badania
                  prywatnie. Czy to da się przezkoczyć??? Jeśli możesz to mi coś podpowiedz
                  (muszę je zrobić na dniach).
                  • _aaa_ Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak 23.11.06, 12:02
                    już odpowiadam...
                    w kwestii dogadania odbyło się to w sposób następujący: wzięłam trzy głębokie oddechy, wysuszyłam łzy i zaczęłam zdecydowanie - Pani profesor, zanim cokolwiek Pani powie proszę mi dojść do głosu czyli najpierw mówię ja, potem Pani - o dziwo się zainteresowała...
                    - Proszę na mnie nie krzyczeć i nie miec pretensji, że zapytałam czy mogę iść do domu (miałam tę czelność podczas porannego obchodu) Pani tutaj rządzi i nikt inny by mi takiej odpowiedzi nie udzielił. Wg tego o czym wczesniej rozmawiałyśmy, opcja była taka, że jesli mam dobre wyniki to idę do domu, chyba że będzie inna wersja. Wyniki były dobre, więc sie zapytałam. Gdyby Pani mi powiedziała, że mam siedzieć na dupie to przecież bym nie dyskutowała bo nie ma o czym skoro Pani tak zadecydowała...i dalej w tym stylu, czyli lizusostwo i branie baby pod włos:)))) a co, ona to lubi a mnie pomaga:))))

                    co do badań to nie wiem co masz zlecone, ale jeśli to morfologia i te wsie podstawowe, to ja po prostu szłam do lekarza rodzinnego i kobieta pisała skierowanie do laboratorium w przychodni i robili bez dyskusji. jak znam zwyczaje Leszczyńskiej to masz swoje skierowanie zapisane na kawałku kartki, czyli jak z tym pójdziesz gdziekolwiek to cię pogonią, albo kazą zapłacić bo to kwit z prywatnego gabinetu...moja rada, leć do swojego doktora rodzinnego, albo spróbuj z ta kartka iśc na izbę przyjęć, dziewczyny na pewno powiedzą Ci co z tym zrobić.

                    pozdrawiam i uściski dla madam:)))
                    • Gość: Maja Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: 89.186.21.* 23.11.06, 13:50
                      Ha!ha! ha! Uśmialam sie jak norka,Twój opis oddaje tylko niewielka część
                      osobowości PaNi Profesor.A ja ją i tak kocham!!:))
                      • _aaa_ Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak 23.11.06, 14:21
                        no ja ją kocham również, bo jak skomentował to mój facet, trafiła kosa na kamień:)))) a co do innych wesołości oddziałowych, kwiatków było wiele jak np. przypadek pewnej niesubordynowanej pannicy, co to za namową ciotki (też pani profesor ino z urologii) usg zrobiła sobie rzeby wyręczyć personel podległy MM Leszczyńskiej...nie dziwię się, tez nie przepadam żeby mi w kompetencje wchodzono, że ta kazała panienkę spakować i odesłac na urologię, skoro oni podjęli się dalszego prowadzenia jej ciąży...woooow, co to się działo:)))) a jak się skończyło, to p. L kazała sobie zawołać zaryczaną dziewczynę, popatrzyła na nią jak na srającego za przeproszeniem kota i pyta: - No i czego ryczy? Wie, że dziecku może zaszkodzić! To rodzi dziś czy nie? Niech się decyduje bo bym juz poszła do domu...

                        :))))
                        • Gość: gość Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.lublin.mm.pl 23.11.06, 14:41
                          Dziewczyny opisy macie wspaniałe. Co do badań to chodzi o głupi wymaz, bo teraz
                          leczyłam bakterie-wynik już nie będzie taki głupi-bo jeśli to swiństwo dalej we
                          mnie siedzi-to ze starań o maleństwo do chwili wyleczenia oczywiście nici (a
                          synek pyta no i kiedy urodzi się ten brat-dziewczynkę trzeba wypuścić na
                          wolność...). Ale z tego co zrozumiałam należy kłaniać się nisko, język uwięzić
                          za zębami itp... Tyle jestem w stanie znieść, chociaż gdy po raz pierwszy
                          usłyszałam "no i co się...., jak pacjentka jest przerażona, to ja dalej nie
                          będę mówiła..."
                          • Gość: XXXX Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.proxy.aol.com 03.12.06, 08:18
                            Ja tez uwielbiam PProf. Leszczynska. Trzeba ja bylo widziec jak zrobila cesarke
                            po bardzo ryzykownej ciazy. Wyszla na korytarz do rodziny autentycznie
                            szczesliwa a w oczach miala lzy. Ktory lekarz tak osobiscie sie angazuje chocby
                            byl najlagodniejszy.?
          • Gość: Ana Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.204.68.252.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.09.22, 12:24
            Trudna pod jakim względem ja mam choroby współistniejace i trafiłam do tej profesor.. proszę o kontakt Ana
    • Gość: mąż Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.vlan186.corcoran.lubman.net.pl 11.12.06, 13:46
      polecam panią dr Gorzelak
      • Gość: aaagata Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak IP: *.it-net.pl 10.01.07, 12:00
        Ja także serdecznie polecam p profesor Leszczyńską, jest najlepsza :) Nie znam
        drugiej (na świecie!!!) tak konkretnej osoby :) Podobno lubi trudne ciąże, ja z
        moim brzuchem :) wylądowałyśmy u niej niestety nie od początku, tylko od 3 mca,
        co było ciężkie do zaakceptowania, bo p profesor lubi sama sobie chodować
        brzuchy :) Wcześniejszy lekarz z Hempla odrzucił mnie z powodu
        takiego "zniekształcenia płodu po różyczce", że chciała usuwać od razu ciążę..
        Kazał szukać specjalisty od spraw patologii ciąży, żeby potwierdził opinię.
        Trafiłam do p profesor. I co?:) I ta się śmiała z opinii tamtej baby
        konowała :) Dodatni wynik różyczkowy nie znaczy, że urodzę potworka :) tzn że
        kiedyś przechodziłam różyczkę :) Pod jej opieką ( a przebojów było trochę -w 22
        tyg gdyby nie wizyta, nie donosiłabym ciąży- szyjka się skracała...Biegiem do
        łatania :):):)) urodziłam 1,5 roku temu śliczną, zdrową córeczkę :) To, że nie
        pozwoliłam jej "wyskrobać" jak chciała tamta ginekolog, zawdzięczam pani
        profesor, którą będę uwielbiać do końca życia :) I z następnym planowanym
        niedługo brzuszkiem, mimo, że nie planuję żadnych przebojów, skieruję się
        prosto do jej gabinetu :)
      • tango45 Re: prof.B. Leszczyńska-Gorzelak 11.01.07, 07:51
        Gość portalu: mąż napisał(a):

        > polecam panią dr Gorzelak


        Pania Profesor Gorzelak
        • Gość: olcia prof. Leszczyńska i ciąże na clexane IP: *.204.79.240.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.06.13, 11:29
          Witam, bardzo mi zależy na u którejś z Was pani profesor prowadziła ciąże po nawykowych poronieniach na heparynie (clexane)? Z góry bardzo dziękuję!!!!
          • Gość: gość Re: prof. Leszczyńska i ciąże na clexane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.13, 12:06
            Pani profesor prowadziła moją ciążę, byłam na clexane ale raczej ze względu na d-dimery, byłam po poronieniu, a teraz jestem mamą:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka