Dodaj do ulubionych

Mozart XXI wieku

23.11.06, 08:07
Film Milosa Formana jest swietny, przybliza Mozarta lepiej niz niejeden
pieczolowicie skonstruowany program koncertowy, ale wiele prawd o Mozarcie
przedstawiono w nim z fantazja. Chwilami boki mozna zrwac.
Znakomite sa zas fragmenty muzyczne, wokalne, wspaniala gra aktorska.
Tu zadnego "oszustwa" nie ma.

Lubelski "Amadeusz" w swej pierwszej wersji obejrzalem z ciekawoscia,
potegowana szeptaniem w kulisach, ze rezyser Machulski z powodu choroby
wogole nie uczestniczyl w lubelskich probach.

Szykujaca sie "odgrzewana" premiera - jaka bedzie zobaczymy.
Sadzac z rozmachu (srodki, nazwiska) cena za jej realizacje moze byc rowniez
XXI-wieczna. Ale moze warto, odgrzewane dania niekiedy wybornie smakuja...
Obserwuj wątek
    • Gość: stefek Mozart XXI wieku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 14:43
      A czy przypadkiem nie chodzi o to, by realizatorzy (kierownictwo muzyczne)
      wzięli drugi raz forsę za to samo?
      • Gość: bosman Re: Mozart XXI wieku IP: *.orange.pl 23.11.06, 15:13
        czytałeś artykuł? To przeczytaj raz jeszcze. A poza tym po to ktoś reżyseruje i
        po to gra w sztuce aby parę groszy "przyciąć". To jego praca i to chyba
        logiczne?
    • clavi Portret geniusza 23.11.06, 22:25
      Ukazala sie Książka Norberta Eliasa „Mozart. Portret geniusza”.
      Autor przedstawia postac kompozytora z punktu widzenia socjologa.
      Fragment recenzji ksiazki:
      "Socjologiczna biografia Mozarta stanowi świetne uzupełnienie wiedzy
      o kompozytorze dla wielbicieli jego muzyki. Odsłania nieco tajemnicę
      matematycznej wręcz precyzji koncertów fortepianowych, lekkości
      „Eine Kleine Nachtmusic”, wielkiego ładunku emocjonalnego w rozrywającym
      serce „Requiem” i romantycznej „Symfonii nr 40”".

      Ksiazka zupelnym milczeniem pomija fikcyjny watek konfliktu Salieri-Mozart
      na dworze cesarza Leopolda II jak rowniez przyprawiajaca o dreszczyk emocji
      sprawe tajemniczej smierci kompozytora i nieznanego pochowku (te wlasnie
      akcenty uczynily film Formana glosnym i kasowym).

      Przytacza natomiast fragmenty listow mlodego Mozarta cytujac jego niewybredne
      czasem zarciki z ktorych wlasnie w filmie sie smiejemy.
      Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006.
    • Gość: maniak cynizm na miarę czasów IP: *.top.net.pl 23.11.06, 22:38
      Jest tu parę szczytów - szczyt kolesiostwa i skoku na kasę - po trzech latach
      wystawiać tę samą sztukę to dwa razy wziąć pieniążki za reżyserię i za
      opracowanie muzyczne (tak około 40 tys na głowę) ale też dać zarobić nowym
      wypożyczonym gwiazdkom, by nadać pozory PREMIERY. Lublin durny, wszystko
      łyknie, nazwisko Machulskiego przykryje Jacka Bonieckiego sądzonego aktualnie z
      oskarżenia publicznego za przekręty finansowe no a pan Wojtas zdąży jeszcze
      pobłogosławić swojego pupilka.

      Szczytem zaś chamstwa i cynizmu jest dedykowanie tej niby premiery pamięci
      poległych górników, żeby tylko podczas ogłoszonej żałoby narodowej przemycić
      spektakl.
      • Gość: e.l. Re: cynizm na miarę czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 01:26
        I nie ma tutaj żadnych innych tłumaczeń,bo wyłącznie o to chodziło.Można było
        przez 3 lata opracować koncepcję spektaklu na mozartowskie 200 - lecie,ale do
        tego potrzebna jest inwencja twórcza i myślenie kategoriami potrzeb rozwoju
        artystycznego teatru.A tu jest przykład inercji twórczej i myślenia wyłacznie o
        własnej kieszeni oraz o wątpliwej "publicity" dla swojej osoby.
    • Gość: wizjer Re: Mozart XXI wieku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:31
      Oj, boni boni, ty to się doczekasz ale uznania u klawiszy niekoniecznie
      fortepianowych.
      • clavi Re: Mozart XXI wieku 25.11.06, 17:58
        Premiera tuz, tuz wiec zycze by sie udala.
        Sam spektakl nie jest opera sensu stricte lecz widowiskiem
        z udzialem elementow teatralnych i operowych.
        Opisywana na wstepie artykulu wspolpraca opery i aktorow dramatycznych
        nieco zdumiewa. O jaka opere chodzi?

        W Lublinie poki co nie mamy opery lecz teatr muzyczny.
        Jego dyr. art ma ambitne plany operowe, ktore w teatrze realizuje.
        I po nitce do klebka, za jakis czas byc moze zmieni sie status instytucji
        z TM na Panstwowa Opere Lubelska.

        Mamy natomiast teatr dramatyczny, a w nim wielu dobrych aktorow.
        Zdziwienie budzi fakt, ze to wlasnie oni nie zostali zaproszeni
        do wspolpracy z TM.
        Kazdy aktor importowany z zewnatrz to (pomijam jego zawodowe umiejetnosci)
        - wiekszy koszt dla teatralnego budzetu.
        I choc na ten sezon jest on wielki jak baobab to przeciez nie musi
        go bezsensownie ubywac.

        Mam nadzieje, ze odezwie sie ktos kto dzisijsza premiere oklaskiwal.
        Albo przyjdzie mi czekac na poniedzialkowa recenzje...
        • dominutka Re: Mozart XXI wieku 26.11.06, 13:01
          Wydaje się, że powodem dla którego Muzyczny nie skorzystał z aktorów z Osterwy
          jest obchodzone akurat 120-lecie tego teatru i hucznie wystawione "Wesele".
          • Gość: ****** Re: Mozart XXI wieku IP: *.chello.pl 26.11.06, 13:28
            tak było ,ze względu na premierę w Teatrze Dramatycznym, nie można było
            skorzystać z artystów tego teatru
        • Gość: chart Re: Mozart XXI wieku IP: *.resetnet.pl 27.11.06, 03:37
          No i po premierze (?). Nadal waham się nad użyciem tego słowa, bowiem mimo
          wszystko mamy do czynienia z wznowieniem sztuki już wystawianej. Najzgrabniej
          ujął to bodaj red. Molik z "Kuriera" pisząc o remake'u "Amadeusza". Przede
          wszystkim jednak dobrze, że sztuka wróciła na scenę. Przed trzema laty nie
          zeszła z niej wszak z braku widzów, ale ze względu na kłopoty organizacyjne,
          które dotknęły rozpadający się koszaliński Teatr i Płocką Orkiestrę Symfoniczną.
          W przeciwnym razie mogłaby być z powodzeniem wystawiana do dziś. Co do
          podawanych wyżej sensacji - Teatr Osterwy odmówił współpracy z Muzycznym w
          związku z własnym jubileuszem i pracochłonną premierą "Wesela". Niestety,
          spektakl ten okazał się artystyczną klapą. Nie można wykluczyć, że w przyszłości
          artyści Osterwy znajdą się w obsadzie "Amadeusza", choćby jako rezerwiści.
          Kwoty podawane jako honoraria dla twórców spektaklu nie są zgodne z prawdą, a
          ściślej są blisko 3-krotnie zawyżone. Samo dzieło wytrzymuje porównanie z
          poprzednią inscenizacją przede wszystkim jeśli chodzi o dwie role - Salieriego i
          Stanci Weber/Mozart. Choć bardziej ekspresyjni od swych koszalińskich kolegów
          łódzcy aktorzy potrafią zarysować swe postaci. Niestety, nie można tego
          powiedzieć o aktorskim drugim planie. W wersji koszalińskiej był on grany, tym
          razem jedynie jest. Drobne cięcia w tekście skróciły spektakl, choć pozbawiły go
          kilku ważnych momentów. Zdecydowanie lepiej jest pod względem muzycznym i
          wokalnym. Taka porcja muzyki Mozarta to prawdziwa uczta. Pozostaje jednak pewien
          niedosyt. Kiedy "Amadeusz" był w Lublinie wystawiany po raz pierwszy stanowil on
          zapowiedź operowych planów Bonieckiego. Potem przyszły "Carmen", "Straszny
          Dwór", "Cyrulik Sewilski". Dziś widać wyhamowanie wizji, która rzeczywiście
          miała doprowadzić do powstania Opery Lubelskiej w dokończonym wreszcie Teatrze w
          Budowie. Nieco odgrzewana premiera i trochę składanek to trochę za mało w
          teatrze z ambicjami, który wreszcie ma budżet na miarę aspiracji. Być może nową
          dynamikę przyniesie ustabilizowanie się sytuacji politycznej w sejmiku i
          naturalna potrzeba każdej nowej władzy, by pławić się w blasku sławy i sukcesów
          ludzi sztuki.
          • clavi Odpowiadajac chartowi 27.11.06, 09:07
            Dzieki za wyjasnienie, ze skladano propozycje wspolpracy Teatrowi Osterwy
            i powodow dla ktorych jej nie przyjal. Moje pytanie o to brzmialo raczej
            w kategorii zdziwienia, nie majac wydzwieku sensacji. Jako widz upomnialem
            sie o to, gdyz aktorow wspomnianej sceny cenie.
            Wypada cieszyc sie, ze ktos w ogole o wspolpracy pomyslal - to dobrze rokuje
            na przyszlosc. A ze "Wesele" niezbyt sie udalo i "Amadeusz" takze -
            coz, wnioski niech wyciagaja odpowiedzialni za kulture urzednicy.
            Choc wydaje sie, ze chwilowo sprawy kultury nie rusza z miejsca.
            Potrwa bowiem fermatka zwiazana z wyborami...
            O honoraria zwlaszcza zawyzone nikt chyba w tym watku nie pytal.
            I ja tez tego nie czynie choc nazwiska zaangazowane w powstanie spektaklu
            powoduja taka pokuse. Nie "bijmy" jednak piany.
            Do pozostalych spraw poruszonych w tej wypowiedzi odniose sie komentujac
            recenzje ze spektaklu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka