anonimowy38
23.11.06, 17:34
Teoretycznie mamy wreszcie porządek. Jednakże... Etat wyłącznie na UMCS może
mieć raczej tylko osoba, która udaje, że pracuje lub ma bogatego
współmałżonka. Pomijam fakt, że UMCS płaci możliwie najniższe stawki w
przeciwieństwie do np. Uniwersytetu Rzeszowskiego. Główny problem polega na
tym, że jak się chce solidnie pracować i mieć rezultaty to trzeba w to
zainwestować sporo własnych pieniędzy. Kilka przykładów: delegacje na wyjazdy
na konferencje, do bibliotek, archiwów itp nie pokrywają w 100% faktycznych
kosztów (nie uwzględniam wydatków na rozrywki). Do każdego wyjazdu dokładam
kilkadziesiąt złotych, co w skali roku pozbawia mnie połowy miesięcznej
pensji. Biblioteka UMCS nie kupuje wszystkich naukowych publikacji, a te
które kupuje udostępnia z opóźnieniem średnio dwuletnim. Tak więc muszę na
książki rocznie wydać miesięczną pensję. Moja praca badawcza i dydaktyczna
wymaga ciągłego korzystania z komputera i Internetu. W Zakładzie jest nas
kilka osób, a więc realnie to mogę pracować w domu na prywatnym sprzęcie,
który muszę wymieniać co 3-4 lata (sprzęt komputerowy szybko się starzeje
technologicznie, a poza tym jest bardzo awaryjny). Także potrzebne programy
muszę sobie prywatnie kupić. Na liczne wyjazdy potrzebuję dodatkowo laptopa,
którego oczywiście UMCS mi nie zapewnia. Tak więc średnio w skali jednego roku
pozbawiam się kolejnej pensji. UMCS ani razu nie zapewnił mi, do tej pory,
wydania moich książek. Muszę sam się o to starać, czasami płacąc komercyjnemu
wydawnictwu z własnej kieszeni. W znoszonym ubraniu też mi nie wypada
pojawiać się na zajęciach ze studentami, ani na konferencjach. Gdyby nie
możliwość dorabiania w innych uczelniach, musiałbym zacząć udawać, że pracuję
lub zostać kasjerem w supermarkecie. Dodam, że nawet bez wspomnianych wydatków
moje pobory po kilkunastu latach pracy na UMCS są na poziomie urzędnika
niższego szczebla w administracji lub szeregowego policjanta. Ja jestem tylko
adiunktem, a co ma powiedzieć profesor, który podobno jest elitą
społeczeństwa. Jak można być elitą będąc naukowcem w Polsce jak się nie
pracuje na kilku etatach. Chyba, że elita = mizeria finansowa.