aron.2004
07.10.07, 00:51
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,4542918.html
Samochód był skorodowany, nie miał sprawnych hamulców, a część siedzeń, na
których codziennie przewoził dziesiątki osób, nie była przytwierdzona do
podłogi. Miał przy tym ważne badania techniczne, które wykonano zaledwie trzy
dni wcześniej
Wałbrzyski bus skontrolowali we wtorek dolnośląscy inspektorzy transportu
drogowego. Samochodem wykonywany był regularny przewóz osób na linii Piaskowa
Góra - pl. Grunwaldzki - Sobięcin.
Kontrolerzy stwierdzili wyciek oleju z silnika. Kierowca podwiesił na drutach
specjalną miskę, w której miał się gromadzić wyciekający olej. W busie pękło
także pióro tylnego resoru, był nadmierny luz na przednim kole, uszkodzone
mocowanie stabilizatora i niedopuszczalna różnica sił hamowania pomiędzy
przednimi kołami. Samochód miał uszkodzone światło pozycyjne przednie, był
cały skorodowany, a siedzenia w trzecim i czwartym rzędzie nie były
przytwierdzone do podłoża.
W aucie inspektorzy stwierdzili również parę niehomologowanych przeróbek
wnętrza. Właściciel zamontował dodatkową ławkę i poręcz po to, by przewozić
większą niż dopuszczalna liczbę pasażerów.
Bus trzy dni przed kontrolą pomyślnie przeszedł badania techniczne
dopuszczające go do ruchu. Inspektorzy powzięli więc podejrzenie o
nieuczciwości pracowników jednej z wałbrzyskich stacji kontroli pojazdów.
Powiadomili o tym Komendanta Miejskiego Policji w Wałbrzychu oraz
Wałbrzyskiego Starostę.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław