ateh7
23.03.09, 20:41
Nie mam już psa. Został uśpiony. Tak mi dziwnie, że nawet nie umiem
po nim płakać, jeszcze do mnie nie dotarło że go nie ma. zresztą do
nikogo z rodziny nie dotarło. Ciągle uważamy, żeby na niego nie
nadepnąć (bo pod koniec kładł się w najbardziej uczęszczanych
miejscach w mieszkaniu), żeby nie potrącić, ciągle mam wrażenie, że
on zaraz wejdzie do pokoju. Smycz ciągle wisi i jeszcze pachnie.
Miałam go 18 lat. Smutno mi.