lodbrok
25.07.03, 07:54
Jakoś tak wczoraj naszła mnie ochota żeby sobie przypomnieć jeden z moich
ulubionych filmów, a mianowicie "Ostatni dzwonek". Nie wiem czy wszyscy
kojarzą, ale to film( w dużym skrócie mówiąc), obrazujący sytuację młodzieży
pod koniec lat 80, na tle ówczesnych wydarzeń historycznych (fala strajków w
1988 r.). Jest to film szczególnie mi bliski bo dotyczy mojego pokolenia i
patrzę na niego zawsze bardzo emocjonalnie. Wczoraj jednak zauważyłem z
przerażeniem, że choć niby tak wiele się zmieniło i pewna epoka odeszła w
przeszłość, to jednak zarówno do młodzieży jak i do nas już dorosłych dalej
się mówi tym samym językiem rodem z partyjnych masówek, często kłamiąc w
żywe oczy. Szkoła też w zasadzie się nie zmieniła w swoim podejściu do
ucznia. To smutne. Ludzie się starzeją, zmieniają, dojrzewają, a otoczenie
(oczywiście nie we wszystkich sferach)i ci którzy je kształtują od wielu
wielu lat pozostają tacy sami. Kiedy dla nich zabrzmi ostatni dzwonek? Czy
jest to w ogóle możliwe?