marcinskrzypek
09.11.07, 09:46
Cóż. Będę nudny, ale konsekwentny:
"Koncepcja CSK nie istnieje, a tym bardziej nie
"jest wiodąca". CSK to nazwa budowy, a nie instytucji, choć niewykluczone, że
ulegnie to zmianie. Na razie jednak te trzy literki praktycznie niewiele znaczą."
To napisał kolega Chart, oficjalnie na forum anonim, ale bardzo dobrze
poinformowany. Odsyłam:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=71319475&a=71319475
Zgadzam się z nim. Nigdzie nie można przeczytać nic o CSK. To mit. Twór
medialny dla ciemnego ludu, który wszystko kupi. Podkładka pod grant. I OK.
Powiedzmy, że czasem tak trzeba.
Ale czy ktoś skalkulował koszty utrzymania (z pieniędzy publicznych) tego
czegoś później? Są one generowane już teraz, na poziomie projektu przebudowy
wnętrza.
Teatr w Budowie ciąży w kierunku instytucji impresaryjnej z wielką salą do
utrzymania, czyli do dokończenia wizji z PRL-u od której odstąpił sam
inicjator pomysłu budowy nowego teatru Józef Braun. Chciał on nowej,
niewielkiej, ale nowoczesnej sceny. Kiedy zobaczył, do czego dąży wyobraźnia
ówczesnych decydentów, wycofał się.
Zewnętrzu Teatru w Budowie życzę zaś jak najlepiej i brawo dla p. Palikota za
inicjatywę. Choć zewnętrze - w normalnym projekcie - powinno odbijać funkcję.
No, ale, powiedzmy, że tu u nas w Lublynie to szczegół.