braineater
25.03.07, 16:13
czyli Tru Thoughts w natarciu i po raz kolejny udowadniają, że są na ten moment mistrzowskim lejbelem w temacie smut/nu jazzowe jazdy.
Broken Keys, to coś w deseń supergrupy, czyli połączone siły Bena Lamdina z Nostagii 77 (czyli najlepszego <po mojemu> aktualnie hulającego jazzbandu) i Natural Selfa - brejkowego magika, co wymiótł w zeszłym roku mocno soulowo-funkową płytą Let peace be the ruler.
Potęga tego albumu tkwi w mocno wstrząsniętej mieszance dźwięków - od funka, po hendricksowską gitarę i od bigbandowych dęciaków po morrisonowski wokal. Jazdy kojarzące się z najlepszymi płytami Lenina Kravca a z drugiej strony z psychodelą pierwszych Outcastów. Wszystko wyprodukowane przepięknie syfiasto i garażowo - z tym, że to taki garaż bardziej dla statków kosmicznych i mocno kojarzące się z tym co parę lat temu zapodali chłopaki z N.E.R.D. - ten sam czarny wykop energetyczny w którym kochają się białasy.
I tak obok nowej Nostalgii - Everything under the sun, co piękna jest wielce, druga płytka co budzi wiosnę. Raczej do podobania się wszystkim, bo mieszanka naprawdę wyśmienita.
P:)