Dodaj do ulubionych

Pomysł E. Steinbach - modyfikacja

17.09.03, 11:31
Oglądałem wczoraj debatę w redakcj "Rzepy". Mam wrazenie, że zarówno
Steinbach jak i reiter mają rację. Tego nie da sie cofnąć, przemilczeć ani
zakazać. Obawiam się, że wypowiedzi podobne do wystąpień Oleksego, Tuska i
wielu SŁUSZNIE oburzonych na Erikę Steinbach niczego dobrego do polsko
niemieckiego pojednania nie wniosą. Facetowi wyrzuconemu z własnego domu,
często pobitemu i okradzionemu trudno jest zrozumieć przyczyne tych krzywd.
Możemy sobie gadać o odpowiedzialności zbiorowej, moralności itp., ale do
tzw. szarego człowieka nie trafimy. O wiele łatwiej dostrzec źdźbło w oku
bliźniego niz belkę we własnym. Ja myślę, że pomysł Eriki Steinbach można by
nieco zmodyfikować. Problemem jest jak zrozumiałem nie tyle rozgrzebywanie
ran, co danie świadectwa prawdzie historycznej i ostrzeżenie przed skutkami
nacjonalizmów. W tym rozumieniu nie ma sensu robić w Niemczech centrum
wypedzeń Niemców, bo ta sprawa jest tam dobrze znana podobnie jak u nas np.
Powstanie Warszawskie czy historia wypedzeń z Zamojszczyzny. Wypędzenie
Niemców nie jest natomiast zbyt dobrze znane w Polsce (myslę tu o pokoleniu
urodzonym np. po roku 1950) czy np. Bułgarii. Moze warto byłoby nieco
zmodyfikować pomysły Steinbach i Michnika i zaproponować budowę centrów
wypedzeń w wielu krajach Europy. Centrum niemieckie informowało by o
wypedzeniach Polaków z Warthegau czy Zamojszczyzny, Tatarów z Krymu i innych
NIENIEMIECKICH mniejszości z ich siedzib w różnych krajach Europy. Centrum
polskie informowałoby m.in. o wypędzeniach Niemców, Czechów i innych ale nie
POLAKÓW. Myslę, że mozna by w ten sposób powalczyć z bardzo niedobrym mitem o
idealnych rodakach i złych sąsiadach. Zamiast podgrzewania poczucia krzywdy
mozna spróbować pokazać, ze cierpieli wszyscy, a za głupotę w wybieraniu
przywódców trzeba płacić. W centrach takich każda nacja przygotowałaby własną
ekspozycję; Polacy o Zamojszczyźnie, Tatarzy o Krymie, a Niemcy Pomorzu czy
Łambinowicach. Nie myślę to o zacieraniu odpowiedzialności, ale kazdy miałby
możliwość pokazania reszcie Europy swojego punktu widzenia. Mogło by sie tez
zdarzyć, że niejeden wypedzony Niemiec zrozumiałby, że nie był pierwszym,
któremu taki zgotowano los. Być może moja propozycja jest bardzo głupia, ale
przez prostą ciekawość umieszczam ją na kilku forach, aby poznać co o tym
myslicie.
Obserwuj wątek
    • dociek Re: Pomysł E. Steinbach - modyfikacja 17.09.03, 15:25
      Zgadzam się z ostatnim zdaniem.
    • Gość: Przeżyłam Re: Pomysł E. Steinbach - modyfikacja IP: *.lublin.mm.pl 17.09.03, 20:13
      liczyrzepa3 napisał:

      > Oglądałem wczoraj debatę w redakcj "Rzepy". Mam wrazenie, że zarówno
      > Steinbach jak i reiter mają rację.
      Miałam piętnascie lat w chwili wtargnięcia do Polski niemieckiego
      najeźdźcy. Z powodu tej agresji dwa razy straciłam wszystko. Ponadto straciłam
      cztery najpiekniejsze lata młodości.
      Tego nie da sie cofnąć. Są różne rodzaje i przyczyny wypędzeń. Wypędza się
      kogoś , kto na danym terenie zaasymilował się od pokoleń, zżył ze
      środowiskiem, pracował dla tego środowiska i raptem z przedziwnych przyczyn
      politycznych, nowej mody na szowinizm i rasizm został uznany za persona non
      grata i zmuszony do ucieczki i porzucenia domu rodzinnego pod grozą śmierci. W
      ten sposób Niemcy hitlerowskie pozbywały się ze swego terytorium Żydów i
      innych nacji godnych pogardy np. murzynów. Jezeli dyskryminowani nie uratowali
      się ucieczką, to izolowno ich w gettach, a później w obozach koncentracyjnych
      i obozch zagłady z wiadomym końcem..
      A teraz wracajac do wzajemnych polsko-niemieckich krzywd. Eryka Steinbach
      ładuje się z dramatm swojej rodziny i innych Niemców, którzy wbrew swej woli
      musieli opuścić swoje zagospodarowane miejsce do życia. I teraz pytanie, czy
      to miejsce do życia, które uważali za swoje miało osadzenie w historii
      środowiska, czy byli mile widzinymi sasiadami, czy byli tylko członkami rodzin
      najeźdźców, agresorów i jako tacy gdy przyszed po temu czas zostali
      delikatnie mówiąc wyproszeni przez prawowitych gospodarzy, być może w sposób
      brutalny, ale nie zawsze.
      Czy Niemcy wypędzali Polaków? A dokad ich mieli wypędzać? Czy było takie
      miejsce na ziemi?. Niemcy wtargnęli do Polski, bo chcieli rozbudować swoje
      panstwo, chcieli powiekszyć swój "Lebensraum" swoje miejsce do wygodnego,
      dostatniego życia, a uwazali ze mają do tego prawo, bo są rasą wyższą, bo
      należą do Herrensvolku, czyli rasy panów, a Polacy, to brudni słowianie, więc
      powinni im służyć i ustepować na każdym kroku. Ponieważ Niemcy nie mieli dokąd
      Polaków wypędzać poprostu zaczęli ich likwidować. Najpierw poszła pod kule
      elita intelektualna, profesorowie, działacze społeczni i polityczni. Potem
      polscy Żydzi przez getta, obozy zagłady, krematoria. Później młodzież z
      łapanek pojechała na przymusowe roboty do Niemiec by w niewolniczej pracy
      sastąpić wojujacych robotników i bauerów. Ci którzy pozostali, musieli
      ograniczyć swoja edukację do najniższego poziomu hierarchii społecznej. Było
      to nie do pomyślenia, żeby jakikolwiek Niemiec był podwładnym Polaka. Przez
      cały czas okupacji trwała akcja wyniszczania narodu polskiego. Nie wypedzania,
      tylko masowego rozstrzeliwania pod kłamliwym pozorem,ze setki skazanych
      mężczyzn i kobiet w wieku od 16 lat to byli polscy bandyci (Polnische
      banditen. Niemcy Polaków nie wypedzali, najwyzej przepedzali z miejsca na
      miejsce, z lepszego mieszkania do gorszego, z miasta do miasteczka
      opróżnionego po wysiedlonych i eksterminownych żydach, A jeżeli czuli sie w
      najmniejszym stopniu zagrożeni to poprostu zamykali kogo chcieli w obozch
      koncentracyjnych i więzieniach z których niewielu wyszło żywych.
      A wypędzenie Niemców z terenów przydzielonych Polsce w Układzie Poczdamskim
      jest konsekwencja historyczna zbrodniczej agresji Niemców na Polskę.
      Ostateczne wnioski; Niemcy dażyli do oczyszczenia dla siebie nowego miejsca na
      życie nie przebierając w środkach, z tym że częściej stosowali
      ekstrminacje,tortury,wyniszczenie głodem niż inne, łagodniejsze metody.
      Ofiarami ich zachłanności padli Polacy, Żydzi,Cyganie, obywatele ZSSR.

      Nie obarczam pokolenia powojennego odpowiedzialnością za zbrodnie ojców. Wiem,
      że Eryka sama osobiscie nie ponosi zadnej winy za to zrobili jej rodzice,
      starsi bracia, wujowie itp. Musi jednak przyjąć do wiadomości i uznać, że jej
      wedrówka do ojczyzny była logiczna konsekwencją działania jej rodaków i nie
      szukać winnych w Polsce, Czechach, Słowacji i td. Po prostu prawi obywatele
      tych państw, odbudowujac swój zburzony przez niemieckiego okupanta dom
      wyprosili niepożądanych gości. Jestem pełna szacunku i życzliwości dla młodych
      Niemców, którzy zrozumieli i zaakceptowali prawdę historyczną o swych
      starszych rodakach, a Eryka Steinbach nie chce jej zrozumieć i zaakceptować i
      z uporem godnym maniaka wkład kij w mrowisko, czyli bezmyślnie w sposób
      bolesny rozdrpuje z trudem gojace się rany




      najeźdźcami, zdobywcami i przez
      • Gość: naprzód Re: Pomysł E. Steinbach - modyfikacja IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 20:20
        To wszystko to rozdrapywanie strupów, nawet nie chce mi sie tego czytać.
        Trzeba z żywmi naprzód iść!
        • Gość: przeżyłam. Re: Pomysł E. Steinbach - modyfikacja IP: *.lublin.mm.pl 17.09.03, 21:13
          Gość portalu: naprzód napisał(a):

          > To wszystko to rozdrapywanie strupów, nawet nie chce mi sie tego czytać.
          > Trzeba z żywmi naprzód iść!
          Zgadzam się, ale jezeli ktoś chce manipulować historią według wymyślonego
          przez siebie wyobrazenia przedstawiając siebie jako ofiarę, nie tych którzy
          rozpętali burzę, podłożyli bombę pod Europę, tylko tych który w pierwszym
          rzędzie byli ofiarami poszkodowanymi przez rozpasane apetyty i bezwzględne ich
          zaspakajanie przez hitlerowskie Niemcy. Świadkowie wybaczyli, zgasili
          emocje,ale autentycznie cierpią i nie zgadzają się na zniekształcanie i
          fałszowanie historii.
          Trzeba pogodzić się z faktem, że każde pokolenie ma swoją mniej lub bardziej
          ciekawą, niekiedy dramatyczna historię i kazde pokolenie chce te swoja prawdę
          pozostawić potomnym ku pamięci, a nie ku odwetom, czy zemście. Wiedza o
          prawdzie minionych czasów jest potrzebna, by nie czuć się zbezdomnym,
          zawieszonym w próżni. Bo po co archeologowie sięgają do wykopalisk i szukają
          śladów przodków. Umiemy pisać, więc późniejszym historykom pozostwiamy
          bardziej precyzyjny ślad naszej epoki. Pozdrowienia dla czytajacych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka