Dodaj do ulubionych

Szlachetna paczka

11.12.09, 21:05
Wszedlem sobie na strone tej akcji i poszperalem tu i tam. Jest tam oczywiscie
wielu potrzebujacych, chorych i ogolnie w ciezkiej sytuacji ale trafilem tez
na niejaka pania Marzene. Pani Marzenie konczy sie niedlugo umowa o prace i
jak jest napisane moze miec w zwiazku z tym kiepskie swieta. Jak sie jednak
okazuje pani Marzena ma dwoch synow lat 19 i 20. Synowie pracuja dorywczo. A
ja sie k... pytam czy dwoch kolezkow w pelni sil wymaga pomocy? Czy pracy dla
facetow jest malo? Czy te j... nieroby musza siedziec na garnuszku matki? Czy
sytuacja nie powinna byc odwrotna? To jest w ogole jakis skandal, ze takie
rodziny trafiaja do bazy tego programu i zabieraja ewentualna pomoc innym
potrzebujacym.
Jak juz zechcecie brac udzial w tego typu akcjach pilnujcie kogo wspieracie,
czy swoim datkiem nie popieracie smierdzacych leni.
Dzierżżż!!!
ps. do wiadomosci upierdliwcow - mam kilku znajomych, ktorzy szukaja
pracownikow, nic specjalnego (budowy, portiernia) ale z cala pewnoscia
pozwalajacego pomoc bezrobotnej matce. Takze nie przesadzajmy, ze z robota
jest tragcznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: nett1980 Re: Szlachetna paczka IP: *.toya.net.pl 11.12.09, 22:05
      Ach tam zaraz lenie. Moze studenci dzienni? Wiadomo, na poczatku
      trzeba przysiasc nad ksiazkami, wiec tylko dorywczo mozna pracowac?
      • dziad_borowy Re: Szlachetna paczka 11.12.09, 22:38
        Umowmy sie, ze tez studiowalem i wiem co mozna a co nie.
        Dzierżżż!!!!
      • aaa202 Dzisiejsi studenci są wielozadaniowi. 12.12.09, 10:12
        Byle ćwok, nieumiejący sklecić poprawnie zdania złożonego, studiuje
        dwa kierunki i pracuje do tego. Daliby radę, nie w tym rzecz.

        Czytałam ostatnio jakąś notkę o zakonniku, który wraz z wielkim
        biznesem organizuje pomoc materialną dla potrzebujących. Mimo całej
        swej miłości bliźniego, z listy potrzebujących bez mrugnięcia okiem
        wykreśla tych, którzy nędzę "dziedziczą" - rodzice byli biedni to i
        oni są biedni, a ich jedyna aktywność to wyciąganie ręki.

        Dziedziczona bieda to choroba, Dziadu, albo jak wolisz profil
        psychiki. Ci ludzie potrzebują terapii, edukacji, kopa w dupę
        (właściwe podkreślić), żeby w końcu przejrzeli na oczy, że nikt
        niczego za darmo w życiu nie dostaje. To nie jest dla nich
        oczywiste, spróbuj zrozumieć. Otępienie, niewiedza, klapki na
        oczach, strach przed wzięciem spraw w swoje ręce. Naturalne jest
        wstać rano, naciągnąć dziurawy sweter i, gapiąc się w wygasły piec,
        utyskiwać na biedę, na gminę, na kuratora, na unię. I tak do
        wieczora. Wieczorem przyjdą koledzy, flaszkę się skołuje, człowiek
        poweseleje, idzie spać podbudowany. Koledzy są podobni tobie i
        utwierdzają cię w przekonaniu, że świat po prostu taki jest i nie ma
        ruchu ani w prawo, ani w lewo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka