Dodaj do ulubionych

Zjazd doktorantów w Łodzi

IP: *.vline.pl 06.02.04, 19:47
Wielokrotnie dawano mi do zrozumienia, że powinnam się cieszyć, że nie muszę
płacić za zrobienie doktoratu. Moja uczelnia bowiem wielkodusznie mi to
zapewnia;) Uczelnie wyższe kształcą sobie kadrę nie ponosząc za to
praktycznie żadnych kosztów. Zaś Jego Magnificencja na promocjach doktorskich
upacie powtarza, że ma nadzieję, że młodzi adepci nauk nie będą "gonić za
mamoną i etatami na podrzędnych uczelniach prywatnych". Rzeczywiście, tych
kilka doktoranckich lat oducza mieć jakiekolwiek potrzeby;) Pozdrawiam
wszystkich, którzy jednak dogonili mamonę!
Obserwuj wątek
    • Gość: gmm Re: Zjazd doktorantów w Łodzi IP: *.ice.ae.wroc.pl 07.02.04, 18:29
      Troche za duzo w tym artykule przeklaman.
      * doktorantem bylem przez 4 lata <juz jestem po obronie>, i caly czas mialem telefon
      komorkowy na abonament, stypendium caly czas przekraczalo [poza pierwszym
      rokiem] 1000 zl, znizke na PKP mialem lepsza nawet niz studenci - bo oni mieli tylko
      33% znizki - a ja 50%. Wroclawskie MPK na legitymacje doktoranta udziela 50% znizki
      na wszystkie linie komunikacji miejskiej. Podobnie PKS - ktora linia udzielala znizki
      dla studentow - honorowala takze moja legitymacje.
      Mysle ze za duzo przeklaman w tych postulatach rzekomych przedstawicieli
      doktorantow. To jedynie moze dzialac na szkode - bo ci ktorzy znaja lub zbadaja
      prawdziwa sytuacje - uznaja ze reszta postulatow jest rownie naciagana.
      A CO DO WYLICZEN
      doktorant prowadzi okolo 90 godzin rocznie i otrzymuje na reke srednio ponad 1000
      zlotych miesiecznie, czyli ponad 12000 rocznie. Daje to 133 zlote za 45 minut zajec.
      Pracownik etatowy uczelni [asystent ze stopniem DOKTORA] ma pensum 210 godzin
      rocznie, i otrzymuje 1200 zl na reke miesiecznie, co daje 14400, czyli 68 zl za godzine
      zajec, czyli okolo 65 zlotych mniej od doktoranta. Doktorant ma po prostu lepiej - nie
      mowiac juz o tym, ze ma w nosie zawracanie glowy przez Urzad Skarbowy.
      michalskig.ae.wroc.pl/
      • h8red Inna rzeczywistość 08.02.04, 18:32
        Gość portalu: gmm napisał(a):

        > Troche za duzo w tym artykule przeklaman.
        > * doktorantem bylem przez 4 lata <juz jestem po obronie>, i caly czas mia
        > lem telefon komorkowy na abonament, stypendium caly czas przekraczalo [poza
        > pierwszym rokiem] 1000 zl,

        Gratuluję. Naprawdę gratuluję. W chwili obecnej 900 to praktycznie szczyt.

        > znizke na PKP mialem lepsza nawet niz studenci - bo oni mieli
        > tylko
        > 33% znizki - a ja 50%. Wroclawskie MPK na legitymacje doktoranta udziela 50%
        > znizki na wszystkie linie komunikacji miejskiej.

        Znów muszę pograrulować. Tym razem wrocławskiemu MPK. W Łodzi doktoranci jeżdżą
        za 100% chyba, że kombinują albo trafiają się "oczytane" kanary i potraktują
        legitymację doktoranta jak studencką. Pomimo tego, że nigdzie nie jest napisane,
        że ten dkument upoważnia do przejazdów ze zniżkami.

        > Mysle ze za duzo przeklaman w tych postulatach rzekomych przedstawicieli
        > doktorantow. To jedynie moze dzialac na szkode - bo ci ktorzy znaja lub
        > zbadaja prawdziwa sytuacje - uznaja ze reszta postulatow jest rownie
        > naciagana.

        Sam napisałeś, że już doktoranten nie jesteś. Skąd możesz wiedzieć, że postulaty
        są przekłamane???

        > A CO DO WYLICZEN
        > doktorant prowadzi okolo 90 godzin rocznie i otrzymuje na reke srednio ponad
        > 1000 zlotych miesiecznie, czyli ponad 12000 rocznie. Daje to 133 zlote za 45
        > minut zajec.
        > Pracownik etatowy uczelni [asystent ze stopniem DOKTORA] ma pensum 210 godzin
        > rocznie, i otrzymuje 1200 zl na reke miesiecznie, co daje 14400, czyli 68 zl
        > za godzine zajec, czyli okolo 65 zlotych mniej od doktoranta. Doktorant ma po
        > prostu lepiej - nie mowiac juz o tym, ze ma w nosie zawracanie glowy przez
        > Urzad Skarbowy.

        Jedno DUŻE ale. Musisz podpisać zobowiązanie, że nigdzie nie pracujessz, nie
        masz firmy, itp. Co daje ci 4 (lub 5) lat wyciętych z życiorysu. Nie odciągają
        ci żadnych składek na ZUS. Jeśli nie uda się doktorantowi zostać na uczelni
        (jest to bardzo prawdopodobne) to jego sytuacja nie jest zbyt różowa. Tym
        bardziej, że oprócz wykształcenia nie ma co więcej przedstawiać przyszłemuu
        pracodawcy, który najczęściej wymago kilku letniej praktyki. A jak ma doktorant
        odbywać praktki (pracować dodatkowo) jeśli spędza na uczelni przeciętnie od 50
        do 60 godzin tygodniowo???
      • Gość: dok Re: Zjazd doktorantów w Łodzi IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 10.02.04, 05:01
        Panie Grzegorzu, pamiętam jeszcze zeszły rok (zanim weszła ustawa o
        stopniach...)kiedy samej dydaktyki miałem 210 godzin, a Pan dokturem już jest i
        nie pamięta tego ?? Po tym co Pan pisze chyba zrezygnuję z obrony doktoratu,
        widzę że ten stopień oszałamia do reszty. Nie spodziewałem się zresztą że
        adiunkt zrozumie postulaty, ale mógłby nie kłamać opisując rzeczywistość o
        której ma mgliste pojęcie z własnego podwórka. Życzę habilitacji co by
        doktoranci "dobrowolnie" zrobili korektę Pańskich książeczek, nie trzeba będzie
        mamić studentów zaliczeniem za błąd,gawiedź się nie dowie że DOKTOR się pomylił
        a też będzie za darmo.
    • Gość: grzegorz Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka IP: *.ice.ae.wroc.pl 07.02.04, 18:32
      Aby wiedziec ze nie wszystkie kruki sa czarne.
      Troche za duzo w tym artykule przeklaman.
      * doktorantem bylem przez 4 lata <juz jestem po obronie>, i caly czas mialem telefon
      komorkowy na abonament, stypendium caly czas przekraczalo [poza pierwszym
      rokiem] 1000 zl, znizke na PKP mialem lepsza nawet niz studenci - bo oni mieli tylko
      33% znizki - a ja 50%. Wroclawskie MPK na legitymacje doktoranta udziela 50% znizki
      na wszystkie linie komunikacji miejskiej. Podobnie PKS - ktora linia udzielala znizki
      dla studentow - honorowala takze moja legitymacje.
      Mysle ze za duzo przeklaman w tych postulatach rzekomych przedstawicieli
      doktorantow. To jedynie moze dzialac na szkode - bo ci ktorzy znaja lub zbadaja
      prawdziwa sytuacje - uznaja ze reszta postulatow jest rownie naciagana.
      A CO DO WYLICZEN
      doktorant prowadzi okolo 90 godzin rocznie i otrzymuje na reke srednio ponad 1000
      zlotych miesiecznie, czyli ponad 12000 rocznie. Daje to 133 zlote za 45 minut zajec.
      Pracownik etatowy uczelni [asystent ze stopniem DOKTORA] ma pensum 210 godzin
      rocznie, i otrzymuje 1200 zl na reke miesiecznie, co daje 14400, czyli 68 zl za godzine
      zajec, czyli okolo 65 zlotych mniej od doktoranta. Doktorant ma po prostu lepiej - nie
      mowiac juz o tym, ze ma w nosie zawracanie glowy przez Urzad Skarbowy.



      • Gość: aj_wawa Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka IP: *.mech.pw.edu.pl 08.02.04, 17:30
        Jestes przesmieszny... W tym artykule nie ma przeklaman. W ostatnim czasie
        sytuacja doktorantow drastycznie sie zmienila, nie kazdy doktorant ma
        stypendium, na wiekszosci uczelni na pierwszym roku po prostu nie masz na to
        szans. Wiekszosc miast nie ma juz znizek na PKP, MPK i inne ktorymi tak
        dziarsko sie tu wychwalasz. Proponuje wrocic na uczelnie i porozmawiac z
        ludzmi, ktorzy zastali "nowe warunki". Albo przeczytac regulaminy wiekszosci
        szkol wyzszych, to moze wtedy oczka Ci sie otworza. najpierw zorientuj sie w
        sytuacji a dopiero pozniej komentuj. To jest calkiem zdrowa zasada.
        • Gość: aaa Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka IP: *.vline.pl 08.02.04, 20:25
          No właśnie. Doktoranci ze stypendiami to rzadkość. Można się starać o coś po
          otwarciu przewodu. Każdy, kto sumiennie przykłada się do przygotowania zajęć,
          do kształcenia siebie samego (żeby w ciągu krótkich 4 lat ze studenciaka
          zamienić się w naukowca), do pisania pracy, wie, że jednoczesne zarobienie na
          życie graniczy z cudem. Pomagają rodzice, małżonkowie. Pomagają, ale patrzą z
          mieszaniną zdziwienia i podziwu: bo jak też prawie trzydziestoletni człowiek
          może łazić po świecie z taką "pupą"? Bez ubezpieczenia, bez pieniędzy, kasując
          ulgowy bilet z nadzieją, że kanar się nie kapnie. No właśnie. Po ch.j ja to
          wszystko robię?!
          • h8red Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka 08.02.04, 20:33
            Gość portalu: aaa napisał(a):

            > No właśnie. Po ch.j ja to wszystko robię?!

            Dla siebie??? :)))
            • Gość: aaa Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka IP: *.vline.pl 08.02.04, 20:59
              Dla siebie. Ale dobrze, że niedługo kończę, bo już na długo tej wiary w
              potrzebę samodoskonalenia się bez względu na koszty, konsekwencje i ofiary by
              mi nie wystarczyło. Moja matka żałuje, że nie schowała mi butów kiedy szłam na
              egzamin na studia doktoranckie;)
              • true_blue Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka 10.02.04, 08:45
                A tak swoja droga to w jakich dziedzinach nie dostaje sie pieniedzy na
                doktoracie? W mojej dziedzinie (biologia) ludzie maja stypendia doktoranckie ok
                800-1000 zl, prawda adamco? Napiszcie jak jest w innych.
                Pozdr.
      • true_blue Re: Wystarczy zobaczyc jednego bialego kruka 08.02.04, 18:36
        Dokladnie jak w tytule: to ze Ty miales lepiej nie znaczy, ze wszyscy tak maja.
        Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka