Dodaj do ulubionych

Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów po...

IP: *.toya.net.pl 08.07.10, 12:31
Wszelkiego rodzaju, a zwłaszcza podobne do tej inwestycje w naszym
mieście należą do trudnych. Tu zawsze po swoje ziemie, majątki i
dobra może kiedyś pojawić się prawnuk: Rosjanina, Niemca,Żyda czy
Polaka.
I tak się też dzieje, miasto nie może stać w miejscu i czekać, tylko
dlatego że urzędnicy są ,,ostrożni" , ,, Uczciwi" i na wszelki
wypadek -oddadzą wszystko i nic na wszelki wypadek nie zrobią!. Za to
jak -prezydent Sadzyński na wszelki wypadek poinformują by
przestraszyć łodzian- jak, to urzędnicy za Kropy - spaprali sprawę.
Widać,że tym razem się im uda.Zawsze łatwiej nic nie zrobić i tylko
podsumowywać błędy innych lub tylko gadać o PR Łodzi i swojej partii.
To za mało by miasto - pracowało na siebie i mieszkańców.
Obserwuj wątek
    • Gość: Smyku Co za debil to pisał IP: *.toya.net.pl 08.07.10, 12:35
      55 mln zł to jedna czwarta budżetu miasta? Idiota...od kiedy 55 mln to 1/4 z
      sumy 2,7 mld zł?
      • Gość: Przygoda Re: Co za debil to pisał IP: *.berendsen.pl 08.07.10, 12:42
        tez zwrocilem na to uwage, moze chodzilo o miesieczny budzet?
    • wirusx Re: Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów 08.07.10, 13:21
      Julita napisał(a):

      jak, to urzędnicy za Kropy - spaprali sprawę.
      -------------------------
      Nie broń urządasów Kropy, bo spaprali i to nie tylko tę sprawę.
      Warto też uzmysłowić sobie, że gdyby chodziło o "zwrot" tego majątku
      kościołowi a nie rodzinie właścicieli przez jakąś komisję działającą
      niezgodnie z Konstytucją (kolejne rządy udają, że o tym nie
      wiedzą!) , to Kropa nie miałby najmniejszych wątpliwości i dziś
      zamiast oczyszczalni moglibyśmy tam mieć jakiś Licheń II czy inną
      makabrę, oczywiście z fontanną...
      • Gość: brzeszczot Re: Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.10, 14:27
        generalizujesz...
        • Gość: hehe Re: Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów IP: *.toya.net.pl 08.07.10, 14:40
          Nie on generalizuje tylko kropa kompromituje siebie głównie. Jak kropie
          sprzedali jego własny magistrat to niestety słów brak na takie wpady.
          Gdyby rządził w krakowie sprzedali by mu kopiec krakusa bez problemu.
          • Gość: fgfffgfg Re: Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów IP: *.chello.pl 08.07.10, 14:57
            w sumie ekipa Sadzyńskiego nie jest taka zła jak ja malują, a to, że 2 festiwale
            zniknęły wiąże się raczej z niesolidnymi rozliczeniami (FD4K) lub nie do końca
            rzeczywistymi planami i trochę marzycielstwem (Myślę, że Żydowicz mimo wszystko
            wróci do Łodzi jak mu przejdzie:)
            poza tym dobra jest ta transparentność
    • Gość: gościu Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów po... IP: *.toya.net.pl 08.07.10, 14:33
      "Niedługo potem Łódź wystąpiła do sądu o uznanie jej jako właściciela przez
      zasiedzenie. Urzędnicy skłamali w sądzie, że od zakończenia wojny
      spadkobiercy nie interesowali się nieruchomością ani nie żądali rozliczeń."

      Na to nie ma przypadkiem jakiegoś paragrafu?
      • Gość: chris Re: Spadkobiercy byłych właścicieli chcą terenów IP: 159.245.16.* 08.07.10, 15:22
        Jest "To się nazywa świadczenie nieprawdy". Mnie się osobiście podoba
        poinformowanie obywatela o sytuacji. Wolę wiedzieć, że coś się dzieje i są
        jakieś zagrożenia i mieć możliwość obserwacji jak władze się do tego zabierają,
        niż lakoniczną wypowiedź na końcu, jedno zdanie o tym że władze przegrały proces
        i miasto straciło przez to 22 mln. to jest tylko częściowa prawda, którą teraz
        posługują się głównie politycy jednej i drugiej strony aby oczerniać oponentów.
    • thade1 Co dalej z oczyszczalnią? Spadkobiercy walczą o... 08.07.10, 18:22
      Komentarz do artykułu:
      cytat
      Władze miasta nie miały pojęcia, że teren należy do spadkobierców Tietzena.
      odpowiedź
      Władze doskonale znały nazwiska spadkobierców, we wniosku o zasiedzenie
      z dnia 15 stycznia 1998 przekręciły nazwisko właściciela nieruchomości
      na Ticen i w związku z tym sąd rejonowy nie znalazł w centralnym rejestrze
      nikogo o tym nazwisku. Przed złożeniem tego wniosku UMŁ otrzymał od jednego ze
      spadkobierców list wskazujący spadkobierców wraz z propozycją negocjacji,
      niestety żaden z prezydentów od tamtego czasu nie chciał rozmawiać ze
      spadkobiercami.
      cytat
      W maju 2005 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie ogłosił wyrok na korzyść
      spadkobierców Theodora Tietzena: "W tym wypadku nie może być mowy o
      zasiedzeniu" - uznał.
      odpowiedź
      nigdy nie było rozpatrywania tej sprawy przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie.
      cytat
      Sąd Najwyższy uznał skargę kasacyjną Łodzi.Wygrana w Sądzie Najwyższym
      otworzyła drogę do ubiegania się o tytuł prawny do gruntu.
      odpowiedź
      Skarga kasacyjna została uznana jedynie dlatego że sąd w pierwszej instancji
      popełnił błąd proceduralny dotyczący wieku spadkobierców, a nie dlatego że
      uznał roszczenia UMŁ za uzasadnione. Postępowanie o zasiedzenie zostało po
      kasacji wznowione od początku i w dotychczasowym postępowaniu UMŁ nie wykazał
      w jakikolwiek sposób, poprzez dostarczenie nowych dowodów wskazujących na nowe
      fakty że posiada mandat prawny do zasiedzenia. We wszystkich orzeczeniach w
      poprzednim postępowaniu, przed wszystkimi instancjami wygrywali spadkobiercy.
      Decyzja Sądu Najwyższego nie otworzyła drogi do niczego poza powtórnym, od
      samego początku postępowaniu o zasiedzenie.
      cytat
      Od kasacji minęły już ponad cztery lata. I tyle czasu miało miasto, żeby
      uregulować sprawę własności gruntu, czyli wystąpić o tytuł prawny do niego.
      Dlaczego tego nie zrobiło? - Ależ zrobiło. Sprawa jest w toku, a właściwie
      jest na ukończeniu.
      odpowiedź
      SPRAWA nie jest na ukończeniu odbyła się tylko jedna rozprawa po której
      kancelarie adwokackie reprezentujące polską i portugalską stronę wniosły o
      odwołanie składu sędziowskiego. Do dzisiejszego dnia mimo upływu 4 lat od
      postanowienia Sądu Najwyższego o przekazaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia
      nic w tej sprawie nowego się nie wydarzyło.
      Konkluzja
      Spadkobiercy cierpliwie starają się dochodzić swoich praw przed sądami
      wszystkich instancji, starając się w taki sposób to robić aby nie narazić
      interesu finansowego miasta i tu napotykają się na barierę nie do przejścia:
      - sądu wyznaczają (w tej chwili nie wyznaczają) odległe terminy rozpraw
      - wszystkie wnioski procesowe muszą być opłacane, to trwa od 1998 roku
      - w toku postępowania sądowego, po kasacji UMŁ i Lasy Państwowe Grotniki nie
      dostarczyły żadnych nowych dokumentów, wszystkie dowody dostarczone już były
      uwzględnione w poprzednim postępowaniu i zaliczone były na korzyść spadkobierców
      - kolejne władze twierdzą że już wszystko mają załatwione po ich myśli,
      szczególnie dotyczy to prezydentury p.Kropiwnickiego który powiedział kilka
      lat temu że kaktus mu na dłoni wyrośnie jak załatwi tę sprawę za swoich
      kadencji. I rzeczywiście mu nie wyrósł.
      - cierpliwość spadkobierców się skończyła
      Po przeczytaniu tego komentarza proszę wyciągnąć wnioski i zastanowić się jak
      w konfrontacji z władzą wygląda szary spadkobierca starający się odzyskać
      rodzinną własność lub odszkodowanie za przejęte grunty.
    • Gość: tubylec do forumowicza thade1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 19:28
      Dziękuję za merytoryczny głos w dyskusji. Oby takich więcej.

      Szkoda tylko, że urzędnicy świadczący nieprawdę przed sądem nie zostali
      pociągnięci do odpowiedzialności.

      Miasto traci pieniądze na przegrane procesy zamiast układać się z
      właścicielami gruntów bądź nieruchomości.
      Urzędas łódzki to taki typowy pies ogrodnika.

      No, ale przecież to są pieniądze podatników a nie urzędasów.
    • Gość: gosc Włodzio zwyczajowo nic nie wie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.07.10, 21:38
      Gnacikowska winna przypomnieć swojemu ulubionemu rozmówcy co w
      2005r. ustaliła :
      "Aby zagarnąć dla gminy ziemię przedwojennego przedsiębiorcy, łódzcy
      urzędnicy zeznali przed sądem, że ten nie ma spadkobierców.
      Tymczasem w urzędzie leżało pismo w tej sprawie od jednego z nich
      Wczoraj ujawniliśmy, że największą inwestycję w regionie łódzkim -
      Grupową Oczyszczalnię Ścieków - postawiono bezprawnie na gruntach
      zmarłego w 1939 r. przedsiębiorcy Teodora Tietzena. Jego
      spadkobiercy wygrali właśnie proces z gminą, blokując przejęcie
      przez nią na własność terenu pod oczyszczalnią.

      W ślad za wyrokiem do sądu wpłynęły wnioski o kolosalne
      odszkodowanie. Spadkobiercy Tietzena domagają się: • zwrotu ziemi
      pod GOŚ; • ponad 50 mln zł odszkodowania za bezprawne korzystanie z
      gruntu przez ostatnie 10 lat; • pół miliona złotych co miesiąc w
      sytuacji dalszego korzystania z terenu, na którym stoi oczyszczalnia.
      Jak ustaliliśmy, urzędnicy, którzy przed laty starali się o
      przejęcie przez gminę terenów fabrykanta, dopuścili się licznych
      nadużyć.

      O tym, że budowa prowadzona jest na cudzym gruncie, dowiedzieli się
      w listopadzie 1997 r. od jednego ze spadkobierców, nieżyjącego już
      profesora Politechniki Łódzkiej.
      Jak wynika z dokumentów, w niezwykle uprzejmym liście informował on
      Witolda Patriarchę, ówczesnego szefa wydziału inwestycji, że w
      łódzkim sądzie kończy się sprawa spadkowa o majątek po fabrykancie
      Teodorze Tietzenie. Chodziło m.in. o siedem hektarów ziemi zajętej
      pod budowę GOŚ. Profesor zadeklarował nawet wstępnie, że
      spadkobiercy - grzecznie poproszeni - mogą zrezygnować z roszczeń
      finansowych za tę ziemię wobec gminy. Na list nikt z urzędu nie
      raczył odpowiedzieć. Dziś profesor już nie żyje, a gmina może
      zapłacić miliony.

      Co więcej, dwa miesiące później gmina wystąpiła do sądu o uznanie
      jej za właściciela terenu przez zasiedzenie. "Od czasu zakończenia
      wojny spadkobiercy nie interesowali się nieruchomością ani nie
      żądali rozliczeń" - skłamali urzędnicy. Sąd rutynowo musiał
      sprawdzić, czy żyją spadkobiercy Tietzena. Nie znalazł ich, bo w
      dokumentach dostarczonych przez gminę nazwisko przedsiębiorcy
      wpisano z błędem (Ticen).

      Pikanterii sprawie dodaje to, że obie sprawy toczyły się równolegle
      w tym samym wydziale tego samego sądu. I tylko dzięki przypadkowi
      sprawa wyszła na jaw. Po śmierci profesora jego syn odbierał
      postanowienie potwierdzające, że jest spadkobiercą Tietzena. Sądowa
      urzędniczka skojarzyła, że przed chwilą zapadł wyrok w sprawie
      zasiedzenia ziemi podobnie nazywającego się przedwojennego
      przedsiębiorcy.

      Spadkobiercy zaczęli walkę o odzyskanie ziemi. Skończyła się
      zwycięsko - w pierwszej instancji - w ubiegłym tygodniu.

      Eksdyrektor Patriarcha już nie pracuje w magistracie. Nie przypomina
      sobie, czy przyjął list od profesora, wnuka Tietzena. Pamięta, że z
      nim rozmawiał, ale nie potrafi wyjaśnić, dlaczego przed sądem
      urzędnicy nie wspomnieli o spadkobiercach Tietzena.

      Wiesław Rymiszewski, radca prawny, który reprezentował łódzką gminę
      przed sądem, nie pamięta sprawy Tietzena: - Podobnych miałem około
      140 rocznie. Gdybym wiedział o istnieniu spadkobierców,
      powiedziałbym o tym przed sądem. Błędy w pisowni nazwiska? To częste
      w Łodzi, gdzie żyli ludzie kilku narodowości. Także ówczesny
      wiceprezydent Łodzi Paweł Pawlak odpowiedzialny za budowę
      oczyszczalni nie przypomina sobie sprawy Tietzena.

      • Teodor Tietzen - mało znany łódzki przedsiębiorca pochodzenia
      niemieckiego. Urodził się w 1852 r. W 1896 r. na „publicznej
      licytacji w Piotrkowie” kupił „Folwark Smulsko - 68 mórg i 200
      prętów ziemi”, teren na obrzeżach Łodzi, gdzie dziś stoi GOŚ. Jego
      Zakład Bawełniany Teodor Tietzen stał przy ul. Łąkowej. Przy nim -
      willa z ogrodem (po wojnie bezprawnie przejęta przez państwo). W
      1918 r. Tietzen ożenił się z Emilią z Kindermannów (znany łódzki ród
      fabrykancki). Zmarł w październiku 1939 r. Tietzenowie mieli
      pięcioro dzieci. Jedna córka prawdopodobnie zmarła podczas wojny,
      troje przed wkroczeniem do Łodzi Armii Czerwonej wyjechało do
      Niemiec i ślad po nich zaginął. Żyje troje wnuków (dwoje w Polsce,
      jeden w Brazylii) oraz jeden prawnuk. To oni domagają się zwrotu
      majątku przodka.

      wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34317,2506514.html


    • Gość: ... U Ruskich załatwiliby sprawę inaczej... IP: *.toya.net.pl 09.07.10, 00:06
      Kulka w łeb i do widzenia - ród spadkobierców w końcu musi wygasnąć...
    • debt2010 Piękny fetor nad GOŚ 09.07.10, 06:30
      Komentarze sprzed lat na temat poświadczenia nieprawdy przy ubieganiu się
      o środki z funduszu przedakcesyjnego ISPA, a następnie Cohesion Fund były
      ignorowane i zagłuszane. Władza świadomie łgała, że jest właścicielem
      gruntów pod oczyszczalnią. Czas na zadośćuczynienie krzywdom poczynionym
      prawowitym właścicielom. To prawda, że to podatnicy będą musieli zapłacić
      za błędy władzy. Oddając głos na Tomaszewskiego podpiszmy od razu weksel.
      Wybierzemy zło.
      • Gość: samo życie Re: Piękny fetor nad GOŚ IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.07.10, 10:32
        Zapłacimy za błędy urzędników. Stać nas.
    • Gość: stary łodzianin Nie dajcie się zwariować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 11:58
      Muszę przypomnieć skrzywdzonym, nieszczęśliwym spadkobiercom spadkobierców
      właścicieli gruntów pod GOŚ oraz ich medialnym obrońcom, że oczyszczalnię
      zaprojektowano w tym miejscu ponad 40 lat temu, a budowa ruszyła 37 lat temu.
      Oczyszczalnia rozpoczęła pracę po 20 latach budowy (w 1994 roku) a formalnie
      ukończono inwestycję w 2002 roku. Dlatego obwinianie trzech ostatnich
      prezydentów Łodzi jest grubym nadużyciem. Wszystko jest do sprawdzenia:
      pl.wikipedia.org/wiki/Grupowa_Oczyszczalnia_%C5%9Aciek%C3%B3w_w_%C5%81odzi
      Całkowicie się zgadzam z „Julitą” – tysiące potomków spadkobierców dzieci
      właścicieli gruntów łódzkich z przed stu i więcej lat odczekuje, aż grunty
      zostaną jakoś zagospodarowane, zyskają na wartości i następnie występują o
      gigantyczne pieniądze. Są nawet wyspecjalizowane w tym kancelarie.
      Od sąsiada wiem np. taką rzecz: kilka miesięcy temu dowiedział się za
      zdumieniem, że jest krewnym potomków spadkobierców właścicieli 2 działek przy
      ulicy Rudzkiej. Na krawędzi tych działek leżą resztki torów zlikwidowanej
      linii tramwajowej 41 do Tuszyna. Rychło ma tam być przeprowadzony remont i
      jezdnia zajmie miejsce po torowisku. Kancelaria adwokacka z Wiednia proponuje
      mu odkupienie tych działek, ale koniecznie przed zakończeniem remontu ulicy
      Rudzkiej. Dlaczego tak? – nie chcą powiedzieć, ale można się domyślać.
    • Gość: stary łodzianin Nie dajcie się zwariować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 12:06
      Muszę przypomnieć skrzywdzonym, nieszczęśliwym spadkobiercom spadkobierców
      właścicieli gruntów pod GOŚ oraz ich medialnym obrońcom, że oczyszczalnię
      zaprojektowano w tym miejscu ponad 40 lat temu, a budowa ruszyła 37 lat temu.
      Oczyszczalnia rozpoczęła pracę po 20 latach budowy (w 1994 roku) a formalnie
      ukończono inwestycję w 2002 roku. Dlatego obwinianie trzech ostatnich
      prezydentów Łodzi jest grubym nadużyciem. Wszystko jest do sprawdzenia:
      pl.wikipedia.org/wiki/Grupowa_Oczyszczalnia_%C5%9Aciek%C3%B3w_w_%C5%81odzi
      Całkowicie się zgadzam z „Julitą” – tysiące potomków spadkobierców dzieci
      właścicieli gruntów łódzkich z przed stu i więcej lat odczekuje, aż grunty
      zostaną jakoś zagospodarowane, zyskają na wartości i następnie występują o
      gigantyczne pieniądze. Są nawet wyspecjalizowane w tym kancelarie.
      Od sąsiada wiem np. taką rzecz: kilka miesięcy temu dowiedział się za
      zdumieniem, że jest krewnym potomków spadkobierców właścicieli 2 działek przy
      ulicy Rudzkiej. Na krawędzi tych działek leżą resztki torów zlikwidowanej
      linii tramwajowej 41 do Tuszyna. Rychło ma tam być przeprowadzony remont i
      jezdnia zajmie miejsce po torowisku. Kancelaria adwokacka z Wiednia proponuje
      mu odkupienie tych działek, ale koniecznie przed zakończeniem remontu ulicy
      Rudzkiej. Dlaczego tak? – nie chcą powiedzieć, ale można się domyślać.
    • Gość: klara Przecież tak, jak w przypadku terenów pod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.10, 12:37
      autostrady istnieje coś takiego, jak "waga" interesu jednostki do
      interesu publicznego. Czy nie można oprzeć się na tym, by
      wynegocjować "sensowne" warunki ugody ze spadkobiercami? Ja widz, że
      nasze władze działają tak, jak w przypadku kamienić. "Czają się" i
      tyle, nie wiem może czekają aż "smo się zrobi".....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka