hubar
07.04.04, 08:09
Nie będzie pomnika Litzmannstadt Getto. A przynajmniej nie w takim kształcie,
w jakim został on przedstawiony komisji kultury Rady Miejskiej w Łodzi – tak
zadecydowali wczoraj radni z tej komisji.
Na nic zdały się przekonywania wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego i
radnego Mariana Papisa, którzy stali na straży realizacji projektu – czyli
rozbudowy Stacji Radegast wraz z Kolumną Pamięci, odtworzenia kładki dla
pieszych przy wejściu na teren dawnego getta oraz powstania pomnika Polaków
Odznaczonych Medalem Yad Vashem w parku Staromiejskim – co pochłonęłoby około
5 mln zł.
Spokojne z początku posiedzenie przerodziło się burzę, gdy okazało się, że w
projekcie nie ma zmian proponowanych latem ubiegłego roku. A pod takim
warunkiem 10 miesięcy temu radni komisji kultury wydali pozytywną opinię
pomnikowi. Teraz ponownie zwracali uwagę na niezgodności historyczne.
– Nie możemy się zgodzić na to, żeby na Kolumnie Pamięci widniała data 1933-
1944, bo to oznacza, że w Łodzi mordowano Żydów wtedy, gdy stanowili
pełnoprawnych członków społeczności – tłumaczył Andrzej Ostoja-Owsiany (ŁPO).
– Prawo autorskie i kwestie twórcze nie mogą być ważniejsze niż prawda
historyczna – grzmiał radny Waldemar Krenc (ŁPO). Kontrowersje wzbudziły też
brak zgody konserwatora zabytków, „estetyzmu” oraz uregulowań prawnych
gruntów.
Radni zakwestionowali też zasadność budowania kładki.
– Jestem za upamiętnieniem 60. rocznicy likwidacji getta, ale skromniej.
Stacja Radegast z muzeum i miejscem edukacyjnym sama w sobie powinna być
pomnikiem i na jej odbudowę są pieniądze – przekonywał radny Józef
Niewiadomski (SLD), który wniósł wniosek o głosowanie każdej inwestycji
osobno. Gdy okazało się, że nie jest to możliwe, radni postanowili projekt
odrzucić.
(ek) - Dziennik Łódzki
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/355049.html