Dodaj do ulubionych

Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m...

IP: *.ip.netia.com.pl 04.01.11, 09:02
Znów ktoś precyzyjnie usanowił prawo. Bez wątpliwości i niejasności... Brawo rząd, brawo parlament!
Tak prostych spraw jak "atrapa", czy "maszt" nie jesteśmy nazwać po imieniu, a co dopiero mówić o VAT, NFZ, ZUS itp. Stąd ta rzeźnia w przepisach, czeski film...
Obserwuj wątek
    • Gość: Benjh co za kraj IP: *.ghnet.pl 04.01.11, 09:20
      co za ludzie....
      • von_seydlitz Departament Prawny Policji... 04.01.11, 10:02
        Już od dawna słynie z idiotycznych tłumaczeń jak interpretować "prawo" to jest tworzyć nieistniejące przepisy i definicje więc wypowiedź rzecznika mnie nie dziwi.
        Teraz kilka przegranych procesów sądowych dopiero uzmysłowi mu co to jest "atrapa" a co maszt. Chyba, że ktoś pójdzie po rozm do głowy i wreszcie "zreformuje" Policję na jakiś standard "państwa Prawa" nieco powyżej przysłowiowego "Bantustanu".
        • wielbiciel_kaszanki Re: Departament Prawny Policji... 04.01.11, 10:19

          Miało być jak nigdy a wyszło... jak zawsze.
          • nik-er znowu glosowali po wyjściu z knajpy sejmowej 04.01.11, 10:43
    • morfeusz_1 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie 04.01.11, 09:25

      Panie Lebiedź co pan tam kurna wyprawia !
      Ja Panu obiecuję że do pana wpadnę , pan mnie tylko ułagodził swoimi słodkimi słówkami , wpadnę i zrobię panu zadymę przy wszystkich pracownikach , ile można czekać na demontaż tych atrap Panie Lebiedź no pytam,ile można czekać !!!
      • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 09:54
        A w czym Ci te atrapy przeszkadzają. Leżą na drodze i musisz je omijać? Świeca Ci po oczach?
        • Gość: KL Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:59
          Może ja odpowiem nieładnie ale dosadnie: debil zauważa atrapę i hamuje jak nienormalny, a czasami na niego wpadają inni... Jest to powodowanie zagrożenia na drodze. Jak ma być fotoradar to niech będzie na serio, a nie w udawanej puszce. Tak jeden kierowca zakłada że to atrapa, a drugi hamuje jak opętany... To nie może być bezpieczny i płynny ruch drogowy.
          • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:15
            Odpowiem inaczej debil zapie... z nadmierną prędkością i ostro hamuje. Zdrowy człowiek olewa atrapy i radary bo cały czas jedzie zgodnie z zalecaną prędkością.
            • Gość: andi_1212 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: 195.20.110.* 04.01.11, 11:29
              Odpowiem tak. Debil jedzie z przepisową prędkością np. 70 km/h, zauważy radar i hamuje ostro do 40km/h - wbrew pozorom jest bardzo częsty przypadek i przyczyna stłuczek.
              • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:32
                Jeśli dozwolona prędkość to właśnie 40 no to trzeba hamować jeśli się jedzie 70 a ci za nim powinni zachować odpowiednią odległość zamiast trzymać się zderzaka poprzednika.
                • Gość: andi_1212 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: 195.20.110.* 04.01.11, 11:39
                  No włśnie - dozwolona to 70, a hamuje debil do 40 i czasem mniej.
                  • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:48
                    A Ty jadąc za nim w bezpiecznej odległości jesteś bezpieczny.
              • Gość: Żeglarz Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.11, 16:08
                Z tego by wynikało, że prawdziwe radary też grożą stłuczkami. Ale o ile wiem, i radar i to co wygląda jak radar przynosi bezpieczeństwu więcej pożytku niż szkody. A gwałtownemu hamowaniu zapobiegają tablice ostrzegawcze.
              • Gość: Żeglarz Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.11, 16:10
                "...zauważy radar i hamuje ostro do 40km/h - wbrew pozorom jest bardzo częsty przypadek i przyczyna stłuczek". Z tego by wynikało, że prawdziwe radary też grożą stłuczkami. Ale o ile wiem, i radar i to co wygląda jak radar przynosi bezpieczeństwu więcej pożytku niż szkody. A gwałtownemu hamowaniu zapobiegają tablice ostrzegawcze.
    • Gość: RAZ Re: Bez radarowej rewolucji.Policjanci się ucieszą IP: 212.160.172.* 04.01.11, 09:30
      "Policjanci się ucieszą z powrotu na ulicę" - będą wreszcie mogli brać łapówki za przymykanie oka. I to coraz większe, bo ryzyko wpadki wzrosło, ale i chętnych będzie więcej.
      Będzie na wódę i dziwki. No i żona będzie mogła kupić nowe ciuchy.
      No i samochód się zmieni na nowszego VW (z dziesięciolatka na audi?).
      Części do samochodu to kradzione (przepraszam, używane ;-) ze zniżką).
      Ale ich nikt nie sprawdzi przecież.
      Kruk krukowi oka nie wykole.
    • Gość: ĄgosćĘ Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m... IP: *.bialapodlaska.vectranet.pl 04.01.11, 09:37
      Art. 129h. ust. 5. ustawy stanowi :
      Minister właściwy do spraw transportu, mając na względzie przyczyny i lokalizację wypadków drogowych, przeciwdziałanie tym wypadkom oraz wdrażanie kierujących pojazdami do przestrzegania przepisów ruchu drogowego, określi, w drodze rozporządzenia:

      1. warunki lokalizacji w pasie drogowym dróg publicznych stacjonarnych urządzeń rejestrujących oraz obudów na te urządzenia, z uwzględnieniem zasady, że instalowana i używana jest obudowa wraz z urządzeniem rejestrującym;

      Jak widać nie będzie atrap, masztów itd itp będą natomiast " stacjonarne urządzenia rejestrujące oraz obudowy na te urządzenia " . Tyle ustawa należny poczekać na rozporządzenie i wówczas wszystko będzie jasne.
      • aniabajk Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie 04.01.11, 22:12
        Gość portalu: ĄgosćĘ napisał(a):

        > Art. 129h. ust. 5. ustawy stanowi :
        > Minister właściwy do spraw transportu, mając na względzie przyczyny i lokalizac
        > ję wypadków drogowych, przeciwdziałanie tym wypadkom oraz wdrażanie kierujących
        > pojazdami do przestrzegania przepisów ruchu drogowego, określi, w drodze rozpo
        > rządzenia:
        >
        > 1. warunki lokalizacji w pasie drogowym dróg publicznych stacjonarnych urząd
        > zeń rejestrujących oraz obudów na te urządzenia, z uwzględnieniem zasady, że in
        > stalowana i używana jest obudowa wraz z urządzeniem rejestrującym;

        Ustawa ustawą, rzeczywistość rzeczywistością
    • Gość: md Atrapy - kłamstwo! IP: 156.17.46.* 04.01.11, 09:37
      Jak to nie ma w łódzkim atrapy fotoradaru? A na Gierkówce w okolicach Tomaszowa w stronę Warszawy? Błyska lampą aż miło jak się przekroczy prędkość choćby o 5 kilometrów (ograniczenie do 70) a nigdy nic nie przyszło. Tirowcy już nawet nie zwalniają w tym miejscu i jak który próbuje to go przez cb radio pouczają że to atrapa.
    • mordaprostaczka po raz kolejny atrapa uczciwości 04.01.11, 09:40
      obiecaliśmy, ale...
    • Gość: Jonek Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 09:47
      Przecież jadąc zgodnie z przepisami ani fotoradar ani atrapa ani maszt nie są straszne. Panikują tylko ci co sobie lubią "depnąć". A skoro z góry zakładają że i tak chcą jechać szybciej niż wolno to właśnie na nich jest ten cały bat fotoradarowy. To już jest hipokryzja aby piraci drogowi ustanawiali prawo. Ja jeżdżę zgodnie z przepisami mam gdzieś czy przy drodze stoi radar czy atrapa.
      • Gość: Andrzej Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:12
        To jedź 13 godzin nad morze cymbale.
        • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:15
          Ti jedź pociągiem, wykupujesz kuszetkę i spisz cala drogę.
          • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 04.01.11, 10:26
            Jonek,

            jak już wykupisz tą kuszetkę, to życzę Ci,
            żebyś jechał tak jak ostatnio wracało się z Zakopca po sylwestrze.
            Włazisz przez okno, śpisz na stojąco z innymi sardynkami i wracasz do domu 14h.

            Jeździesz przepisowo? ok - Twój wybór, ale zjeżdżaj na pobocze, jak będę Cię mijał.
            Ten kraj to paranoja komunikacyjna więc nie dziw się, że ludzie jeżdżą szybciej niż zezwalają na to przepisy.
            • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:42
              Nie mam zwyczaju zjeżdżać na pobocze tylko dlatego że jakiś łoś mnie wyprzedza. Zgodzę się z jednym twoim stwierdzeniem - ten to paranoja - korupcja, łamanie wszelkich przepisów i praw, nie tylko komunikacyjnych. Każdy uważa siebie za nadczłowieka któremu wszystko wolno - przepisy i prawo jest dla innych ale ja stoję ponad prawem. Wyjaśnij mi jak to jest że w Szwecji dozwolone prędkości są niższe niż w Polsce a jednak Szwedzi się ich ściśle trzymają, a Szwecja jest dłuuuga i wyjazd do rodziny czy na wczasy zajmuje im więcej czasu niż nam w Polsce a jednak nie mają zwyczaju zapie...ć ponad dozwolone przepisy.
              • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 04.01.11, 10:57

                Jonek,

                porównanie Szwecji do Polski z całym szacunkiem jest nietrafione.
                Co z tego, że mają mniejsze limity prędkości, skoro mają po czym jeździć (nawet zgodnie z przepisami). Pomyśl jaka wychodzi Ci średnia prędkość na trasie w Polsce i Szwecji.
                To jest paranoja, o której pisałem wcześniej.
                Nie mamy dróg, 80% z nich to niebezpieczne drogi jednojezdniowe w obu kierunkach, na których dochodzi do 90% wszystkich wypadków.
                Ludzie jeżdżą szybko, bo każdy szanuje swój czas, natomiast umiejętności polskiego kierowcy nie ograniczają się jedynie do spokojnego prowadzenia samochodu po autostradzie ze stałą prędkością, ale przede wszystkim do uważania na przeszkody, zakręty, czarne punkty, dziury, fotoradary, itp.
                • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:11
                  A co za różnica między Szwedem jadącym 80 km/h a Polakiem jadącym 90 km/h ? Limity prędkością są po to aby jeździło się bezpieczniej. Rozbawiłeś mnie. szwed mający dobrą drogę może jechać 80 a Polak mając nędzną drogę musi gnać 130. W latach 20-30 budowano u nas kościoły na zachodzie autostrady, potem wojna zniszczyła to co było, potem 55 lat komunizmu i centralnego planowania gdy na zachodzie rozbudowywano autostrady. Nie bądź dzieckiem, nie da się w krótkim czasie nadrobić 80-90 lat budowy dróg. Do tego Polacy nie są tak bogaci jak Szwedzi i Niemcy zatem płacimy znacznie mniej w postaci podatków. Mamy 90 lat opóźnień, mało zarabiamy więc płacimy mniej podatków ale wymagania mamy że klękajcie narody. Przeciętny Polak chce jeździć po dobrych drogach 150 a jak nie ma dobrych dróg to i tak honor nie pozwala dostosować prędkości do warunków. Kiedyś pewien dyplomata szwedzki opowiadał w formie żartu że gdy jest dobra pogoda szwed jedzie 80 a polak 100, gdy pada deszcz szwed sam z siebie zwalnia do 70 a polak nadal 100, gdy spadnie śnieg szwed jedzie 50 a polak nadal 100, gdy dojdzie do wypadku szwed analizuje swoje postępowania a polak obwinia wszystkich dookoła tylko nie siebie.
                  • Gość: andi_1212 Re: Ale o co chodzi? IP: 195.20.110.* 04.01.11, 11:37
                    Hm, racja jak zwykle leży po środku panowie. Każdy chyba widział nieżyciowe przepisy i ograniczenia, jeśli ograniczenia nie byłyby stawiane wszem i wobec bez powodu to może by ich ludzie przestrzegali np. wylot w W-wia w kierunku Warszawy - bezpieczna dwujezdniowa droga bez skrzyżowań, przejść dla pieszych i ograniczenie 70km/h. Nie spotkałem tam przepisowago kierowcy - czżby wszyscy byli idiotami za kierownicą? Takich przykładów mogę mnożyć.
                    • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:47
                      Mi instruktor mówił, ze jak nie wiesz po co jest ograniczenie to zaufaj tym co go stawiali, może tam jednak jest coś z czego nie zdajesz sobie sprawy. Zauważ że na A4 w Krapkowicach na moście nad Odrą jest ograniczenie prędkości. Zdecydowana większość kierowców uważa to za idiotyzm ale mało który pomyślał A DLACZEGO jest to ograniczenie. Wiatr roznosi pył wodny znad Odry po drodze i nawet przy pięknej pogodzie na tym moście bywa ślisko. Paradoksalnie w ładną pogodę może być bardzo niebezpiecznie bo w czasie deszczu wiesz że jest mokro i jesteś do tego przygotowany w ładną pogodę nie spodziewasz się warstwy wody na drodze i może być klops. To ograniczenie o którym napisałeś tez najpewniej stoi tam z jakiegoś konkretnego powodu.
                  • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 04.01.11, 11:43
                    Jonek,

                    ja z kolei widzę, że Ty masz klapki na oczach i wszystko zwalasz tylko na historię.
                    Bardziej bym Cię zrozumiał, gdybyś zwalał sytuację na ministra infrastruktury, wszystkie rządy, klęski żywiołowe, itp.

                    Finansowanie budowy dróg było zawsze możliwe, chociażby z dotacji unijnych, które za chwilę zaprzepaścimy przez własną opieszałość i biurokrację związaną z przetargami na budowy.
                    Druga sprawa to jakość świadczonych usług i odpowiedzialność firm wygrywających przetargi.
                    Firma zamiast budować porządnie zgodnie z normami i najlepszą praktyką, buduje niskim kosztem, co skutkuje tym, co możesz zauważyć chociażby po stanie nawierzchni dróg w samej Łodzi. Pytam się, dlaczego podczas zawierania umów nie ma klauzuli, że jeśli w ciągu 2 lat od oddania drogi, nawierzchnia nie będzie nadawała się do jazdy, to obowiązkiem wykonawcy byłoby zerwanie "fuszery" i zrobienie nowej nawierzchni na własny koszt pod groźbą zwrotu pieniędzy za wygrany przetarg.
                    Powiedz mi dlaczego mamy w budżetówce tak krótkowzroczne myślenie, gdzie przetargi wygrywa się albo "pod stołem" albo wtedy gdy oferty są "najtańsze"?

                    Jeszcze mała dygresja odnośnie prędkości - powiedz mi, gdzie w Polsce możesz osiągnąć średnią prędkość na trasie rzędu 100km (nie wliczając skrawków autostrad i dróg szybkiego ruchu z przedzielonymi pasami jezdni)?
                    Nie masz takiej możliwości, chociaż nadal się upierasz, że Polacy to demony prędkości.
                    Za liczbę wypadków na drogach nie odpowiadają jedynie sami kierowcy - kiedy to w końcu zrozumiesz?

                    Życzę Ci szerokiej drogi, ale 90 lat opóźnień, o których wspominasz jest przesadzone. Polska ma dobre warunki i nie jest taka biedna, jak Ci się wydaje. Wystarczy "odświeżyć" stołki w GDDKiA i zmienić ministra infrastruktury, a zapewniam Cię, że znajdą się ludzie, którzy będą w stanie przeprowadzić to, co wg Ciebie jest nierealne.


                    • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:54
                      Możesz odświeżacz co chcesz i zmieniać kogo chcesz ale to sami kierowcy mogą najlepiej zadbać o bezpieczeństwo na drogach. Nie mamy dróg do jazdy ze 100-wą? Trudno musimy jechać 80. Jeśli masz za słaby komputer a nie możesz kupić lepszego to nie odpalisz niektórych gier i się z tym godzisz. Więc dlaczego nie popatrzeć na drogi w ten sam sposób, mamy takie jakie mamy, przy najbliższych wyborach pamiętajmy o tym a póki co albo się przeprowadzamy tam gdzie można poszaleć albo godzimy się z tym co mamy. Najgorsze w tej sytuacji co można zrobić to stwierdzić - a mam w dupie złe drogi, chcę jechać 150 i będę jechał 150 a jak się rozbije to obwinie premiera prezydenta i prymasa.
                      • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 04.01.11, 12:03
                        Kierowcy zadbają o bezpieczeństwo?
                        A zmieniłeś chociaż opony na zimówki w tym roku?
                        Ja uważam, że przepisowo możesz sobie pojeździć, kiedy nie czujesz się pewnie za kółkiem, albo dopiero co odebrałeś prawko.

                        Wariaci na drogach znajdują się wszędzie, ale uwierz, że mądrzy ludzie po tych drogach również się poruszają i nawet kiedy jadą 120 po prostej drodze, to panują nad samochodem i zachowują się bezpiecznie.
                        Ja nie wyprzedzam na pasach, nie wyskakuję przed samochodami jadącymi z naprzeciwka, nie wyprzedzam na 3-go lub pod górkę, a mimo to jadę szybciej niż nakazują to przepisy i prowadzę bezpiecznie.
                        Jadę szybciej jak pozwalają na to warunki, a szkoda mi czasu na pokonywanie 60km w 60minut.

                        Jakby wszyscy myśleli tak jak Ty, to nic w tym kraju by się nie działo... Czyżby wyborca PIS?
                        • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 12:16
                          Czyli jesteś typowym polskim kierowcą z wybiorczym traktowaniem prawa - nie wyprzedzam na pasach bo jestem grzeczny, ale gnam szybciej niż mówią przepisy bo stosuje się tylko do niektórych przepisów, nie wyprzedzam na trzeciego pod górę ale na prostej już sobie pozwalam, wprawdzie przepisy nie pozwalają ale ja jestem mądrzejszy od prawa i ja sobie pozwalam. Nie ma tak, tak to nie działa, albo stosujesz się do wszystkich przepisów albo jesteś piratem. I jeszcze jeden przykład mówiący o tym że jesteś typowym Polakiem - każda rozmowa schodzi na politykę.
                          • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 05.01.11, 11:21
                            "I jeszcze jeden przykład mówiący o tym że jesteś typowym Polakiem - każda rozmowa schodzi na politykę."
                            Prawda aż tak Cię boli czy trafiłem w czuły punkt?

                            Gdyby w tym kraju były autostrady i porządne drogi szybkiego ruchu, uwierz, że ludzie z czasem jeździliby przepisowo. A tak, mamy tempo życia zachodnie, a infrastrukturę jak w krajach 3go świata.
                            Tak bardzo boisz się o bezpieczeństwo i przepisy więc zauważ, że na "polskich autostradach" i "polskich drogach ekspresowych" dochodzi łącznie do <10% wypadków.

                            Zależność jest prosta: porządne drogi = bezpieczeństwo i znikoma liczba wypadków.
                            Dopóki nie będzie dróg, żadne nakazy i zakazy nie zmniejszą liczby wypadków i liczby kierowców przekraczających prędkość oraz łamiących przepisy.
                        • Gość: kor Re: Ale o co chodzi? IP: *.toya.net.pl 05.01.11, 12:11
                          śledziłem waszą ciekawą dyskusję,ale gdy napisałeś pytanie czy Twój adwersarz jest wyborcą PiSu to od razu pomyślałem,że z takim idiotą jak Ty co zgoni wszystko na PiS szkoda dyskutować...
                          • Gość: aleosochozi Re: Ale o co chodzi? IP: *.bremultibank.com.pl 07.01.11, 13:45
                            kor,
                            nie zganiam wszystkiego na PIS i nigdzie takiej tezy nie wysnułem.
                            Zapytałem Jontka czy jest wyborcą PIS, bo życie pokazuje, że zamknięte schematy myślowe i ideologiczne dotyczą w większości przypadków właśnie wyborców PIS.

                            Nie wyzywaj mnie od idiotów, bo w tym kraju (z tego co pamiętam) mamy wolność słowa :)
                  • Gość: Kris Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 12:38
                    To jedź do Szwecji i tam jeździj sobie te 80, a w Polsce się nie wymądrzaj. Jak jesteś na wczesniejszej emeryturze, to możesz podróżować sobie nawet piechotą. Ale my ludzie pracujący nie mamy na to czasu.
                    • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:01
                      mam 37 lat i dużo podróżuję ale zawsze na pierwszym planie stawiam sobie - po pierwsze dojechać cało i bezpiecznie
          • Gość: gość Re: Ale o co chodzi? IP: 88.220.83.* 04.01.11, 10:30
            propozycja przejażdżki pociągiem jest nie na miejscu , zwłaszcza po tym co się ostatnio na kolei dzieje,może i jeździsz sztywno wg. przepisów , zapewne jeździsz bardzo mało,gdybyś musiał przejechać cały kraj przepisowo,miałbyś serdecznie dość,jesteśmy podobno w Europie, w Niemczech mogę zrobić przepisowo 700 km w 5-6 godzin , potem wjeżdżam do krainy zwanej Polską , pozostałe do domu 450 km zajmuje mi 7 godzin i niestety nie da się przejechać w tym czasie zgodnie z przepisami
      • Gość: badar Re: Ale o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:03
        Tym samym powodujesz zapychanie drogi, wpychanie się kierowców pomiędzy innych uczestników ruchu. Niestety element bezpieczeństwa to również płynność ruchu drogowego. Czasami trzeba troszkę pomyśleć niż bezmyślnie zakładać sobie kaganiec na 50 km/h. Oczywiście mówię o bezpiecznej jeździe, a nie szaleństwie na przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach, czy też drogach bez poboczy i chodników. Trzeba umieć się wypośrodkować w swoich decyzjach. Ludzie maja rozum na szczęście.
        • Gość: Jonek Re: Ale o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:16
          Rozumiem, ze to wypośrodkowanie polega na olewaniu bezpieczeństwa wtedy gdy jest tak wygodniej.
    • Gość: as Policja omija prawo ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:19
      Dobrze świetnie, rozumiem aluzje
    • Gość: Jagman73 Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:49
      No i aż się prosi żeby wytoczyć ustawodawcy pozew zbiorowy. Bo czym jest pusty maszt lub puszka fotoradaru jeśli nie atrapą. Jakby nie było jeśli nie ma w środku rejestratora to nie spełnia swojej roli i tyle.
      To tak jakby ktoś powiedział, że np. kompletny działający telewizor to to samo co obudowa i matryca bez elektroniki. No przecież jak się wsadzi "bebechy" to też będzie działać ;P
      Paranoja. Ludzie zbierajmy się na Madagaskar - to jedyny sposób żeby wyrwać się z tej paranoi...
      • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:56
        Ps. No i jeszcze wypadałoby dobrać się do d... temu kto wziął grubą kasę za przygotowanie ustawy i przepisów, które właściwie nic nie zmieniają (no bo przecież nikt tego nie zrobił za przysłowiowe "dziękuję").
        Przypominają mi się "pomysły racjonalizatorskie" z czasów świętej pamięci ;) komuny. Nazwa zmieniła się na "inicjatywę ustawodawczą" ale sens i efekty dokładnie te same. Brawo nasi włodarze, opanowaliście do perfekcji jak robić nas trąbę za naszą kasę... Brawo! ;P
      • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:01
        A jednak przy atrapach kierowcy zwalniają i jest bezpiecznie. Czyli spełniają jakąś pozytywną rolę.
        • Gość: kierowca Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:06
          Sam byłem świadkiem stłuczki 3 pojazdów jak jeden przyhamował przed radarem za Głogowem. Nie wiem czy puszka to bezpieczeństwo.
          • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:17
            Bo ci za nim nie zachowali bezpiecznej odległości, była o tym mowa na kursach na prawo jazdy tak samo jak o bezpiecznej prędkości.
        • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:14
          Nie mam nic przeciwko fotoradarom. Sam jeżdżę od 20 lat po polskich drogach i zdaję sobie sprawę, że są potrzebne żeby trochę przyhamować niektórych szaleńców jednak...
          Nie mogę pogodzić się ze stawianiem fotoradarów/atrap/prowadzeniem kontroli w miejscach które tego nie wymagają ze względów bezpieczeństwa a które spełniają jedynie warunek dot. szybkiego "wyrobienia normy". Do białej gorączki doprowadzają mnie fotoradary ustawione w taki sposób że nie można nawet bezpiecznie wyhamować do przepisowej prędkości (np. przy wjeździe w teren zabudowany) a już "błyska" (znam co najmniej kilka takich miejsc), nie mogę ścierpieć policjantów wyskakujących z krzaków (już nie wspomnę o nieprzepisowo ukrytych lub źle oświetlonych po zmroku radiowozach) i "lotnych patroli" nagminnie wymuszających łamanie przepisów lub czekających z zatrzymaniem aż delikwent nabije odpowiednio konto (zamiast zatrzymać go natychmiast by nie stwarzał zagrożenia) bo interwencja musi się "opłacać".
          • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:18
            A dlaczego masz "wyhamować do bezpiecznej prędkości"? A nie możesz po prostu jechać z bezpieczną prędkością?
            • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:28
              Ano na przykład dlatego że jadąc z prędkością 90 km (przepisowo) wjeżdżam w łuk drogi na którego końcu (niewidocznym z z daleka ze względu na profil drogi) stoi tablica oznaczająca teren zabudowany (czyli 50 km/h) a jakieś 10-15 m za nią stoi dumnie maszt z fotoradarem. Jest takie miejsce na drodze Kraków - Olkusz. Jeśli ktoś nie zna drogi to nie ma szans na uniknięcie fotki nawet jadąc przepisowo. Znam kilka takich miejsc a także takich w których na odcinku kilku kilometrów trzeba co najmniej kilka razy zwalniać do prędkości 40-50 km/h ze względu na bezsensownie ustawione ograniczenia i maszty oczywiście. A znacznie prościej byłoby ustawić na takim odcinku jedno ograniczeni np. do 70 km/h. Pozwoliłoby to na płynną i bezpieczną jazdę, choć oczywiście jednocześnie ograniczyłoby wpływy do kasy ;P
              • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:39
                A nie mówił ci przypadkiem instruktor ze szkoły jazdy, ze ta 90-ka to maksymalna dozwolona prędkość a nie zalecana? Jest jeszcze takie pojęcie jak 'bezpieczna prędkość' oraz 'dostosowanie prędkości do warunków i sytuacji' łącząc to wszystko powinieneś zwolnic wjeżdżając w zakręt a nie gnać tak samo jak na prostym odcinku. Przecież nikt nie będzie stawiał prze każdym łukiem ograniczenia prędkości bo znaków by było jak nasrał. Ty sam powinieneś wiedzieć kiedy zwolnić, np. przed łukiem choćby dlatego, ze w połowie łuku coś może leżeć na drodze a czego wcześniej nie widziałeś tak jakbyś z daleka zobaczył na prostym odcinku, w takiej sytuacji radar będzie twoim najmniejszym znaczeniem.
                • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 12:02
                  No ja bardzo przepraszam ale o ile mi wiadomo zarządca drogi powinien zadbać o moją bezpieczną jazdę m.in poprzez ustawienie oznakowania w tym np ograniczeń prędkości.
                  Jeśli więc warunki na drodze na to pozwalają a oznakowanie zakrętu nie sugeruje (przez ustawienie znaku ostrzegawczego lub znaku ograniczenia prędkości) mam prawo zakładać że mogę przez ten zakręt przejechać bezpiecznie z maksymalną dozwoloną na danym odcinku drogi prędkością. Akurat w przypadku, który opisałem ani stan drogi, ani jej budowa lub otoczenie nie wpływają na konieczność redukcji prędkości. Jednak jeśli chcesz się upierać to proszę o wyjaśnienie mi np. na bazie obowiązujących praw fizyki jesteś w stanie bezpiecznie, bez gwałtownego hamowania zredukować prędkość z powiedzmy 80 km/h (już nie będę się upierał przy tej maksymalnej prędkości) do 50 na odcinku max 30 m (czyli odległość w jakiej zauważasz tablicę "teren zabudowany" + odległość od niej do masztu fotoradaru). A jak już tak będziesz liczył to weź jeszcze pod uwagę że fotoradar strzela Ci fotkę nie w momencie gdy go mijasz a z wyprzedzeniem z pewnej odległości (czyt. w tym wypadku na granicy terenu zabudowanego) a więc czas/droga na reakcję/redukcją prędkości drastycznie się zmniejszy. Życzę miłej sesji z kalkulatorem i konstruktywnych wniosków...
                  • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 12:20
                    No błagam nie popadaj w skrajności. Nie mów mi że tablicę oznaczającą teren zabudowany widać dopiero z odległości 30 metrów. Ja w tej chwili patrzę sobie za okno i widzę znaki drogowe w odległości grubo ponad 100 metrów, fakt że we Wrocławiu jest dziś ładna pogoda ale przy złej widoczności po prostu jechałbym wolniej, w kodeksie nazywa się to 'dostosowanie prędkości do panujących warunków'.
                    • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 12:51
                      No niestety w tym przypadku tak jest. Została źle ustawiona (wyjście z łuku za szczytem wzniesienia). Ale nie tablica dot. "terenu zabudowanego" jest problematyczna bo najbliższe zabudowania (czyt. potencjalne zagrożenie) znajdują się kilkadziesiąt metrów dalej i spokojnie można wytracić prędkość, ale jakiś spryciarz postawił fotoradar w takiej odległości od tablicy że na dobra sprawę to nie jestem pewien czy "zbiera" nadjeżdżające pojazdy faktycznie już na terenie zabudowanym czy też na jego granicy lub nawet przed. Ot głupota ludzka (i chyba "chciwość") której niestety na drogach zarówno po stronie zarządzających i kontrolujących jak i kierowców niemało. Przydałoby się więcej rozsądku i zwykłej ludzkiej uczciwości po obu stronach "barykady".
                      • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:03
                        No jak widać zdarzają się takie kwiatki i ewidentnie wynika to z chciwości gminy (policja nie stawia tak radarów), wiedzą że w tym miejscu najłatwiej będzie zarobić bo gmina ma z tego kasę, policja nie dostaje nic z mandatów więc policjantom nie zależy na łapaniu za wszelką cenę.
                        • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:18
                          Dokładnie tak. I tu się rodzi pytanie dotyczące celowości zasilania kasą z mandatów budżetów gmin, udziału w całej zabawie straży miejskiej (powołanej w zamyśle do "nieco" innych zadań) oraz firm prywatnych zbijających kokosy na dzierżawie rejestratorów.
                          A gdyby tak większość kasy dofinansowała budżet policji? To byłoby chyba lepsze rozwiązanie. Więcej patroli drogowych (oznakowanych!) wyposażonych w lepszy sprzęt i zapas zdrowego rozsądku (czyt. poprzednie posty). Radiowóz na drodze ma 1000 krotnie większe oddziaływanie prewencyjne niż las fotoradarów. No i może skończyłoby się chowanie w krzakach naszych dzielnych funkcjonariuszy.
                          No ale tego to już chyba nasze dzieci może doczekają... oby w Polsce;)
                          • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:35
                            Nie zgodzę się. Nawet w powyższym artykule można wyczytać, ze w miejscach gdzie stoją radary lub chociaż ich atrapy drastycznie spadła ilość wypadków. A zacznijmy od tego że wszelkie przepisy, znaki, sygnalizacje, radary czy policję drogowa 'wymyślono' dla bezpieczeństwa. A niestety zdecydowana większość kierowców uważa to za zamach na własną wolność i niezależność. Jeśli nawet ten system czasem szwankuje to nie oznacza że sami możemy sobie wybierać kiedy się dostosujemy a kiedy nie. Popatrzmy na to w sposób nieco ekstremalny - zabicie człowieka. Ktoś uzna że zabicie kogokolwiek to już czyn haniebny a ktoś wymyśli sobie że zabicie kloszarda to nic złego bo w jego mniemaniu to bezwartościowy egzemplarz człowieka. Zauważ, że w Polsce zdecydowana większość wypadków to wynik pijanych kierowców i nadmiernej szybkości. Skoro kierowcy sami nie potrafią się zdyscyplinować to trzeba im w tym pomóc bo celem jest bezpieczeństwo na drogach. I nie jest istotne ile lat ktoś posiada prawko i ile przejechał kilometrów. Hołowczyc nigdy nie przekracza dozwolonych prędkości poza trasami rajdów a ilu z kierowców mogło by się z nim równać w prowadzeniu samochodów?
                            • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 14:17
                              OK, OK. Niech stoją fotoradary i dobrze. Też uważam że są potrzebne i w wielu miejscach ich obecność jest wręcz niezbędna jako "straszak". Wolałbym jednak żeby stały tam gdzie naprawdę są potrzebne. Z całą resztą jest troszkę tak jak z niektórymi ograniczeniami prędkości które stały które zawsze łatwiej postawić niż załatać dziurę w jezdni.
                              A co do "pojedynku": oznakowany radiowóz drogówki na drodze vs fotoradar to jednak jeśli chodzi o oddziaływanie prewencyjne większą skuteczność ma ten pierwszy.
                              Tak więc reasumując:
                              - fotoradary TAK - choćby i dużo ale tam gdzie są naprawdę potrzebne,
                              - nowoczesna policja (nowoczesna również "mentalnie"),
                              - rozsądne zarządzanie drogami (zarówno jeśli chodzi o rozwiązania techniczne jak i oznakowanie),
                              - kierowcy z olejem w głowie,
                              tego chyba nam potrzeba żeby czuć się w miarę bezpiecznie na drogach.
      • Gość: z Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.11, 11:08
        To nie ustawodawcy trzeba wytoczyć proces tylko tym mądralom w policji, którzy chyba zapomnieli, że pracują w instytucji powołanej do egzekwowania prawa, a nie jego obchodzenia.
        Udowodnienie, że masz pozbawiony fotoradaru jest jedynie atrapą nie stanowi najmniejszego problemu. To jest mniej więcej tak, jak by kierowca na pytanie policjanta dlaczego jedzie z wyłączonymi światłami mijania odpowiedział, że światła są włączone tylko żarówek w nich nie ma.
        • Gość: Jagman73 Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:17
          Dokładnie tak. Ale podobno żyjemy w demokratycznym państwie prawa. Szkoda tylko że jest demokratyczne bo każdy robi co chce a prawa bo każdy może sobie interpretować nasze kulawe prawo jak chce ;P
    • pj.pj Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m... 04.01.11, 11:03
      Nie rozumiem, dlaczego gazeta.pl z takim zaangażowaniem walczy z fotoradarami, które - atrapy czy prawdziwe - skutecznie działają na rzecz bezpieczeństwa. Jeżdżę często "zakopianką" i widzę, że wreszcie szalejący kierowcy zaczęli zwalniać w niebezpiecznych miejscach.
      • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:39
        Bo ograniczenia prędkości są uważane za zamach na wolność kierowców, cierpi na tym ich EGO.
    • ggrdl Prawo nieprecyzyjne, ale Policja ma rację 04.01.11, 11:13
      Źle, że prawo jest nieprecyzyjne. Dobrze, że Policja nie likwiduje masztów.
      Dobrze, bo:
      1. Poprawiają one bezpieczeństwo. I to całkiem realnie - tam NAPRAWDĘ ludzie przestrzegają ograniczenia prędkości.
      2. Po krótkim zastanowieniu - maszt NIE JEST ATRAPĄ. Jest obudową, elementem fotoradaru.
      Można co najwyżej dyskutować, czy zostawiając pusty maszt nie należy każdorazowo zdejmować ostrzeżeń o fotoradarze.
    • Gość: fackir obudowa to nie atrapa ha ha... IP: *.tktelekom.pl 04.01.11, 11:14
      czyli wyszło jak zawsze. uchwala się durne przepisy które z mety chce obchodzić instytucja czuwająca nad przestrzeganiem prawa. przepis jeszcze dobrze nie wszedł w życie a już wymaga poprawy lub podania obowiązującej wykładni i pewnie rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy.
      • Gość: Jagman73 Re: obudowa to nie atrapa ha ha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 11:29
        ...i kaska dla "fachowców i specjalistów" leciiii ;P
    • Gość: PIKOLO Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m... IP: *.prz.rzeszow.pl 04.01.11, 12:33
      Z drogowymii idiotami powinno się walczyć każdym dostępnym środkiem. A tym dziwnym kraju? Podnosi sie ograniczenia prędkości, usuwa fotoradary....

      Jak to się dzieje że rządzą nami debile??????????
      • Gość: Jonek Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.11, 13:36
        "...Jak to się dzieje że rządzą nami debile??????????..."
        są dwie odpowiedzi:
        1) sami się wybrali
        2) wybrali ich wyborcy
        sam sobie odpowiedz.
    • ksks3 Ktoś musi wytłumaczyć policjantom. 04.01.11, 13:07
      Chyba ktoś a najlepiej szef MSWiA powinien wytłumaczyć literę i d u c h a nowej ustawy , bo inaczej każdy komendant będzie interpretował prawo jak mu wygodniej. Zresztą już widać po niektórych wypowiedziach, że czytanie przepisów ze zrozumieniem, to nie jest najmocniejsza strona policji.
    • tyrfi Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie m... 04.01.11, 13:19
      W większości, ta dyskusja na forum jest nie na temat. Po raz kolejny okazuje się, że Policja w naszym kraju chce stanowić prawo, a nie stać na jego straży.
      • Gość: tom Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.ms.lnet.pl 05.01.11, 22:52
        Jonki zawalidrogi. Przez takich nieudaczników jest najwięcej wypadków. Bo jonku, ty nie jeździsz zgodnie zprzepisami ze względu na bezpieczeństwo tylko jesteś marniutkim kierowcą albo idealnym niewolnikiem. Współczuję twojej kobiecie - jeśli ją oczywiście masz. Żyć z takim jeleniem! Zgroza!
        • Gość: tom Re: Bez radarowej rewolucji. Znikną atrapy, a nie IP: *.ms.lnet.pl 05.01.11, 22:59
          Zapomniełem dodać, że już tu nie wracam, bo dyskusja z kreaturą zwaną jonkiem nie ma sensu i jedynie wkórza. Jemu można tylko zadać kopa w dupę i niech spada razem ze swoimi kretyńskimi ograniczeniami, które często są nieuzasadnione. Ale jemu jakby kazali pchać samochód na jakimś odcinku to by pchał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka