Dodaj do ulubionych

Bazgranie po murach - antidotum

IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 14.08.01, 16:14
Witam

Chodze sobie ostatnio troche po miescie i patrze na domy. Wiele niedawno odnowionych domow juz
jest na poziomie parteru paskudnie pobazgranych. przypomina mi sie akcja "kolorowa tolerancja" z
zamazywaniem tych paskudnych napisow. I co to wszystko na co stac nasze wladze miejskie? Gdy
malowalismy front przychodni mojej zony to aby sie zabezpieczyc przed graficiarzami kupilismy polski
preparat "Antigraf" (pewnie sa tez inne) i po pomalowaniu elewacji sciane zabezpieczylismy. Teraz
gdy ktos nabazgrze cos sprayem to wystarczy gabka i troche letniej wody. Po 3 minutach nie ma sladu
bazgrolow.
Czy miasto nie moze czegos podobnego zrobic chocby na odnowionych domach? Oczywiscie sa to
koszty, ale i tak nizsze niz malowania budynku od nowa. Poza tym gdyby kupic hurtem i zawrzec
umowe z producentem np odnosnie reklamowania produktu przez miasto mysle iz mozna by uzyskac
znaczne upusty. A na pewno Lodz bez bazgrolow wygladalaby ladniej.

Ale nasze wladze mysla o wszystkim tylko nie o miescie i mieszkancach!

Pozdrawiam, Marcin Kaniewski
Obserwuj wątek
    • Gość: Cumella Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.uni.lodz.pl 09.10.01, 01:25
      A może tak ucinać łapy... może od razu najlepiej przy łokciach, żeby nawet
      jeśli chcą, nie mogły złapać spray'u...
      • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 09.10.01, 21:00
        Gość portalu: Cumella napisał(a):

        > A może tak ucinać łapy... może od razu najlepiej przy łokciach, żeby nawet
        > jeśli chcą, nie mogły złapać spray'u...

        A jak wtedy będą przekazywać sobie znak pokoju?
    • Gość: kuba Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.interkam.pl 09.10.01, 06:32
      Myślę,że może to być walka z wiatrakami.Chyba trzeba to cierpliwue przeczekać aż moda minie. W
      Berlinie też smarują na murach, w metrze i gdzie się da, że jeszcze jak.
      • Gość: NINNA Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: 138.227.189.* 09.10.01, 09:10
        Chyba zartujesz ze ta moda zniknie.

        W Polsce moze to jest moda, ale w innych krajach juz dawno sie z tym problemem
        barykuja, i jakos nie znika. Trzeba cos innego.

        //NINNA
      • Gość: tur Graffiti i po graffiti IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 11:37
        Najtanszy , najprostrzy , najskuteczniejszy sposob
        na graffiti to jak najszybsze usuniecie graffiti.
        Najszybciej i najtaniej usuniemy graffiti poprostu
        zamalowujac je farba. Dla niechcianego "artysty"
        to znak ze go tu nie chca oraz olbrzymia frustracja
        ze jego wybitne dzielo przezylo kilka godzin a nie
        kilka lat. Dlugo nie wytrzyma i skapituluje.
        Sprobujcie , ja tak zrobilem i osiagnalem skutecznosc
        100%.
        • vladip Re: Graffiti i po graffiti 09.10.01, 21:07
          ale jest to srodek strasznie drogi...
          • Gość: tur Re: Graffiti i po graffiti IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.10.01, 19:06
            Co znaczy strasznie drogi???. podaj konkretnie sumę.

            W moim przypadku wyglądało to tak:
            Na domu w którym mieszkam pojawiły się dwie sztuki
            tzw. graffiti o wymiarze 1,5x1 m. Na zamalowanie tych
            dzieł zużyłem około 1 litr farby emulysyjnej która została
            mi w domu po malowaniu sufitu. Na zamalowanie
            graffiti poświęciłem około 30 minut. Po roku na tym
            co zamalowałem znowu pojawił sie mały bohomaz
            który też natychmiast zamalowałem.
            1 litr farby kosztował mnie 3,5 zł. Czas zużyty potraktowałem
            jako zdrową gimnastykę na świeżym powietrzu
            więc odnisłem korzyśc..
            Między nami mówiąc mogę powiedzie że w
            rezultacie na tym zarobiłem. Mam nadzieję że nikt o tym
            nie doniesie do urzędu skarbowego bo jeszcze dołożą
            mi jakiś podatek. Dziura w budżecie i teraz wszędzie niuchają.
    • Gość: ELVIZ Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.mipro.pl 09.10.01, 13:00
      Moje antidotum, to poobcinać tym ludzikom rączki, by już więcej nie wylewali
      wszędzie swoich prymitywnych emocji i przeżyć.
      • Gość: tur Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 13:34
        Jak im obetniesz raczki to bedziesz ich musial potem
        utrzymywac bo nie beda mogli pracowac gdyz glowa nie
        popracuja. Wtej sytuacji musialbys im obcinac raczej
        glowy.
        • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 09.10.01, 21:06
          Gość portalu: tur napisał(a):

          > Jak im obetniesz raczki to bedziesz ich musial potem
          > utrzymywac bo nie beda mogli pracowac gdyz glowa nie
          > popracuja. Wtej sytuacji musialbys im obcinac raczej
          > glowy.

          Jasne, poucinajmy im wszystko co się da...

          A poważnie - u nas prawdziwi writerzy nie mają racji bytu,
          bo nawet najlepsze grafy są pokrywane setkami napisów
          typu "jebać Łks" itp., oraz ohydnymi srebrno-czarnymi inicjałami.

          No a co z tysiącami ogłoszeń, plakatów, plakacików i innych pierdółek?
          Co powinniśmy uciąć osobom które je wieszają.
          • cumella Re: Bazgranie po murach - antidotum 10.10.01, 22:19
            > No a co z tysiącami ogłoszeń, plakatów, plakacików i innych pierdółek?
            > Co powinniśmy uciąć osobom które je wieszają.

            Dobra, ale ogłoszenia, plakaty itp. mają coś na celu, a bazgranie po murach to
            wandalizm sam w sobie. Na to pierwsze jest sposób: można przecież ustalić
            miejsca, gdzie takie ogłoszenia wieszać. Np na osiedlu Jagiełły przy każdej
            klatce schodowej jest kawałek metalowej, pomalowanej farbą olejną tablicy, na
            której można wieszać drobne ogłoszenia. Sprawa rozwiązana - nikt poza tablicą nie
            wiesza plakatów ani ogłoszeń.
            Natomiast obstaję przy tym, żeby za mazanie po murach obcinać łapy i mam gdzieś
            jak będą sobie tymi kikutami przekazywać znak pokoju.
            • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 10.10.01, 22:26
              cumella napisał(a):

              > > No a co z tysiącami ogłoszeń, plakatów, plakacików i innych pierdółek?
              > > Co powinniśmy uciąć osobom które je wieszają.
              >
              > Dobra, ale ogłoszenia, plakaty itp. mają coś na celu, a bazgranie po murach to
              > wandalizm sam w sobie. Na to pierwsze jest sposób: można przecież ustalić
              > miejsca, gdzie takie ogłoszenia wieszać. Np na osiedlu Jagiełły przy każdej
              > klatce schodowej jest kawałek metalowej, pomalowanej farbą olejną tablicy, na
              > której można wieszać drobne ogłoszenia. Sprawa rozwiązana - nikt poza tablicą n
              > ie
              > wiesza plakatów ani ogłoszeń.
              > Natomiast obstaję przy tym, żeby za mazanie po murach obcinać łapy i mam gdzieś
              >
              > jak będą sobie tymi kikutami przekazywać znak pokoju.

              Proszę, ochłoń trochę - skąd wiesz czy może twoje dziecko nie będzie/już jest
              writerem???
              Czy wtedy z taka ochotą będziesz robić na drutach rękawiczki na owe kikuty?????
              Nie znaczy to oczywiście że bezkrytycznie popieram wszystkie "murowe" bohomazy,
              bo większość z nich to absolutny syf.

              • Gość: MarcinK Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 23:02
                Pomijam czy kara jest w tym wyoadku adekwatna do czynu to rodzi sie jednak pytanie.
                Czy to, ze jakas zla rzecz robi np moje dziecko powinno powodowac, ze zmienia sie moja
                ocena tego czynu, a ferowane wyroki lagodnieja? Chyba nie. Od osob na ktorych nam
                zalezy wymagamy wiecej. Zas taka postawa dziecka (afirmacjz zlych czynow) powinna
                tez sprowokowac przemyslenia nad wdrazanym procesem wychowawczym.

                Ale przeciez teraz wychowywanie nie jest modne, teraz dzieci sie hoduje...

                Pozdrawiam, MarcinK
                • cumella Re: Bazgranie po murach - antidotum 11.10.01, 00:25
                  Gość portalu: MarcinK napisał(a):

                  > Pomijam czy kara jest w tym wyoadku adekwatna do czynu to rodzi sie jednak pyt
                  > anie.
                  > Czy to, ze jakas zla rzecz robi np moje dziecko powinno powodowac, ze zmienia s
                  > ie moja
                  > ocena tego czynu, a ferowane wyroki lagodnieja? Chyba nie. Od osob na ktorych n
                  > am
                  > zalezy wymagamy wiecej. Zas taka postawa dziecka (afirmacjz zlych czynow) powin
                  > na
                  > tez sprowokowac przemyslenia nad wdrazanym procesem wychowawczym.
                  >
                  > Ale przeciez teraz wychowywanie nie jest modne, teraz dzieci sie hoduje...
                  >
                  > Pozdrawiam, MarcinK

                  No widzisz panie Bozia i masz odpowiedź gotową

                  • kropka. Re: Bazgranie po murach - antidotum 11.10.01, 00:54
                    Ludzie, przestańcie już!
                    Krew mi zalała klawiaturę, a kikuty w pokoju się nie mieszczą!
                    RATUNKUUUU!!!!!
                    • Gość: zamek Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.mnc.pl 11.10.01, 01:11
                      kropka. napisał(a):

                      > Ludzie, przestańcie już!
                      > Krew mi zalała klawiaturę, a kikuty w pokoju się nie mieszczą!
                      > RATUNKUUUU!!!!!

                      Kropeczko, spokojnie; kx przyjmie każdą ilość (vide Opowiadanie). A jak ona nie
                      da rady, to Hannibal Lecter pomoże...
                      A tak serio to wyluzujcie, naprawdę..., piętnujcie, ale nie kaleczcie.
                      Pozdrawiam
                    • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 11.10.01, 18:57
                      kropka. napisał(a):

                      > Ludzie, przestańcie już!
                      > Krew mi zalała klawiaturę, a kikuty w pokoju się nie mieszczą!
                      > RATUNKUUUU!!!!!

                      A oni wtedy ten sekator i ciach, ciach, ciach...

                      greetz
                  • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 11.10.01, 18:57
                    cumella napisał(a):

                    > Gość portalu: MarcinK napisał(a):
                    >
                    > > Pomijam czy kara jest w tym wyoadku adekwatna do czynu to rodzi sie jedna
                    > k pyt
                    > > anie.
                    > > Czy to, ze jakas zla rzecz robi np moje dziecko powinno powodowac, ze zmie
                    > nia s
                    > > ie moja
                    > > ocena tego czynu, a ferowane wyroki lagodnieja? Chyba nie. Od osob na ktor
                    > ych n
                    > > am
                    > > zalezy wymagamy wiecej. Zas taka postawa dziecka (afirmacjz zlych czynow)
                    > powin
                    > > na
                    > > tez sprowokowac przemyslenia nad wdrazanym procesem wychowawczym.
                    > >
                    > > Ale przeciez teraz wychowywanie nie jest modne, teraz dzieci sie hoduje...
                    > >
                    > > Pozdrawiam, MarcinK
                    >
                    > No widzisz panie Bozia i masz odpowiedź gotową
                    >

                    hmmmmmmmm, a może by tak jakaś samodzielna opinia???

                    greetz
                    • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 11.10.01, 18:59
                      sorki z wrażenia się nie podpisałem....
                • Gość: panBozia Re: Bazgranie po murach - antidotum IP: *.pai.net.pl 11.10.01, 18:56
                  Gość portalu: MarcinK napisał(a):

                  > Pomijam czy kara jest w tym wyoadku adekwatna do czynu to rodzi sie jednak pyt
                  > anie.
                  > Czy to, ze jakas zla rzecz robi np moje dziecko powinno powodowac, ze zmienia s
                  > ie moja
                  > ocena tego czynu, a ferowane wyroki lagodnieja? Chyba nie.
                  Oj chyba jednak tak - rozejrzyj się dookoła. Choć rzeczywiście nie powinno tak
                  być.

                  Od osob na ktorych n
                  > am
                  > zalezy wymagamy wiecej. Zas taka postawa dziecka (afirmacjz zlych czynow) powin
                  > na
                  > tez sprowokowac przemyslenia nad wdrazanym procesem wychowawczym.
                  >
                  > Ale przeciez teraz wychowywanie nie jest modne, teraz dzieci sie hoduje..

                  >
                  > Pozdrawiam, MarcinK

                  Czy mógłbyś szerzej rozwinąć twoją koncepcję wychowania???
                  Naprawdę mnie to interesuje.

                  greetz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka