Gość: Augustyn
IP: *.lodz.mm.pl
01.02.11, 09:43
Do tej pory podział był jasny:
PO nic nie robi, ale jest "obliczalna", PiS jest partią nieobliczalnego i lepiej, żeby nic nie robiło (nie dostało władzy).
Tusku z Rostowskim zdecydowali się jednak łgać " w żywe oczy" i podział przestał obowiązywać.
Vincent twierdzi, że kasa inwestowana w akcje i obligacje to jest to samo, co obietnica wypłaty większego świadczenia przez ZUS, który żadnych pieniędzy nie gromadzi (wypłaca emerytom, co do niego wpłacimy na zasadzie: z rączki podatnika do rączki emeryta).
Powtórzmy: z jednej strony mamy realne pieniądze, które na przykład na wypadek naszej śmierci dostanie ktoś z naszych bliskich; pieniądze, które poprzez giełdę zasilają polską gospodarkę i pomagają rządowi wiązać koniec z końcem (również wyłożyć kasę na tzw. środki unijne), z drugiej instytucję działającą jak łańcuszek św. Antoniego-czyli ZUS.
Ba, OFE zostały "oskarżone" o kupowanie obligacji i już wiadomo, że za długi w Polsce nie odpowiada ten, co się zadłuża, ale ten, co mu pożycza (jako razy wiele prawił Lepper)!
Vincent postawił też znak równości między długiem publicznym, a systemem emerytalnym; tak jakby za długi państwa nie odpowiadali: górnicy, mundurówka, rolnicy, ponad możliwości państwa zarabiający nauczyciele, lekarze itede. Nikt nie wspomina również o tzw. inwestycjach unijnych, czyli basenach, stadionach itepe., na które trzeba wyłożyć kasę, zanim dostanie się unijne dotacje i które to "inwestycje" (manipulacja językiem trwa w najlepsze) dosyć łatwo realizować za pożyczone pieniądze i które to trzeba będzie utrzymać już za pieniądze zarobione (właśnie utrzymać, bo to nie są żadne inwestycje, które z definicji mają przynieść zwrot zainwestowanych środków i zysk).
Reasumując: do tej pory mniej więcej było wiadomo, czym różni się Tusk od Kaczyńskiego, a teraz to już chyba wiadomo mniej albo w ogóle.
Michał Augustyn