Dodaj do ulubionych

Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzkiej

IP: *.toya.net.pl 23.04.04, 04:25
A mi się podoba koncepcja p. Löglera - dlaczego nie szkło?!
Oczywiście, zamiast sitodruku, mógłby być obraz wytrawiany...
Biorąc pod uwagę fakt, że jest to fasada południowa - szkło mogłoby dać
dodatkowe, interesujące efekty świetlne, zmieniające się wraz ze zmianą pory
dnia.

Obserwuj wątek
    • Gość: jarry Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 07:36
      Wydaje mi się że poza niewielką grupą osób z wykształceniem architektonicznym
      mało kto z nas potrafi wyobrazić sobie efekt końcowy. Ponieważ na pewno są
      wizualizacje zarówno "starego" projektu jak i nowego to GW powinna zamieścić
      obie i wtedy moglibyśmy na to uczciwie spojrzeć. Ja jestem za "WADZĄ" jak to
      mówił red. Fedorowicz ale pozostaje niepewność czy aby na pewno to co proponuje
      pan Loeger byłoby szkaradztwem. Nie wszystko starcone Gazeto, opublikujcie obie
      wizualizacje, popatrzmy i zdecydujmy!
    • Gość: szybka Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.toya.net.pl 23.04.04, 08:20
      Pomysl bardzo mi sie podoba. Odtworzenie luku, byloby jak powieszenie sobie w
      domu tendetnej reprodukcji - jesli widomo, ze to tylko kopia to wszystko jest w
      porzadku, ale jesli udajemy, ze to prawdziwy obraz to jest to niesmaczne.
      Podobnie jest tutaj - szklo jest to ciekawe polaczenie tradycji z
      nowoczesnoscia. Reakcja jest bardzej niz typowa dla lodzkich wladz.
    • taaniej Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 23.04.04, 09:26
      jeśli odtworzenie historycznej elewacji spowodowałoby konieczność zajęcia
      chodnika to chyba bez sensu jest się przy tym upierać. trzeba szukać
      kompromisu. współczesna interpretacja dawnej architektury może być całkiem
      fajna.
      a poza tym zastanawia mnie jak można angażować ogromne środki finansowe w
      nieuzgodnioną rzecz. zamówiono projekt nie do końca orientując się co on
      zawiera? dziwne.
      • Gość: stasheq Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 10:17
        uwazam pomysl p. Loeglera za bardzo dobry, bylaby to doskonala interpretacja
        zabytkowej architektury - nad wyraz wspolczesna i zarazem oryginalna, a Lodz by
        zyskala kolejny po Opusie budynek o wysokiej klasy nowoczesnej architekturze;
        jak by to wygladalo mozna sobie wyobrazic na podstawie probki plyty szklanej z
        nadrukiem, ktora jest zawieszona na betonowym luku od strony ul. Narutowicza...
        poza tym racjonalne argumenty tez przemawiaja za ta koncepcja (koszty, zajecie
        chodnika), ludzie w urzedzie miasta nie maja pojecia o tym co sie buduje na
        swiecie, najchetniej cala Lodz zabudowali by takimi obrzydliwymi podrobkami
        kamienic jak ten pistacjowy potwor na rogu Zwirki i Piotrkowskiej... a do p.
        Loeglera faktycznie mozna miec zastrzezenie, ze zmienia projekt w trakcie
        realizacji - ale generalnie jestem za - balem sie co wyjdzie z tej filharmonii,
        ale odkad zobaczylem ta probna plyte szkla uwazam to za doskonale wyjscie!!!
        1000% za - panowie radni - naprawde Lodz tylko by zyskala na takim obiekcie,
        nie mozna zyc w zascianku i akceptowac tylko zachowawcza architekture...
        • Gość: Paweł Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: black.d* / *.mofnet.gov.pl 26.04.04, 15:33
          Idąc twoim tropem - całą warszawską starówkę można by uznać za jakieś tam
          landrynkowe widzimisie architektów.
          Nie jest problemem zamontować kawałka szkła na fasadzie (którego na filharmonii
          i tak juz dość dużo ) Problemem jest precyzyjne odtworzenie detali którego
          widać Pan architekt boi się podjąć.
    • gray Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 23.04.04, 10:21

      mi się nie podobają te szyby w prążki. wzór z większej odległości paskudnie się
      powtarza i wygląda jak kiepsko zrobiona plansza w quake'u pierwszym ;)
      • Gość: mch Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.04.04, 10:41
        Coś tu nie gra. Co ten architekt chrzani? Przecież była zrobiona wizualizacja,
        gdzie czarno na białym było widać, że elewacja zostanie odtworzona.

        I o jakim kiczu on mówi??? To znaczy, że np. warszawska starówka to tez taki
        sam kicz, bo nie jest oryginalna???
    • Gość: gnuś musiał chyba pomylić projekty IP: *.lodz-wschod.sdi.tpnet.pl 23.04.04, 11:02
      Łódź jest miastem z historycznym śródmieściem - obejmującycm oczywiście ten
      fragment ulicy Narutowicza. Szkło z nadrukiem jest tandetne i nie pasuje do
      okolicy. Ten architekt musiał chyba pomylić projekty i przesłał coś, co miał
      wysłać do Las Vegas.
    • Gość: marcin Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.demon.co.uk 23.04.04, 11:15
      Pomijajac fakt niedomowien panujacych pomiedzy urzednikami a projektantem oraz
      nieprzewidzianych propozycji zmian projektu, prosze pamietac iz szklana fasada
      nie musi koniecznie oznaczac nowoczesnosci. Slowa ktore w architekturze jest
      zbyt czesto naduzywane. Nieudana rekonstrukcja takze nie bedzie najlepszym
      rozwiazaniem. Forma budynku, w tym wypadku glowny akcent elewacji frontowej,
      wynika z szeregu uwarunkowan i tylko doglebna ich analiza prowadzi do
      wlasciwego rozwiazania. Istnieje wiele innych mozliwosci nadania wlasciwej
      formy tej elewacji i nalezy wierzyc w umiejetnosci i doswiadczenie zarowno
      projektantow jak i urzednikow w magistracie. Kazda ze stron powinna dolozyc
      wszelkich staran aby budynek byl udana realizacja.Wierze iz tak bedzie.
      • Gość: @@@ Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: 193.95.186.* 23.04.04, 14:48
        pomijajac fakt czy pomysl sie konus podoba czy nie to chyba Wielce Szanowny Pan
        Loegler ma obowiazek zbudowac to na co dostal pozwolenie a nie zmieniac
        koncepcje w trakcie. jezeli jest takim Wielkim Archtektem z Taaakim Duzym
        Doswiadczeniem to powinien wiedziec ze zmiany w trakcie realizacji znacza $$$$
        (zaplaci za to klient czyli miasto) no i to wbrew przepisom (no ale kto w
        polsce przestrzega prawa...?!)
        jezeli naprawde zmienia projekt frontowej sciany to powinien ubiegac sie o
        pozwolenie o zmiany w wydanym juz wczesniej pozwoleniu. tak chyba jest w calej
        cywilizowanej europie do ktorej zaraz wejdziemy... ale moze sie nie znam ;-(
        czy On mysli ze Mu wszysko wolno??
    • Gość: p Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.run.pl 23.04.04, 15:12
      To że był to u zarania zły projekt to mnie jako achitektowi nie wypada mówić ,
      bo trzeba bylo po prostu startować w tym konkursie i przedstawić swój pogląd na
      tę sprawę - a tego nie uczynilem. To że roztrzygnięcie tego konkursu było
      takie a nie inne - no cóż, to sąd konkursowy tak zadecydował gdzie prym wiodla
      owczesna pani dyrektor filharmonii a z wyksztalcenia architekt.Ale gdybym
      startował, moje zdanie byłoby jednoznaczne od samego początku: Stara
      Filharmonia powinna być wyremontowana i jedynie uzupelniona o dodatkowe
      funkcje jakich jej brakowało. Bo stara sala miała swój niepowtarzalny charakter
      i specyficzną akustykę i była jedyna w swoim rodzaju...i to jest wartością
      ponad czasową. Co otrzymaliśmy w zwycięzkim projekcie... likwidację genius
      locii a w zamian hangar szklany w złym smaku i nijaki bo nawet te smarki i
      gluty na szkle elewacyjnycm świadczą wyłącznie o braku pomysłu na tak wielką
      masę szkła. Jaka będzie akustyka tej remizy strażackiej - tego dowiemy się
      dopiero po pierwszym koncercie i wtedy będziemy mogli ocenić czy warto było
      rezygnować z tamtej sali... ( by utrącić wszelkie polemiki w tym względzie wiem
      i mam stosowne ekspertyzy dowodzące, że wymiana dachu nad starą salą była
      możliwa a konstrukcja starego budynku była dostatecznie wytrzymała by taką
      wymianę znieść) . Czy w takim razie należy się upierać nad odtworzeniem
      elewacji? czy pomysł wyłącznie " albumowego zdjęcia " filharmonii jest zły? w
      końcu i w projekcie konkursowym "odtwarzano" tylko łuk a oszklono jego wnętrze
      co nijak sie ma do pierwowzoru. Konkludując moje zdanie jest następujace -
      jeżeli odtworzenie - to wierne a jeżeli tylko fragmentaryczne - to szklo z
      fotografią , wtedy obiekt ten będzie symbolem i pomnikem głupoty tych, ktorzy
      podjęli decyzję o "zdjeciu" sztukaterii w latach piećdziesiątych jak i
      tych "łodzian" , którzy tak łatwo odcinaję się od przeszłości. Szkoda tylko że
      czasu nie da się cofnąć.
      • jasam Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 24.04.04, 13:45
        Gość portalu: p napisał(a):

        > To że był to u zarania zły projekt to mnie jako achitektowi nie wypada
        > mówić ...... to sąd konkursowy tak zadecydował gdzie prym wiodla owczesna
        > pani dyrektor filharmonii a z wyksztalcenia architekt.

        Czyli sa różne gusta wśród architektów. Wiele dawnych budynków łódzcy architeci
        przetwarzają (lub zezwalają) na nowe pomysły nie zawsze wysokiego lotu.
        Tu może i pomysł ciekawy - ale zastanawia procedura zatwierdzania projektu i
        uzgodnień realizacyjnych. Przecież to duży majątek wyłożony w inwestycję.
        Inwestycję, w której nie uzgodniono jak ma wyglądać front ?
        A że cały proces od początku był nie najlepiej prowadzony - zbieramy żniwo.
        Sprawy sądowe inwestora z architektem.

        pozdr.
      • Gość: TOYAnin Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.toya.net.pl 25.04.04, 07:28
        A gdybym ja startował w konkursie, to zamknąłbym ul. Narutowicza, na odcinku od
        Piotrkowskiej do Sienkiewicza (puszczając ruch uliczny tą ostatnią...),
        zaprojektował kawałek placu z zielenią itd. - żeby można było stanąć i
        podziwiać perspektywę tej przestrzeni, domkniętej bryłą zabytkowej fasady
        Filharmonii...
        Ale współcześnie - jest tak jak jest i rewitalizacja chyba jest niemożliwa.
        • Gość: Zdanka Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: 62.233.181.* 26.04.04, 15:42
          bardzo interesujące,tylko,że tamtedy jeździ też tramwaj ,więc nie mw mowy o
          zamknieciu ruchu ,bo koszta przebudowy szyn nie są bagatelką.Zresztą i tak
          Sienkiewicza nie może już jeżdzić więcej niż jeżdzi ,o to co tam się odbywa
          około 16 to piekło w biały dzień.
    • barracuda7110 Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 23.04.04, 15:41
      Postawcie zwykłą ścianę z pustaków... chociaż nie będzie jej żal gdy "zasyfią"
      ją "kibice" łódzkich klubów "piłkarskich"...
    • Gość: helga Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 18:23
      Nowa fasada filharmonii jest po prostu ohydna. Architekt dorobił do tej sprawy
      sztuczną ideologię, chcąc usprawiedliwić swój brak talentu. I wszystko.
    • jasam Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 23.04.04, 23:55
      1. Architekt próbuje wykiwać inwestora. Cały czas są spory o wielkość
      poszczególnych "przestrzeni", a to ściany brakowało, a to nie było wejścia dla
      orkiestry, .......

      2. Szyba zamiast "rekonstrukcji" - jakże powszechne działanie:
      Konkurs - "będzie pieknie"
      Zgody i zezwolenia - "będzie ładnie"
      Realizacja - "kto na to pozwolił ?"
      Jako samowolę budowlaną Konserwator Zabytków powinien oprotestować.

      3. kilka obrazków do tematu :
      forumowe-obrazki.w.interia.pl/index_fil.htm
      4. Budynek przylegający - będzie miał wyremontowaną elewację z bogate
      sztukateria i zdobieniami. Więc rekonstrukcja portalu będzie miała całkowite
      uzasadnienie i odnośnik do otoczenia.

      pozdr.
      • Gość: Katarzyna Nowicka Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.mk.gov.pl 24.04.04, 19:05
        Czas najwyzszy, by zabral glos ktos, kto te budowe - czytaj : pieniadze na nią-
        wywalczyl, dla kogo wybudowanie nowej siedziby dla Filharmonii bylo
        najwazniejsza rzecza w zyciu, i kto przeprowadzil ja przez najtrudniejsze etapy
        z wysiedlaniem lokatorow sasiedniej kamienicy wlacznie, czyli przywolywana tu
        byla szefowa Filharmonii.
        Jesli jestem dzis z czegos dumna, to z tej budowy - na etapie,w ktorym ja ją
        prowadzilam i z tych pieniedzy, bo przede mna byli i tak znakomici dyrektorzy ,
        jak Henryk Czyz i takze walczyli o te budowe. I nawet Im sie nie udalo...a mnie
        TAK !
        Za jaka cene - dzis tych kilku lat spedzonych od rana do nocy , z sobotami i
        niedzielami wlacznie - wole nie pamietac. A nie mialam takiego komfortu, jak
        obecna dyrekcja, by miec zastepce ds. budowy, czy chocby rozbudowany dzial
        programowy, ze nie wspomne o szefie art. rangi Marka Pijarowskiego. Na wszelkie
        apele o pomoc - wladze odpowiadaly negatywnie. Albo nie odpowiadaly wcale,
        liczac na moje zmeczenie sytuacja...
        Jesli czegos, skladajac swoją dymisję, (a robilam to po dwuletniej walce z
        owczesnym Wicemarszalkiem Wojewodztwa Marianem Labedzkim,ktoremu przeszkadzalam
        w jego metodach prowadzenia przetargow) zalowalam,to tego, ze przeszedlszy z ta
        budowa najgorsze, nie ja ja dokocze i nie ja bede otwierac.
        Otoz - dzieki Jasamowemu linkowi mozna zobaczyc te fotografie, ktore i ja - z
        pomoca takze historykow ale i kolekcjonerow starych fotografii- znalazlam. Te
        archiwalia mialy sluzyc do zrobienia dokumentacji fotogrametrycznej, ktora
        posluzyc miala wiernemu odtworzeniu historycznego łuku,po ktorego zdobnictwie
        late 50-te nie zostawiy sladu. Mialam tez i kilka innych zdjęć, tu nie
        zamieszczoych , jak chocby i to z napisem na budynku "Grupa Samoa", ale je
        rowniez znacie, bo czesto publikowane... Niestety, specjalisci-fotogrametrzy,
        zarowno z Łodzi, jak i z Krakowa nie widzieli mozliwosci odczytania z
        archiwaliow trzeciego wymiaru, czyli glebokosci ornamentyki, a pozostale dwa
        byly dla nich rowniez, wobec ostrego kata ujec zdjec- wysoce niepewne. Opinia
        konserwatora zostawila wiec swobode dzialan z zaznaczeniem, by bylo to
        odtworzenie w miare wierne. Cytuje z pamieci, bo minelo kilka lat, dokumenty sa
        w Filharmonii, nie mam dzis do nich dostepu.
        Wypelnienie łuku szklem - bylo od poczatku , tzn na etapie konkursu
        architektonicznego -projektowane.
        Szklo mialo wypelnic po prostu cala elewacje na przestrzeni obu dawnych
        kamienic- filharmonicznej i sasiedniej(dawnej mieszkalnej).
        I NA TYM SIE KONCZY WIERNOSC KONKURSOWEJ KONCEPCJI,bowiem zakladala ona, ze na
        zewnatrz elewacji szklanej , pionowo wystapia w rownym rytmie "struny" ze stali
        anodowanej, ktore mialy byc łamaczami światła i ktore czynily elewacje
        elegancką. Przypomne , ze szklo kryje foyer, ktore przebiega prze cala
        szerokosc budynku, i ktore noca ma sie swiecic .Szklo krylo rowniez foyer od
        gory. Zatem ten rodzaj "ostrunowania" , ktorego rytm lekko sie rozrzedzal w
        kierunku wschodnim, mial tez zadanie czysto graficzne...
        Obecnie zas- jak widac - po strunach nie zostalo nic, a zafundowano KICZ w
        postaci mazańcow na ksztalt frendzli na szybach. Czemu FRENDZLE ? Przeciez
        mozna bylo KUBUSIA PUCHATKA- byloby przynajmniej smiesznie... Lub portret
        MARIANA ŁABĘDZKIEGO- byloby przynajmniej strasznie...
        Lub jedno, i drugie- "I ŚMIESZNO I STRASZNO"...
        W dodatku - te frendzle, o ile sie nie myle sa znacznie drozsze, niz pierwotne
        zamierzenie.
        Czemu zatem tak sie stalo? Nie wiem i wole nie wiedziec...
        Z czegos, co kochalam zrobiono KOSZMAREK, ktory po raz pierwszy zobaczylam
        ubieglej Wielkanocy, i ktory spowodowal, ze moja noga wiecej na budowie nie
        postala, mimo, ze odwiedzalam ja do tamtego czasu regularnie.
        Nie jest to zmiana jedyna , choc jedna z dwu najokrutniejszych. Druga jest
        zaprzepaszczenie mojego pomyslu stworzenia MOBILNEJ ESTRADY, ktora skladalaby
        sie z szerego zapadni(najszersza- takze sluzaca transportowi fortepianow z
        magazynu), pozwalajacych na rozne ksztaltowanie poziomow estrady po to,by mozna
        bylo wykonywac kazdy rodzaj muzyki, od kameralej -typu kwartet, az po wielka
        orkiestre symfonicza z chorem, co wymaga "wystopniowania" estrady.
        Czemu z tego zrezygnowano - nie wiem i wole nie wiedziec...
        Waznym jest tu podkreslenie jednego - konkurs architektoniczny ,byl , co
        podkreslal organizator, czyli SARP, i co bylo dla SARP-u nowoscia, pierwszym w
        Polsce zorganizowanym pod rygorami Ustawy o Zamowieniach Publicznych, co
        wymusilo stosowne rozporządzenie,ktorego daty, niestety nie pamietam. Zatem
        skoro wyloniono zwycieska prace- winna byc ona zrealizowana ZGODNIE Z PROJEKTEM
        KONKURSOWYM. Inaczej- oznacza to zlamanie prawa! I kazdy ze startujach - ma
        prawo zaskarzenia.
        Reasumujac-do instytucji, jaka jest Filharmonia Łodzka, w ktorej jako meloman
        sie wychowalam od 8.roku zycia i ktora ukochalam, dla ktorej chcialam nowej
        siedziby stracilam serce, gdy jej kilkudzisieciu pracownikow , z owczesnym
        dyrektorem artystycznym na czele dalo sie podprowadzic podszeptom Mariana
        Łabedzkiego, ktory pragnal zmiany szefa naczelnego i mial swego kandydata.
        Kandydat zostal na stolku osadzony i dziwic moze tylko, ze nie pamieta wizji
        pierwotnej Loeglera, skoro sam byl sedzia w konkursie architektonicznym do
        ktorego to sedziowania sama go zaprosilam. No, bo skoro byl juz kiedys
        dyrektorem (obecnie pelni te funkcje po raz drugi), to wydawlo mi sie to
        naturalne...
        Ale nadal przez dlugi czas mialam sentyment do "mojego dziecka"- budowy. Od
        ponad roku - juz nie mam. I niewiele mnie ona obchodzi- BO TO JUZ NIE JEST TO,
        CZEGO DLA FILHARMONII CHCIALAM ! Ot, co...
        A teraz odpowiedz kilkorgu przedmowcom:
        1) stan techniczny dawnego obiektu- przypomnijmy- najstarszej sali koncertowej
        w Polsce!- byl taki, ze nie mozna jej bylo konserwowac. Grozil katastrofa
        budowlana i to od wielu lat.Byla to glowna i jedyna przyczyna wyprowadzenia
        Filharmonikow do kolejnych dwu siedzib. O czyms takim, jak wspolne sciany z
        sasiadami, jak niemoznosc spelnienia wymogow p-poż (dojazd wozu strazackiego) i
        o szeregu innych przeszkod nie wspominam. Wlasnie wymogi pozarowe spowodowaly
        koniecznosc pozyskania sasiedniej kamienicy, bo tylko wtedy mozna bylo
        zaprojektowac dojazd wozow i tzw. plac manewrowy do zawracania, (ktory zgodnie
        z przepisami musi miec 25/25 m), a wymogi te byly konieczne nie tylko dla
        Filharmonii ale i kina Bałtyk.
        Ponadto stary budynek posiadał jedynie sale, foyer i szatnie. Nie bylo
        garderob, cwiczeniowek, cego zaplecza dla muzykow i nawet skromnej
        administracji. Innymi slowy, nawet, gdyby Stwórca zesał cud- i budynek w
        sekunde odmienil naodrestaurowny, to nadal nie spełniałby on podstawowych
        potrzeb tej instytucji.
        Ale jak widac po komentarzach Forumowiczów- nie tylko na medycynie, jak mawiał
        Stanczyk, ale i na sztuce Polsce znaja sie wszyscy.
        2) Cieszy , ale nade wszystko smieszy mnie rola, jaka przypisano mi w konkursie
        architektonicznym. Otoz SARP, ktory przykladal duza wage do tego konkursu,
        powolal sklad sedziowski nie tylko - co normalne- z dominacja architektow, ale
        przede wszystkim - uznanych osobowosci swiata architektury.
        A byli nimi:
        -Ryszard Jurkowski - arch, ówczesny wiceprezes SARP-u na Polske, prezes
        oddzialu Katowickiego a dzis Prezes SARP-u na Polske- PRZEWODNICZACY
        -Wojciech Obtułowicz- arch, Szef oddziału krakowskiego- WICEPRZEWODNICZACY
        -Bolesław Kardaszewski- arch, profesor Politechniki Łódzkiej,
        -Krzysztof Muszyński- arch, profesor Politechniki Łódzkiej, SĘDZIA REFERENT
        -Marian Magdziak- arch, profesor Politechniki Łódzkiej, SĘDZIA SEKRETARZ
        -Zbigniew Lasocki- pianista, byly dyrektor Filh. Akademia Muzyczna
        -Zdzislaw Szostak- kompozytor , dyrygent, wieloletni szef art. Filharmonii
        -Katarzyna Nowicka- arch. ówczesny dyr. naczelny Filharmonii
        Jako konsultantow Jury poprosilo :
        -prof Piotra Klemma-akustyka, Politechnika Łódzka
        -doc. dra Jana Kozic
        • Gość: Katarzyna Nowicka cd IP: *.mk.gov.pl 24.04.04, 19:07
          Jako konsultantow Jury poprosilo :
          -prof Piotra Klemma-akustyka, Politechnika Łódzka
          -doc. dra Jana Kozickiego - konstruktora , Politechnika Łódzka.
          W trakcie obrad przyszedl obejrzec prace rowniez Bronisław Podgarbi, ówczesny
          ale i dzisiejszy Wojewódzki Konserwator.Chciał miec pogląd, jak zespoły
          startujace traktują historyczną tkankę. Nalezy dodac, ze obiekt nie był wpisany
          do Rejestru, znajdował sie zas w strefie ochrony konserwatorskiej.

          Tak wiec bylam cząstka, a i to nie najstotniejsza tego skladu.
          Dodam, ze gdyby nie bylo pracy Loeglera - konkurs zostalby nierozstrzygniety,
          gdyz te prace, ktore mialy pewne walory- przekraczaly powierzchnie( a z nia-
          koszty) o ponad 300%, te zas, ktore dotrzymywaly warunkow konkursu - mialy,
          delikatnie mowiac- nieciekawy poziom. Byla i taka, autorstwa Znakomitego
          Architekta (co sie okazalo po podwójnym rozkodowaniu prac) a ktora okreslilismy
          jako poziom trzeciego roku studiow.
          Przebieg obrad byl rejestrowany - tasmy nadal istnieją.
          Projekt zas a własciwie jego komputerowe wizualizcje pokazała tuz po
          rozstrzygnieciu w kolorach !!! Gazeta Wyborcza, do ktorej archiwów
          zainteresowanych odsyłam.

          Jedyną pracą , ktora spelniala wymogi warunkow i niosla tez walory wizualne -
          byla praca Loeglera.
          Warunki konkursowe byly trudne, nie tylko podano wymagane funkcje pomieszczen,
          ich powierzchnie, ale i to, jaka z nich z jaką powinna sasiadowac, a ktore ze
          soba sasiadowac nie moga, chocby ze wzgledow akustycznych. Narzucone tez byly -
          wzorowane na starej sali- proporcje sali koncertowej -po to, by spelnic
          pierwszy z szeregu warunkow akustyki, ktora w tamtej sali, starej - byla dobra.
          Zrezygnowano natomiast z bocznych balkonow, bo nigdy w starej sali nie mialy
          dobrej akustyki ani widocznosci. Ich brak podnosi czesto jako wade -niewiele
          znajacy sie na rzeczy- prof Pietkiewicz, organista z AM, ktory -majac dzis
          wiele do powiedzenia w Filharmonii dba, by w pierwszej kolejnosci przede
          wszystkim zaistnialy w nowej sali organy. Miejsce pod organy na estradzie
          rowniez bylo ujete w warunkach konkursu i Loeler to uwzglednil, choc Pan
          Pietkiewicz dzis opowiada androny, ze o organach nie pomyslano. Otoz pomyslano,
          a nawet sciagalam dane z wymiarami innych sal, ktore organy maja...
          Niestety - w wersji konkursowej projektu wprowadzono takie zmiany, ze trudno
          jest je komus takiemu, kto, jak ja- poswiecil temu 7 lat -zaakceptowac.

          - Katarzyna Nowicka
          • jasam Czyli 24.04.04, 23:18
            Witam Panią Dyrektor

            Jako łodzianian moge skomentować:
            1. Jedno jest pewne - wszyscy juz uznają za normalne, że projekt a wykonanie to
            dwa rózne światy. I uznają, że nie ma na to stosownego prawa - tak musi być.
            Ani inwestor, ani urząd marszałkowski, ani magistrat - nie podejmują się walki
            z tą "pofalowaną" szybą. A mamy Urząd Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków,
            Architekta Miasta - i nic nie mogą ?
            O wnętrzu nie dyskutuję - bo niewiele o tym wiem.
            A Legger, startując do projektu miał w zanadrzu umowę z producentem takich
            szyb - więc forsował ją do końca i metodą narzucania swoich rozwiązań,
            wywalczył swoja prowizje za duzy kontrakt od bodajże szwajcarskiego producenta.
            2. Architekci łódzcy (publicznie "superłódzcy") mają w zyciorysie nie jedną
            fuszerkę. Ale obowiązuje kodeks etyczny "architektów" więc nikt nikogo
            oficjalnie nie skrytykuje. I mimo wielu szkaradziejstw i barbarzyństw w
            łódzkich realizacjach - niejeden wciąż uczy studentów.
            3. Pan Łabędzki o kilka lat za długo piastował urzędy w Łodzi i dopiero jak juz
            nie było co psuć - to odszedł marnować pieniądze gdzie indziej.
            4. A nieodgadnionym faktem jest że urzędowe plany posesji "zgubiły" gdzieś 1 m
            działki i elewacja zajmuje chodnik. surrealizm.

            Jak pisałem powyżej bardzo zastanawiające jest, że tak trudno wywalczone
            pieniądze były wydawane bez żadnej kontroli, pozwalając projektantowi na dużą
            swobodę działania. I to jest efekt, że zmieniła się osoba, która tę inwestycję
            wywalczyła. Innym łatwo było zrzucać różne niewygodne fakty na poprzedniczkę.

            pozdr.
          • Gość: piotr bilinski Re: cd IP: *.run.pl 27.04.04, 13:01
            Pani Katarzyno,
            Nie jest prawdą że przy dzisiejszych środkach technicznych nie bylo możliwe
            zachowanie starej sali koncertowej. Ekspertyza na którą się Pani powołuje
            była "prowadzana" tak by uzasadnic konieczność budowy nowego obiektu przy
            dzisiejszej al Piłsudskiego i w tej kwestii nie ma wątpiliwości o czym
            imieniem swoim i nazwiskiem potwierdzam.
            Co do projektu, chyba wolałbym by w takim razie byl nieroztrzygnięty...
            Pozdrowienia
            • jasam Re: cd informacji rzeczowych 27.04.04, 13:38
              > "Ekspertyza na którą się Pani powołuje
              > była "prowadzana" tak by uzasadnic konieczność budowy nowego obiektu przy
              > dzisiejszej al Piłsudskiego i w tej kwestii nie ma wątpiliwości o czym
              > imieniem swoim i nazwiskiem potwierdzam."

              Piotr Bilinski tak napisał
            • Gość: Katarzyna Nowicka ad vocem Panu Piotrowi Bilińskiemu IP: *.mk.gov.pl 28.04.04, 18:50
              Drogi Panie Piotrze
              Dzieki za reakcję, ale rozczaruję Pana.
              Jeszcze za moich rzadów Politechnika kazdego roku monitorowala stan techniczny.
              Strzałka ugięcia więźby dachowej wahała się w zależności od roku (natężenie
              ruchu ulicznego) i pory roku (temperatury), ale w najgorszych latach sięgała
              ponad 20cm !
              Zaawansowanie korozji biologicznej więźby bylo na granicy katastrofy
              budowlanej. A więźba ze stropem byla horendalnie ciezka, bo by zapewnic te
              swietna akustyke -byla wypelniona w swej dolnej partii polepą gliniano-
              trzcinową ! Stad te "kocie sciezki" z deskowania, po ktorych chodzil nasz
              ekspert- ODWAZNY I WSPANIALY, niedawno zmarły (ech...) Profesor Jerzy Adam
              Miłobędzki. Pilnowałam Go, sama bojąc sie posunąć o nawet kilka centymetrów...
              Szczeliny w murze byly w czesci frontowej na tyle duze, ze mozna bylo wsnunąc
              dlon. O stanie zmurszenia cegly nie wspominam, bo zal mi strasznie, ze zadnej
              sobie na pamiatke nie zachowalam - nie dawalo sie...
              I nikt mnie nie przekona- nawet Pan, dla ktorego zywie serdeczna pamiec, ze
              stalo sie to wszystko na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat...
              Panie Piotrze, ja tam spedzilam cale melomanskie zycie- i sentyment chocby ,
              nie pozwolilby mi na pochopne krzywdzenie tego gmachu...
              Raz jeden "pękłam" z żalu: codziennie fotografowalam postep prac, ale tylko raz
              od srodka weszlam na wyburzany obiekt... Tylko raz, bo- po babsku sie
              poplakalam, gdy zobaczylam z gory, z ocalalej klatki schodowej otchlan az do
              piwnic, a nad nia powiewajace resztki kotar z wystroju sali...
              Zdjecie to towarzyszy mi wszedzie- niegdys w domu, dzis w biurze... Kochalam to
              miejsce tak, jak sie kocha bliskich...
              Rece Pansie sciskam, raz jeszcze dziekujac za odzew...- KN
              • Gość: piotr bilinski Re: ad vocem Panu Piotrowi Bilińskiemu IP: *.run.pl 29.04.04, 14:04
                Pani Katarzyno,
                Wiem i wszystko to prawda, ale.. żeby nie wchodzić w szczegóły powiem tyle,
                odtworzenie więźby dachowej metodami tradycyjnymi było trudne żeby nie
                powiedzieć bardzo trudne. Ale kto powiedzial że musi być tradycyjne! osłabioną
                śianę kolankową i wieńcząca nalezało wzmocnić w sposób tradycyjny a gęstość
                punktow oparcia zwiększyc a co za tym idzie obnizyć jednostkowy odpór w
                punktach podparcia gdyz aby zachować warunki akustyki ciężar sufitu powinien
                byc porównywalny, i tyle skrócie.
                Monitorowanie zdarzenia nie jest tym samym co zlecenie sposobu rozwiazania
                problemu.
                Dziś Pani Kasiu dyskusja jest bezprzedmiotowa, szkoda , bo remiza z pochyłą
                podlogą,jaką dostaniemy nigdy nie będzie tym co Pani i ja pamiętamy.
                Pozdrowienia
                Piotr Biliński
          • yarro K', dzięki :) <nt> 27.06.04, 12:09
        • yarro Myślę, że warto przeczytać TO! <nt> 27.06.04, 12:06
    • Gość: Kostek Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.407.14.vie.surfer.at 24.04.04, 04:12
      Byłbym wdzięczny, gdyby kompetentna osoba (najchętniej usłyszałbym wypowiedź
      architekta miasta, pana Lisiaka, którego cenię za rzetelność jeszcze z dawnych
      czasów studenckich) wyjaśniłaby, jak mogło dojść do tak rażącego naruszenia
      projektu budowlanego, jakim niewątpliwie musi być przekroczenie lini zabudowy o
      ca 1m (przy zrekonstruowanej fasadzie - tak wynika z treści artykułu i widać to
      na zdjęciach). Przecież tego typu prestiżowa inwestycja powinna podlegać
      wszechstronnej kontroli na wszystkich etapach jej realizacji.
      Mam okazję jako architekt brać udział w tego typu konkursowych
      realizacjacjach na terenie Unii i jestem zaskoczony, że coś takiego może się
      przydarzyć w naszej (cywilizowanej!) Łodzi.
      Dla mnie intencje architekta Loeglera są oczywiste: poprzez fakty dokonane
      próbuje przeforsować swoją koncepcję, którą być może obawiał się ujawnić w
      fazie konkursowej. Dlaczego stosowne, miejskie organy kontrolne nie
      interweniowały w początkowym etapie budowy,zupełnie nie rozumiem.
      Ale czemu w takim razie ma służyć cała ta dyskusja, skoro najwyraźniej
      odtworzenie pierwotnej fasady jest już technicznie nierealne?
      • jasam Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 24.04.04, 23:23
        Gość portalu: Kostek napisał(a):

        > Byłbym wdzięczny, gdyby kompetentna osoba (najchętniej usłyszałbym
        wypowiedź architekta miasta, pana Lisiaka, wyjaśniłaby, jak mogło dojść do tak
        rażącego naruszenia projektu budowlanego, jakim niewątpliwie musi być
        przekroczenie lini zabudowy o ca 1m .

        Czekaj tatka latka

        Gdyby zaczęto wymierzać od chodnika - to 1 m poszedłby w podwórko. Ale
        widocznie wymierzano od tyłu - i teraz 1 m, który zniknął z planów geodezyjnych
        musiałby byc nadłożony na chodniku.
        Stąd ciągłe procesy z architektem, który wszystkie swoje niedoróbki zwala na
        złą dokumentację. i tym zamyka dyskusje.

        pozdr.
    • Gość: krm Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 00:12
      szkło jest fatalnym pomysłem, wszędzie próbuje się dzisiaj wciskać szkło
      kojażąc je jako nowoczesne, ale to przecież tandeta, jestem za odtworzeniem
      łuku.
      po wojnie sfałszowano całą warszawę i teraz tam są zabytki a nie u nas i kogo
      to obchodzi, że są fałszywe?
    • kubako Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 25.04.04, 01:49
      na obecnej elewacji jest taka szybka z nadrukowanym "obrazem". czy to jest
      probka? jesli tak ma to wygladac, to jestem za. czemu mamy cos "podrabiac"?
      zrobmy cos nowego - tu nie chodzi o cos zupelnie futurystycznego. jest to
      polaczenie przeszlosci z przyszloscia. mysle ze to jest swietne dopelnienie do
      tego calego "rozwoju" lodzi...
    • Gość: Małgorzata Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.04.04, 08:54
      Ciekawe, czy odważyłby się zrobić coś takiego w Krakowie?
      • Gość: Ja Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.04.04, 18:20
        Właśnie. Niech sobie wyburzy kamienicę na rynku w Krakowie po czym
        ją "nowocześnie i odkrywczo zinterpretuje".
        A pozostawiając już dyskusje o gustach, to procedura wygląda następująco:
        1. Magistrat zgadza się na projekt, w którym zachowany zostanie zabytkowy
        fragment budowli
        2. Konserwator zabytków zgadza sie na wyburzenie łuku, pod warunkiem, że
        zostanie on odbudowany
        3. Wykonawca i architekt wyburzają łuk i mówią, że nie opłaca się go
        odbudowywać, skoro on nie istnieje
        4. W bonusie stawiają budynek nie tam, gdzie miał stać.
        5. Inwestor w gruncie rzeczy - zaklepuje.
        jak już ktoś słusznie powiedział - surrealizm.
        • camelot Re: Spór o ostateczny wizerunek Filharmonii Łódzk 28.04.04, 19:04
          Wybudowanie budynku filharmonii w tym miejscu to chyba bardzo wielka pomyłka.
          Mimo historycznego miejsca można było znaleźć inne wieksze miejsce na okazalszy
          budynek. Np. w rejonie Piłsudskiego gdzie kiedyś postawiono nawet kamień
          wskazujacy że w tym miejscu bedzie filharmonia. Przez głupotę urzędników
          wciśnięto ten nowy budynek na ulicy Narutowicza. Nie ma parkingu, nie można
          podjechać z osobą niepełnosprawną, itd. Nie wykorzystano olbrzymiej szansy
          odsłonięcia najlepszego łódzkiego kina Bałtyk. Ilekroć widze tę nową elewację
          to mam jedyne skojarzenie z wywieszonym na sznurku praniem. Jest poprostu
          obrzydliwa. Razi z sąsiednimi starymi domami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka