Dodaj do ulubionych

Zakaz selekcji w klubach

08.03.11, 08:13

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9216427,Bedzie_zakaz_selekcji_w_stolicy.html
jak na razie co prawda w W-wie, ale głęboko liczę na to że zaraz za tym pójda inne miasta - i mam nadzieję, że druga będzie Łódź. Tak wiejskiego i żenującego obyczaju jak selekcja, której dokonują spoceni bramkarze w brudnych butach z Lidla za 49,90 nie widziałem nigdzie, a gdy mam jakichkolwiek gości zza granicy żeby się nie wstydzić, na wszelki wypadek prowadze ich z dala od takich przybytków.
Z tydzień temu czytałem zresztą w dodatku łódzkim GW zachwyty jakiegoś zakompleksionego dziennikarzyny że w Łodzi otwiera się "modny" klub z selekcją. Dziennikarz ten wyraźnie był dumny z tego faktu choć szybko mógłby sie dowiedzieć od kogoś zyczliwego że takie kluby to totalna wiocha.
W każdym razie reasumując - liczę gorąco na łódzki magistrat - skoro sami nie potrafimy skończyć z tą wiochą bojkotem, niech władze miasta ida szybko śladami W-wy.


PS. wszystkiego najlepszego dla Pań z okazji dnia K!
Obserwuj wątek
    • Gość: wlasciciel lokalu Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 09:44
      moj cyrk - moje malpy.
      do domu tez bede musial wpuszczac kazdego, czy mi sie podoba czy nie?
      • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 09:50
        a masz w domu knajpę? poza tym fakt - Twój cyrk - twoje małpy - szkoda tylko ze twój cyrk, a mój wstyd.
        • porbs Twój wstyd jest pojedyńczy 08.03.11, 13:27
          Niestety większy wstyd za zwolenników takiej unifikacji. Wszystkie knajpy jednakowe, z jednakowymi zasadami.
          Jak będę miał gościa to będę zadowolny, że tu knajpa gdzie są wpuszczani jedynie ludzie z zielonymi czapkami, a w drugiej będzie nakaz palenia papierosów- kwestia wolnego(!!!!!!!!!!) wyboru właściciela co przygotuje i gościa czy do niego pójdzie. Różnorodność jest piękna. Ty nie jesteś wolnego wyboru pozbawiony to nie wiem po co takiej bzdury piszesz.

          >a masz w domu knajpę?

          Czy Ty rozumiesz pojęcie własności? Bo widzę, że jego kanjpa jest według Twego mniemania mniej jego, aniżeli jego dom.


          Mam nadzieje, ze kino cytryna skończy z tymi cytrynami i tym ubiorem na żółto. Ja na żółto rzadko, więc Unia Europejska, Platforma Obywatelska, Hanna Zdanowska, Rada Osiedla itp powinna mnie bronić przed selekcją do kupna tańszego biletu w owym kinie. Niech wkracza socjalizm!
          • cassani Re: Twój wstyd jest pojedyńczy 08.03.11, 14:52
            proponuję jednak przeczytać artykuł o którym tu dyskutujemy.
            nie wiem co to za unifikacja, gdy nie wpuszcza się ze względu na kolor skóry, czy jak niedawno w Poznaniu, ze względu na pochodzenie etniczne.
            Ja dziękuję za taki wolny wybór właściciela, był on dość szeroko praktykowany u naszych zachodnich sąsiadów od 1933 roku.
            • porbs Dwie kwestie 08.03.11, 15:06
              Otóż ja się z Tobą zgadzam, że to paskudne jak się nie wpuści osoby ze względu na kolor skóry. Jednakże nigdy nie będę za tym, aby nakazać komuś obsługiwanie takiego czy innego klienta. Świadczyć to będzie jedynie o włascicielu, ale pod żadnym pozorem nie może być to nakaz!
              Czy wyobrażasz sobie, mając jakis swój prywatny biznes, nakaz obsługi każdego kto przyjdzie do Ciebie (obojętne czy knajpa czy sklep spozywczy)? Nieobsługując strzelasz sobie w stope, ale to już inny problem- jednakże nie mozna Ci tego zakazać.
              Wyobraź sobie jakiegoś polityka (tu najłatwiej), na którego patrzeć nie możesz, jednocześnie posiadasz dajmy na to salon fryzjerski.
              Czy chcesz mieć obowiązek (abstrahując czy byś go obsłużył czy nie) obługiwania go? Czy jednak chcesz mieć prawo powiedzieć: "pan nie będzie tu obsługiwany".
              Reasumując chodzi o prawo własciciela do robienia ze swą własnością co mu się tylko podoba. Może to być bardzo niegrzeczne jak w przypadku czarnoskórych, ale nie może to być powód do ograniczania wolności i własności.
              • ojca Art 135 KW, warto poczytać. 08.03.11, 15:18
                porbs napisał:

                > Otóż ja się z Tobą zgadzam, że to paskudne jak się nie wpuści osoby ze względu
                > na kolor skóry. Jednakże nigdy nie będę za tym, aby nakazać komuś obsługiwanie
                > takiego czy innego klienta. Świadczyć to będzie jedynie o włascicielu, ale pod
                > żadnym pozorem nie może być to nakaz!

                Kodeks Wykroczeń

                Art. 135. (136) Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru,
                podlega karze grzywny.
                • cassani Re: Art 135 KW, warto poczytać. 08.03.11, 15:28
                  dziekuję za cytat , tak myślałem że coś takiego powinno istnieć w kodeksie.
              • cassani Re: Dwie kwestie 08.03.11, 15:20
                znów zwracam uwagę na uważne przeczytanie artykułu, szczególnie w kwestii "prawa właściciela do robienia ze swoją własnością co chce". Właścicielem tych lokali o których mowa jest miasto, które je wynajmuje i ma to dotyczyc tylko właśnie tych lokali, bo nie rzyczy sobie segregacji rasowej czy jakiejkowleik innej na terenie swojej własności.
                • cassani Re: Dwie kwestie 08.03.11, 15:29
                  żżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżz
                  nie wiem skąd się wzięło to rz:)
    • cassani a ot i artykuł: 08.03.11, 11:56
      cassani napisał:
      > Z tydzień temu czytałem zresztą w dodatku łódzkim GW zachwyty jakiegoś zakomple
      > ksionego dziennikarzyny że w Łodzi otwiera się "modny" klub z selekcją. Dzien
      > nikarz ten wyraźnie był dumny z tego faktu choć szybko mógłby sie dowiedzieć od
      > kogoś zyczliwego że takie kluby to totalna wiocha:
      lodz.gazeta.pl/lodz/1,90508,9162210,Nowy_lokal__dwa_bary__VIP_room__wybieg_dla_modelek.html
      "przy wejściu selekcjonerzy, którzy ocenią, czy strój gościa jest zgodny z najnowszymi trendami"

      Pani redaktor Urazińska wyraźnie zaimponowała ta informacja. pewnie dlatego, że przymknęłi oko i ja wpuścili.
      • Gość: Tronk_Bar Salmonel Re: a ot i artykuł: IP: *.sds.uw.edu.pl 08.03.11, 14:16
        Albowię klejęt w krawacie jest mniej awanturujący się ... wiadomo od niewiadomopokąd :))))
    • porbs Poziom ubezwłasnowolnienia dość duży. 08.03.11, 12:23
      Jak stwierdziłeś nie podobają Ci się kluby z selekcją i omijasz je. Mi też się nie podobają i je umijam. To skoro Ci je omijasz to po co Ci wyeliminowanie w nich selekcji?
      Mamy socjalizm jakiego chyba nigdy nie było. Już właściciel nie decyduje czy w jego lokalu się pali czy nie pali- dla dobra ludu.
      Teraz właściciel nie będzie mógł zdecydować (poprzez na wet swoich ludzi) kogo wpuścić do swojego (!!!!!!!!) lokalu, a kogo nie- dla dobra ludu.
      Z jednej strony prezentujesz się jako dorosły facet, odpowiedzialny za to co robi i wybierasz swoje lokale- te które Ci pasują. Z drugiej zachowujesz się jak pięciolatek i takie pierdoły chcesz przerzucić na organy władzy.
      Reasumując- własciciela jest lokal i on sobie podejmuje decyzje. Jak mu się podoba może wpuszczać jedną osobę na tydzień i nic nam do tego, po prostu taki lokal omijamy.
      Selekcja jako taka jednak to także dres na dyskotece. Teraz już własciciel nie będzie mógł zabronić wejścia takiemu delikwentowi? A lokale od 21 lat? Też rozumiem już przestaną mieć racje bytu?
      Wiocha to wprowadzanie takich centralnych zakazów. Cofamy się w rozwoju, cofamy coraz bardziej! Wolności coraz mniej!
    • Gość: socjalista Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 13:46
      czekam az wprowadza jednolite menu we wszystkich restauracjach - zeby nikt nie czul sie dyskryminowany.
      • cassani tiaaa 08.03.11, 14:00
        sprowadź poziom rozmowy do absurdu i potem każ rozmówcy bronić swojego zdania...
    • big_news I znów 08.03.11, 14:49
      te kompleksy, co też o nas zagraniczniaki powiedzą...
      Mnie jak coś nie pasuje, to zwyczajnie omijam. No, ale jak widać, niektórzy bez "odpowiedniego" ukazu żyć nie potrafią.
      • cassani ufffff..... 08.03.11, 14:52
        jesteś:)
        • big_news Cóż... 08.03.11, 14:56
          Nie chcę jeszcze stracić tego adresu pocztowego, więc czasem muszę się gdzieś wpisać. Akurat znalazłem ku temu niezłe miejsce;)
          • cassani Re: Cóż... 08.03.11, 15:16
            heh, ja tez się zalogowałem po raz pierwszy od miesięcyyyyyyyyy
            a ten adres - to nie wiem - bezcenny czy wręcz odwrotnie? ;)
            • big_news Re: Cóż... 08.03.11, 15:34
              Adres cenny o tyle, że coś w tej poczcie posiadam, a i z rzadka coś tam ktoś nań do mnie skrobnie. Ot, cała tajemnica.
              • cassani Re: Cóż... 08.03.11, 15:53
                a ja miałem 55 wiadomości i same reklamy!
                nikt nie "skrobał":/
                • big_news Re: Cóż... 08.03.11, 16:03
                  E no.
                  O ile pamiętam, to sam do Ciebie w pewnej sprawie skrobałem. A było to nawet vice versa;)
                  • cassani Re: Cóż... 08.03.11, 18:03
                    no tak, ale to od wtedy liczę:)
                    • big_news Re: Cóż... 08.03.11, 19:25
                      Hm.
                      Może zaproponuj publicznie jakieś zakłady, a nuż trafią się chętni, którzy następnie zaczną skrobać prywatnie?;)
      • cassani Re: I znów 08.03.11, 14:53
        ale co jest ukazem?
        dykryminacja czy jej brak? bo do końca nie wiem.
        • big_news Re: I znów 08.03.11, 14:58
          Ukazem (w tym wypadku oczekiwanym przez Ciebie), będzie(?) odgórne narzucenie właścicielom lokali zakazu dobierania sobie gości.
          • cassani Re: I znów 08.03.11, 15:33
            big_news napisał:

            > Ukazem (w tym wypadku oczekiwanym przez Ciebie), będzie(?) odgórne narzucenie w
            > łaścicielom lokali zakazu dobierania sobie gości.

            najemcom a nie właścicielom.
            i nie zakaz "dobierania" a zakaz segregacji. Skoro dobre obyczaje nie przyjmują się dobrowolnie, trzeba czasem je narzucać. Przed wojną dość dobrze ilustrowal to opór chlopów przed obowiązkiem posiadania "sławojki" czyli tzw. kibla w każdej chacie.
            • big_news Re: I znów 08.03.11, 15:39
              Dzisiaj idzie o najemców, jutro idąc "dobrym wzorem" dobierzemy się do tyłków właścicieli...
              Na sprawę można patrzeć zarówno w jeden jak i w drugi sposób. Tzn. jedni wybiją ów zakaz "segregacji", drudzy (jak ja) przywołają uniemożliwienie doboru gości.
              A przykład ze sławojkami jest o tyle nietrafiony, że się je chłopom właśnie... narzucało.
              • cassani Re: I znów 08.03.11, 15:43
                ale dzisiaj jest dzisiaj, a o jutro będziemy się martwić jutro...
                sławojki - no właśnie bardzo fortunny to przykład, bo to przykład pozytywnego narzucania.
                • big_news Re: I znów 08.03.11, 16:01
                  Nie zrozumiemy się.
                  Moim zdaniem włażenie z buciorami przez urzędników na prywatne podwórko jest nie do przyjęcia, Ty zdajesz się takim metodom przyklaskiwać. I chociaż rozumiem, że widok gołej dupy za stodołą (jeśli już trzymać się tych sławojek, traktując je w tym temacie symbolicznie) może kogoś razić, to jednak warto pamiętać, że ów niekulturalny osobnik załatwia własne potrzeby na własnym polu. Zawsze jeden z drugim wrażliwiec może odwrócić wzrok, nie mówiąc już o tym, że owe drewniane przybytki pomysłu przedwojennego premiera, raczej nie przetrwały próby czasu. I na szczęście, chociaż gdzieniegdzie można się jeszcze na nie niestety natknąć.
                  • cassani Re: I znów 08.03.11, 16:43
                    to znaczy ubikacje się nie sprawdziły?
                    • big_news Re: I znów 08.03.11, 16:47
                      Nooo, sławojki akurat, trudno obecnie traktować jak przybytek wyższej kultury.
                      • cassani Re: I znów 08.03.11, 18:02
                        hmmm, a kiedykolwiek były czy miały byc tak traktowane???
                        • big_news Re: I znów 08.03.11, 19:23
                          A nie?
                          Nawet te niemal 90 lat temu?
                          • cassani Re: I znów 09.03.11, 09:53
                            myślalem że tam się za przeproszeniem sra.
                            ale z ostatnich badań wszak wynika że dla większości jest to jedyne miejsce gdzie maja kontakt z lekturą słowa pisanego, więc moze masz rację.
                            • big_news Re: I znów 09.03.11, 10:30
                              Skoro kwitnie tam czytelnictwo, to jednak także... przybytek kultury.
                              Poddaję się;)
                              • cassani Re: I znów 09.03.11, 11:39
                                :) daruję wielkodusznie żywot:)
                  • Gość: mhg v Re: I znów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 16:46
                    Jadę prawą stroną jezdni, a ty jedź jak ci podpowada instynkt wolności. Tylko najpierw bądź łaskaw uprzedzić, ktorędy będziesz kontestował narzucane przez urzędników zasady.
                    • big_news Re: I znów 08.03.11, 16:48
                      Tylko uważaj ze swoimi zasadami na Wyspach. Albo na Antypodach.
                      • Gość: reletywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 08.03.11, 18:10
                        O tak, zwłaszcza na Wyspach...
                        Żadnego tam wyrozumienia dla specyfiki "wolności" przywianej na nasze nieszczęsne terytorium przez wschodni wiatr dujący uporczywie i aż zanadto wyczuwalny, mimo, iż milczą o nim oficjalne komunikaty o pogodzie...

                        Kak swobodnie dusza addychajet ... kak swabodnyj moj restoran ... ech...

                        A serio.
                        W dającym się jednoznacznie zdefiniować krajobrazie politycznym i gospodarczym owa "selekcja" miewa niekiedy niewątpliwie dobroczynne skutki dla wyselekcjonowanych negatywnie, a ów "kark" zagradzający drogę słowami : " nie wejdziesz tu bynajmniej" ( tekst autentyczny, przypadkiem zasłyszany) jawi się jako dobry duch opiekuńczy. Ba ! Wręcz wysłannik niebios w niekonwencjonalnej postaci.
                        Jeśli jesteś jakąś staruszką w podróży, NIE WEJDZIESZ tam,gdzie najprawdopodobniej natkniesz się na nachalne oferty męskich prostytutek... Twój dobry duch w postaci "karka" czuwa.
                        Hipotetyczne sytuacje można by mnożyć, ale po co. Kużden wie !

                        Co zaś do "meneli" i 'śmierdzieli" dodam tyle:
                        Robiący tu za dyżurnych "śmierdzieli" ludzie czarnoskórzy są przejawem wyjątkowo hojnej boskiej szczodrobliwości - jeśli idzie o estetykę.
                        Owszem, mam sąsiada Murzyna. Mieszka z czarnoskórą żoną i dwiema malutkimi córeczkami. Konia z rzędem temu, kto mi pokaże piękniejsze okazy gatunku homo na tej ziemi, niźli te dwie malutkie istoty.
                        Co do "meneli" zapytam krótko. Czy zdarzyło się, aby selekcja wyeliminowała p. Mira z grupy pożądanych gości w którymś z łódzkich lokali (ostoi ducha wolności) ?

                        • big_news Re: I znów 08.03.11, 19:22
                          Wszystko ekstra.
                          I... tylko jeden drobiazg pozostaje:
                          jest jeszcze miejsce na tym świecie dla dobrze rozumianej "prywaty"?
                          Można jeszcze bawić się na swoim po swojemu?
                          Nie, nie żebym był stronnikiem bramkarzy-karków i ich chlebodawców. Po prostu - rozumiem, że chcą tacy bawić się w gronie im podobnych. Zupełnie tak samo jak (nie przymierzając) np. ludzie odmiennych orientacji seksualnych. Ja takiego prawa nikomu nie odmawiam.
                          • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 08.03.11, 19:44
                            "prywata" w sensie pozytywnym i godnym najżarliwszej obrony kończy się poza granicami naszej "twierdzy".
                            Facet,który decyduje się na to, by otwierać knajpę lub kino itp. decyduje się i musi akceptować WSZYSTKO, co buzuje za progiem tej knajpy, kina itp. A swoje "regulaminy wewnętrzne" powinien sobie wsadzić w tyłek. Tego rodzaju "wolność" jest w praktyce implantacją prawa szumowiny w system państwowy.
                            Jeśli nie akceptuje, niech siedzi w domu i pisze traktaty. Najlepiej o wolności !

                            Ale, prawdę powiedziawszy, mizerne tego byłyby owoce...

                            • big_news Re: I znów 08.03.11, 20:02
                              Wiemy, znamy, nie nowina.
                              Wsio wspólne, nawet przestrzeń... prywatna.
                              Wyżej ktoś tam "straszył" swoją prawostronną jazdą (de facto jak najbardziej legalną) tyle, że umknął mu taki "drobiazg", iż miałby on śmigać po czyimś prywatnym gruncie. Ot, frant taki. Tu mamy podobnie:
                              ktoś prowadzi przybytek z królującą tam muzą M. Fogga, ale "mili" goście bezwzględnie domagają się brzmień Behemotha, no i niech właściciel przybytku spróbuje się przeciwstawić! Przyjdzie... relatywista w obstawie mundurowych i zrobi, hm, porządek. No.
                              • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 08.03.11, 20:17
                                Jestem szewcem. Mój zaklad szewski jest prywatny.
                                Flekuję, zeluję i ustawiam na prawidłach. Specjalizuję się w ekskluzywnej wymianie obcasa, a nawet dwóch.
                                Mój zakład szewski jest otwarty.Od 9-tej do 17- tej. Nawet w poniedziałek. Kart BCC nie wymagam.
                                Nie mieszkam za granicą.

                                Osoby, którym powyższa sytuacja w pale się nie pomieściła niniejszym serdecznie przepraszam.
                                Jednocześnie wdzięczny będę za wszelkie sugestie dotyczące tego, czy jestem normalny ?
                                PILNE !!!!


                                • big_news Re: I znów 08.03.11, 20:25
                                  Ciekaw jestem, czy jeśli kochana władzunia tak sobie uroi, to Imć szewc z radością będzie przyjmował garnitury do przeróbek oraz kożuchy do garbowania. Na ten przykład. A jeśli nie, to czy Imć szewc ma świadomość podpadnięcia pod słuszne paragrafy i w najlepszym razie zwinie interes. A jak już zwinie, to pójdzie na garnuszek tejże władzuni, a dodatkowo nie będzie odprowadzał podatków...
                                  Resztę niech sobie Imć szewc socjalista sam wykoncypuje, niech wymędrkuje kto na tym zyska.
                                  • Gość: reletywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 08.03.11, 20:39
                                    Cóż, ciekawość jest stanem dobrze rokującym obfitości doznań odkrywczych.
                                    Należy wszelako wystrzegać się pokusy ciekawości i jej jednoczesnego zaspokajania w obrębie tej samej wypowiedzi.
                                    Tego rodzaju praktyki nie są szlachetnym stawianiem pytań. Nie pozostawiają miejsca na rozumną refleksję, albowiem zawierają sugerowaną przez autora odpowiedź, której sformułowaniu służyły. Były przeto boleśnie pozbawione sensu i użyte niczym pusta "błyskotka" zaledwie...
                                    • big_news Re: I znów 08.03.11, 20:59
                                      Błyskotliwy... bełkot.
                                      I nic więcej.
                                      Jednak w obecnych czasach, w ten sposób unikać istoty problemu, potrafi baaardzo wielu.
                                      • Gość: reletywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 12:20
                                        Istotą problemu jest kategoria: ZAKAZ.
                                        Jest to kategoria, która nie mogłaby istnieć bez kategorii: WOLNOŚĆ.

                                        Zakaz może istnieć jedynie w warunkach wolności.
                                        W warunkach bezhołowia zakazy nie istnieją m.inn. z tego powodu, że nie istnieje wolność.

                                        Na wspomnianych tu Wyspach był czas, kiedy istniał ZAKAZ nalewania sobie do kąpieli wody powyżej określonej linii wyrysowanej w wannie. Był to zakaż powszechnie zaakceptowany i powszechnie przestrzegany.. Wyspy ocalały. Ocalała ich wolność sięgająca swoim ZAKAZEM bardzo daleko w ich najdosłowniejszą prywatność.

                                        Co ty wiesz o wolności, miglancu....
                                        • big_news Re: I znów 09.03.11, 12:32
                                          Z całą pewnością wiesz zdecydowanie więcej o zakazach, które miast dławić wolność są jej zbawieniem, mój ty przemądrzały przyjemniaczku.
                                          • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 12:40
                                            Sam widzisz, że niektóre i niekiedy są ....
                                            Wiem o nich tylko tyle, by odróżniać wolność od bezhołowia - to wystarczy.
                                            • big_news Re: I znów 09.03.11, 12:47
                                              Jasne, wystarczy.
                                              Szczególnie "cenne" są te zakazy, które osobom prywatnym zakazują... zakazywać na swoim.
                                              Zostań tam sobie z tymi mundrościami, co mnie to.
                                              • paliwoda Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 13:22
                                                Wtrącę (przepraszam) nieśmiało swoją uwagę, że Wasza dyskusja przekształciła się w dyskurs filozoficzny o idei wolności i jej relatywizmie. Ja tylko przypomnę skromnie, że pojęcia:
                                                - przestrzeni publicznej,
                                                - miejsca publicznego (które może być zarówno własnością prywatną, jak i publiczną), oraz
                                                - własności prywatnej -
                                                należą do różnych obszarów znaczeniowych, tak wirtualnych, jak i konfiguracyjnych – ergo - spór wynika z braku zdefiniowania pojęć.
                                                Pozdrawiam Was obu – paliwoda.
                                                • big_news Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 13:47
                                                  Czy w przestrzeni publicznej może funkcjonować lokal stanowiący własność prywatną?
                                                  Załóżmy, że nie.
                                                  Czy w miejscu publicznym może działać wyszynk prywatny?
                                                  Przyjmijmy, że tak.
                                                  Czy ktoś, kto decyduje się za własne środki prowadzić punkt rozrywkowo-gastronomiczny, wykorzystując do tego celu swoje pomieszczenia, może dyktować warunki potencjalnym użytkownikom, może kierując się własnym widzimisię wpuszczać do środka wyłącznie panie w etolach i panów w samych skarpetkach?
                                                  W/g mnie - tak.
                                                  I to by było na tyle.
                                                  • Gość: gat Troll powrócił głodny jak nigdy dotąd IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 13:52
                                                    Nie przekarmiajce bigosa bo pęknie znowu. Dopiero co go z takim trudem pozszywaliśmy w przychodni na kopernika. Miejcie litość!!!
                                                  • cassani Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 13:59
                                                    big_news napisał:

                                                    > Czy w przestrzeni publicznej może funkcjonować lokal stanowiący własność prywat
                                                    > ną?
                                                    > Załóżmy, że nie.
                                                    > Czy w miejscu publicznym może działać wyszynk prywatny?
                                                    > Przyjmijmy, że tak.

                                                    hehe, przy takich założeniach to wszystko nam - a przede wszystkim sam sobie - udowodnisz
                                                  • big_news Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 14:15
                                                    Posłużyłem się wyłącznie takimi przykładami, jakie wyłożył Paliwoda.
                                                    Jak rozumiem, jestem winny manipulacji mimo tego, że to nie ja zaproponowałem akurat takie poruszanie się wokół tematu? Dobre...
                                                    No i jeszcze coś:
                                                    to nie ja mam problem z jakimś tam udowadnianiem czegoś, to inni mają kłopot z wykładnią wolności i jej rozumieniem.
                                                  • cassani Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 14:59
                                                    są dwa słowa w słowniku:
                                                    wolność
                                                    anarchia

                                                    i obydwa maja zupełnie inne znaczenie.
                                                  • big_news Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 15:25
                                                    Mieszasz różne pojęcia, można i tak.
                                                  • cassani Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 15:35
                                                    big_news napisał:

                                                    > Mieszasz różne pojęcia, można i tak.

                                                    ech... pewnie tak, pewnie tak...
                                                  • paliwoda Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 14:48
                                                    big_news napisał:

                                                    > Czy w przestrzeni publicznej może funkcjonować lokal stanowiący własność prywat
                                                    > ną?
                                                    > Załóżmy, że nie.

                                                    Nie ma co zakładać. Pojęcie „przestrzeni publicznej” jest pojęciem abstrakcyjnym i nie ma tu nic do rzeczy tak realny i konkretny obiekt jak oberża. Niepotrzebnie wprowadziłem tę „przestrzeń publiczną” do dyskusji, sorry. Właściwym kontekstem dla tego pojęcia byłoby np. pytanie: „czy w przestrzeni publicznej może funkcjonować idea narodowo-socjalistyczna” oraz prosta odpowiedź „może, ale jej funkcjonować nie wolno, chyba, że w monachijskiej piwiarni”.

                                                    > Czy w miejscu publicznym może działać wyszynk prywatny?
                                                    > Przyjmijmy, że tak.

                                                    Ale dlaczego „przyjmujmy” – oczywiście, że tak, to bezdyskusyjne. Miejsce publiczne to takie, gdzie właściciel miejsca zaprasza publiczność (publica) do wejścia i skorzystania z jego oferty handlowej (lub uługowej). W ramach prawa obowiązującego w danym państwie nie można odmówić skorzystania za swojej oferty osobom których się nie lubi. Jeśli tak stanowi prawo. W Polsce stanowi. Dlatego też odwracam Twoje pytanie i zadaję je na nowo:
                                                    Czy miejsce, gdzie znajduje się wyszynk prywatny jest miejscem publicznym?
                                                    W świetle prawa – tak. Aby prowadzić wyszynk, trzeba mieć pozwolenie administracji publicznej szczebla lokalnego.

                                                    > Czy ktoś, kto decyduje się za własne środki prowadzić punkt rozrywkowo-gastrono
                                                    > miczny, wykorzystując do tego celu swoje pomieszczenia, może dyktować warunki p
                                                    > otencjalnym użytkownikom, może kierując się własnym widzimisię wpuszczać do śro
                                                    > dka wyłącznie panie w etolach i panów w samych skarpetkach?
                                                    > W/g mnie - tak.

                                                    Zgadzam się, Według mnie – też tak. Ale…
                                                    W nawiązaniu do tego, co napisałem wcześniej jest oczywistym, że musi o wprowadzonym przez siebie apartheidzie uprzedzić wcześniej. Sposób na to jest bardzo prosty: ogłaszając już to w reklamówce swojej działalności, już to na kartce przyklejonej do szyby lokalu, stosowny napis, np.
                                                    „Polaków, psów, Żydów i Cyganów nie obsługujemy” (jeśli prawo na to zezwala lub tak nakazuje),
                                                    a nie wyręczać się w tym zajęciu nieokrzesanemu, łysemu troglodycie, który tłumaczy niektórym zaproszonym (a zaproszonym jest każdy, kto przeczytał ofertę handlową), że jednak to miejsce publicznym nie jest.
                                                    I to by było na tyle.
                                                  • big_news Re: Teraz ja, paliwoda 09.03.11, 15:24
                                                    paliwoda napisał:

                                                    > big_news napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy w przestrzeni publicznej może funkcjonować lokal stanowiący własność
                                                    > prywat
                                                    > > ną?
                                                    > > Załóżmy, że nie.
                                                    >
                                                    > Nie ma co zakładać. Pojęcie „przestrzeni publicznej” jest pojęciem
                                                    > abstrakcyjnym i nie ma tu nic do rzeczy tak realny i konkretny obiekt jak oberż
                                                    > a. Niepotrzebnie wprowadziłem tę „przestrzeń publiczną” do dyskusji
                                                    > , sorry. Właściwym kontekstem dla tego pojęcia byłoby np. pytanie: „czy w
                                                    > przestrzeni publicznej może funkcjonować idea narodowo-socjalistyczna” o
                                                    > raz prosta odpowiedź „może, ale jej funkcjonować nie wolno, chyba, że w m
                                                    > onachijskiej piwiarni”.

                                                    Tak coś czułem, że niepotrzebny jest ten punkt, więc się przy nim dłużej nie zatrzymywałem...

                                                    >
                                                    > > Czy w miejscu publicznym może działać wyszynk prywatny?
                                                    > > Przyjmijmy, że tak.
                                                    >
                                                    > Ale dlaczego „przyjmujmy” – oczywiście, że tak, to bezdyskusy
                                                    > jne. Miejsce publiczne to takie, gdzie właściciel miejsca zaprasza publiczność
                                                    > (publica) do wejścia i skorzystania z jego oferty handlowej (lub uługowej). W r
                                                    > amach prawa obowiązującego w danym państwie nie można odmówić skorzystania za s
                                                    > wojej oferty osobom których się nie lubi.

                                                    Tutaj to ja sobie pozwolę odwrócić kontekst i napiszę: o ile prawo w danym państwie tego nie zabrania, to właściciel lokalu może gościć tylko takich, których lubi...

                                                    Jeśli tak stanowi prawo. W Polsce sta
                                                    > nowi. Dlatego też odwracam Twoje pytanie i zadaję je na nowo:
                                                    > Czy miejsce, gdzie znajduje się wyszynk prywatny jest miejscem publicznym?
                                                    > W świetle prawa – tak. Aby prowadzić wyszynk, trzeba mieć pozwolenie admi
                                                    > nistracji publicznej szczebla lokalnego.

                                                    Czy w którymkolwiek miejscu prawo stanowi, że każdy właściciel lokalu musi koniecznie podejmować wszystkich jak leci? Bo mam wrażenie, że tak nie jest. Nie mówiąc już o tym, że nikt rozsądny nie będzie się pchał tam, gdzie go nie chcą. Tu mógłbym wręcz z rękawa wytrząsnąć przykłady, ale nie wątpię, że sam znasz takich bez liku.


                                                    >
                                                    > > Czy ktoś, kto decyduje się za własne środki prowadzić punkt rozrywkowo-ga
                                                    > strono
                                                    > > miczny, wykorzystując do tego celu swoje pomieszczenia, może dyktować war
                                                    > unki p
                                                    > > otencjalnym użytkownikom, może kierując się własnym widzimisię wpuszczać
                                                    > do śro
                                                    > > dka wyłącznie panie w etolach i panów w samych skarpetkach?
                                                    > > W/g mnie - tak.
                                                    >
                                                    > Zgadzam się, Według mnie – też tak. Ale…
                                                    > W nawiązaniu do tego, co napisałem wcześniej jest oczywistym, że musi o wprowad
                                                    > zonym przez siebie apartheidzie uprzedzić wcześniej. Sposób na to jest bardzo p
                                                    > rosty: ogłaszając już to w reklamówce swojej działalności, już to na kartce prz
                                                    > yklejonej do szyby lokalu, stosowny napis, np.
                                                    > „Polaków, psów, Żydów i Cyganów nie obsługujemy” (jeśli prawo na to
                                                    > zezwala lub tak nakazuje),
                                                    > a nie wyręczać się w tym zajęciu nieokrzesanemu, łysemu troglodycie, który tłum
                                                    > aczy niektórym zaproszonym (a zaproszonym jest każdy, kto przeczytał ofertę han
                                                    > dlową), że jednak to miejsce publicznym nie jest.
                                                    > I to by było na tyle.

                                                    No dobra. A jeżeli właścicielowi nie idzie o to, że do jego lokalu mają nie wchodzić np. Cyganie, a zależy mu tylko na tym, żeby w środku bawili się ludzie odpowiednio (jego zdaniem) przyodziani, a że jest on w tym względzie dość, hm, wbrew pozorom, tolerancyjny, więc gama ubrań do przyjęcia przez niego jest mimo wszystko dość szeroka, ale info o tym zmieściłoby się na ogromniastym plakacie, którego nikt by nie czytał i sala zapełniłaby się mnóstwem gości źle widzianych przez właściciela, więc zatrudnia on "selekcjonerów", których zadaniem jest min. zapobieżenie scysjom wewnątrz budynku.
                                                    Ja widzę jedno:
                                                    nieustanne ograniczanie zakresu wolności. Jest na to mnóstwo dowodów. I jak rozumiem, że przyszło nam żyć w czasach o pewnym zagrożeniu, dlatego w pewnych sytuacjach konieczne są obostrzenia, tak cała masa ludzi żerując na tym fakcie, bezwzględnie to wykorzystuje i dokłada swoje, najczęściej głupkowate zakazy. I to jest jeszcze o tyle zrozumiałe, że niektórym z chwilą uzyskania władzuni gotuje się pod czerepem. Gorzej, że znajdują oni dla swoich pomysłów mnóstwo zwolenników, którym ani wpadnie do głowy, że ten sposób praktycznie sami okrawają tak już niewielki własny kawałek podłogi.
                                                  • paliwoda Koniec 09.03.11, 15:48
                                                    big_news napisał na koniec:
                                                    > No dobra. A jeżeli właścicielowi nie idzie o to, że do jego lokalu mają nie wch
                                                    > odzić np. Cyganie, a zależy mu tylko na tym, żeby w środku bawili się ludzie od
                                                    > powiednio (jego zdaniem) przyodziani, a że jest on w tym względzie dość, hm, wb
                                                    > rew pozorom, tolerancyjny, więc gama ubrań do przyjęcia przez niego jest mimo w
                                                    > szystko dość szeroka, ale info o tym zmieściłoby się na ogromniastym plakacie,
                                                    > którego nikt by nie czytał i sala zapełniłaby się mnóstwem gości źle widzianych
                                                    > przez właściciela, więc zatrudnia on "selekcjonerów", których zadaniem jest mi
                                                    > n. zapobieżenie scysjom wewnątrz budynku.
                                                    > Ja widzę jedno:
                                                    > nieustanne ograniczanie zakresu wolności. Jest na to mnóstwo dowodów. I jak roz
                                                    > umiem, że przyszło nam żyć w czasach o pewnym zagrożeniu, dlatego w pewnych syt
                                                    > uacjach konieczne są obostrzenia, tak cała masa ludzi żerując na tym fakcie, be
                                                    > zwzględnie to wykorzystuje i dokłada swoje, najczęściej głupkowate zakazy. I to
                                                    > jest jeszcze o tyle zrozumiałe, że niektórym z chwilą uzyskania władzuni gotuj
                                                    > e się pod czerepem. Gorzej, że znajdują oni dla swoich pomysłów mnóstwo zwolenn
                                                    > ików, którym ani wpadnie do głowy, że ten sposób praktycznie sami okrawają tak
                                                    > już niewielki własny kawałek podłogi.

                                                    Zgoda.
                                                    I na tym proponowałbym spór zakończyć, czyli: "znaj proporcjum, mociumpanie"
                                              • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 15:59
                                                "osoba prywatna" jeśli jest restauratorem, tworząc "autorskie regulaminy wewnętrzne" i domagając się dla nich respektu usiłuje porządkować rzeczywistość daleko za progiem swojej knajpy. Co gorsza, w trudnej do sprecyzowania i - jak można sądzić - powiększającej się przestrzeni za tym progiem, zaczyna się czuć "na swoim"...
                                                Zostań tam sobie, a nawet nie zauważysz kiedy spalą ci dach nad głową...


                                                • big_news Re: I znów 09.03.11, 16:17
                                                  Nie spalą.
                                                  Prędzej mnie tego domu tacy jak Ty... pozbawią. Zakazami wszelakimi.
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 16:22
                                                    Masz na myśli zakaz wjazdu ?:)))))
                                                  • big_news Re: I znów 09.03.11, 16:27
                                                    Nie, nie mam żadnego konkretnego zakazu na myśli.
                                                    To już takich jak Ty broszka czym takich jak ja poczęstujecie.
                                                    I nie jest to w żaden sposób zabawne, niestety.
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 18:42
                                                    Kategoryzacja : "tacy jak ja" i "tacy jak TY" jest dla mnie tajemnicza ...

                                                    Zaryzykuję :

                                                    "Tacy jak ja" biją się o swoją wolność wchdzenia do każdej otwartej knajpy, do jakiej im się spodoba wejść.
                                                    "Tacy jak Ty" biją się o wolność każdego knajpiarza do dobierania sobie klienteli.
                                                    Życie w krainie wolnych knajpiarzy .... coś fantastycznego !!!

                                                  • big_news Re: I znów 09.03.11, 20:38
                                                    Faktycznie.
                                                    Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że stanie ramię w ramię z knajpiarzem-selekcjonerem, to co najmniej siara.
                                                    Jednak, jak spojrzeć na to nieco głębiej, to już może człeka najść coś głębszego.
                                                    Wykoncypuj sobie otóż, że upatrzyłeś sobie jakiś przybytek (mniejsza o przyczyny, bez znaczenia czy ujął Cię kolor tamtejszych ścian, smak szefa kuchni, rodzaj szemrzącej muzyki czy wszystko naraz). Zakładam, że jesteś osobnikiem w miarę kulturalnym i pomimo deklarowanej z pewnością otwartości, ludzi określonego pokroju w swoim towarzystwie raczej, hm..., nie tolerujesz. Dajmy na to, że ów przybytek znajduje się na trasie do (lub z, obojętne) któregoś ze stadionów piłkarskich, a Ty spędzałeś tam dotąd czas wyłącznie w powszednie dni, bywałeś we wtorki i czwartki. Trafiłeś tam któregoś razu w sobotni wieczór i tak się akurat złożyło, że tego samego dnia wesołe chłopaki w klubowych szalikach wracając z meczu zechcieli poszaleć w "Twojej przystani". Ty, co z pech, nie pasjonujesz się sportem, nie odróżniasz barw Widzewa od ŁKS-u, siedzisz akurat ze swoją dziewczyną nad kieliszkiem czegoś szlachetnego, patrzycie sobie głęboko w oczy, a Wasze uszy chłoną spokojną muzykę. A tu nagle... bęc!, wpadają kibole, prują mordy, bar w zagrożeniu, czynią niedwuznaczne gesty pod adresem siedzących spokojnie pań (Twojej też nie przepuszczają), urok pryska, szlag trafia miłą atmosferę. W przypływie gwałtownej złości wyładowujesz się na właścicielu knajpy, który nie reaguje odpowiednio (Twoim zdaniem!) na zachowanie prostaków. Rzucasz w niego ciężkie słowa oraz zapewniasz, że noga Wasza więcej w takiej spelunie nie postanie. Właściciel odpiera:
                                                    - Najmocniej Szanownych Państwa przepraszam. Prowadzę ten lokal od kilku lat i do ubiegłego miesiąca zarówno ja, jak i moi klienci, byliśmy bardzo zadowoleni. Jednak UM wydał ostatnio dyrektywę, wskutek której zmuszony zostałem do zwolnienia tzw. selekcjonerów, gdyż pewni ludzie zasypywali urzędników skargami, bo ponoć ich poczucie wolności zakłócane było widokiem blokowania wolnego wstępu do nas pewnym osobnikom...-.

                                                    Nawet nie próbuję podejrzewać, że jeden z drugim kolo z "Twojej strony" mógłby wpaść na tak porąbany pomysł ze skargami, który de facto przyczyniłby się do spaprania któregoś z uroczych knajpianych wieczorów. Nie mylę się, prawda? hehehe
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 21:47
                                                    Nigdy, przenigdy nie oddam mojego poczucia bezpieczeństwa, komfortu, dobrze spędzonego wieczoru w łapy knajpianego selekcjonera.
                                                    Ja chcę mieć od tych spraw moje dobrze urządzone państwo.

                                                    Gdziekolwiek wchodzę, czynię to na własne ryzyko.
                                                    Pardon, ale usług ochroniarskich nie zamawiam.

                                                    Wyłącznie żartobliwie odnosząc się do przytoczonej historyjki powiem tak : zawsze przecież można zrobić krok dalej i zacząć się poruszać z własnymi "gorylami". Będzie nastojaszczij zapad i priekrasno ...
                                                  • big_news Re: I znów 09.03.11, 22:05
                                                    No tak, dobrze urządzone państwo...
                                                    Marzenie ściętej głowy, póki co.
                                                    Póki mamy proste przedłużenie PRL, w każdym razie.
                                                    Tak więc, dla pewności, iż spędzi się czas miło oraz w miarę komfortowych warunkach, nie trzeba być nowym ruskim i przemieszczać się gdziekolwiek w towarzystwie postawnych karków. Wystarczy znaleźć chroniony przez zapobiegliwego właściciela urokliwy lokal. A ta ochrona niech ma postać... selekcjonerów, przynajmniej na początek.
                                                    W każdym razie powiedzenie - jest ryzyko, jest zabawa, niekoniecznie sprawdza się zawsze i wszędzie, a że los lubi płatać figla, to kompletnie ono nie wypala akurat w najmniej oczekiwanych momentach. Cóż, życzę szczęścia.
                                                  • Gość: gat Re: I znów IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 22:20
                                                    Widzę jesteś na max wolskojęzyczny. To wspaniałe że tak ważny temat rozpala u tak wielu ludzi emocje. I tyle czasu chce się go wałkować. Zwłaszcza że ostatni raz byłeś w knajpie na pewno ponad 10 lat temu, lekko licząc.
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 23:00
                                                    Jeśli to do mnie, to po pierwsze nie nazywam się max jakiśtam, a po drugie, nie zamierzam ci się zwierzać kiedy i gdzie bywam. Zapracuj sobie sam na taką wiedzę !

                                                  • Gość: gat Re: I znów IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 23:03
                                                    Ani myślę. Widac jak na dłoni. choćby po tym że nie zajarzyłeś że to nie do ciebie ;)
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.11, 23:09
                                                    Ale mój post był do ciebie !
                                                    Zajarzyłeś ?
                                                  • Gość: relatywista Re: I znów IP: *.sds.uw.edu.pl 11.03.11, 11:52
                                                    Cóż, powiedzenie - jest obstawa, jest zabawa, niekoniecznie jest pozbawione ryzyka ...

                                                    Ryzyko dobrowolnego poddawania się autonomicznej jurysdykcji "zapobiegliwych właścicieli urokliwych lokali" jest porównywalne do dobrowolnego zakładania sobie powroza na szyję.

                                                    Jest dobrowolnym ( w cięższych przypadkach ślepoty nawet entuzjastycznym) oddawaniem decyzji w swojej sprawie w łapy knajpiarza i to zupełnie niezależnie od tego, czy jest się do owego urokliwego lokalu wpuszczonym, czy nie.
                                                    Taka postawa - w moim przekonaniu - jest wynikiem albo braku wiedzy o rzeczywistości albo dobrowolną zmianą własnego statusu usługobiorcy na status klienta "właścicieli urokliwych lokali" w dosłownym sensie pojęcia "klient"
    • Gość: rudi Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.toya.net.pl 08.03.11, 15:05
      Trzeba spojrzeć na problem z innej strony - selekcja to ochrona pozostałych gości, którym akurat może niezbyt podobać się zabawa w towarzystwie menela, albo śmierdziela, który zapomniał gdzie ma prysznic. Kto nie miał doczynienia z czarnoskórymi też nie powinien zbytnio gardłować. Lepiej popytać w akademikach jacy to z nich uroczy sąsiedzi.Z drugiej zaś strony byłem świadkiem, kiedy niezbyt zorientowany selekcjoner nie wpuścił do klubu prezesa jednej z największych firm w województwie.I bądź tu mądry.
      • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 15:52
        myślę, że wystarczającą formą wybierania sobie klienteli są ceny. raczej nie ma wielu "meneli czy śmierdzieli" w lokalach gdzie piwo kosztuje 10 zł czy więcej.
    • cassani mały quiz... 08.03.11, 15:26
      dla tych, którzy zabrali głos, ale niestety chyba nie pofatygowali się chyba przeczytać w jakiej sprawie go zabrali:
      "...Chcemy wprowadzić do umów na najem lokali zakaz prowadzenia tam selekcji - mówi Malczyk-Rokicińska. Jego przestrzeganie sprawdzaliby klienci. Gdyby okazało się, że w klubie jest selekcja, jego właściciel tłumaczyłby się w ratuszu. - Z klubem drugi raz przyłapanym na selekcji zrywalibyśmy umowę lub nie przedłużalibyśmy jej ..."

      Pytanie quizowe:
      Czy miasto jako właściciel lokalu ma do tego prawo:
      A-tak
      B- nie
      C- wciąż nie rozumiem wciąż tych czterech linijek które próbowałem uważnie przeczytać.

      dziekuję za udział w konkursie.
      • porbs Re: mały quiz... 08.03.11, 19:55
        Życzyłbym sobie, aby miasto w takich inwestycjach kierowało się rachunkiem ekonomicznym.
        Jak będzie zapotrzebowanie na takie lokale i nie będzie przy tym socjalistycznych przepisów to one i tak powstaną, a miasto straci potencjalnych dzierzawców. Prywatna osoba wynajmująca lokal innej osobie w olbrzymiej częsci nie zajmuje się takimi rzeczami, tylko ustaleniem jak najlepszej ceny oraz tym, aby mu lokalu nie zdewastowano.
        Władza nie jest od ustalania obyczajowości.
        Nie wiem czy wiesz jakie ceregiele trzeba spełnić, aby wydzierżawić grunt od miasta (z lokalami pewnie jest podobnie). Trzeba dążyć do tego, aby procedury jak najbardziej ułatwiać, wywalczyć jak najlepsze ceny (np. zmiana przetargów na licytacje) i nie zajmować się pierdołami, których juz teraz nie brakuje- nowe są zbyteczne.
        • cassani Re: mały quiz... 09.03.11, 09:46
          porbs napisał:

          > Władza nie jest od ustalania obyczajowości.

          na pewno?
      • Gość: KasHer Re: mały quiz... IP: *.net.autocom.pl 09.03.11, 00:08
        tak ma - ale wlasnie dlatego jestem za calkowita prywatyzacja, aby mogl rzadzic wolny rynek a nie ideologia jakichs partyjniakow... Zaznaczam ze nie jestem rasista, a selekcji nienawidze, bo uwazam za szczyt snobizmu. Jednak zakazanie komukolwiek oznacza ze ingerujemy w wolna wole prowadzenia dzialalnosci gospodarczej.
        • cassani Re: mały quiz... 09.03.11, 09:48
          Gość portalu: KasHer napisał(a):

          > tak ma - ale wlasnie dlatego jestem za calkowita prywatyzacja, aby mogl rzadzic
          > wolny rynek a nie ideologia jakichs partyjniakow... Zaznaczam ze nie jestem ra
          > sista, a selekcji nienawidze, bo uwazam za szczyt snobizmu.

          hehe, snobizm w tych klubach to słowo delikatnie mówiąc na wyrost...
    • aaa202 Nie chodzę do klubów z selekcją 08.03.11, 16:41
      ani do tych, gdzie panie w czwartki wchodzą za darmo, a po 12 piją na koszt barmana.

      I naprawdę wisi mi, że gdzieś są jakieś miejsca, gdzie ludzie ustawiają się ogonku, żeby ich poklasyfikował jakiś człowiek. Potrzebują takich emocji, to stoją. Kręci ich, że można się nie dostać, że jeśli się dostaną, to mogą się poczuć jak pany. Ach, proszę bardzo, niech każdy ma takie emocje, jakie lubi. Czy to wiejskie, czy to żenujące? Dla Ciebie, dla nich nie.
      • przyslowie O, fajnie, że wpadliście. 08.03.11, 19:37

        Swojej poczty tutaj dawno nie sprawdzałam. Teraz też.

        -


        -
        www.youtube.com/watch?v=nKN15NyxL2k
        www.youtube.com/watch?v=003vn6XRKEI
        "Po trupach do celu"
        • przyslowie Jestem za selekcją na forum. 08.03.11, 19:40

          Niech prawo wstępu mają tu zalogowani.
    • staahoo Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 19:39
      Wszystko to mieści się w ramach odwiecznej gościnności i polskiej tolerancji wobec "innych". Własciciele czy dzierżawcy lokali powinni jednak zaoszczędzić na selekcjonerach-ochroniarzach i najzwyczajniej wywiesić informację, że lokal jest dostępny "tylko dla białasów" z czego byłby niezmiernie rad taki np. longeta vel witoldzbazin, albo inny znany tu zaangażowany salonowiec.
      • przyslowie Ten salonowiec to tak się wysferował, 08.03.11, 19:48
        że na tym forum pojawia się niczym książę udzielny, Staahoo.
      • big_news Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 19:54
        Jeden krótki, ledwie dwu zdaniowy post, a rąbnięty został kolega z Brzezin, huknięty inny znany tu zaangażowany salonowiec oraz wyrażona została (zwyczajowo już u tego autora) pogarda dla szeroko rozumianej polskości.
        Można z tego wysnuć takie wnioski, że szanowny Pan cyklista cierpi ciężkie kompleksy wobec niektórych (zresztą już niemal nieaktywnych) internautów, a sama przynależność do środkowoeuropejskiej nacji jest mu niespotykanie obmierzła.
        Panie, weź się Pan wypisz z naszego kraju i szlus.
        Ale gdybyś Pan jednak tu pozostał i zechciał bawić się w gronie sobie podobnych to wiedz Pan, że ja z całą pewnością nie będę się tam wtryniał. Kręć Pan do woli ze swoimi i wyłącznie z nimi.
        • staahoo Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 21:24
          Rzuć dwa zdania, a big_news doda pięć. Jak czytam, u Sz. Pana produkcja "dobrych" rad i żółci w normie.
          Tak trzymać !
          • big_news Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 21:39
            Normalka.
            Pan kolarz nawrzucał nieproszony na prawo i lewo, przypiął łatki i spostponował nie tylko dwóch internautów, ale i sporą część Polaków, a następnie "zdegustowany" znów przypisuje komuś własne chore stany. Ty się, stary, nic już nie rozwijasz, przewidywalny jesteś wręcz do bólu.
            • staahoo Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 22:35
              Bigusiowa normalka. Zgodnie z przewidywaniem Sz. Pan dalej międli z wrodzonym sobie wdziękiem. Zapewne z nieustającego głodu rozmydla temat. Nie wątpię, że bańki mydlane produkcji Sz.Pana będą tak samo wspaniałe jak dotychczas.
              Jacy my Polacy jesteśmy to dobrze wiemy za wyjątkiem Sz.Pana nieustannie błądzącego we mgle nadętego pseudopatriotyzmu.
              Papatki !
              • big_news Re: Zakaz selekcji w klubach 08.03.11, 23:22
                Całuj psa w noc z tymi papatkami, żenujący tupeciarzu.
      • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 09.03.11, 09:50
        staahoo napisał:

        z czego byłby niezmiernie rad taki np. longeta
        > vel witoldzbazin

        no właśnie! co tam u naszego intelektualnego inaczej?
        • staahoo Re: Zakaz selekcji w klubach 09.03.11, 21:43
          Prawdopodobnie nadal porusza się po UE bez plastikowego dowodu osobistego tyle, że pod innym nickiem.
    • Gość: ciekavsky Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 10:26
      do autora watku: czy oprotestowales juz ta jawna dyskryminacje?
      lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,9222913,Babski_wieczor_w_kinie__Impreza__Gazety__tylko_dla.html
      • cassani tak 09.03.11, 11:40
        dokonałem samospalenia.
        jak nie widzisz różnic w tych dwóch artykułach to popros kogoś dorosłego żeby ci wytłumaczył je.
        • Gość: ciekavsky Re: tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 12:15
          w obu przypadkach na impreze nie zostanie wpuszczony czarnoskory mezczyzna.
          • Gość: gbh I tu się nie zgodzę IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 13:57
            Pamiętasz tę aferę z pseudoartstą pseudorepresjonowanym co zarażał HIV na lewo i prawo? Miał ciężkie rwanie bo był czarny a kobiety... Co ci będę dziecko mówił, dorośniesz sam zobaczysz, ale na tę drugą impreze to może ty byś nie wszedł, ale gdybyś był czarny to byś wszedł. I jeszcze nie raz na tej imprezie. wręcz wyjść by ci było z niej trudno ;))
          • cassani Re: tak 09.03.11, 14:01
            Gość portalu: ciekavsky napisał(a):

            > w obu przypadkach na impreze nie zostanie wpuszczony czarnoskory mezczyzna.

            to ja się poddaję.
    • Gość: MartaF Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 15:41
      Nie zgadzam się z Panem...uważam, że selekcja jest bardzo wskazana i nie uważam tak, bo się wywyższam. Idąc do klubu chcę się czuć bezpiecznie w miłej atmosferze, a nie bawić się przy ledwo przytomnych, co gorsza wulgarnych i nieobliczalnych "dresach"... Poza tym eleganckie stroje zobowiązują do "eleganckiego" zachowania i w większości przypadków tak jest. Ubliża Pan ludziom, którzy rzetelnie wykonują swoje obowiązki w pracy...W poście, który Pan zamieścił jest tyle agresji i braku szacunku dla drugiej osoby, że wcale nie zdziwiłabym się, gdyby nie wpuszczono Pana za niegrzeczne, bądź agresywne zachowanie... Skoro nie zgadza się Pan z selekcją proszę chodzić do klubów, gdzie jej nie ma, a swoje frustracje przelać na coś bardziej konstruktywnego...
      • Gość: gbh Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 15:45
        Klient w krawacie jest mniej awanturujący się?
        • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 09.03.11, 15:54
          taaa, ja nie wiem po jakich klubach chodza forumowicze, ale z powyższych wpisów wynika, ze jak tylko nie ma selekcji, to wszyscy są spoceni i pijani w sztok.
          No cóż, każdy chodzi tam gdzie lubi.
          • Gość: gbh Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.toya.net.pl 09.03.11, 22:21
            Z wypowiedzi wynika że ostatni raz byli w knajpie przed denominacją ;)
            • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 10.03.11, 08:42
              może i przed denominacją. w kazdym razie spokój z jakim ludzie przyjmują dyskryminację ze względu na kolor skóry świadczy o tym, że mentalnie są jeszcze przed denominacją z lat 50'
      • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 09.03.11, 15:52
        Gość portalu: MartaF napisał(a):
        a swoje frustra cje przelać na coś bardziej konstruktywnego...

        frustracje na coś bardziej konstruktywnego? to mogloby być niebezpieczne konstruktywnie wykorzystywać frustracje

        Ale dziękuję za rzeczowa odpowiedź i o własne zdanie, z tym że zastrzegam sobie prawo do myślenia o sobie jako o nie najbardziej agresywnym osobniku, gdyż dużo większym agresorem odznacza się mój pies Maksymilian, który ostatnio uciekał przed królikiem.
      • Gość: JA Re: Zakaz selekcji w klubach IP: 217.33.154.* 10.03.11, 13:42
        > uważam, że selekcja jest bardzo wskazana i nie uważam
        > tak, bo się wywyższam. Idąc do klubu chcę się czuć bezpiecznie w miłej
        > atmosferze, a nie bawić się przy ledwo przytomnych, co gorsza wulgarnych i
        > nieobliczalnych "dresach"...

        Głupia sprawa, ale selekcja może polegać również na tym, że takich ludzi się w klubie preferuje.
    • Gość: ehe Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.11, 13:33
      w Poznaniu na przykład nie wpuszczają Cyganów do jakiejś knajpy.
      Ciekawe co zrobią jak na przykład Rumunia zagra na ich stadionie na Euro 2012...
    • dziad_borowy Re: Zakaz selekcji w klubach 10.03.11, 18:50
      Mi nie pasi ten zakaz. To jest wkraczanie w prywatny biznes i tyle. Chce zrobic lokal i zarabiac tylko na paniach po piecdziesiatce zafarbowanych na rudo to moja sprawa i nikomu nic do tego, najwyzej nie pociagne dlugo. Panie mlodsze zafarbowane na blond moga znalezc sobie inne miejsce dla siebie, jak bedzie zapotrzebowanie na taka wlasnie klientele to obok powstanie lokal preferujacy wlasnie je. Nie lubie jak ktos mi sie wpier... do porfela.
      A co do rasizmu to mialby on miejsce gdyby do tych knajp nie weszli tylko czarni, a ide o zaklad, ze tego wieczoru plakalo z tego powodu jeszcze kilkuset bialasow. To nie jest rasizm, nie popadajmy w skrajna polityczna poprawnosc. Mam znajomego geja, ktorego wyrzucili z roboty, on widzi dyskryminacje, ja widze, ze zwyczajnie jest cienki. Ci niewpuszczeni tez nie spelniali jakis kryterow bramola, najprawdopodobniej kryteriow wyssanych z braudnego palucha. Ale jak sie pytam, kto kaze komukolwiek wchodzic do lokalu gdzie reguly sa wysysane z brudnego bramkarskiego palucha, no kto? Przymus jakis jest?
      Poza tym selekcja na zachodzie tez jest i jedni placza, bo nie pasuja, inny sie ciesza ze weszli ale raczej malo kto sie wsydzi, ze cos takiego istnieje.
      Dzierżżż!!!
      • Gość: dobrze gada Re: Zakaz selekcji w klubach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 21:51
        polać mu!
      • ordynat.uchleja Wam, towarzysze 10.03.11, 21:54
        to chyba nigdy te importowane rewolucje nie zbrzydną, nawet jak wam nie tylko słupki spadną w sondażach ale też gacie z tyłka...

        Zawsze było tak, że to klient wybierał knajpę, a nie knajpa klijenta. Wchodził każdy gdzie chciał, a jeden to nawet na koniu do lokalu wjechał i dobrze było...
        Przybastujcie, towarzysze, z tą waszą kapitalistyczną obsesją rewolucyjną, bo to się naprawdę już robi komiczne ...
      • cassani Re: Zakaz selekcji w klubach 10.03.11, 22:06
        Tobie łatwo mówić bo Cię wszędzie wpuszczą... choćby ze względu na flin tę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka