tomasz.bu
19.03.11, 12:54
Po Gdańsku i Krakowie Poznań wprowadza (de facto - poszerza) strefę ruchu uspokojonego, tym razem pod postacią strefy tempo30. Na razie obejmie stosunkowo mały obszar, ale, jak już ruszy, to pójdzie lawinowo.
Cyt (wytłuszczenia moje):
Tempo 30 uratuje centrum Poznania!
Jeśli do połowy roku w centrum Poznania rzeczywiście zostanie wprowadzona strefa tempo 30 i ograniczenie prędkości, będzie to oznaczało prawdziwy przełom w naszym mieście
Drogowcy zapowiedzieli, że od połowy roku w ścisłym centrum Poznania będzie obowiązywać ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę. To świetna informacja - i pierwszy krok do uczynienia z centrum prawdziwego salonu miasta. Do tej pory przecież dominował u nas pogląd, że w centrum trzeba upchnąć jak najwięcej samochodów, żeby zapewnić tzw. płynność ruchu. Cieszę się, że takie myślenie odchodzi do lamusa. Priorytetem powinna być bowiem troska o nasze zabytkowe, wyjątkowe centrum miasta. Musi być atrakcyjne, żeby chciało się nam po nim spacerować, robić tutaj zakupy, odpoczywać, pić kawę. Wreszcie - żeby ludzie chcieli tutaj mieszkać. Nie uda się to z bezustannym szumem pędzących samochodów, urozmaicanym co jakiś czas piskiem opon.
Strefy tempo 30 to patent sprawdzony w wielu miastach za zachodzie Europy. Wymyślili go Holendrzy, a od ponad 20 lat wdrażają w swoich miastach Niemcy, Szwedzi, Duńczycy. W Berlinie strefy 30 obejmują już większość powierzchni miasta. Kto chce jechać szybciej, musi wybierać główne ulice, wyznaczone do wewnątrzmiejskiego tranzytu.
Taka strefa zniechęca do wjazdu wszystkich tych, którzy nie mają w centrum nic do załatwienia. Skracanie sobie drogi przez teren strefy tempo 30 po prostu się nie opłaca. Nie zarabia się bowiem w niej czasu, jadąc samochodem. Samochody nie tylko więc będą jeździć wolniej, powinno ich też być mniej. To ważne, bo zbyt intensywny ruch samochodowy, związany z tym hałas i pył, to jedna z przyczyn podupadania centrów miast, także naszego, poznańskiego.
Niektórzy uczestnicy dyskusji na poznan.gazeta.pl oburzają się i piszą, że nie będą przestrzegali ograniczenia prędkości. Nie wiem, czy im się to uda. Prawidłowo urządzona strefa 30 po prostu zmusza do wolniejszej jazdy - na ulicach są przewężenia, ruch jest tak zorganizowany, że i tak nie można się rozpędzić.
Ograniczenie prędkości nie jest celem samym w sobie - równocześnie jednak rośnie bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów, mniejszy jest hałas. Dzięki strefom tempo 30 samochody jadą z prędkością zbliżoną do roweru, więc nie trzeba wyznaczać specjalnych dróg rowerowych dla cyklistów. Wystarczą umożliwiające jazdę pod prąd kontrapasy na ulicach jednokierunkowych. Jeśli Zarząd Dróg Miejskich naprawdę wprowadzi swoje plany w życie (a nie póki nie zobaczę, nie uwierzę), już w połowie roku sieć takich kontrapasów ułatwi jazdę rowerem po centrum.
Przejezdność, płynność jazdy, stały się w naszej kulturze bożkami. Są ważniejsze niż bezpieczeństwo i komfort pieszych albo warunki mieszkania w starych dzielnicach. Ja uważam, że to błąd - płynność ruchu niech sobie będzie priorytetem na przelotówkach i dwupasmówkach. A na pozostałej części miasta najważniejsze powinno być to jak się mieszka, spaceruje, wypoczywa i robi zakupy.
Chciałbym, żeby w ciągu kilku lat strefy tempo 30 wprowadzono we wszystkich starych poznańskich dzielnicach: na Jeżycach, Wildzie i Łazarzu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Więcej... poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,9094765,Tempo_30_uratuje_centrum_Poznania_.html#ixzz1H2sIDT1X