Dodaj do ulubionych

Najgorsze szkoły wyższe w Polsce - Czarna lista

08.08.12, 14:50
blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/639811,uniwersytety-polskie-naga-smutna-prawda.html
Znajduje się na niej wiele szkół z Łodzi; kandydaci na studia powinni się zapoznać z taką listą.
Obserwuj wątek
    • porbs Ranking- wątpliwości 09.08.12, 01:47
      Czy ocena takiej ilości uczelni może być miarodajna?

      Jest na względnie wysokim miejscu nasz Uniwersytet Łódzki.

      Jednakże ocena UŁ jest szalenie trudna. Wydział wydziałowi nie równy. Miałem kiedyś okazje chodzić na Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny, to była szalenie słabiutka uczelnia.

      I wcześniej i później uczęszczając do szkół prywatnych mogę stwierdzić, że daleko przewyższały one nauczanie na kierunkach ekonomicznych.

      Wyższa Szkoła Finansów i Informatyki na Jerzego to były dla mnie dobre trzy lata. Rektor starał się sprowadzać najlepszych nauczycieli z UŁ i PŁ, jak również praktyków do niektórych przedmiotów. Jednocześnie nie było leciutko z nauką, a niektórzy musieli się wycofywać np. przez bardzo wysoki poziom matematyki.

      Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania i studia podyplomowe. Jeden kierownik, który odpowiadał za dobór kadry. Tu z kolei byli prawie sami praktycy, którzy wiedzieli o czym mówią i znali się na rzeczy. Dodać należy szalenie sprawną kadrę organizacyjną.

      Uniwersytet Łódzki ES- wspominam bałagan organizacyjny, wielkie kolejki przed dziekanatami, którymi były okna w ścianach i olewka studenta. Odwiedziłem jakiś czas temu tę uczelnie i nie ma tylko owych okien. Tłum ludzi przed i wychodzi pani mówiąc, żeby wszyscy sobie poszli, bo zdaje się miała ważniejsze sprawy, a czas otwarcia dziekanatu dobiegał końca o godzinie 12. W uczelni prywatnej najważniejszy jest student i to się czuje, w UŁES nadal jest "komuna". W SWSPiZ nigdy nie byłem nie w porę, a sprawy załatwić mogłem podczas godzin pracy dziekanatu, codziennie 8 godzin, a chyba również sobota.

      NA UŁ występowali nauczyciele często nieprzykładający się do zajęć tak jak powinni byli to wykonywać. Spotykałem się z danymi sprzed paru lat na dany temat związany z ekonomią, aktualizować się im tego nie za bardzo chciało. Przeładowana grupa i generalnie stracone dwa lata, poza uzyskaniem papierka. Ciekawym przypadkiem był wykładowca od Mikroekonomii, który prowadząc wykłady w oparciu o książkę Variana nie wysilał się, aby znacząco zmienić nawet przykład do zagadnienia, zawarty w podręczniku, stąd mieliśmy mniej więcej powtórkę książki z wyjaśnieniem modeli ekonomicznych, gdzie owym przykładem i u wymienionego autora, jak i na wykładzie był wynajem mieszkań.

      Oczywiste problemy tyczą się wydziału przy Rewolucji. Dużo pochlebnych opinii słyszałem zaś o Wydziale Zarządzania. Podobnież to zupełnie inna szkoła. Tu UŁ, tam UŁ, tylko czy na podstawie takiej wypadkowej można zajmować jakiejś miejsce w rankingu, kiedy np. Wydział Geografii może być w ogóle uczelnią z klasą?

      W naukach ekonomicznych spokojnie poleciłbym szkołę prywatną kosztem Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego, jednakże UŁ jest wyżej od jakiejkolwiek łódzkiej szkoły niepublicznej. Może to magia nazwy? Może wspominany "wydział geografii czy zarządzania", który podbija średnią?

      Ranking ma niemalże 20.000 uczelni i wiem, ze bym się nim nie kierował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka