nieistny
31.07.04, 19:38
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/388514.html
„Nałóg” profesora Potępy
Sobota, 31 lipca 2004r.
Wykryto już tyle plagiatów Macieja Potępy, że nasuwa się pytanie, czy filozof
nie kopiował cudzych zdań nałogowo. Czterech niezależnych recenzentów
Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułu Naukowego potwierdziło
podejrzenia, że przepisał od innych autorów znaczną część pracy profesorskiej
o Friedrichu Schleiermacherze, którą wydał w Holandii. W środę Komisja
wysłała wniosek do prezydenta RP o pozbawienie go tytułu profesorskiego. To
pierwsza taka sprawa w historii polskiej nauki.
– Cieszy mnie decyzja Komisji, choć uważam, że Maciej Potępa powinien stracić
również tytuł doktora habilitowanego, bo jego rozprawa habilitacyjna jest też
plagiatem – mówi prof. Ryszard Panasiuk z Uniwersytetu Łódzkiego.
Niedawno pismo „Ekspres Filozoficzny” ujawniło, że Maciej Potępa skopiował
fragmenty pracy Wilhelma G. Jacobsa, emerytowanego profesora filozofii z
Monachium. Niemiec miał pecha, że udostępnił koledze maszynopis w czasie
kongresu we Wrocławiu w 1996 r. Później słyszał pogłoski o tym, że Potępa
kopiuje cudze prace, ale traktował rzecz pobłażliwie. Do czasu, kiedy się
przestraszył, że sam może zostać uznany za plagiatora: Maciej Potępa
opublikował plagiat w Holandii, jeszcze zanim on wydał oryginalny tekst! Po
ujawnieniu sprawy niemieckie Towarzystwo im. J. G. Fichtego cofnęło Potępie
zaproszenie na kongres naukowy.
Kradł pomysły nawet tym, którym najwięcej zawdzięczał: Ryszardowi
Panasiukowi, byłemu szefowi w Zakładzie Filozofii UŁ, Odo Marquardowi, który
był jego opiekunem na dwuletnim stypendium w Giessen i wiele razy zapraszał
do domu, Manfredowi Frankowi, szefowi programu badawczego w Uniwersytecie w
Tybindze- oraz Franzowi J. Wetzowi, swojemu niemieckiemu przyjacielowi.
Lubił najlepszych
Macieja Potępę interesowali myśliciele najszlachetniejsi i najszczerzej
zainteresowani problematyką moralną. Dla Immanuela Kanta i Friedricha
Schleiermachera filozofia nie była sposobem osiągania osobistych korzyści –
oni chcieli ratować cywilizację, religię i moralność przez znalezienie dla
nich nowej podstawy, nieopartej na objawieniu. Schleiermacher napisał nawet
specjalną książkę o religii, adresowaną do ludzi wykształconych, którzy
gardzą wiarą. Był tak przekonujący, że zdołał nawrócić wielu swoich
współczesnych. Książka ukazała się przed kilku laty z przedmową Macieja
Potępy.
O stosunku Kanta i Schleiermachera do religii można też przeczytać w innym
artykule Potępy, wydrukowanym w księdze pamiątkowej poświęconej Józefowi
Tischnerowi. Księgę tę, pod redakcją i ze wstępem Macieja Potępy, wydał UŁ z
okazji nadania księdzu doktoratu honorowego.
Niemiecki filozof Karl Jaspers żył 150 lat później niż Schleiermacher, ale
był równie zatroskany o los cywilizacji. „Żyjemy ze świadomością takich
zagrożeń, jakich nie znały wieki minione. Przerwać się może porozumienie z
ludzkością na przestrzeni tysiącleci, możemy nieświadomie pozbawić się
tradycji, obniżyć się może poziom świadomości” – pisał. Któż rekomenduje
polskiemu czytelnikowi książkę, w której Jaspers dzieli się swoim niepokojem?
Maciej Potępa.
To nie moja ręka
Należy do ludzi, którzy łatwo się nie poddają. Gdy w 2001 r. przyłapano go na
popełnieniu plagiatu w pierwszych pięciu artykułach, zaczął opowiadać, że
ktoś go chce zniszczyć.
– Rozesłał do uczonych w Niemczech i w Polsce faksy z prośbą o poparcie.
Musiałem odpisywać tym ludziom, przedstawiając dowody, że jego prace nie były
autentyczne – wspomina prof. Panasiuk.
Przyparty do muru przyznał zdawkowo, że owe artykuły „nie zostały opatrzone
stosownymi przypisami”. Zataił jednak, że treść kilku innych jego publikacji
została w dużej części skopiowana.
Potem stoczył długą walkę o tytuł profesora z Centralną Komisją do spraw
Stopni i Tytułu Naukowego, wspierany przez żonę, która jest prawnikiem.
Wniosek o pozbawienie Macieja Potępy tytułu został skierowany do Komisji
przez UŁ jeszcze w 2002 r. Pierwsza decyzja, potwierdzająca plagiat, zapadła
23 czerwca 2003 r. Filozof odczekał ustawowe 3 miesiące i tuż przed upływem
terminu odwołał się.
Teraz zapowiada walkę o tytuł przed Sądem Administracyjnym.
– W moim odwołaniu do sądu powtórzę argumenty, które przedstawiłem odwołując
się od pierwszej decyzji centralnej komisji – mówi Maciej Potępa. – Jest
wiele nieprawidłowości formalnych. Ponadto nie zgadzam się z opiniami
recenzentów, wszyscy oni oparli się na opinii osoby z Uniwersytetu Łódzkiego,
z którą miałem konflikt personalny. Moja praca jest oryginalna, mimo
językowych cegiełek i zapożyczeń.
– Ten pan argumentuje, że gdyby odłożyć na bok kwestionowane fragmenty pracy,
i tak zasługiwałby na tytuł na podstawie pozostałego tekstu – mówi prof.
Osman Achmatowicz, sekretarz Centralnej Komisji. – To fałszywe rozumowanie,
bo profesora dyskwalifikuje kradzież cudzych prac. Nie jest to wprawdzie
zapisane w ustawie, ale nie ma tam też innych warunków, na przykład że
profesor nie powinien być kanibalem.
Walka o tytuł profesorski ma sens praktyczny: po odejściu z Uniwersytetu
Łódzkiego Potępa został zatrudniony w Instytucie Filozofii Uniwersytetu
Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie pracuje do dziś. Wykłada, bierze
udział w życiu naukowym, publikuje.
– Dziwi mnie, że już po wykryciu nieuczciwości pan Potępa został zatrudniony
w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i że nadal tam pracuje. To odzwierciedla
stosunek środowiska akademickiego do problemu plagiatów. Tymczasem jest to
plaga, poczynając od poziomu prac magisterskich – mówi prof. Achmatowicz.
– Uniwersytet olsztyński jest młody i potrzebuje profesorów. Ale to nie może
być wytłumaczeniem – uważa prof. Panasiuk.
Już po ujawnieniu plagiatów Maciej Potępa wydał własnym sumptem dwie książki
naukowe. – To trochę tak, jakby pedofil przyłapany na gorącym uczynku założył
wzorowe przedszkole, żeby pokazać, jaki jest dobry – mówi łódzki kolega
Potępy.
Książki te zostały opatrzone pochwalnymi notami dwóch znanych filozofów z
Warszawy Pawła Dybela i Cezarego Wodzińskiego. Nie odnoszą się oni do
poprzednich prac Potępy, udają, że nic się nie stało. Oznacza to, że
przechodzą nad postępkiem filozofa do porządku dziennego.
– Być może są to dobre prace, ale Maciej Potępa stracił moralne prawo, by z
góry wystawiać mu pozytywne świadectwo – oburza się prof. Panasiuk.
Z miłości własnej
Ktoś spytał Sokratesa, dlaczego nie przygotowuje mowy obrończej przed
czekającym go procesem. Ateński mędrzec miał odpowiedzieć: „Nigdy nie
popełniłem złego uczynku i to uważam za najbardziej staranne i piękne
przygotowanie do obrony”. W filozofii używa się terminu „postawa
sokratejska”, na określenie zgodności życia i idei, które się głosi. Teraz
wypada ukuć przeciwstawny termin: „postawa Potępy”, na określenie
rozbieżności między myślą, którą filozof się zajmuje, i jego postępowaniem.
Nie trzeba dziś żyć filozofią, by żyć z filozofii. Być może profesor Potępa
uniknąłby wielu błędów, gdyby naprawdę wgryzał się w zdania, które pisał –
lub kopiował. Na przykład w to, wzięte z jego pracy profesorskiej: „Zły jest
człowiek, który nie dbając o dobro moralne, jakie przecież w sobie posiada,
przyjmuje zasadę miłości własnej, która jest naturalną predyspozycją
człowieka”.
Paweł Spodenkiewicz - Dziennik Łódzki