Gość: adam
IP: *.bioc.aecom.yu.edu
18.04.02, 02:52
USA "na pasku" Izraela
Dziesiec dni temu, przed rozpoczeciem wizyty Powella na Bliskim Wschodzie,
publicysta "The Independent" stwierdzil, ze jej przebieg pokaze, kto prowadzi
amerykanska polityke bliskowschodnia: USA czy Izrael? Wczorajszy dzien
przyniosl odpowiedz na to pytanie: Stany Zjednoczone wyraznie opowiedzialy sie
po stronie Izraela, dajac mu w praktyce carte blanche. Swiadczy o tym
poblazliwosc, z jaka USA traktuja obecna ofensywe tego kraju na terytoriach
palestynskich, i zwiazane z nia ludobojstwo oraz branie za dobra monete
obietnic Szarona o rychlym wycofaniu sie z zajetych miast palestynskich. Z
drugiej strony Amerykanie, niczym opetani, domagaja sie od calkowicie
sparalizowanego w swoich dzialaniach Arafata "scigania palestynskich
terrorystow" i "zapobiegania atakom antyizraelskim". Jednoczesnie akceptuja
ludobojcze praktyki Izraela na Zachodnim Brzegu.
Caly problem polega na tym, ze USA w podejsciu do bliskowschodniego konfliktu
pozwolily izraelskim szowinistom (licznie obecnym w amerykanskich mediach)
narzucic sobie punkt widzenia, zgodnie z ktorym palestynskich powstancow
okresla sie mianem terrorystow, a kazda ich zbrojna odpowiedz na agresywna
polityke Izraela mianem terroryzmu. Swiadomie czy nie, Amerykanie stali sie
zakladnikami wymyslonej przez siebie teorii wojny z terroryzmem, do ktorej tak
chetnie odwoluja sie wladze Izraela.