avatary
05.11.04, 10:19
Najgorzej wypada policja z Łodzi. Z raportu komendy głównej wynika, że
kosztujący ponad 40 mln zł supernowoczesny system Command & Control, który
miał zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Łodzi, nie działa. Program
uruchomiono z wielką pompą w sierpniu 2001 r. Radiowozy wyposażono w laptopy
i GPS-y, na ulicach zamontowano cyfrowe kamery. Laptopy policjanci wzięli do
domów, radiowozy pozostały na parkingu, kamery nie działały, a większość
oficerów dyżurnych nie potrafiła korzystać z programu.
Efektem są niska wykrywalność przestępstw (45,4 proc.), wysoki poziom
zagrożenia przestępczością i mizerne poczucie bezpieczeństwa wśród
mieszkańców.
Nadzieją dla łódzkiej policji wydaje się szeryf w spódnicy, czyli nowa
szefowa komendy miejskiej Aldona Kostrzewa. Z pieniędzy przeznaczanych
dotychczas na premie przyznawane z okazji świąt utworzyła fundusz specjalny.
Za każdego złapanego na gorącym uczynku przestępcę funkcjonariusz dostaje
minimum 200 zł. Teraz łódzcy policjanci łapią cztery razy więcej bandytów.
co z tą nadzieją ? czuje cie poprawę ?
www.wprost.pl/ar/?O=69693