Gość: rafgeo
IP: *.retsat1.com.pl
04.05.02, 13:38
Lato, słońce, rowery, kajaki, spacery i ... komary. No cóż - nic nie jest bez
wad. Co prawda stada krwiopijców dopiero szykują się do natarcia, ale już
wysyłają licznych zwiadowców. I po powrocie do domu zaczynam liczyć bąble. Nie
zabijam pająków, nie niszczę mrowisk, nie przeszkadzają mi pszczoły, ale
komarów nie zniosę!! Najchętniej powybijałbym wszystkie. Przecież na dłuższą
metę jest to nie do zniesienia. Chociaż może ktoś zna sposób na to by polubić
komarzyce?? A może jeśli nie polubić, to chociaż odnosić się do nich z
obojętnością??? Jeśli tak to proszę o radę...
PS. A tak na marginesie to oprócz komarów denerwują mnie malutkie muszki. Jeśli
pojedzie się do lasu, to napotyka się ich całe stada. Oblepiają człowieka,
jakby ten był lepem. Chyba trzeba zarzucić mejlami Stefana Niesiołowskiego.
Może zrobiłby z tym w końcu porządek.