Dodaj do ulubionych

Grabka ciąd dalszy..

24.01.05, 08:00
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2508154.html
Tomasz Michałowicz, Zgierz, współpraca Sławomir Kalwinek (TV Toya) 24-01-
2005, ostatnia aktualizacja 23-01-2005 18:58

Hektolitry toksycznych ścieków płyną z fabryki "króla żelatyny" Kazimierza
Grabka nielegalną rurą do lasu. Zakład Grabka powstał za pieniądze wyłudzone
z ... funduszu ochrony środowiska

Z hali produkcyjnej wychodzi kilkudziesięciometrowa rura. Kończy się w
pobliskim lesie, gdzie jak okiem sięgnąć rozlewa się ściek przykryty warstwą
białego tłuszczu. Oddychanie utrudniają opary kwasu solnego. Tak wygląda
otoczenie fabryki rodziny Grabków w podłódzkim Zgierzu.

Mówi Andrzej Jędrzejewski, były pracownik zakładu: - Odprowadzaliśmy ścieki
do lasu od marca 2004 r. W ściółkę poszło co najmniej kilkadziesiąt tysięcy
metrów sześciennych.

Rozpuszczanie kości zwierząt w kwasie solnym to część procesu wytwarzania
żelatyny. Według byłych pracowników Grabka próby uzyskania półproduktu
odpowiedniej jakości nie udawały się. Osiem gigantycznych zbiorników, każdy o
pojemności 80 tys. m sześc., błyskawicznie wypełniło się śmierdzącym i
zbędnym odpadem. - Gdy Grabek miał jeszcze pieniądze, wywoził ten ściek
cysternami. Gdy ich zabrakło, kazał nam zrobić rurę do lasu - zdradza
Krzysztof Pęczak, również były pracownik fabryki.

Leśnicy są przerażeni. - Ten las nie odrodzi się przez długi czas. Kwas solny
spali wszystkie elementy gleby. Warstwa tłuszczu uniemożliwi jej oddychanie.
Zginą potrzebne leśnym ekosystemie bakterie, grzyby i mchy - mówi dr Grażyna
Szołtyk z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Warszawie.

Fabryka Grabka - formalnie zarejestrowana na jego córkę Annę, której jest
pełnomocnikiem - powstała za pieniądze Wojewódzkiego Funduszu Ochrony
Środowiska w Łodzi. W 2000 r. fundusz kierowany przez polityków SLD i PSL
przyznał Grabkowi 10 mln zł pożyczki. Ponieważ nie mogli dać pieniędzy na
prywatny biznes, jakim jest fabryka żelatyny, inwestycję nazwano "zakładem
utylizacji odpadów poubojowych". Po ujawnieniu afery przez media, w
tym "Gazetę", biznesmen nie dostał całej kwoty. Ostatecznie pożyczył 8,5 mln
zł. Pieniędzy nie oddał do dziś.

Jak to możliwe, że fabryka zbudowana za pieniądze funduszu ochrony środowiska
truje je?

- Przyznanie tej pożyczki od początku było błędem - przyznaje Robert Kozubal,
rzecznik WFOŚ. I dodaje: - Nasz zarząd podjął właśnie decyzję o rozpoczęciu
windykacji długu. Z odsetkami to już 13 mln zł.

Łódzka prokuratura postawiła byłym członkom zarządu funduszu zarzut karalnej
niegospodarności. - Chcemy wkrótce skierować do sądu akt oskarżenia -
informuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Zarzutów
nie ma ani Grabek, ani jego córka. Bo nie można pociągnąć ich do
odpowiedzialności za to, że dostali pożyczkę niezgodną ze statutem WFOŚ.
Zarzut polecenia niezgodnej z prawem inwestycji ma za to usunięty z SLD poseł
Andrzej Pęczak (obecnie w areszcie przy ul. Smutnej w Łodzi).

Próbowaliśmy porozmawiać z Anną Grabek i jej ojcem-pełnomocnikiem Kazimierzem
Grabkiem. W zgierskiej fabryce nie zastaliśmy "nikogo z szefów". Telefon w
sekretariacie nie odpowiadał; włączyła się automatyczna sekretarka.
Nagraliśmy pytania. Nikt nie oddzwonił.



Kariera Kazimierza Grabka

Kazimierz Grabek swoje żelatynowe imperium stworzył dzięki niezwykłej
przychylności kolejnych rządów. Najpierw gabinet Waldemara Pawlaka obłożył
import żelatyny specjalnymi opłatami. - Grabek był wszędzie i ciągle
opowiadał o swej żelatynie - pisał "Sztandar Młodych" w 1995 r. - Premiera
Pawlaka zagadywał w toalecie. Chodził za nim jak cień. Do wicepremiera
Kołodki podchodził kilka razy. Leszkowi Millerowi wręcz groził: "Jeżeli nie
wprowadzimy opłat, to 4 tys. ludzi w Puławach znajdzie się na bruku".

W 1998 r. rząd Jerzego Buzka zakazał importu żelatyny. Tłumaczył to chorobą
szalonych krów, choć żelatyna drobiowa czy wieprzowa nie zawiera zabójczych
prionów. Jak pisała "Gazeta", kiedy rząd uchwalał zakaz, ktoś podsunął
ministrom kartkę, że sprawę żelatyny należy rozpatrzyć na życzenie... Mariana
Krzaklewskiego.

54-letni Grabek budowę swojego imperium rozpoczął na początku lat 90. Założył
wtedy konsorcjum obejmujące fermy drobiu, zakład materiałów budowlanych,
fabrykę kleju i żelatyny koło Grójca oraz wytwórnię żelatyny w Puławach,
którą przeniósł do Zgierza.
Obserwuj wątek
    • agretop Re: Grabka ciąd dalszy.. 24.01.05, 12:10
      o kurde...
      • 48xmax1 Re: Grabka ciąd dalszy.. 25.01.05, 08:40
        bedzie w sadzie i watpie czy kasa mu pomoze - nadchodza, wprawdzie wolniutko
        ale inne czasy i inne obyczaje.
        • sh4rky Re: Grabka ciąd dalszy.. 25.01.05, 14:45
          Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wszczęła postępowanie w sprawie zatruwania lasu
          przez fabrykę należącą do Anny Grabek, córki "króla żelatyny" Kazimierza Grabka.
          Wczoraj z wnioskiem w tej sprawie wystąpił Wojewódzki Inspektorat Ochrony
          Środowiska w Łodzi.

          Jego szef Paweł Trzaskowski przyznał, że w pierwszej połowie stycznia podlegli
          mu pracownicy zauważyli w lesie obok fabryki rozlewisko o powierzchni ok. 300
          metrów kwadratowych. Substancje pobrane z olbrzymiej kałuży i zbadane później,
          są niebezpieczne dla środowiska. Tłusta ciecz przypomina śnieg i dzięki temu po
          ostatnich opadach jest mniej widoczna.

          Dowodami wypuszczania nieczystości przez fabrykę żelatyny są zdjęcia zrobione
          przez Andrzeja Jędrzejewskiego, byłego pracownika. Widać na nich jak z rury
          płynie do leśnego strumyka kleista, jasna ciecz.

          - Chciałem pokazać w jaki sposób zakład zbudowany dzięki dziewięciomilionowej
          pożyczce z funduszu ochrony środowiska, truje okoliczny las - mówi Andrzej
          Jędrzejewski. - Pieniądze pożyczone przed czterema laty miały zostać
          przeznaczone także na linię utylizacji odpadów poubojowych. Nic takiego nie ma,
          a w okolicy roznosi się fetor, który jest nie do zniesienia.

          Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi w 2000 r.
          udzielił firmie Anny Grabek dwóch pożyczek na sumę prawie 9 mln zł. Firma miała
          produkować żelatynę i utylizować kości, służące do jej produkcji. Po dwóch
          latach Grabkowie powinni zacząć spłacać kredyt. Oddali tylko 650 tys. zł, a
          odsetki zwiększyły dług do prawie 13 mln zł. Niczego nie przyniosły negocjacje
          prowadzone w ubiegłym roku.

          Fundusz wypowiedział firmom umowy pożyczki, ale nie zdołał odzyskać pieniędzy.
          Nowy wiceprezes funduszu Anna Adamska obiecała zająć konto firmy lub skierować
          sprawę do sądu. Fundusz dysponuje wekslem in blanco podpisanym przez Grabka, a
          komornik może zająć nieruchomości, maszyny oraz linię technologiczną, które były
          zastawem pożyczek.

          Adamska stwierdziła także, że przed pięcioma laty nie było podstaw do udzielenia
          tych pożyczek. W 2001 r. sprawą zajęła się prokuratura, stawiając zarzuty
          niegospodarności ówczesnym szefom WFOŚiGW.

          Na podst. "Dziennik Łódzki" z dn. 25.01.2005 r.
    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 25.01.05, 22:52
      tylko tego lasu szkoda..

      można było tego Pana tutaj nie sprowadzać..
      • zgierzak Re: Grabka ciąd dalszy.. 26.01.05, 10:30
        Na szczęście jest jeszcze Sąd Ostateczny.
        • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 26.01.05, 12:00
          tak to chyba jedyna szansa..
          • lelo1977 Re: Grabka ciąd dalszy.. 26.01.05, 22:21
            niechajprzerobią go na zelatynę moce niechyste

            swoją drogą chętnie zobaczył bym grabcia z pęczakiem w okienku

            ciekawe co dalej się wydarzy
            tzn.jesli przejmą ten zakład jacys syndycy(wersja opty)
            co się z nim stanie
            i czy ktos potrafi oszacować niebezpieczenstwo katastrofy ekologicznej
    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 28.01.05, 12:45
      WG TEGO ARTYKUŁU "O groźnych dla środowiska toksycznych ściekach pracownicy
      powiadomili Sanepid i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi." NASZE
      ZGIERSKIE FORUM ZROBIŁO TO W LISTOPADZIE, ODP PRZYSZŁA W GRUDNIU, ŻE MAJĄ
      SKONTROLOWAĆ, A WYKRYLI W PIERWSZEJ POŁOWIE STYCZNIA..

      KOLEJNY ARYTKUŁ Z EXPRESSU :

      Cuchnące królestwo Grabka

      Piątek, 28 stycznia 2005r.

      Z zewnątrz widać okazały szklany biurowiec i utwardzone asfaltem alejki, a w
      środku jest jeden wielki bałagan - tak mówią o fabryce żelatyny w Zgierzu
      ludzie, którzy do niedawna tu pracowali. Imperium króla żelatyny Kazimierza
      Grabka znalazło się pod lupą prokuratury i urzędów stojących na straży ochrony
      środowiska.

      Pracowałem u Grabka trzy i pół miesiąca, do połowy grudnia ubiegłego roku -
      mówi Andrzej Jędrzejewski, były kierownik warsztatu mechanicznego. - Włosy
      stanęły mi na głowie, jak zobaczyłem, co się tam dzieje. Fabryka nie może
      odprowadzać ścieków do kanalizacji miejskiej, bo zawierają zbyt dużo tłuszczu.
      W związku z tym od kwietnia ub. roku są one gromadzone w zbiornikach. Na
      terenie zakładu znajduje się ich osiem, każdy o pojemności 80 tys. litrów.
      Kiedy Grabek miał jeszcze pieniądze, wywoził ścieki cysternami. Gdy ich
      zabrakło, kazał nam zrobić rurę do lasu. Na polecenie szefa wielokrotnie
      podłączałem ją do zakładowego szamba. W ściółkę poszło co najmniej
      kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych ścieków nasyconych kwasem solnym,
      które z lasu przedostały się do pobliskiej rzeki Sokołówki, a stamtąd do Bzury.

      Trujące bajoro w lesie

      O groźnych dla środowiska toksycznych ściekach pracownicy powiadomili Sanepid i
      Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi.

      - W pierwszej połowie stycznia nasi kontrolerzy wykryli rozlewisko na
      powierzchni ok. 300 metrów kwadratowych w lesie przylegającym bezpośrednio do
      budynków zakładu - mówi Paweł Trzaskowski, dyrektor WIOŚ. - Badania pobranych
      próbek ścieków wykazały przekroczenie dopuszczalnych norm kilkadziesiąt tysięcy
      razy! W poniedziałek złożyliśmy doniesienie do zgierskiej prokuratury o
      popełnieniu przestępstwa.

      Hala pełna kości

      To jednak - jak się okazuje - nie jedyny grzech zgierskiego imperium Grabka,
      które powstało za pieniądze pożyczone od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony
      Środowiska. Byli pracownicy fabryki twierdzą, że w jednej z hal zakładu rośnie
      gigantyczna sterta gnijących kości wieprzowych. Miały być wykorzystywane do
      produkcji żelatyny.

      - W tej chwili w hali znajduje się ok. 60 ton zwierzęcych kości - mówi
      Krzysztof Pęczak, zatrudniony do niedawna na stanowisku mechanika. - Niektóre
      leżą tu od pięciu tygodni. Smród jest taki, że nos wykręca w drugą stronę. Odór
      czuć nawet, jak się przejeżdża samochodem obok fabryki. Kiedy przyjechali
      inspektorzy z jakiegoś urzędu, szef kazał zamknąć halę na klucz i polecił nam
      mówić, że jest w remoncie... Najbardziej przerażające jest jednak to, że tuż
      obok rozkładającej się kupy kości znajduje się magazyn z gotowym produktem.

      Próbowaliśmy porozmawiać z córką Kazimierza Grabka - Anną, na którą formalnie
      zarejestrowana jest firma i jej ojcem pełnomocnikiem. Niestety, mimo wielu prób
      nie zastaliśmy jej w zgierskiej fabryce. Nie odpowiadał też telefon w
      Warszawskiej siedzibie firmy.


      * * * * *

      Zgierska fabryka króla żelatyny jest zlokalizowana na terenach Łódzkiej
      Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na jej budowę (a formalnie: na utylizację
      odpadów poubojowych) Grabkowie zaciągnęli 9-milionową pożyczkę w Wojewódzkim
      Funduszu Ochrony Środowiska. Pieniędzy nie oddali do dziś.

      - Przyznanie tej pożyczki było błędem - mówi Robert Kozubal, rzecznik WFOŚ. -
      Nasz zarząd podjął już decyzję o rozpoczęciu windykacji długu. Z odsetkami to
      już 13 mln zł.

      54-letni Kazimierz Grabek swoje żelatynowe imperium stworzył dzięki niezwykłej
      przychylności kolejnych rządów. W 1998 roku AWS-owski rząd Jerzego Buzka
      wprowadził całkowity zakaz importu żelatyny do Polski. Tłumaczył to obawami
      przed chorobą szalonych krów.

      W 1994 roku Grabek, przez podstawionego człowieka, przejął od Skarbu Państwa
      fabrykę żelatyny w Brodnicy. Prokuratura zarzuciła mu, że podczas jej
      prywatyzacji wyłudził majątek wartości 4,5 mln zł. W 2001 roku trafił do
      aresztu. Wyszedł za poręczeniem majątkowym - 600 tys. zł. W procesie
      prowadzonym przed Sądem Rejonowym w Brodnicy nie udało się nawet odczytać aktu
      oskarżenia, ponieważ Grabek przed każdym wyznaczonym terminem rozprawy
      dostarczał do sądu zwolnienia lekarskie.

    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 31.01.05, 09:34
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2520415.html
      to już widzę jak ktoś poniesie konsekwencje zgierskiej inwestycji.. a może się
      mylę?? chciałbym..

      "Sądy nie chcą procesu "króla żelatyny"
      Karol Dolecki, Toruń 30-01-2005, ostatnia aktualizacja 30-01-2005 18:27

      Ministerstwo Sprawiedliwości ukróci przepychanki między sądami, które przez
      trzy lata nie mogły rozstrzygnąć, gdzie ma odbyć się proces Kazimierza Grabka.
      Sprawą zajmowało się już sześć sądów

      W 2001 r. prokuratura zarzuciła Grabkowi, że przez podstawionego człowieka
      przejął Fabrykę Żelatyny w Brodnicy, a potem stopniowo zmierzał do jej upadku.
      Skarb państwa miał stracić na tym 4,5 mln zł. Do tej pory proces nie ruszył z
      miejsca. - Czegoś takiego w polskich sądach jeszcze nie było - przyznaje Cezary
      Wójcik, szef departamentu sądów powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości. -
      Niestety, taka spychologia jest możliwa z uwagi na procedurę.

      Akta najpierw trafiły z Brodnicy do Sądu Najwyższego z wnioskiem o przekazanie
      ich do innej miejscowości "z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości". Gdy to
      nie chwyciło, sędziowie wykorzystywali zapisy w kodeksie mówiące o "ekonomice
      procesu" oraz "szczególnej zawiłości i wadze sprawy". W ten sposób dokumentacja
      zwiedziła już sądy wszystkich instancji w Brodnicy, Warszawie, Toruniu, Grójcu,
      Lublinie i Radomiu. Obecnie znowu wylądowała w Toruniu.

      - Obejmujemy tę sprawę nadzorem administracyjnym - zapowiada dyrektor Wójcik. -
      Nie możemy ingerować w treść postanowień sądów, ale sprawdzimy, czy doszło do
      rażącej obrazy prawa lub jego obejścia.

      Jeszcze w tym tygodniu szef departamentu sądów powszechnych zapyta toruński
      sąd, co zamierza zrobić ze sprawą. - Jeśli dostanę informację, że ma być gdzieś
      przeniesiona, zwrócę się o wyjaśnienia na piśmie. Wszystko powinno być jasne do
      połowy przyszłego tygodnia.

      Dlaczego nikt nie chce poprowadzić procesu Grabka? - Sprawa jest obszerna,
      skomplikowana, a z uwagi na koneksje Grabka uchodziła za polityczną - mówi
      sędzia, który chce zachować anonimowość. - Jeśli do tego dodać postawę
      oskarżonego, który robi wszystko, by proces nie ruszył, sprawa może toczyć się
      latami. Kto chciałby coś takiego w swoim referacie?


      Karol Dolecki, Toruń
    • border_zgierz Re: Grabka ciąd dalszy.. 01.02.05, 22:07
      Co z tego.
      jak ktos nachodzi Grabka to on twierdzi że jest nie do ruszenia!!!!

      A wszystkie afery i tak mu nie szkodza.
      Jak widac ma sie dobrze..
      Jak mu zabiora fabryke <to i tak nie zbudował jej za swoje--NO
      NIE!!!!
    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 10.02.05, 08:32
      miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,2541679.html
      Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak: W kilka dni po objęciu stanowiska szefa WFOŚ
      doniósł Pan na Grabków do prokuratury. Skąd ten pomysł?

      Jarosław Berger, prezes WFOŚ w Łodzi: Przejrzałem dokumenty pożyczek Grabków i
      osłupiałem. Jak się okazało, jedna firma, która pożyczała pieniądze, już nie
      istnieje, majątek drugiej przeniesiono do innej spółki. Grabkowie zlikwidowali
      też zabezpieczone przez Fundusz konto bankowe. To utrudnianie egzekucji, a więc
      przestępstwo.

      Ile winni są Grabkowie Funduszowi?

      - Z odsetkami ponad 13 mln zł.

      Ile udało się odzyskać?

      - Mój poprzednik zdołał wyciągnąć 50 tys. zł. Pan Grabek miał teraz zapłacić
      jeszcze 76 tys. zł, ale się obraził. Za co? Moja zastępczyni powiedziała jednej
      z gazet - zgodnie z prawdą - że przyznanie pożyczki było błędem.

      Co zrobiły władze Funduszu, by odzyskać pieniądze?

      - Z dokumentów wynika, że do czerwca ubiegłego roku nie zrobiły nic.
      Najprawdopodobniej w tej sprawie też zwrócę się do prokuratury. Niech sprawdzi,
      czy nie zostało tu naruszone prawo.

      Skąd to zaniechanie?

      - Nie wiem. Ale zdumiewające jest to, że pan Grabek, który dostał z Funduszu 9
      milionów pożyczki, czuł się tu jak u siebie w domu! Wchodził, kiedy chciał do
      pokojów prezesów. Gdy potrzebował, dzwonił z telefonu Funduszu, gdy miał ochotę
      na kawę - szedł do kuchni i robił sobie kawę. Serio. Gdy przyszedł ostatni raz,
      musiałem mu zwrócić uwagę, żeby nie wchodził do mojego gabinetu nie proszony.

      Rozmawiał Pan z Grabkiem o spłacie długów?

      - Plan spłaty, który przyniósł, był skandaliczny. Chciał rozłożenia należności
      na pięć lat. Bez żadnych gwarancji. To było oczywiście nie do przyjęcia.
      Zażądałem pełnomocnictwa na koncie nowej spółki jego córki - odmówił.
      Stwierdziłem więc, że tak dalej się bawić nie będziemy. Koniec z jego
      bezkarnością.

      Jakie są realne szanse na odzyskanie pieniędzy?

      - Mamy weksle Anny Grabek. Natychmiast występuję do sądu o nakaz zapłaty. I
      zabierzemy wszystko, co ta pani będzie miała. Na początek fabrykę w Zgierzu i
      maszyny, później poszukamy innego jej majątku. Jeśli ma np. samochód - straci
      go. Jestem gotów wynająć poważną wywiadownię gospodarczą, by odnalazła cały
      majątek Grabków. Wyciągnę z nich, co się da, bo chodzi przecież o publiczne
      pieniądze.



      ramka

      W 2000 r. dwie firmy Anny Grabek, córki króla żelatyny, wzięły z osławionego
      aferami Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi 9 mln zł pożyczki.
      Pieniądze miały pójść na zakład przetwórstwa odpadów - w rzeczywistości (jak
      ujawniła "Gazeta") Grabkowie wybudowali sobie za publiczne miliony prywatną
      fabrykę żelatyny. Pożyczki nie spłacają. Za jej udzielenie prokuratura
      postawiła zarzuty niegospodarności ówczesnym szefom WFOŚ
      • wieslawa-siemiankowska Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.02.05, 22:35
        Córunia pana Grabka to za wyłudzone pieniądze mieszka w Wiedniu w luksusowym
        apartamencie i z nudów i nadmiaru kasy rozbija się po świecie i najdroższych
        hotelach. Nie macie co jej szukać w Polsce, ona jest jedynie formalnym
        wlascicielem fabryki i tak naprawdę nigdy w niej było, jeno korzysta z kaski.
        • zgierzak Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.02.05, 23:53
          Z postu wynika że córunia jest dobrze przeszkolona przez tatkę ale prowadzi
          bardzo niezdrowy tryb życia. Złe powietrze w hotelach, za szybkie samochody i
          złe towarzystwo. Powinniśmy wśród Zgierzan zorganizować kwestę na rzecz
          wynajęcia doświadczonego fizo-psychoterapeuty dla zacnej inwestorki. Proponuję
          skontaktować się z synusiem Carlosa. On jej poszuka i pomoże w kłopotach.
          • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 13.02.05, 10:06
            na końcowy etap "akcji" proponuję nurkowanie w tym kwasie z którego potem
            żelatyne robią..
          • wieslawa-siemiankowska Re: Grabka ciąd dalszy.. 13.02.05, 12:35
            A żonka w Warszawie siedzi w luksusowej willi z basenem i marmurami, jeździ
            najnowszym mercedesem , córunię Anię wykształciła za wyłudzone pieniądze w
            najdroższych prywatnych szkołach i uczelniach zagranicą, banda złodziei !!
    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 13.02.05, 11:01
      Jak czytam takie rzeczy, jak poniższe. To ja nie wiem co Ci ludzie robili przez
      tyle czasu. Facet nie dość że truje, smrodzi, to kradnie i wyłudza.

      Reakcja wszelkiego rodzaju admninistracji publicznej bierna, wydaje mi się że
      tu też jest niezły smrodek z tą "biernością"

      To są naprawdę poważne sumy jak na budżet lokalny, nie mówiąc już o tych
      pożyczkach z funduszy, I NIKT TEGO DO CHOLERY NIE NADZORUJE! AŻ SIĘ NÓŻ W
      KIESZENI OTWIERA.. i to wszystko zaczęło wychodzic na jaw z powodu małego
      smrodku..

      Firmy związane z "królem żelatyny" Kazimierzem Grabkiem - które prowadzą
      fabrykę w Zgierzu na terenie dawnych zakładów Boruta - są winne pieniądze nie
      tylko Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska w Łodzi, lecz także miastu i
      powiatowi. Fundusz skierował sprawę do prokuratury.

      A w jaki sposób zgierskie samorządy próbują odzyskać pieniądze?
      - Firmy związane z panem Grabkiem nie zapłaciły podatku od nieruchomości na
      kwotę około 350 tys. zł - wyjaśnia Marcin Granosik, zastępca skarbnika
      Zgierza. - Usiłując odzyskać te pieniądze, weszliśmy na hipotekę tych firm,
      zajmując 171 tysięcy złotych. Staramy się też z nimi kontaktować, ale bardzo
      często listy polecone wracają do nas z adnotacją "nie odebrano". Pan Grabek
      wcześniej przychodził do magistratu, ale od kilku miesięcy nie pojawia się.

      Także starostwo ma problemy ze skontaktowaniem się z Kazimierzem Grabkiem. Trzy
      firmy związane z "królem żelatyny" są winne starostwu ponad 230 tys. zł.

      - Są to nieuiszczone opłaty za wieczyste użytkowanie nieruchomości z fabryką -
      tłumaczy Marcin Karpiński z zarządu powiatu. - Dwa lata temu sprawa ta trafiła
      do komornika, któremu jednak do dziś nie udało się odzyskać tych należności.

      Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi skierował
      wczoraj do prokuratury drugi już pozew przeciw firmom rodziny Kazimierza
      Grabka, do których należy fabryka żelatyny w Zgierzu.


      - Firmy Grabka, które wzięły od nas pożyczki w wysokości 5 i 4 mln złotych na
      inwestycje w Zgierzu, zostały przekształcone, zmieniły nazwę i przeniosły
      siedzibę do Warszawy. Uważamy, że były to zamierzone działania, by nie spłacać
      pożyczek - informuje Anna Adamska, wiceprezes WFOŚiGW.

      Przed kilkoma dniami fundusz zawiadomił prokuraturę, że jedna z firm związanych
      z "królem żelatyny" wzięła pożyczkę, po czym zlikwidowała bankowe konto.
      Fundusz miał wcześniej dostęp do konta, gdyż była to jedna z form
      zabezpieczenia pożyczki. Inną są weksle in blanco, wystawione przez Kazimierza
      Grabka i jego córkę Annę.

      - Jeśli poprzez weksle nie uda nam się odzyskać 13 milionów (z odsetkami),
      wystąpimy do sądu o nakaz płatniczy i wejście komornika - dodaje Anna Adamska.
    • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 11.04.05, 20:36
      i co, z Grabkiem cisza??

      ma ktoś jakies niusy? wszystko przycichło i rozejdzie się po kościach??
      • sh4rky Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.04.05, 00:50
        Pewnie sprawa w toku..i tak przez 5 lat.....
      • booloo Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.04.05, 23:24
        hehe wywołałem kości z lasu:
        WFOŚ pozywa Grabków i kontrolowane przez nich firmy
        amk 12-04-2005 , ostatnia aktualizacja 12-04-2005 20:27

        Zapłaty ponad 13 mln zł domaga się Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska od
        rodziny Grabków i kontrolowanych przez nich spółek. Dwa pozwy w tej sprawie
        trafiły do Sądu Okręgowego w Łodzi

        Niemal pięć lat temu łódzki fundusz pożyczył 9 mln zł firmie należącej do Anny
        Grabek, córki Kazimierza Grabka, "króla żelatyny" oraz spółce, związanej z
        rodziną Grabków. Pieniądze miały być przeznaczone na budowę zakładu utylizacji
        odpadów poubojowych w Zgierzu. W ciągu ostatnich czterech lat spłacono zaledwie
        750 tys. zł. Ponieważ pożyczkobiorcy nie wywiązywali się z umowy, fundusz
        wypowiedział je i zażądał zwrotu pieniędzy. Dług wraz z odsetkami przekroczył
        już 13 mln zł.

        - Uzyskanie sądowego nakazu zapłaty umożliwiłoby działanie komornikowi -
        wyjaśnia Robert Kozubal z WFOŚ. - Wtedy można by wyegzekwować dług z zastawów
        na maszynach i urządzeniach zgierskiej fabryki oraz hipotece działki, na której
        ją zbudowano.
        • sh4rky Re: Grabka ciąd dalszy.. 13.04.05, 14:13
          www.miastozgierz.pl/content/view/500/2/
    • ebusia_fam_fatal Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.04.05, 12:27
      to nie z tej zelatyny korzysta Bakoma?
      ta sama Bakoma, ktora niegdys miala problemy przez zboza dodawane do ich
      dżogurtow gdyz byly to zboza po prostu... splesniale :/ ?

      ja to sie dziwie, ze jak taki kretyn robi cos takiego to jest on ok. a jak ja,
      szara myszka, chcialabym kredycik na samochod, to by mnie sprawdzili na milion
      sposobow, w koncu takie oprocentowanie by walneli ze bym ze trzy auta kupila za
      te forse... a jesli bym wyrzucila butelke w lesie to by mnie scigali mandatami.
      on takie gowno wylewa i sie smieje nam w twarz bo nikt go nie tknie ... co za
      kraj :(
      • zgierzak Re: Grabka ciąd dalszy.. 12.04.05, 16:33
        Kraj jak kraj ale taki syf tam walił, że szyby się w aucie robiły żółte. Teraz
        gnaciany browar wygląda na wymarły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka