Gość: flip
IP: *.scnet.cz
10.02.05, 17:51
Wywialo nas pod saska granice. Wczoraj lazilismy po Pradze i zobaczylismy
nakladany zjazd na przeciwlegly tor. Chodzilo o kiludniowe wylaczenie z ruchu
waznej trasy przecinajacej Vaclavak. Wahadlowa linia obslugiwana
dwukierunkowymi kanciakami Tatra dojezdzala do Placu i tam po tym zjezdzie
zmieniala kierunek. Rozumiemy, ze tramwaj moze wjechac po szynowej rowni
pochylej na szyne nalozona na stara - ale do teraz nie rozumiemy jak sie to
wszystko trzymalo (torowisko w plytach prefabrykowanych, oczywiscie
rowne) ... A ze sie trzymalo to pewne!
Dzis rano po calej instalacji nie bylo niemal sladu.
Dzisiaj ogladalismy sobie labirynt kolei w Dieczynie. Jak wszyscy zapewne
wiedza, w przyzwoitych krajach wzdluz duzych rzek w gorach ida dwie linie
kolei - i tak jest wzdluz przelomu Laby; kazda zbudowana przez inne
towarzystwo. W Dieczynie ruch graniczny jest bardzo slaby - tylko 4 pary EC
dziennie - ale wszystkie tylko jedna z tych linii. Piekny dworzec z 1874 r.
na drugiej zamieniony w rudere... Po wiatach peronowych pozostaly tylko slady
na scianach...
No i jeszcze cos milego: jechalismy pierwszy raz Pendolino - i to czeskim!
Tak sie jakos zlozylo, ze nie widziano nas jak dotad ani w Eurostarze
wloskim, ani w Cisalpino. Mamy wiec trase Praga - Dieczyn w kierunku "down"
zaliczona przy pomocy uchylnego ustrojstwa za jedyne 100 koron!! (plus kawka
z herbatka, po 25 koron kazda).
pzdr z Thunowskiego panstwa