Dodaj do ulubionych

jak Kroll i Pawelka

06.10.04, 09:13
Lider mniejszości o wizycie Pawelki



ZOBACZ TAKŻE


• W oświadczeniu PiS m.in. czytamy: (05-10-04, 21:13)
• Stanowisko Towarzystwo Społeczno-Kulturalne NIemców na Śląsku Opolskim: (05-
10-04, 21:14)







Rozmawiała Joanna Pszon 05-10-2004 , ostatnia aktualizacja 05-10-2004 21:12

Opolscy politycy skrytykowali posła Henryka Krolla za to, że spotkał się z
Rudim Pawelką z Powiernictwa Pruskiego, oraz za to, że przyznał, iż są
niemieckie roszczenia, które polski sąd powinien rozpatrzeć. PiS z kolei
zażądał, by Kroll złożył mandat posła

czytaj dalej »

r e k l a m a




Joanna Pszon: PiS żąda, by Pan oddał poselski mandat...

Henryk Kroll: To całkowity brak kultury zwracać się do mnie o coś takiego.
Mam oddać mandat, bo tak się chce PiS-owi?! Wybaczam im to, szczególnie
dlatego, że PiS okazuje się być wrogiem mniejszości. Jakaż to partia chciała
zmniejszać przywileje dla mniejszości w ordynacji wyborczej, wprowadzając i
dla nich próg wyborczy? PiS, który okazuje się być wrogiem Mniejszości
Niemieckiej. I ja mam im robić przyjemność?

Spotkanie z Pawelką zostało źle odebrane...

- Będę się spotykał z tymi, z którymi ja zechcę. Nie będzie mi PiS wyznaczał
listy osób, z którymi mogę rozmawiać. Nawet byłoby dobrze, gdyby się akurat
PiS spotkał z Pawelką i z nim porozmawiał.

Nie chcą go uwiarygodniać. Jak np. wojewoda, która uznała takie spotkanie za
niestosowne.

- A potem straszy się Pawelką, że będzie wypędzał Polaków już raz
przepędzonych ze swych ziem za Bugiem na dawne ziemie niemieckie. A to
przecież nieprawda. I jak to słyszę, to nie wiem, czy mam się śmiać, czy
płakać.

Sądzi Pan, że to nieprawda?

- Nie, ponieważ Pawelka nikogo z domów wyrzucać nie zamierza.

Tak konkretnie powiedział?

- Tak naprawdę, o co mu chodzi, wyjaśnił mi dopiero inny członek Ziomkostwa,
który mu towarzyszył.

To jak chce odzyskiwać mienie?

- Już raz wspomniałem, że nic na siłę, że bez wyrzucania kogokolwiek z domów.
Mówił o pomyśle zajmowania opuszczonych wiosek. Czemu domów z nich nie
oddawać w zamian za odebrane mienie opuszczającym Polskę. To pomysł do
rozpatrzenia, być może realny.

Czy tym samym nie mówi Pan, że popiera działania Powiernictwa Pruskiego?

- Przecież już tłumaczyłem, że w kwestiach wypędzonych z Pawelką się nie
zgadzam. Mówiłem mu, że niepotrzebnie wyciąga stare sprawy, które inni
wykorzystują do straszenia ludzi. Ale też mówię, że są kwestie, które należy
załatwić.

Chodzi o późnych przesiedleńców, którzy przyjęli polskie obywatelstwo, a
potem wyjechali do Niemiec?

- Tak, obchodzi mnie, jak to się stało, że opuszczając Polskę w latach 60.,
70., musieli oddawać dorobek życia jako łapówkę jakiemuś tajniakowi lub
wysoko postawionemu aparatczykowi. Chciałbym, aby polskie sądy sprawdziły,
jakim cudem ci partyjniaccy karierowicze dorobili się domów. Być może
wymuszeniami?

Wyłącznie o takie procesy chodzi?

- Tak. I dlatego dziwię się posłowi Czerwińskiemu z RKN, że tak zaciekle
broni byłych komunistów.

Przecież to otwarcie puszki Pandory.

- Nie przesadzajmy. Każda sprawa powinna być osobno rozpatrzona, a ja uznaję
wyroki sądów, tak jak w przypadku procesu pani Stralli, która chciała
odzyskać kamienicę w Głogówku. Sąd postanowił inaczej i rzecz zakończona. Po
co ten niepotrzebny szum, po co to nagłaśnianie i straszenie? Tego się nie
powinno dotykać. Dlaczego PiS tego nie rozumie?

Inaczej to widzi.

- I dlatego sieje plotki, że nasze spotkanie z Ziomkostwem Śląskim, gdzie
przewodniczącym jest Rudi Pawelka, było potajemne? Cóż za bzura. To m.in. ode
mnie dziennikarze dowiedzieli się, że on będzie w Opolu.

Ale utajniali je członkowie Ziomkostwa, nawet niektórzy kłamali, że nie ma
wśród nich przewodniczącego.

- To już ich sprawa, nie moja.

Obserwuj wątek
    • laband Re: jak Kroll i Pawelka 06.10.04, 09:17
      Stanowisko Towarzystwo Społeczno-Kulturalne NIemców na Śląsku Opolskim:



      ZOBACZ TAKŻE


      • Lider mniejszości o wizycie Pawelki (05-10-04, 21:12)







      r 05-10-2004 , ostatnia aktualizacja 05-10-2004 21:14



      W nim m.in. czytamy:

      Insynuowanie posłowi Krollowi jakichś "tajnych spotkań" jest nieprawdą.

      Spotkania robocze z Ziomkostwem mają miejsce raz w roku i nie mają nic
      wspólnego z programem Powiernictwa Pruskiego. Poseł Kroll poinformował pana
      Rudiego Pawelkę, iż działań w ramach Powiernictwa nie popiera, wspomniał
      jednak, że krzywdy, jakie poniosły osoby, będące obywatelami polskimi, zmuszane
      często do opuszczenia Polski w powojennym okresie, należy rozpatrzyć w
      kategoriach prawnych indywidualnie.

      Stwierdzamy, że nagonka na posła Krolla inspiruje do niepotrzebnych niepokojów,
      doprowadzając do pogorszenia stosunków między mniejszością i większością,
      których TSKN nie miało, ani nie ma zamiaru pogarszać.
    • laband a co na to arcybiskup Nossol? 06.10.04, 09:27
      Kłosowski wyrzuca Krolla

      (Rys. Andrzej Czyczyło)





      - Poseł Kroll wpisał się w roszczeniowe i wrogie Polsce dążenia Pruskiego
      Powiernictwa - uważa szef opolskiego PiS. - Ta partia jest wrogiem mniejszości
      i moim osobiście - odpowiada lider mniejszości.

      Zarząd regionalny Prawa i Sprawiedliwości wezwał Henryka Krolla do
      natychmiastowego złożenia mandatu poselskiego. Poinformował o tym wczoraj jego
      prezes Sławomir Kłosowski. PiS zarzuca liderowi mniejszości, że spotkając się w
      piątek z Rudim Pawelką, liderem Powiernictwa Pruskiego, "zagroził realizacji
      polskiego interesu narodowego".
      - Poseł Kroll zapomniał, że jest posłem polskiego parlamentu - oburza się
      Sławomir Kłosowski. - Spotykając się z Pawelką, w dodatku przy drzwiach
      zamkniętych, na swego rodzaju tajnych rozmowach, uwiarygodnił go. Teraz
      Pawelka, z którym w Niemczech nikt - nawet Erika Steinbach - się nie spotyka,
      będzie mógł powoływać się na to, że przecież przyjął go poseł do polskiego
      Sejmu.
      Liderzy PiS nie zarzucają posłowi mniejszości, że ma równie radykalne poglądy
      jak Pawelka. Mimo to już przez samo spotkanie w sytuacji, gdy za chwilę Polacy
      będą nękani pozwami inspirowanymi przez Pruskie Powiernictwo, poseł wpisał się
      w roszczeniowe i wrogie Polsce dążenia Pawelki.
      - Poglądów pana Krolla do końca nie znamy. O czym obaj panowie rozmawiali, nie
      wiemy. Być może poseł nie zgadzał się z Pawelką, być może powiedział mu
      tylko "dzień dobry", a potem milczał, ale to nie ma znaczenia. Skoro nie można
      Pawelce odmówić prawa do przyjazdu na Opolszczyznę, powinien się tu spotkać z
      całkowitą obojętnością. Przykład tego, jak należało się zachować, dała pani
      wojewoda - uważa Sławomir Kłosowski.

      Henryk Kroll jest oburzony stanowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.
      - Nie złożę mandatu. To jest niedoczekanie panów z PiS-u - mówi Kroll. - Nikt
      mi nie będzie dyktował, z kim mi się wolno spotykać, a z kim nie. Pan Pawelka
      nie jest zbrodniarzem ani zbiegiem z więzienia. Nasza rozmowa nie była tajna,
      skoro bezpośrednio po niej spotkałem się z kilkunastoma dziennikarzami.
      Oskarżenie mnie, że popieram Pawelkę, jest kłamstwem, bo ja się z tym, co on
      robi, nie zgadzam. Podtrzymuję natomiast, że sprawy roszczeń późnych
      wypędzonych i zostawionych przez nich budynków wymagają indywidualnego
      rozpatrzenia.
      Zdaniem lidera mniejszości, stanowisko PiS-u jest częścią populistycznej walki
      politycznej z mniejszością.

      - To nie ja straszę Polaków, którzy przyjechali na Śląsk po 1945 roku. To PiS
      ich straszy, bo jest wrogo nastawiony do mniejszości niemieckiej i do mnie
      osobiście - uważa Henryk Kroll.
      - Przez takie konflikty burzy się pokój społeczny, poczucie wspólnoty - obawia
      się Gerhard Bartodziej, były senator mniejszości. - Jeśli to się będzie
      rozwijać, spirala nienawiści będzie się nakręcać. Zwykli ludzie, którzy żyją na
      Opolszczyźnie, nie zasłużyli na to, by byli wciągani w ten konflikt. Bardzo
      proszę wszystkich, którzy mają na to wpływ, by trzymali mniejszość od konfliktu
      Powiernictwa Pruskiego z resztą świata z daleka, bo za chwilę komuś puszczą
      nerwy i możemy coś podpalić.
      Zdaniem Bartodzieja poseł miał prawo spotkać się z liderem Powiernictwa
      Pruskiego:
      - Rozmowa posła z panem Pawelką mnie nie oburza. Przecież lider Powiernictwa
      nie tworzy bojówek, dywersji itp. Goście, którzy do nas przybywają z kraju Unii
      Europejskiej, mają z naszej strony prawo do rozmowy, która przecież wcale nie
      musi oznaczać poparcia. Nie cenzurujmy posła, skoro dajemy swobodę
      funkcjonowania w Polsce siłom faszyzującym, które ujawniają się choćby na Górze
      św. Anny 3 maja. Wtedy obrońcy interesu narodowego się nie oburzają - uważa
      profesor Bartodziej.

      Również Andrzej Namysło, lider opolskiej lewicy, uważa, że PiS wytoczył przeciw
      posłowi Krollowi zbyt ciężkie armaty.
      - Krytycznie oceniam jego spotkanie z panem Pawelką. Najlepiej byłoby, gdyby do
      niego wcale nie doszło, ale także PiS przesadził. Sugeruje elektoratowi, że
      jest jedyną partią, dla której liczą się polskie interesy, i zachowuje się tak,
      jakby chciał przejąć skrajnie prawicowy elektorat. Ta postawa nadmiernie
      podgrzewa atmosferę. Za chwilę PiS może wywołać w regionie wojnę polską-
      niemiecką, a potrzebujemy wprost przeciwnie: spokoju i współpracy, przy
      wszystkich różnicach, jakie nas dzielą.
      Inicjatywy PiS-u jako walki politycznej o elektorat prawicowy nie traktuje
      Jerzy Czerwiński z Ruchu Katolicko-Narodowego.
      - Oni prawidłowo zdefiniowali sytuację w regionie - uważa. - Regionowi
      zaszkodził nie PiS, ale mniejszość, która prowadzi krótkowzroczną politykę.
      Poseł Kroll, zamiast dbać o swoich ludzi, zaczął pilnować interesów
      przesiedleńców. Nie może się więc dziwić, jeśli mniejszość będzie teraz
      traktowana przez polską większość jako adwokat interesu niemieckiego. To lider
      mniejszości wciągnął ją w konflikt polsko-niemiecki. A to jest polityka głupia
      i niebezpieczna - dodaje Czerwiński.

      Z poparciem PiS-u i potępieniem Henryka Krolla kategorycznie nie zgadza się
      poseł Platformy Obywatelskiej Tadeusz Jarmuziewicz. Jego zdaniem Kroll wręcz
      powinien się spotkać z Pawelką.
      - Polityk nie ma innego narzędzia niż rozmowa. Uważam, że jeśli ktoś w ogóle
      może wpłynąć na poglądy Rudiego Pawelki, to prędzej Niemiec Henryk Kroll niż na
      przykład politycy Ligi Polskich Rodzin. Cenię panów z PiS-u, którzy z pewnością
      wiele zrobili dobrego dla Polski, ale tym razem przesadzili z radykalizmem -
      ocenia Tadeusz Jarmuziewicz.

      Inny pogląd ma senator Dorota Simonides. Jej zdaniem, wizyta Pawelki na
      Opolszczyźnie zaszkodzi opinii regionu zarówno w Polsce, jak i w Niemczech.
      - Z winy liderów mniejszości pokazujemy się światu jako ci, którzy z Pawelką
      rozmawiają, goszczą go w zamku, wspólnie z nim zastanawiają się, komu oddać
      majątki. To spowoduje złą atmosferę wokół naszego regionu. W Polsce będziemy
      postrzegani jako ci, którzy mieszają się do polityki zagranicznej państwa. W
      opinii Niemców dowartościowujemy Pawelkę, który tam jest marginesem.
      Stanowiska PiS pani senator nie chce komentować: - Żyjemy w demokratycznym
      państwie i każda partia może zażądać złożenia mandatu od każdego posła. To jest
      normalne.
      Złej opinii o regionie na zewnątrz obawia się też lider PSL Zbigniew Figas. -
      Kiedy się publicznie kłócimy, to nie dodaje nam to prestiżu w Polsce. Dlatego
      namawiam, by nasi lokalni politycy z wielką rozwagą oceniali to, co się dzieje,
      ale na taką samą rozwagę liczę ze strony mniejszości niemieckiej. Mam nadzieję,
      że ten spór polityczny nie spowoduje wewnętrznych konfliktów w regionie. Źle by
      to o nas wszystkich świadczyło - uważa Figas.
      Tadeusz Jarmuziewicz nie ma takich obaw, że konflikt PiS - mniejszość niemiecka
      może się przekształcić w regionalną polsko-niemiecką wojnę.
      - Proszę porównać siłę polityczną w regionie PiS-u i mniejszości. Spokojnie. To
      jest nie to miejsce po przecinku - uspokaja Jarmuziewicz.

      Oprócz Krolla z Pawelką spotkał się na Opolszczyźnie arcybiskup Alfons Nossol.
      PiS nie ma o to do niego pretensji.
      - Biskup jest osobą duchowną, a nie politykiem - to jest zupełnie inna sprawa -
      uważa Sławomir Kłosowski.


      ciekawe co padou biskup Nossol Pawelce?


    • laband szaro strefa 06.10.04, 09:36
      Pawelka z szarej strefy

      Z prof. Piotrem Madajczykiem, niemcoznawcą w Instytucie Studiów Politycznych
      Polskiej Akademii Nauk w Warszawie

      - Czy wypada spotykać się z Rudim Pawelką?
      - Z tego, co mówi Pawelka, wynika, że dyskusja z nim nie ma większego sensu.
      Obawiam się, że on nie potrafi albo nie chce zrozumieć, jak w Polsce odbierane
      są jego inicjatywy, a to praktycznie wyklucza dyskusję. Nie zmienia to faktu,
      że żądanie, by ktokolwiek składał mandat poselski tylko z tego powodu, że
      jednak spróbował z nim porozmawiać, jest przesadą. Niestety, politycy coraz
      bardziej nerwowo reagują na to, co się u nas dzieje.
      - Przykład Eriki Steinbach dowodzi jednak, że z każdym warto rozmawiać. Ona po
      wielu miesiącach kontaktów - także z polskimi politykami - zmieniła swoje
      poglądy na nasze sprawy.
      - Być może tak. Tyle że pani Steinbach była chyba jednak bardziej otwarta na
      słuchanie polskich poglądów i rozumienie polskich odczuć. U Pawelki nie widzę
      żadnej ewolucji postaw. On jest przekonany, że ma rację.
      - Nasi politycy tłumaczą, że z Pawelką nawet w Niemczech nikt nie chce gadać.
      - Nie jest tak, że niemieccy politycy całkowicie odmawiają kontaktów z nim. To
      nie jest ktoś, na którego widok wszyscy wychodzą i go bojkotują. Ale to jest
      postać funkcjonująca na pograniczu "szarej strefy", na styku między tym, co
      jeszcze jest polityką, a tym, do czego już nie wypada się przyznawać. Nie jest
      ani bojkotowany, ani popularny. Raczej unika się z nim kontaktów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka