leslaw_m
21.05.05, 15:21
nazbierało się tego sadła tu i ówdzie przez latka,
samochód to cichy zabójca,wozi wszędzie d***
a blaszki lipidowe odkładają się,krew płynie coraz wolniej,
jeszcze przed trzydziestką jestem,a sił coraz mniej.
wsiadłem ja bowiem dziś na rower co nieuzywany był z 5 lat,
przejechałem trochę ponad 20 km i mój organizm odmówił wspołpracy,
jakaś wewnętrzna siła,powiedziała mi ,ze jak natychmiast nie zsiąde
...to zejdę:/
a pomyslec ze dziadek mój jeszcze koło siedemdziesiątki pomykał 20 km
na działeczkę i z powrotem codzien z wyjątkiem zimy może,
a jak sądzę do jakichś wyjątkow nie należał.
chyba czas wziąć się za siebie,
do czego namawiam i innych
opiszcie swoje sukcesy w walce z bezruchem:)