Dodaj do ulubionych

Wróciłem z Ukrainy. Kilka refleksji.

IP: *.retsat1.com.pl 28.07.02, 09:21
Ahoy. Wczoraj wróciłem z Ukrainy (konkretniej z ukraińskich karpatów). I w
związku z tym nasuneło mi się kilka refleksji. Nie chce tworzyć jednego
rozbudowanego postu, dlatego napiszę swoje wrażenia w postach kilku.
Obserwuj wątek
    • Gość: łażej Granica i celnicy IP: *.retsat1.com.pl 28.07.02, 09:49
      W stronę ukraińską przekroczyliśmy granicę bez problemów przejściem pieszym w
      Medyce. Natomiast w stronę powrotną zrobił się cyrk. Na przejściu byliśmy
      jakieś pół godziny przed czasem zamknięcia przejścia pieszego (godz. 20.00).
      Ostatnie zakupy z ostatnich hrywien i idziemy. Dochodzimy do pierwszej budki.
      Siedząca w niej kobieta pyta nas gdzie byliśmy a następnie żąda ubezpieczeń.
      Pokazujemy jej ukraińskie ubezpieczenia, które wykupiliśmy na granicy przy
      przechodzeniu na stronę ukraińską (chociaż i tak mieliśmy ubezpieczenia
      polskie). Kobieta mówi, że termin ważności ubezpieczenia minął kilka dni temu,
      na co my odpowiadamy, że z powodu pogody nie mogliśmy wcześniej zejść z gór.
      Kobieta mówi, że musimy wykupić ubezpieczenia na dni, na które go nie mieliśmy.
      Czyli opuszczając Ukrainę mielibyśmy płacić za ubezpieczenie ważne tylko na
      terenie Ukrainy. Coś nie tak. Kobieta poza tym co chwila podaje inną cenę
      ubezpieczenia, w coraz to innej walucie. Jasne się staje, że po prostu chce
      zarobić. Zaczyna się sprzeczka. W końcu mówimy, że mamy pieniądze jedynie na
      powrót do Łodzi. Kobieta w końcu nas puściła. Idziemy do przejścia, gdzie
      jesteśmy punkt 20.00. Pogranicznik krzyczy na nas, że przejście zamknięte. I
      nie dało się go przekonać. Wracamy, po drodze "dziękując" kobiecie z budki.
      Stoimy przed przejściem i zastanawiamy się co robić. Podchodzi do nas miły pan,
      który mówi, że nas przewiezie przez granicę samochodem, który stoi tuż przed
      przejściem, za jedyne 5$. Dziękujemy i czekamy na autobus. Po jakiejś godzinie
      udało się nam złapać polski autokar. Wjeżdżamy nim na przejście o 21:20. Przed
      nami stoją trzy autokary. Stoją, stoją, stoją. Ostatecznie z przejścia
      wyjechaliśmy o 1:20. Przez to czekaliśmy na pociąg kilka godzin. Uraińscy
      celnicy są be!!!!
      • bartuch Re: Granica i celnicy DO LAZEJ 28.07.02, 12:02
        Niezla opowiesc, podoba mi sie.
        PS. Widzisz? Jak nie wchodzisz na podforum sportowe, jestes calkiem do
        rzeczy:-))))Pozdrawiam
        • Gość: łażej Re: Granica i celnicy DO LAZEJ IP: *.retsat1.com.pl 28.07.02, 13:31
          bartuch napisał:

          > Niezla opowiesc, podoba mi sie.

          Opowieść mi też się podobała. Ale niestety opowiadanie jej nie jest tak
          przyjemne jak jej przeżywanie (chociażby sen na podłodze dworca kolejowego w
          Przeworsku)
          > PS. Widzisz? Jak nie wchodzisz na podforum sportowe, jestes calkiem do
          > rzeczy:-))))
          Ty też :o)))))))))))
          >Pozdrawiam
          Ja też

    • Gość: łażej Ukraińskie góry IP: *.retsat1.com.pl 28.07.02, 13:27
      Coś pięknego. Komuś kto nie był nie da się tego opowiedzieć. Wychodzi się na
      połoninę i jak okiem sięgnąć góry, góry, góry. Ani śladu cywilizacji. Turystów
      na szlakach mało. I co ciekawe prawie co drugi ze spotkanych jest Polakiem. Co
      jakiś czas napotyka się bacówki. A w nich syr, mołoko, żętyca. Ehhh. Bacówki są
      kurnymi chatami, w związku z tym wychodzi się z nich dokładnie uwędzonym, z
      pachnącym dymem polarem. Wieczorem nachodziły mgły. Podczas nocnego marszu w
      okolicach Dżembroni, odwróciliśmy się i naszym oczom ukazał się widok jak z
      bajki. Przez dolinę przesnuwały się pasma mgły, podświetlane księżycową
      poświatą. Niesamowite. Jeśli więc ktoć chce zobaczyć piękne góry, niedrogie,
      niebardzodalekie to niech pędzi w Czarnochorę, Gorgany lub inne góry Ukrainy.

      PS. Szkoda tylko, że sami Ukraińcy nie szanują swoich gór. Śmieci spotykało się
      na każdym kroku :o(
    • Gość: łażej Lwów IP: *.retsat1.com.pl 28.07.02, 13:43
      Dziwne miasto. Podróżnych wita dworzec taki, w którego poczekalni mógłby się
      schować Kaliski. Ale już po wyjściu z dworca dopada przybyłych gromada dzieci,
      barzdo natarczywie żebrzących. Naprawdę natarczywie. Widać, że Lwów jest
      biednym miastem. Krzywe tory tramwajowe, autobusy wyglądające jak rozpakowane
      konserwy. Mnóstwo starych ład i moskwiczy. Ale jak się wejdzie na stare miasto
      można poczuć klimat. Kamienice ładniejsze imho od krakowskich (chociaż
      niezadbane). Mnóstwo kościołów, cerkwi. Mnóstwo Polaków. Co chwilę ktoś
      zaczepia chcąc coś nam sprzedać, oprowadzić po mieście, bądź wyżebrać. Ale na
      pewno Lwów jest wart odwiedzenia.
      • aard Re: Lwów 29.07.02, 08:47
        Gość portalu: łażej napisał(a):

        > Ale na
        > pewno Lwów jest wart odwiedzenia.

        No i te niepowtarzalne* pokazy lotnicze!
        aA
        Rd

        *mam nadzieję...
        • Gość: łażej Re: Lwów IP: *.retsat1.com.pl 29.07.02, 08:50
          aard napisał:

          > Gość portalu: łażej napisał(a):
          >
          > > Ale na
          > > pewno Lwów jest wart odwiedzenia.
          >
          > No i te niepowtarzalne* pokazy lotnicze!
          > aA
          > Rd
          >
          > *mam nadzieję...


          no comment
      • Gość: flip Re: Lwów IP: *.p.lodz.pl 29.07.02, 10:51
        A w PL nie ma zebrakow? A w Londynie nie ma zebrakow? Czy to takie rzadkie, ze
        okolive dworca sa najgorsze? Przeciez tak jest niemal wszedzie, zwlaszcza poza
        swiatem germanskim.
        • rafgeo Re: Lwów 29.07.02, 14:04
          Gość portalu: flip napisał(a):

          > A w PL nie ma zebrakow? A w Londynie nie ma zebrakow? Czy to takie rzadkie,
          ze
          > okolive dworca sa najgorsze? Przeciez tak jest niemal wszedzie, zwlaszcza
          poza
          > swiatem germanskim.

          Jasne, że są. Ale nie są tak natrętni. Nie pakują się do wypełnionego
          kilkunastoma osobami busa. Nie biegną za nami przez kilkadziesiąt metrów. Poza
          tym jeszcze tak licznych żebrających osób jak we Lwowie nie spotkałem.
          • Gość: flip Re: Lwów IP: *.p.lodz.pl 29.07.02, 14:22
            Moze i tak. Ale mysmy tam byli 5 dni i nie uwazamy, zeby zenractwo bylo jakims
            nieznosnym problemem. Pare razy dalismy, pare odmowilismy - nie ma o czym mowic.
            Snulismy cale dnie z aparatem na ramieniu i nikt niczego nie chcial ani niczego
            nie zrobil. Zostawialismy toto w przechowalniach (ukryte glebiej, rzecz jasna,
            i nikt niczego nie ukradl.
            Natomiast zaczynanie o Lwowie od zebrakow wydaje sie nam nie na miejscu. Po
            prostu to zebractwo to jest nic w stosunku do Rzeczy Samej. Nawet brak wody to
            jest nic takiego (chociaz o czyms tam swiadczy), zreszta nie wszedzie i nie
            zawsze jej brakuje.
            Natomiast torcik bezowy w Wiedenskiej bardzo dobry. O.
            • Gość: łażej Re: Lwów IP: *.retsat1.com.pl 29.07.02, 15:18
              Faktycznie. Zaczynanie lwowskich wrażeń od żebraków było nienajszczęśliwsze. Są
              oni jednym z elementów tego miasta, ale bez wątpienia nie najistotniejszym.
              • Gość: flip Re: Lwów IP: *.p.lodz.pl 29.07.02, 15:37
                No wlasnie. Oczywiscie kazdy moze zaczynac jak chce, ale to swietnie, ze sie
                zgadzamy. Nawet te rosyjskie samochody mnie nie raza szczegolnie, choc wiele
                ich jezdzi mocno zdezelowanych - przeciez tylu trabantow, co w Budapeszcie, nie
                widzi sie teraz nigdzie. Po prostu cala ta postsowiecka otoczka ginie w tym
                pieknym miescie. Po warunkiem, ze sie unika okolic dworca i polnocnych
                dzielnic.

                Zreszta, caly czas mi sie wydaje, ze schamienie obyczajow we Lwowie nie zaszlo
                tak daleko jak w Lodzi. Moze jak sie nuworysze rozpanosza zupelnie, to to sie
                zmieni. Na razie tak nie jest. Jest biednie, skromnie, ale przyzwoicie - jesli
                chodzi o klimat ulic. Tu jest wlasnie sedno: jak lodzianie zaczynaja od
                najgorszego, to to im nie przystoi. Tak jak w Polsce pisac zle brytyjskich
                kolejach - co czesto Polacy, jak papugi, robia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka