Gość: Ingo
IP: 213.17.170.*
03.07.05, 11:55
Choć sprawa ta znajduje się w wątku kultura i na forum ogólnym to uważam, że
powinna zaintersować szerszą grupę ludzi dlatego powielam gdzie się da bo
ogarnęła mnie furia.
Disiaj przeczytałem GW z 30 czerwca 2005 r. str. 14 gdzie napisano, że z winy
Marszałka Olasa z Łódzkiego Urzędu Marszałkowskiego nasze Muzeum nie otrzyma
rangi takiej jak wAWEL (A ZA TYM O 80% WIĘCEJ PIENIĘDZY NIŻ MA DOTYCHCZAS)bo
Pan Marszałek zażądał aby pieniądze Ministerstwo przekazywało na konto Urzędu
a nie Muzeum (co jest niezgodne z prawem. Z tego powodu uroczyste podpisanie
tak ważnej umowy zostało odwołane. Wrocław nie miał takich problemów i jego
placówki już mają więcej pieniędzy i prestiżu. Pan Olas lekką rączką
przekreślił ciężką pracę ludzi, którzy od lat walczyli o rozwój Muzeum
Sztuki, pozbawił Łódź prestiżu posiadania muzeum o randze instytucji
państwowej i pozbawił szans na rozwój zbiorów.Pytam kto rozliczy Pana Olasa
za decyzję niezgodną z interesem miasta????
A niżej podaję wycinek tego co napisał jeden z forumowiczów na podforum
Kultura.
Przez glupiego buca z Samoobrony czy PSL-u, nawet nie pamietam:
www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/490724.html
Zerwane rozmowy w sprawie Muzeum Sztuki – Skandal i wielki wstyd
Sobota, 25 czerwca 2005r.
Wczoraj w południe Ministerstwo Kultury zerwało rozmowy z łódzkim Urzędem
Marszałkowskim w sprawie wspólnego finansowania łódzkiego Muzeum Sztuki.
Muzeum
miało stać się placówką narodową, w 80 procentach finansowaną przez ministra.
Minister Waldemar Dąbrowski, który w niedzielę miał w Muzeum Sztuki podpisać
umowę, obraził się na łódzkich urzędników, przeprosił premiera Marka Belkę
(miał
także uczestniczyć w uroczystości) i odwołał wizytę.
- Wicemarszałek województwa łódzkiego, Stanisław Olas, nie umiał zrozumieć,
dlaczego ministerstwo, przejmując 80 procent kosztów utrzymania muzeum, musi -
zgodnie z polskim prawem - przekazywać pieniądze wprost do muzeum bez
jakichkolwiek pośredników - mówi Agnieszka Odorowicz, wiceminister kultury. -
To, co się stało, jest bulwersujące, z powodu niekompetencji tracą wszyscy.
- Ministerstwo chciało nam narzucić swoje prawa, a my nie możemy wziąć na
barki
obowiązków, które nie odpowiadają naszym warunkom - odpowiada Stanisław
Olas. -
Muzeum jest na terenie Łodzi i nikt z Warszawy nie będzie tu rządził. Jestem
przekonany, że umowę podpiszemy w późniejszym terminie.
Odorowicz krytykuje stanowisko wicemarszałka, utrzymując, że skoro
ministerstwo
ma w 80 proc. ponosić koszty utrzymania placówki, to musi mieć także wpływ na
to, kto nim zarządza.
- Nie będzie późniejszego terminu podpisania umowy - kwituje Odorowicz. - Panu
Olasowi wydaje się, że zna prawo. Poza tym nie może być tak, aby muzeum, za
które ministerstwo chce wziąć odpowiedzialność, zarządzane było przez inną
osobę
niż ta, która wygra konkurs na stanowisko dyrektora. A do tego dąży Urząd
Marszałkowski.
* * * * *
Zerwanie porozumienia, które wypracowywano miesiącami, jest nie tylko
skandalem,
ale też porażką układających się stron. Kolejny raz urzędnikom Łódź
zawdzięczać
będzie złą sławę. Ucierpi na tym nie tylko Muzeum Sztuki, ale całe miasto. I
znów wstyd. Michał Lenarciński