Dodaj do ulubionych

Spogląda na nas z dachu

IP: *.ruh / *.ruh.isu.net.sa 26.07.05, 07:39
Chyba jednak z biernikiem!? Nadawac co - np. TYTUL (nie zas tytulu)
profesora, honorowego obywatela miasta. Jesli wiec z czasownikiem "nadaje"
to "magiczny klimat". Mozna uzyc orzeczenia "przydawac" czego - i
wtedy "magicznego klimatu". Chce dodac, ze jako urodzonego lodzianina ciesza
mnie wszelkie informacje o symbolach miasta, o ktorym wielu urbanistow mowi,
ze jego swietnosc przyjdzie w nastepnym pokoleniu. Oby byli dobrymi
prorokami! A kon ten rzeczywiscie jest symbolem Lodzi od kilku pokolen i
dobrze sie stalo, ze kilka lat temu "nie udalo sie" go usunac.
Pozdrawiam Redakcje i Czytelnikow
Obserwuj wątek
    • Gość: pitum Re: Spogląda na nas z dachu IP: *.kullen.rwth / *.kullen.RWTH-Aachen.DE 26.07.05, 10:10
      mam znajoma ktora miala okazje poglaskac tego konia jak byl swego czasu w
      renowacji poza swoim standardowym dachem,ale tobylo chyba juz ze 20lat temu,
      nam by sie przydalo wiecej charakterystycznych miejsc w LD
    • ixtlilto [tekst] 26.07.05, 20:06
      "Od 114 lat blaszany koń na lecznicy nadaje Łodzi magicznego klimatu.

      Ma posturę angloaraba i waży 200 kg. Kto jest autorem rzeźby - nie wiadomo.
      Zwierz pojawił się na ulicy Łodzi w 1891 r. jako reklama pierwszej w Polsce
      lecznicy dla zwierząt, mieszczącej się przy ul. Milsza (obecnie Kopernika 22) i
      prowadzonej przez Hugona Warrikowa i Alfreda Kwaśniewskiego. - Tu był ważny
      szlak przejazdowy, a w pobliżu stacjonowała żandarmeria konna, Warrikow i
      Kwaśniewski założyli więc oprócz lecznicy angielską kuźnię wzorcową i stajnie.
      Dawali tym do zrozumienia, że podkuwają konie bardziej fachowo niż przeciętny
      kowal - opowiada Bogdan Korczak, lekarz weterynarii i szef lecznicy Pod Koniem,
      usytuowanej dokładnie w tym samym miejscu, co pierwsza klinika.

      Pierwszą renowację koń przeszedł po wojnie, podczas której został postrzelony.
      Kilka lat temu odnowiono go po raz kolejny. Zdejmowało go wówczas czterech
      strażaków. - Od 60 lat widzę tego konia zaraz po przebudzeniu. Wcześniej miał
      umaszczenie brązowawe, teraz jest gniady - zauważa lokatorka mieszkania na
      pierwszym piętrze kamienicy stojącej vis- a-vis lecznicy. - Musieliśmy pokryć
      go specjalną farbą, ponieważ wykonany jest z rzadkiego stopu metali, który
      szybko koroduje - wyjaśnia dr Korczak.

      Koń stał się niemal symbolem miasta. Julian Tuwim widział go z okna mieszkania
      przy ul. Andrzeja Struga i opisał w "Kwiatach polskich". Dzięki wyobraźni
      poetyckiej dostrzegł w rzeźbie mitologicznego Pegaza."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka