lodz_1974
04.08.05, 13:00
O tym wszyscy wiedzą:
1.mamy w Łodzi dużo bardzo ładnych kamienic;
2.ogromna większość z nich jest zaniedbana;
3.nie mamy tylu środków , by je wszystkie od razu odrestaurować;
i co? Załamać ręce i zapłakać ?
Mieszkam w kamienicy w centrum Łodzi. Podlegam pod zarząd komunalny. Wiadomo,
najpierw trzeba wypłacić pensje wszystkim dookoła, załatać zarwane dachy, a na
odświerzenie bram i klatek schodowych już brakuje, a co dopiero powiedzieć o
naprawie bądź wymianie okien u lokatorów. Ponieważ nie mogłem już upychać na
zimę więcej waty w 2cm szpary, a próby dokładnego zamknięcia kończyły się
oderwaniem kawałków futryny postanowiłem “wziąć sprawy w swoje ręce”. U
producenta zamówiłem prawie wierną kopię starych okien. Wiem, że aktualne
technologie oraz materiały róznia się od tych stosowanych w okresie
międzywojennym, ale ogólny wygląd pozostał ten sam. W podobny sposób postąpiło
również kilku innych moich sąsiadów. Dzięki temu zachowuje się ład w bryle
budynku.
A teraz do sedna -
Od lat obserwuję zjawisko, które ostatnio nasila się – to wymiana okien wg
własnego pomysłu. Powszechną regułą staje się, że na podstawie wyglądu okien
można rozgraniczyć nie tylko piętra (co jest z oczywistych względów łatwe),
ale również odrębne mieszkania i pokoje. Mało kto zadaje sobie trud spojrzeć
na swój dom z większej perspektywy aniżeli próg mieszkania. W wynikutakiego
myslenia i działania jest brzydko wyglądający budynek. Mimo zainwestowania
jakichś (przecież nie małych) kwot, opócz lepszego samopoczucia lokatora,
otoczenie nic nie zystkało, a czasami nawet straciło.
Przykłady :
Traugutta przy Sienkiewicza nad pizzeria II p;
Tuwima przy Kilińskiego – budynek z czerwonej cegły;
Przędzalniana przy Piłsudskiego;
takich “zniszczonych” budynków jest niestety coraz więcej.
A przecież dbanie o otoczenie wcale nie jest trudne, nie wymaga też zbytnich
nakładów...