topjes
17.08.05, 11:44
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2871297.html?skad=rss
Będzie szybka kolej do Warszawy
Wojewoda Łopatowski pokazuje trasę szybkiego połączenia ze stolicą
Marek Szempliński, Maciej Miskiewicz 16-08-2005 , ostatnia aktualizacja
17-08-2005 09:33
Wyjazd z Wrocławia godzina 6.42. Przyjazd na stację Warszawa Centralna - 9.17.
Spotkanie służbowe w stolicy i już przed 14 wysiadamy z pociągu na stacji
Wrocław Główny. To realny scenariusz? Jest na to szansa
Budowa szybkiego połączenia kolejowego między stolicą Dolnego Śląska a
Warszawą została wpisana do "Wstępnego Narodowego Planu Rozwoju na lata
2007-2013".
We wtorek w Urzędzie Wojewódzkim po raz pierwszy spotkali się urzędnicy,
projektanci i przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych współpracujący przy
opracowywaniu "Wstępnego studium wykonalności budowy linii dużych prędkości na
odcinku Warszawa-Łódź-Wrocław z odgałęzieniem do Poznania". - Praca nad tym
dokumentem będzie wymagała uzgodnień z wieloma urzędami. Chcemy to
przyspieszyć - mówi rzecznik wojewody Paweł Czuma.
Studium powstaje w Centrum Naukowo-Technicznym Kolejnictwa. Na jego
opracowanie przeznaczono milion złotych. Powinno być gotowe najwcześniej za
rok. - Dzięki temu zobaczymy, czy realizacja projektu jest możliwa i opłacalna
- mówi autor studium dr Andrzej Massel z Centrum.
Zespół projektantów pracuje nad dwoma wariantami połączenia: można
zmodernizować istniejące linie albo zbudować zupełnie nowe.
Modernizacja byłaby wprawdzie tańsza, ale na starej linii pociągi nie
przekroczą prędkości 220 km/h nawet po przebudowie. - Zupełnie nowa linia daje
szanse na osiągnięcie 300, a nawet 330 km/h - mówi Andrzej Massel.
Żeby pociągi mogły jeździć tak prędko, tory muszą mieć odpowiednie promienie
skrętów i nachyleń. Doskonałej jakości muszą być same szyny jak i podbudowa
torowiska, nie może być mowy o nierównościach. Już powyżej 160 km/h drogi
pociągu nie mogą przecinać przejazdy. Torowisko, jak autostradę, trzeba
odgrodzić. Zupełnie inna jest też sieć trakcyjna.
Ostatnim warunkiem szybkiej podróży jest kupienie odpowiedniego taboru. - Nie
musi to być słynne francuskie TGV, ale trzeba się przygotować na wydatek rzędu
20-35 mln euro za skład - twierdzi Massel.
Przewidywany koszt całej inwestycji jest ogromny. Budowa kilometra torowiska
to koszt około ośmiu milionów euro. A całość podrażają jeszcze mosty i
wiadukty, które trzeba wybudować i zmodernizować. - A w Łodzi prawdopodobnie
linia będzie musiała biec pod ziemią - dodaje Stanisław Łopatowski, wojewoda
dolnośląski. Inwestycja ma być sfinansowana w ramach partnerstwa
publiczno-prywatnego.
Kiedy są szanse na to, że pomkniemy szybkim pociągiem do stolicy? - Chciałbym
osobiście zabrać się w pierwszy kurs jeszcze przed 2013 rokiem - zapowiada
Łopatowski.
===
pzdr
topjes