Jeszcze raz Piotrkowska

IP: *.piotrkow.net.pl 30.08.05, 17:40
Zastanawiam się, czy ten temat został już poruszony. Zapewne tak, więc
przepraszam za ewentualną stratę czasu :)

W ogródkach na Piotrkowskiej nie da się usiedzieć spokojnie kilkunastu minut.
O ile co do wystroju i obsługi nie mogę mieć zastrzeżeń, mam raczej do
otaczającego terenu. Co kilkadziesiąt minut "płotek" ogródka szturmuje
kompletnie pijany/brudny/śmierdzący/odpychający, a przede wszytkim niechciany
żul proszący/błagający/żądający wsparcia. Dzisiaj w tak dobrych ogródkach jak
Irish Pub i Łódź Kaliska, zdarzyło mi się to czterokrotnie. I tak jest zawsze.
Obsługa albo nie widzi zajścia, albo na nie po prostu nie reaguje. Z pewnością
jest to większy problem, którego rozwiązanie nie leży w gestii samych
restauratorów. Było mi dzisiaj wstyd przed znajomymi z innych miast, że nawet
piwa nie można wypić spokojnie bez tłumaczenia się lumpowi, że pięniędzy nie
mamy, a nawet jeżeli mamy, to nie damy. Czy ktoś ma podobne doświadczenia ?
    • pawel-strzalka Re: Jeszcze raz Piotrkowska 30.08.05, 23:49
      To akurat nie jest łódzka przypadłość. Podobnych ludzi, z mniejszą lub większą
      częstotliwością, można spotkać siedząc w ogródkach w wielu europejskich
      miastach. Ale fakt, że obsługa lokalu powinna w sytuacji gdy ci ludzie są
      natrętni reagować.
      • anpio Re: Jeszcze raz Piotrkowska 31.08.05, 00:01
        Z jednej strony żebractwo denerwuje. Nie mam na myśli ludzi autentycznie
        biednych, ale tych, którzy z własnej woli nie dają sobie pomóc i staczają się w
        alkoholizm. Co innego biedak, a co innego żul nachalnie żądający "złotóweczki".

        Z drugiej strony skoro posiłki dla bezdomnych są(lub były) rozdawane na
        Piotrkowskiej, to miasto jakby samo podkreśla fakt istnienia biedy i niestety
        po części menelów.
        Mnie to nie przeszkadza, ale niech będzie tak, że ok jest miejsce(choćby i na
        Piotrkowskiej) gdzie biedak się ogrzeje i coś zje, ale niech będzie wiadomo,
        że ulicy nie ma tolerancji dla żebrania, a tym bardziej dyskretnego wymszania
        haraczu za spokój...
    • topjes Re: Jeszcze raz Piotrkowska 31.08.05, 13:22
      Czy ktoś ma podobne doświadczenia ?

      Trochę tak. Choć ja ostatnio spędziłem długi wieczór ze znajomym zza Łodzi na
      Pietrynie i akurat było bardzo spokojnie i sympatycznie. Niemniej - nie raz
      natknąłem się na żebraka podczas jedzenia.

      Co do Łodzi i innych miast. Niestety w Poznaniu przeżyłem dokładnie to samo.
      Najpierw "mili" panowie chcieli popilnować mi samochodu na parkingu koło rynku -
      już poczułem sie swojsko :) Potem do ogródka na rynku kilka razy przypełzli
      okoliczni żule po kasę :/
    • Gość: belyall Re: Jeszcze raz Piotrkowska IP: *.toya.net.pl 01.09.05, 15:27
      Ja bym się tym nie przejmował zbytnio. Żule przy ogródkach są wszędzie. Będąc w
      ostatni weekend w Sopocie spotkałem się dokładnie z tym samym zjawiskiem. A to
      kurort podobno...
      • Gość: Jacho Re: Jeszcze raz Piotrkowska IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.09.05, 21:55
        Drodzy Panowie, to że w innych miastach też są żule wcale mnie nie pociesza tu
        jest Łódź i według mnie tu powinno być lepiej bo to mój mały Heimat. Są
        przecież służby które powinny temu zapobiegać a co one robia, odwracają się do
        problemu plecami.
        • Gość: Gondzio Re: Jeszcze raz Piotrkowska IP: *.toya.net.pl 05.09.05, 14:58
          > Drodzy Panowie, to że w innych miastach też są żule wcale mnie nie pociesza tu
          > jest Łódź i według mnie tu powinno być lepiej bo to mój mały Heimat. Są
          > przecież służby które powinny temu zapobiegać a co one robia, odwracają się do
          > problemu plecami.

          To nie takie proste panie Jacho.
Pełna wersja