Gość: Rado
IP: *.piotrkow.net.pl
30.08.05, 17:40
Zastanawiam się, czy ten temat został już poruszony. Zapewne tak, więc
przepraszam za ewentualną stratę czasu :)
W ogródkach na Piotrkowskiej nie da się usiedzieć spokojnie kilkunastu minut.
O ile co do wystroju i obsługi nie mogę mieć zastrzeżeń, mam raczej do
otaczającego terenu. Co kilkadziesiąt minut "płotek" ogródka szturmuje
kompletnie pijany/brudny/śmierdzący/odpychający, a przede wszytkim niechciany
żul proszący/błagający/żądający wsparcia. Dzisiaj w tak dobrych ogródkach jak
Irish Pub i Łódź Kaliska, zdarzyło mi się to czterokrotnie. I tak jest zawsze.
Obsługa albo nie widzi zajścia, albo na nie po prostu nie reaguje. Z pewnością
jest to większy problem, którego rozwiązanie nie leży w gestii samych
restauratorów. Było mi dzisiaj wstyd przed znajomymi z innych miast, że nawet
piwa nie można wypić spokojnie bez tłumaczenia się lumpowi, że pięniędzy nie
mamy, a nawet jeżeli mamy, to nie damy. Czy ktoś ma podobne doświadczenia ?