Gość: taniej
IP: 217.96.37.*
04.09.02, 09:46
No dobra, tak bardzo przejęłam się apelami, aby handel w centrum Łodzi znów
rozkwitł, że wczoraj korzystając z chandry i ogólnego jesiennego spleenu
postanowiłam wesprzeć finansowo kupców z ulicy Piotrkowskiej. W sumie zakupów
robić nie musiałam, no ale ludziom trzeba pomagać. Niestety czułam się fajnie
do czasu.
Kiedy wróciłam do domu z bluzkami, garsonkami itp. współlokator wogóle nie
chciał słuchać mojej argumentacji, że to wszystko dla dobra ogółu robię (a
dla siebie to tak, przy okazji) i co tu dużo mówić, pogłębił moją chandrę.
W związku z powyższym wieczorem postanowiłam z kolei, dla odmiany, wesprzeć
polski przemysł cukierniczy i zaczęłam niszczyć domowe zapasy. Niestety mój
współlokator i tu nie zrozumiał moich dobrych intencji (fakt, wyjadłam mu
żelki).
No cóż, z tego wszystkiego, wbrew naszym dobrym intencjom, dzisiaj musimy iść
do wstrętnego zachodniego hipermarketu aby uzupełnić spiżarnię. A przy okazji
odbiorę ze sklepu moją zamówioną śliczną suknię wieczorową hi,hi. Ale on o
tym jeszcze nie wie...