doxa13
29.07.03, 18:51
Nie wiem czy to temat na to forum, ale może ktoś coś napisze...
Od paru miesięcy tracę już chęć do życia. Stwierdzono u mnie zespół
policystycznych janików - wiem to nie żaden koniec świata. Ale po
konsultacji u 3 lekarzy okazało się że w moim przypadku nie dochodzi do
jajeczkowania (całkiem możliwe, że nigdy nie wystąpiło). Lekarza
zasugerowali, że jest szansa aby indukować owulację, ale powinnam się
pospieszyć, gdyż czynnikiem o dużym znaczeniu jest wiek. Ja dobijam do do
25rż. - więc to w sam raz by coś działać w tym kierunku.
Ale jest problem - (to takie banalne): właśnie skończyłam studia (kilka
miesięcy obroniłam pracę mgr), wzięłam się ostro do szukania pracy ale
jedynie co udało się mi zdobyć to staż z pośredniaka na 6 miesięcy. Nie
poddaje się; szukam cały czas. Wszystko z myślą o planowanym dzidziusiu.
Liczyłam że zdpbędę w miarę szybko pracę, popracuję poł roku, może dłużej i
zaczniemy się z mężem starać. A tu pracy ani widu ani słychu - a czas leci.
Myślałam też by podjąć decyzję by teraz spróbować zajść w ciąże, a potem
(czyli za rok) szukać pracy. Ale jak świadomie podjąć taką decyzję skoro mąż
zarabia 1200zl i dodatkowo jeszcze studjuje zaocznie? Żeby starać się o
dzidziusia musi nas stać na to "staranie" bo w tym wypadku oznacza to ciągłe
USG, leki hormonalne itp - a wszystko to kosztuje. Pomagają nam rodzice i
dlatego też zależy mi na pracy by móc w końcu się całkowicie usamodzielnić.
Z drugiej strony pozostaje jeszcze inna kwestia; studiowałam ciężko z
myślą o zdobyciu satysfakcjonującej, najlepiej dobrze płatnej pracy i
ciężko mi też podjąć decyzję, że bezpośrednio po studiach, bez praktyki i
doświadczenia zawodowego mam dobrowolnie zniknąć z rynku pracy. Wiadomo mogę
ten czas (potencjalnej ciąży) wykorzystać na dalsze kształcenie, ale jaki to
ma sens jak ja za 2 lata będę "TEORETYCZNIE" wykształconą, 27 letnią
kobietą, z zerowym doświadczeniem zawodowym, z dzieckiem (O ile nasze z
mężem próby okażą się owocne), na utrzymaniu męża i rodziców. Zupełnie
inaczej jak ma się "możliwość" wpadki - wtedy człowiek jest w pewnym sensie
postawiony przed faktem dokonanym. Gorzej jest całkowicie świadomie, biorąc
wszystkie za i przeciw zdecydować o takiej decyzji: biorąc pod uwagę dobro
tego dziecka i swoje.
Nie wiem co postanowić. Najważniejsza w życiu jest dla mnie miłość i nie
wyobrażam sobie by nie dana nam była możliwość pozostawienia na świecie
dowodu na jej istnienie - dziecka. Ważna jest dla mnie również praca i
samorealizacja na płaszczyźnie zawodowej i wiążące się z tym pieniądze.
Niestety gdy ich brak to wiecie sami...
Za bardzo sie rozpisałam, ale może ktoś pomoże podjąć decyzje, coś doradzi?
Pozdrawiam wszystkich cierpliwych forumowiczów