Gość: vladip
IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl
14.09.02, 17:39
znalazłem ostatnio coś takiego:
OKNO
Było sobie kiedyś dwóch cięzko chorych mężczyzn, którzy dzielili niewielki
pokoik w pewnym szpitalu. Pokój, naprawdę mały, miał tylko jedno okno. Jeden
z
chorych, ten , którego łóżko znajdowało się naprzeciw okna, mógł codziennie
po
południu -w ramach leczenia- siadać na godzinę w swoim łóżku, co miało pomóc
odprowadzić flegmę w z płuc czy coś takiego. Drugi mężczyzna musiał cały czas
leżeć.
Tak więc każdego popołudnia pierwszy z chorych siadał wsparty poduszkami
naprzeciw okna i spędzał godzine, opisując swemu towarzyszowi, co widzi za
oknem. Najwyraźniej okno wychodziło na park. Był tam staw, a w nim kaczki
łabędzie. Dzieci rzucały im kawałki chleba albo puszczały łódki. Pod
rozłożystymi koronami drzew spacerowali, trzymając się za ręce zakochani;
były
kwiaty i trawniki na których sie grało w softball. A w tle za drzewami
rozciągał się wspaniały widok na miasto.
Mężczyzna, Który nie mógł siadać i oglądać tego wszystkiego, słuchał
łapczywie
słów współtowarzysza, ciesząc się kazdą minutą opowieści. Dowiadywał się jak
to
jakieś dziecko nieomal wpadło do stawu i jak ślicznie wyglądały dziewczęta w
letnich sukienkach. Odnosił wrażenie, że dzięki relacjom swego przyjaciela
sam
widzi dokładnie co się dzieje za oknem.
Któregoś popołudnia uderzyła go dziwna myśl: dlaczegóż to niby tamten
mężczyzna
miałby rozkoszować się widokiem z okna? Czy on nie miał prawa wyjrzeć na
zewnątrz? Wstydził się swojej zazdrości, lecz im bardziej starał się o niej
zapomnieć, Tym większe dręczyło go poczucie zmiany. Zrobiłby wszystko,żeby
wyjrzeć przez to okno!
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, usłyszał, jak jego towarzysz budzi się
i
kaszląc i dusząc się , rozpaczliwie szuka przycisku, który mógłby przywołać
pielęgniarkę. Nie pomógł mu jednak, obserwował go tylko. Oddech tamtego
wkrótce
zamarł. Rano zabrano jego ciało.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyć granic przyzwoitości, mężczyzn poprosił
by przeniesiono go do łóżka naprzeciw okna. Spełniono jego prośbę. Otulony
pościelą leżąc wygodnie, czekał, aż wszyscy wyjdą. Potem podniósł się ciężko
na
łokciu i zaciskając zęby z bólu, zerknął przez okno.
Za oknem była ściana...
pzdr
vladip