Dodaj do ulubionych

wegetarianskie buty

IP: 2.4.STABLE* / *.gazeta.pl 29.09.02, 14:33
nie wiecie moze gdzie mozna kupic w lodzi wegetarianskie buty...o odpowiedz
bardzo bym prosila przeslac na email: maja_nie@go2.pl
z gorki dzieki
Obserwuj wątek
    • saperka Re: wegetarianskie buty 29.09.02, 14:40
      CO gdzie można kupić? Co to są wegetariańskie buty??
      • geograf Re: wegetarianskie buty 29.09.02, 14:42
        czym wegetariańskie buty różnią się od takich- np. gumowych, z materiału, bądź skórzanych??

        a może tu właśnie chodzi o nie-skórzane buty...

        mało ich jest w sklepach??
        • Gość: łażej Re: wegetarianskie buty IP: *.retsat1.com.pl 29.09.02, 14:50
          Oj, jak Wy mało wiecie o wegetarianiźmie. Oczywiście chodzi tu o buty sojowe. A
          te trudno dostać.
          • geograf Re: wegetarianskie buty 29.09.02, 14:51
            TO TAKIE W OGÓLE ISTNIEJĄ??

            jak to się je?? znaczy się- one są wodoszczelne- do normalnego noszenia??
            jakoś inaczej wyglądają??
            • vladip Re: wegetarianskie buty 29.09.02, 16:30
              geograf napisał:

              > jak to się je??
              wygladają normalnie jak buty.. a podaje się w nich sałatki albo w ostateczności
              jogurt i je normalnie...
              smacznego
    • Gość: kasiaprim A nie wystarcza Ci zamszowe na gumowej podeszwie? IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 29.09.02, 21:17
      Ephraim Kishon (tłum. Stanislaw Lewanski)
      „ACHIMAAZ I BUTY”
      "Rodzice żydowscy czynią wszystko, aby dzieci przerosły ich pod każdym
      względem. Rozpieszczają je też ponad wszelką miarę. Gdy do pękającego w szwach
      autobusu wsiada krzepki mężczyzna z pięciokilogramowym dzieckiem na ręku,
      miejsce na fotelu znajduje się natychmiast. Niech się jednak wciśnie ktoś z
      pięćdziesięciokilogramowym workiem na plecach -będzie stał do końca.
      Nie wszystkie dzieci żydowskie są genialne; co najwyżej osiemdziesiąt pięć do
      dziewięćdziesięciu procent. Wśród pozostałych dziesięciu-piętnastu znajduje się
      też pewna liczba umysłowo upośledzonych. Nie żadnych niedokształconych -bo
      szkolnictwo w Izraelu nie jest upaństwowione -po prostu tępych z natury.
      Jednym z takich był Achimaaz, o którym będzie właśnie mowa. Całe nieszczęście
      zaczęło się od tego, że upodobałem sobie pewien rodzaj butów amerykańskich,
      zwanych ze względu na miękkie spody "rubber soles". W dosłownym tłumaczeniu -
      gumowe podeszwy .Postanowiłem więc koniecznie kupić taką parę i w tym celu
      udałem się do sklepu obuwniczego pana Leichta przy Mograbi Square .
      -Panie Leicht -powiedziałem. -Chciałbym kupić parę prawdziwych rubber soles,
      zamszowych z amerykańskimi noskami.
      -Momencik -powiedział pan Leicht i zaczął. przetrząsać regały. Okazało się, że
      buty rubber soles, zamsz, amerykańskie noski na składzie wprawdzie są, ale ani
      jedna para nie spełnia wszystkich wymagań naraz. Ze względu na moje wyraźnie
      okazane rozczarowanie pan Leicht natychmiast zadeklarował wysłanie gońca do
      swojej filii, która mieściła. się naprzeciwko Poczty Głównej. -W ciągu kilku
      minut będzie pan miał swoje buty -powiedział i skinął na gońca,
      czternastoletniego jemeńskiego Żydka, którego zdumiewająco niski stopień
      inteligencji wkrótce się dowodnie okaże.
      -Słuchaj uważnie, Achimaaz -powiedział pan Leicht powoli i wyraźnie. -Pójdziesz
      teraz do naszej filii naprzeciwko Poczty Głównej i poprosisz o parę butów
      rubber soles, zamsz, amerykański nosek, nr 7. Przyniesiesz to tutaj.
      Zrozumiałeś?
      -Że niby co? -zapytał Achimaaz.
      -No tak -pan Leicht zwrócił się usprawiedliwiająco do mnie. -Myślę, że będzie
      lepiej, jeżeli ten tuman zabierze ze sobą pańskie buty -inaczej przyniesie nie
      ten numer .
      Zdjąłem buty, pan Leicht włożył je do pudełka i wręczył gońcowi.
      -A więc Achimaaz: rubber soles, zamsz, amerykańskie, nr 7.Zapamiętasz to? No,
      to jazda.
      -Panie Leicht -wyjąkał Achimaaz -ja nie wiem dokąd ja mam iść, panie Leicht.
      -Wiesz przecież, gdzie jest Poczta Główna?
      -Tak, wiem.
      -No więc? Na co jeszcze czekasz? Pospiesz się!
      Po dwóch godzinach i dwudziestu minutach, które spędziłem w sklepie boso, nie
      wiedzieliśmy już, ani pan Leicht, ani ja, o czym rozmawiać, aby ukryć
      zdenerwowanie. Wszystkie potoczne tematy konwersacyjne od rozbudowy Tel Awiwu
      po przyjście Chin do ONZ zostały wkrótce wyczerpane. W końcu drzwi otworzyły
      się, a na progu stanął Achimaaz -bez tchu i z pustymi rękoma.
      -Nu?! -pan Leicht skoczył do niego. -Gdzie są buty? -Odeszły pocztą lotniczą -
      powiedział Achimaaz i głęboko odsapnął.
      Natychmiast wdrożone dochodzenie dało następujący wynik: Przeklęty chłopak
      wykonał ściśle ostatnią instrukcję szefa - udał się wprost na Pocztę Główną i
      stanął w kolejce do okienka numer 4, ponieważ to była najdłuższa kolejka.
      Posuwał się bardzo wolno, bowiem okienko numer 4 załatwiało listy polecone, a
      woźny z jakiegoś ministerstwa przyniósł był właśnie 1200 takich listów.
      W końcu jednak przyszła kolej na Achimaaza. Podsunął urzędnikowi pod sam nos
      pudełko z moimi butami i dzielnie wyrecytował wyuczoną formułkę:
      -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
      -Okienko ósme -powiedział urzędnik. -Proszę przechodzić.
      Achimaaz dotarł w nowym ogonku do okienka ósmego, gdzie przyjmowano listy z
      nadwagą. Tu także powtórzył swoją formułkę:
      -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
      -To nie jest list -powiedział urzędnik. -To jest paczka. -Nie szkodzi -wyjaśnił
      Achimaaz. -Pan Leicht tak sobie życzy.
      -W porządku -urzędnik wzruszył ramionami i położył pudełko na wadze. -To cię
      będzie kosztowało majątek. Dokąd to ma iść?
      -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
      Urzędnik zajrzał do taryfy "Ameryka" i odszukał opłatę pocztową za przesyłkę
      lotniczą odpowiedniej wagi.
      -Trzy funty i dziesięć piastrów. Z dostawą ekspresową ?
      -Co znaczy ekspresową?
      -Pytam, czy to jest pilne.
      -Bardzo pilne.
      -To jeszcze dochodzi 58 piastrów. Masz tyle forsy przy sobie, chłopcze?
      -Czemu mam nie mieć?
      Dopiero teraz urzędnik spostrzegł, że na pudełku nie ma żadnego adresu.
      -Co to ma być? Czemu tu nic nie napisałeś?
      -Ja nie potrafię dobrze pisać -Achimaaz usprawiedliwił się i zaczerwieni. -U
      nas było ośmioro dzieci. Mój najstarszy brat jest w kibucu...
      -No, już dobrze -przerwał mu urzędnik, w którym wzięło górę miękkie żydowskie
      serce -chwycił pióro, żeby samemu zaadresować paczkę.
      -Do kogo to ma iść?
      -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 -wyszeptało onieśmielone pacholę.
      -Rabbi Sol Zamsz, USA- napisał urzędnik, zżymając się trochę na tego
      amerykańskiego Żyda, który pozwolił sobie skrócić biblijne imię Salomon na Sol.
      Wpisawszy nazwisko Zamsz przerwał znowu:
      -Jakie miasto, u diabła? Jaka ulica?
      -Pan Leicht powiedzia³: naprzeciwko Poczty Głównej.
      -To nie wystarcza.
      -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 -powtórzył dzielny Achimaaz. -Nic więcej
      pan Leicht nie mówił .
      -Faktycznie, lepszy numer! -urzędnik pokręcił głową i fachowo uzupełnił adres:
      skrytka pocztowa numer 7, Brooklyn, NY, USA *. A kto jest nadawcą?
      -Pan Leicht.
      -Gdzie mieszka pan Leicht?
      -Ja nie wiem. Ale ma sklep na Mograbi Square.
      Taki był przebieg zdarzeń, o ile udało nam się go zrekonstruować.
      Gdy przed kilkoma dniami znowu przechodziłem koło pechowego sklepu, pan Leicht
      wciągnął mnie do środka i z dumą pokazał mi list od rabbiego Zamsza, Hartford,
      Connecticut (błędny adres brooklyński został przez bystrych urzędników
      amerykańskich trafnie skorygowany). Rabbi Zamsz serdecznie dziękował za piękny
      prezent, pozwalał sobie jednak zauważyć, że preferuje obuwie raczej nowe, gdyż
      dłużej się nosi. Niemniej ten drobny dowód pamięci, nawet o kimś, kto jak on od
      dawna żywo interesuje się ruchem syjonistycznym, nieco go zaskoczył.

      • Gość: kasiaprim Re: A nie wystarcza Ci zamszowe ... przypisy IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 29.09.02, 21:19
        1) Są dwa pępki świata: Times Square w Nowym Jorku i Mograbi Square w Tel
        Awiwie. Istotnie -w tych dwóch punktach koncentruje się 43 procent wszystkich
        kinoteatrów świata. Gdy ktoś na przykład zapyta mieszkańca Izraela, gdzie leży
        Abisynia, ten mu niechybnie wyjaśni: -Wie pan przecież gdzie jest Mograbi
        Square? Otóż Abisynia leży 3000 mil na południowy wschód od Mograbi.

        2)W Izraelu panuje przekonanie, że prawie wszyscy Żydzi amerykańscy mieszkają w
        Brooklynie. A jak jest naprawdę? Naprawdę jest tak, że prawie wszyscy
        amerykańscy Żydzi mieszkają w Brooklynie.
    • zamek Re: wegetarianskie buty 29.09.02, 21:47
      Oj, przykro mi, ale Ci nie pomogę. Preferuję buty mięsne - najchętniej
      jagnięce, w ostateczności wołowe. Ewentualnie kapcie z kapłona albo laczki z
      kaczki też włożę, ale tylko po domu.
      Aha, uważajcie na kalosze z pokrzyw - z reguły piją w kostkach, przy czym
      głośno czkają i zakąszają każdą garderobą, którą mają w zasięgu obcasa!
      Oczywiście - piją drut w kostkach, chyba nikt nie ma wątpliwości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka