Gość: Killer
IP: *.lodz.dialog.net.pl
14.10.02, 20:26
Oj szkoda, że nie mogę zmienić tematu. Dodałbym - "Nieudolne
dziennikarstwo". :-)
Artykuł z sobotniej Gazety Łódzkiej, aż mnie zadziwił! Nie
zachowaniem policji, przykrymi przygodami jego bohaterów, czy
bankiem nie przykładającym należytej wagi do tego co znajduje
się w ich bankomatach. Zadziwił czymś innym. Nieudolnością i
lenistwem dziennikarskim. Przecież z tego tekstu nic nie wynika!
Żadnego rozwiązania i odpowiedzi na pytanie "co dalej"? A sprawa
z punktu widzenia społecznego jest o tyle istotna, że każdy z
nas mógłby i może stanąć w takiej sytuacji jak Paweł, czy
studentka UŁ.
Mam kilka pytań, których zabrakło mi w tekście:
1. Dlaczego policja chcąc zweryfikować winę lub niewinność Pawła
K. po prostu nie pojechała z nim do domu i nie przeprowadziła
rewizji w jego obecności, a po wyjaśnieniu nie pozostawiła go w
chałupie??? Nie zmieniłoby to wyników dochodzenia, a nie
naraziło finansów publicznych na utrzymywanie niewinnego
człowieka w więzieniu? I oczywiście byłoby bardziej humanitarne
w stosunku do samego zatrzymanego.
2. OK. Skoro policja postanowiła uznać Pawła P. za ciężkiego
przestępcę (do czego ma prawo przez 48h). Dlaczego go tak łatwo
wypuszczono? Po to aby mógł zadzwonić do kolegów w drugim końcu
Polski z poleceniem zwinięcia drukarni? Przecież Paweł P. jako
zawodowy bandyta nie drukuje pieniędzy w domu, czy u rodziców!
3. Moim zdaniem najważniejsze. Co z bankiem, który wprowadził do
obiegu fałszywy banknot. Jak było napisane w tekście
przestępstwa związane z fałszowaniem pieniędzy są zagrożone
bardzo surowymi karami i nie wolno ich lekceważyć. Dlaczego,
więc dziennikarze zlekceważyli tę kwestię i nie zapytali, kto z
pracowników banku zajmie miejsce Pawła P. w areszcie?
Czyżby istniała jakaś zmowa milczenia umożliwiająca bankom
takie "pomyłki" i gwarantująca "taryfę ulgową" wobec prawa.
Niestety, przykre jest też to, że jutro każdy z nas może znaleźć
się w takiej sytuacji. I co wtedy?
Pozdrawiam
Killer