Gość: zdegustowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.03.06, 12:19
Znowu ten dyletant Karczewski popisał recenzję z przedstawienia tak jak jemu
się podoba.Wiem,że to Jego prawo,ale ..mili Państwo,że użyję kolokwialnie
zwrotu bylego prezydenta Lecha Wałęsy!!! Wczoraj obejrzałem to przedstawienie
i wyszeedłem podbudowany..tematem i aktorstwem...obojga wykonawców..tzn.
Teresy Makarskiej i Dymitra Hołówki. Tymczasem czytam dziś jak zwykle od lat
nowe wypociny abnegata Karczewskiego Lechosława. Prostą prawdą jest ,że bez
partnerstwa właściwego żaden aktor sam nie ujedzie. Mozna dobre role wyłowić
z przesdtawienia wieloobsadowego..ale tu gdzie jedno wisi na drugim przez
dwie godziny. Trzeba być wysokiej wody dyletantem by nie rozumieć prostych
spraw. Nie zobaczyłem wiekiego przedstawienia,ale przedstawienie wielce
szlachetne, delikatne...z naprawde ujmującymi scenami. Wypominanie potknięcia
aktorowi w taki sposób w jaki to czyni nasz nieomylny "krytyk" jest czymś
barbażyńaskim. Tak może czynić tylko człowiek,którego być może wnuki będą
dobrze nosić frak!Zgodnie z powiedzieniem,że frak dobrze leży dopiero w
trzecim pokoleniu!
Zaczynam mieć dość wypocin zblazowanych redaktorkow z łódzkich dodatków do
poczytnych dzienników. A w innych też nie najweselej. Panowie Redaktorzy
Naczelni ...może czas na zmiany. Jest tylu studentów, absolwentów po
Teatrologicznych kierunkach,że należy doprawdy oglasszać konkursy na
stanowisko KRYTYKA! Pan Karczewski na pewnoo by przegrał...i piszę to zgednie
z glabokim swym przekonaniem
A Państwu AKTOROM przez duże A i Panu Zygadle, i Małeckiemu...gratuluję!!!!
Bardzo dobre ..przedstawienie..idźcie Państwo koniecznie!