Gość: ~~~~~~~~~~~~~~~~` IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 21:04 plagiat to pryszcz. ja czytałem takie rozprawy doktorskie z UŁ, że to magisterka na trzy plus ledwo co była... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Poprawny Re: Rektor-plagiator? IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 22.03.06, 02:12 Poprawny tytul notatki powinien brzmiec: Rektor-plagiator? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-)) Re: Wykładowca plagiator? IP: 212.160.138.* 22.03.06, 07:55 Musi być, że to jakaś zacna uczelnia ta Wyższa Szkoła Kupiecka, skoro doktor juz "dorobił" się teki rektora ... :-)) Tak, tak - wyższe szkoły gotowania wody na gazie i pieczenia pierogów stawiają niesamowicie wysokie wyamagania swojej kadrze :-)) To samo Wyższa Szkoła Gospodarski Krajowej w Kutnie, gdzie rektorem jest niejaki p. Henryk Z. , zwany tam profesorem, podczas gdy na Politechnice Łodzkiej jest "tylko" doktorem :-))) -he, he, he - fajna sprawa :-)) I takich przykładów można by podawać wiele ... Brawo, brawo - więcej takich doktorów rektorów :-)) A młodzież niestety musi za to płacić :-)) Pozdrawiam - student Wyższego Uniwersytetu Ludowego w Grajkowie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paragraf Re: Wykładowca plagiator? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.06, 10:45 dziekanem w Kupieckiej jest opisywany kiedys w gazecie profesor ASP ktoremu dyscyplinarka w tejze uczelni " podobno " wlepila 3 lata zakazu pelnienia funkcji .....wiec jak to jest z tym prawem ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gruba Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 11:24 "Żeby rozwiązać ten problem, od trzech lat zbieramy wszystkie prace naukowe w formie multimedialnej. To pozwoli w przyszłości założyć bazę wszystkich prac naukowych - zapowiada Jadwiga Janik." Nie znam ani jednego doktoranta UŁ (a znam ich kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu), który zostałby zobowiązany do złożenia pracy także na CD. Nie ma takiego wymogu, albo nie jest on respektowany. Mówię o Wydziale Filologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shoob Uwazam ze to prawda IP: 217.205.231.* 22.03.06, 13:13 Wcale sie nie dziwie - Owczarski uczyl mnie matmy w XXV LO i juz wtedy bylo widac ze kariera jest dla niego wazniejsza niz nauka, bylem mocno zdziwiony jak dowiedzialem sie o jego doktoracie (btw. zrobionym w rekordowym czasie i na temat na ktory nie mial pojecia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel akad. Re: Wykładowca plagiator? IP: *.ae.krakow.pl 22.03.06, 21:11 poziom wiekszosci doktoratów leci na leb na szyje i to nie tylko na UL, ale wine za to ponosi równiez promotor, bo to przeciez nie jest możliwe zeby o tym nie wiedzial, albo sie nie domyslal. Jak on kontrolowal te prace, czy nie czytal?. Powinien poniesc rowniez konsekwnecje tego straszengo przestepstwa. Sprawa druga, to coraz czestsze doktoraty i habilitacje, szczegolnie pracownikow szkol wyzszych - prywatnych robione za wschodnia granica. Kategorycznie nie powinny byc honorowane w Polsce. Ministrem Edukacji i Nauki jest znany z surowosci i wysokich wymogów naukowych b. rektor UL, Panie Ministrze, niech Pan jak najszybciej zakaze tych doktoratow oraz (co najgorsze) habilitacji na Ukrainie, w Rosji itp., a te, ktore byly do tej pory tam robione powinny podlegac uwaznej kontrolii CKd/s Stopni Naukowych i Tytulu Naukowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wuzetka Prof. Bogdan Gregor promotorem IP: *.orange.pl 23.03.06, 00:18 wiewiórki mówiły a co na to www.wz.uni.lodz.pl ? nic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łodzianin nie do końca IP: *.uni.lodz.pl 23.03.06, 11:07 To nie do konca jest tak, ze nie da sie tego weryfikowac. Jesli promotor pracy czyta literature z danej dziedziny i zna sposob formulowania wypowiedzi przez magistranta, to moze powziac podejrzenie, ze fragmenty pracy nie sa oryginalnym tworem studenta, sa natomiast przepisanym czy przetlumaczonym fragmentem jakiejs publikacji. W przypadku (najczestszych) "copy-paste'ow" z Internetu, wystarczy wziac charakterystyczne zdanie i wrzucic go do wyszukiwarki. W wielu wypadkach to dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostatnia uczciwa? Re: nie do końca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 09:15 Zgadzam się w całej rozciągłości! Wystarczy tylko chcieć, naprawdę nie wymaga to ogromnego wysiłku. Przez trzy lata pracowałam w pewnej szkole wyższej, nazwę jej litościwie pominę, w ostatnim roku prowadziłam seminarium licencjackie, specjalizacja: metodyka nauczania języka angielskiego. Dwie studentki przedłożyły mi ewidentnie przepisane prace licencjackie, uwierzcie, że wystarczyło je raz dokładnie przeczytać, żeby nie mieć żadnych wątpliwości. Zupełnie inny sposób komponowania zdań niż ich własny, szczególnie łatwy do zauważenia, gdy miało się z taką osobą wcześniej zajęcia i miało się okazję poznać jej sposób rozumowania i pisania. Kto wierzy w cuda, że przez trzy lata człowiek pisał zdaniami prostymi, składającymi się co najwyżej z sześciu słów, a tu nagle, gdy przyszło do pisania licencji, trzaska zdania na trzy linijki, w dodatku podrzędnie złożone, ze średnikiem, i Bóg wie jakimi jeszcze urozmaiceniami? Jeżeli ktoś kupuje taką bzdurę, to zwyczajnie nie grzeszy inteligencją, i na pewno nie powinien kształcić innych. Jeżeli promotor nie jest w stanie zorientować się, że student nie stworzył pracy samodzielnie, to nie powinien być promotorem! I proszę, niech nikt nie mówi, że przy dużej liczbie studentów takie dokładne sprawdzanie nie jest możliwe. Musi być! Ja sama miałam ponad 20 osób w grupie seminaryjnej (każdy, kto kiedykolwiek był promotorem, może sobie wyobrazić ilośc pracy związanej z taką liczbą osób), w dodatku nie była to moja jedyna praca, ale, na miłość boską, poważnie podeszłam do sprawy i każdą pracę naprawdę czytałam, mało tego, dotarłam do literatury związanej z tematem, chociażby do głównych źródeł, żeby mieć je na świeżo w pamięci. No i oczywiście Google okazał się niezastąpiony. W momencie kiedy wyszukiwarka pokazuje mi całe artykuły, które niemal słowo w słowo widzę w pracy przedstawionej mi przez studenta / studentkę, to nie mam o czym z taką osobą rozmawiać. Krótka piłka - nie dziękuję za współpracę, zajmie się panią / panem komisja dyscyplinarna. Można, trzeba tylko chcieć i mieć jakieś zasady. PS. A wiecie jak wiele moich koleżanek i kolegów promotorów przepuściło prace, pomimo 100% pewności, że też były zerżnięte? Ręce opadają. A potem ludzie się dziwią, że kraj się sypie, ale skoro sami tworzą takich specjalistów w, jestem przekonana, każdej dziedzinie, to nie ma czemu się dziwić... Odpowiedz Link Zgłoś