Gość: AK-47
IP: *.mpm.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
07.04.06, 18:29
Jak dla mnie, to pomysł z "rynkiem" w Manufakturze to dobry pomysł ale nie
bez przyczyny użyłem cudzysłowu. O ile w przypadku Poznania, Torunia czy
nawet naszej ukochanej "Warszawki" takie określenie dużego miejsca w centrum
miasta, punktu tentniącego życiem a przy okazji gospodarza różnego rodzaju
uroczystości, bo tak zapewne Apsys chce to widzieć, ma jak najbardziej sens i
dobrze wpisuje się w krajobraz miasta, o tyle w naszym łódzkim przypadku jest
to sformułowanie co najmniej niefortunne. Gdy slyszę słowo rynek to od razu
mam przed oczami Bałucki - z całym szacunkiem dla ludzi tam mieszkających -
miejsce brudne, z lewymi papierosami, wódą oraz tandetą na każym kroku i
ogólnie panującym syfem, czy tez Barlicki, plac chyba tylko z nazwy niewiele
ustępujący poprzednikowi. I o plac mi tu właśnie chodzi. Chyba lepiej by było
nowe miejsce nazwać placem, ewentualnie wlączyć w jakąś wiekszą całość,
promenadę? Może moje skojarzenia są dość skrajne ale po latach brudu w naszym
mieście właśnie tak kojarzy mi się rynek.