zamek Poznajemy choroby z dr Zamkiem - NANIZM 23.04.04, 18:04 NANIZM - jednostka chorobowa często spotykana u dwuręcznych i pozostałych owieczek. Jej cechą charakterystyczną jest natrętna skłonność do nizania czegokolwiek na cokolwiek, byle byłoby okrągłe z dziurką, a to drugie podługowate, aby to pierwsze dało się nanizać. Wobec nanizmu medycyna jest bezradna. Nanizm występuje powszechnie, aczkolwiek uprawiany jest głównie w ukryciu. Twórczym przejawem nanizmu jest nanizywanie paciorków na sznureczek, w wyniku czego powstają klejnoty do przywieszania na. Godne podkreślenia jest obserwowane w środowiskach rustykalnych częste połączenie nanizywania z nuceniem na "na, na, na", skąd zapewne należy dopatrywać się źródłosłowu terminu. Osobniki męskie, niestety, dość często nie mają pod ręką ani paciorków, ani sznureczka, i wtenczas są zmuszone nizać bezpośrednio na klejnoty. Jeżeli nie mają pod ręką nic do nanizania na, wtenczas nanizują samą rękę. Taki nanizm z przyczyn anatomicznych nosi nazwę napenizmu, a po pewnym zaawansowaniu w/w procesu - napęcznizmu. Jak wyżej wspomniano, nanizmowi jednostka zarażona oddaje się z reguły w samotności; gdy jednak zostaje nakryta, nakrywający najczęściej jest zaskoczony, artykułując to wielce adekwatnym okrzykiem treści: "O, nanizm!" Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Tour the Maginiak vol.II 25.04.04, 23:01 No i musieliśmy zdecydować, czy ten, czy tamten. Ja miałam ochotę na tamten, aczkolwiek wiązało się to z nakładem większej ilości. Był jednak nieco później. Nie bez znaczenia był jednak fakt, że tamten już, a ten ani razu nie i był on okazją. Niemniej nie wiadomo było, czy, mimo że próbowałyśmy to sprawdzić. I ja na przykład nie miałam i trochę się niepokoiłam, że będę się źle. Poza tym w każdym wypadku musieliśmy jeszcze zahaczyć. Tamten z kolei chodził za nami dwiema od rana. Niezależnie od wyboru był jeszcze potem, a że byłyśmy dzień wcześniej, byłyśmy skłonne, gdyż nie znajdowałyśmy. Aczkolwiek oczywiście wszyscy braliśmy pod uwagę, że. Wybrawszy ten i potem stwierdzamy: passa@wyjscianamiasto.wewawie.przelamana. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ech, ale to moja passa jezd!! 26.04.04, 12:46 szprota napisała: > Wybrawszy ten i potem stwierdzamy: passa@wyjscianamiasto.wewawie.przelamana. Więc nie skaczmy, ze passa passe est, bom ja nie przyklepał. A ja nie przyklepię, bo się zraziłem. Ot co! (Coś w życiu musi być stałego, może to być passa, choćby szewska na Kilińskiego). MZtko - ten tekst rezerwuję na SWOJĄ sygnaturkę. Wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Prochoice option 26.04.04, 14:15 aard napisał: > Więc nie skaczmy, ze passa passe est, bom ja nie przyklepał. A ja nie > przyklepię, bo się zraziłem. Ot co! Nie to nie. Prosić Cię nie będziem. Dzierrżbór passa co nie przymierzając trendy est! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Ci z sąsiedniej wsi zaczęli, myśmy skończyli 26.04.04, 01:01 Chociaż może jeszcze damy radę pociagnąć? Odpowiedz Link Zgłoś
aard No cudowne! 26.04.04, 15:13 Chyba trzeba będize pół_wątku do Salvadora nominować. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Niegramotto na dziś by Stasiu a właściwie to Kaziu 26.04.04, 09:36 Gdyby do kina chodziły ryby To by pod kinem stał lin za linem I uzasadnione by były te słowa Że stoi pod kinem kolejka linowa. Odpowiedz Link Zgłoś
aard "Najlepsze hamburgery sa na Placu Wolności" 27.04.04, 11:46 Hosanna lubi je tylko na wysokości. aA Rd PS. To w temacie to cytat-autentyk. Spadłem z taboretu... Odpowiedz Link Zgłoś
the_borg Zwierzątka Borga: PASSA 27.04.04, 11:55 Passa - zwierzę z rodziny ciągłych, składające się ze zwężającego się samogona. Passa może być (ale to truizm) zła lub dobra. Ostatnio odkryto nowy podgatunek, a mianowicie passę szewską. Pozostałe rodzaje passy są passe. A zdecydowanie złą passę to miał ten główny sponiewierany w "Pasji". Antydzierżbór ran ciętych, kłutych i innych zadawanie na ekranie! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Widzę to w ten sposób 28.04.04, 10:36 Są różni. Są tacy, którzy znając swą ukrytą skłonność do nadużywania wszystkiego co zakazane łapią z każdym wdechem nawet szczątki szczątków, byle tylko mieć prywatne poczucie bycia do przodu, przed innymi. Czytając przez ramię przedwczorajszą gazetę częstują zegarem słonecznie bezbarwnym sprzed czterystu lat (odnalezionym przez szalonego archeologa w Karolinie Północnej, a może i Południowej, nie wiem.) Czy odczuwanie bezpośredniej przyjemności ze snu jako takiego jest niemożliwe? to błąd? Bezpośrednia kontrola nad snem śnionym jest możliwa - czy to nie jest niesprawiedliwe? Bo są tacy, którzy liczą ziarenka ryżu nad kopułami strzelistych wież - wiem, dostrzegam dychotomię. Są tacy, którzy bawiąc się wyśnioną gwarancją dożywotniej nieśmiertelności żyją młodziej i umierają dłużej niż pręgowane koty i psy łapiące językami słodkawe deszcze fałszywie niefabrycznych miast i wsi niepachnących niedzielą. Czy czujesz ten głód pod palcami? Oczy to fajny narząd dobrze je mieć. Ile minut trwa twoja faza snu? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dwa sny z prądem poprądszę 28.04.04, 11:23 Dziś śniłem, że byłem żebrakiem (poza tym snił mi się Teufel jako mniej-więcej dzieięcioletni chłopiec, ale to zbyt surrealne nawet jak ten wątek). Zabrałem na żebry swój zababrany kapelusz i stanąłem na zebrze, żeby zebrać jak najwięcej zburaczłych i zburczonych spojrzen wkurzonych kierowców i litościwych lamentów starych grubych bab na pasożytniczych siedzeniach dla pasa-żerów. Wyszedłem na żer o kuli i z podwiniętą nogą, a nie ogonem i tak - jednonogi bandyta - kulałem się po pasach. Żebrałem na zebrach przez cały dzień aż zebrałem na żebrach całkiem pokaźny zbrukany grosz do zababranego kapelusza. A stałem na Żubardzkiej. -- Później śniłem, że poszedłem do pracy w polu. Zapieprzałem na zabiebrzańskinm polu pod Zabierzowem. Zmierzch mnie przy tym zastał, ale zapieprzyłem latarenkę zaprzańcom z sąsiedniej wsi i dalej zapieprzałem po zabiebrzańskich skibach w oklicacha Zbaraża, ze skibką w dłoni i bochnią pod krakowem. Niestety, przegrałem z barażach. Wie(m), licz(ka)yłem. Przez to, ze bez soli, to musiałem obejść od tyłu się smakiem. Na szczęście zastosowałem się do maksymy popularnej w Angoli: "take it easy for granted". Dzierżbór wen plon! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak !!!!!!!!!!!!!! :-DDDDDDD 28.04.04, 11:49 Take it easy. Have a drink, sonny, and don't be such a murder to me. Aardzie, rewelacja:-)))) -- Nawet z zupy jestem w stanie zrobić operację dialektyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dziękuję. Tak mi się słowa w jedno złożyły 28.04.04, 12:45 I jak zwykle od tego się zaczęło. Ja muszę mieć jakiś punkt zapieprzenia i ten był na żebrach. A sny to tylko dorobiona idealogia. dzierżbór doda ci kamasutry! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Zapieprzone me oczy tają 28.04.04, 12:55 I wierzę im, jako w jedyne bez żadnych trójec. Że rewelacja, Maginiak nadmienił, a ja nie mogąc się przychylić, bom niższa, wspinam się na palce. I potakuję, taktak, heyah. Odpowiedz Link Zgłoś
aard No dajcie skopój! 28.04.04, 13:12 Nie trzeba mnie głaskać po główce za każdym razem, gdy napiszę coś, co jest trochę lepsze od beznadziejnej przeciętnej. I tak będę tu pisywał, jak tylko będę miał co :-p Np. o kolejowych biletach na bagaż. Od 1 MAJĄ być na wszystko, co będzie dłuższoszerszowyższe niz 130 cm. Czyli np. na kabel od słuchawek do walkamana. Ale są wyjątki: para nart na osobę (snowboard już nie!), wózek dziecięcy (a niby czemu?), instrumenty muzyczne (no pewnie, kontrabas w pociągu mniej kłopotów sprawi współpasażerom niż średniej wielkości torba!) i teczki na prace dla uczniów szkół plastycznych lub muzycznych za okazaniem legitymacji takiej szkoły (obroty na Górniaku wzrosną? Poza tym jakaż cudowna biurokracja. Teraz już ważne jest nie tylko, żeby legitymacja była, ale też, SKĄD ona jest.). Jakże urocza lista, nieprawdaż? Wymieńmy teraz z nazwiska przypuszczalnych lobbystów: Hermann Meier (który w wywiadzie dla "Claudii" (Schiffer) przyznał, ze uwielbia jeździć polskimi pociągami na zawody do Cortina D'Ampezzo podziwiając przy tym przez okno swój ulubiony motyw czapli zrywającej się do lotu); była minister Aleksandra Jakubowska, która nudzi się w domu i postanowiła sobie, celem zniekształcenia piersi, zafundować dzidziusia; Gary Carr, który - jak słyszymy - sprzedał samochód; oraz Szymon Kobyliński do spółki z Bogsławem Kaczyńskim, którzy umówili się i posłali po jednej wnuczce do szkół im. Fryderyka Chopina i Stanisława Wyspiańskiego (o ile taka jest). Poproszę te kilkanaście tysięcy nagrody. Watsonie? dzierzbór litrówki w temacie niezamierzone dodadzą ci surrealu! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota [RZEP MODE] No dajcie skopój! 28.04.04, 13:17 A ja cię wcale nie głaszczę po główce ani nawet po głowie, gdzieżbym śmiała sobie pozwalać na taką protekcjonalność wobec miłościwie nam panującego! W takim razie pragnę zauważyć, że twój poprzedni post był za długi, by go przeczytać między jednym ziewnięciem a drugim. Się popraw i polew! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy No dajcie soku! 28.04.04, 13:33 A mi sie ten przepis bardzo podoba. Bo pan z kolei, co to z telewizora mowil powiedzial, ze to wszystko dla wygody pasazerow jest. Bo wiekszy pakunek zajmuje miejsce wygodne mniejszemu pasazerowi. Powie ktos, ze pakunki wieksze leza na poleczce, a pasazer mniejszy siedzi na dole, pod poleczka. A co z Dziadem, co to majtajac nozkami lubi jezdzic na tych poleczkach? I Dziad placi, wiec wymagac moze. I wymaga by wiekszy pakunek, sasiad z polki, rowniez placil. I wymagac tez by mogl wtedy oczywista. A jakby mogl wymagac to by bylo mu lepiej. To chyba oczywiste. A jak by bylo mu lepiej, to czyz nie byloby lepiej podroznemu, wlascicielu jego, temu walizku? Dzierżbór koleje losu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Wywołałem Dziada z boru myślami :-)) 28.04.04, 13:49 Podpisano: Wilkacy. PS. Dziadzie, poważnie (wąt z tym!) miałem Cię dziś na WNie do tablicy wywołać :-) PPS. Zbliżają się magiczne posty nr 1977 i 1978, kto bierze...? Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Czułem wołanie w pępku od rana 28.04.04, 13:56 Jesli Rednacz zadekretuje mi 1978 to zarycze z ody do radosci. I tenze tysiac....osmy post wysmaze na czesc Maginiaczka na czerwono-blyszczaco:-) Dzierżbór pępków głos donośny!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aard W takim razie, cher Dziadzie 28.04.04, 14:18 Niniejszym Ci przydekretowuję 1978, o ile w ogóle coś takiego ma. Powodzenia na polowaniu na czerwone, błyszczące, lateksowe i wąt z tym! Dzierżbór doda ci lateksu! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Ja bym w sumie mogła, ale nie chcę 28.04.04, 13:49 Aardzie aardowiczu Red Naszu nacz! Ja Ciebie go niczym nie płaszczę, podoba mi się to nie omieszkuję wyrazić. Wie nolno? Kaprysi nam Rednacz ostatnio miłościwie jak panna z mokrą głową nad talerzem kaszki nielubianej. Take it easy. Have a drink... Odpowiedz Link Zgłoś
b00g13 ARGH 28.04.04, 14:29 polowanie na numerek jest równie trudne jak złapanie godziny Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Drogi B00gi! 28.04.04, 14:34 Niniejszym odstrzegam moje prawa do posta numer 1966 i przekazuję je na Twoje łono do dalszego wykorzystania. Odpowiedz Link Zgłoś
b00g13 maginiak 28.04.04, 14:38 dziękuję za ten numerek:D (więc ja już pisałem up trzy posty) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Nie wiem, czy zamówić sobie psot 1977 28.04.04, 14:23 Bo tak: jeśli nie zamówię, to pożałuję - to pewne. Jeśli jednak zamówię, to trzeba się będzie z zobowiązania wywiązać przecież, a ja nie wiem z czym się to wiązać by miało. Może zadam zatem dzierżbór niezłe pytanko: czy jeżeli on miałby tylko cztery cyfry, to czy kosztowałby dużo drożej niż na przykład taki sześcio- czy zgoła siedmiocyfrowy? Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Jeden dziewięć siedem siedem 28.04.04, 15:22 Co do ceny to jezeli posty kosztuja tak jak numerki to za cztero- trzeba by chyba z szescdziesiątaka zarzucic. Albo i wincej nawet. Ale Maginiaczku sprobuj. Smialo!! Mi dotad nikt jeszce o kase nie wolal. Moze i Tobie sie poszczesci. Wkońcuś w czepku urodzona. Dzierżbór śmiało, śmiało!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Skoro sam Dziad Borowy zachęca 28.04.04, 15:53 To spóbuję. Chociaż Rednacz w ciąży est i się o jego łeakcję na te awanse obawiam nieco. Chyłkiem wychynę więc zza węgła i spytam: Czy mogę prosić o 1977 psot? Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Też wychynę (ale fajoskie słowo:-)) 28.04.04, 16:02 Wierząc, że Maginiac bedzie miala jednak blogoslawienstwo Rednacza na ten tost chyłkiem wychynę i spytam: kiedy Maginiaczku TO zrobimy?? Dzierżbór dziś oder jutro!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dziadzie, lepiej się pośpieszcie 28.04.04, 16:06 Podbijam pro Wasze bono, bo do jutra, to może się ten kąsek łąkomy nie ostać... Aha, apel - podbijajmy postyma wartościowemi. Nie żeby tak nie było dotychczas, ja tylko tak... Dzierżbór tylko tak! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Specjalnie dla Niej:-) 28.04.04, 16:20 Spóźniła się do pracy jak zwykle. Weszła do biura i pierwsze co zobaczyła to był on. Leżał na samiuteńkim środku jej biurka i przyciągał jej wzrok. Zawsze miała na niego chrapkę, lecz nawet przed sobą wstydziła się do tego przyznać. Wieczorami, siedząc w pustym mieszkaniu marzyła, by go posiąść. Jej sny tylko czasami odbiegały od powtarzającego się nieskończoną ilość razy scenariusza. Tylko ona i on. Całe życie razem. Szczęśliwi. powolutku tu taki prezent dzisiejszego dnia!!! Nie spodziewała się tego. Oj nie! Podeszła powolutku do biurka i nie dotykając jeszcze, patrzyła, napawając się jego śliską czerwonością. Teraz już była pewna, jest taki, jakiego sobie wymarzyła. Ani za duży, ani za mały, taki w sam raz. Początkowo wstydliwie, później śmielej poczęła wysuwać rękę w jego kierunku. Lśnił tak pięknie, że naprawdę nie mogła mu się oprzeć. Nie wytrzymała, rzuciła się i chwyciła go łapczywie, obiema rękami. Zaczęła pieścić smukłymi palcami całą jego długość i szeptać czule. O swej miłości, oddaniu i o tym, że już zawsze będą razem. I w pracy i w domu. W parku, na poczcie i w teatrze. Wszędzie, dosłownie wszędzie! Całkowicie oszalała na jego punkcie. Bo to naprawdę był zajebisty długopis !!! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Specjalnie dla Niego:-) 28.04.04, 16:39 Nie był to taki zwykły Dziad Borowy, jakich wiele w piórniku każdego sześciolatka. To był najbardziej Borowy Dziad Dziadowy i Najbardziej Dziadowski Bór Borowy. Ten Najborowszy z Dziadów stał w poświacie zachodzącego słońca i zastanawiał się tylko nad jednym: Jak by tu wychynąć zza Boru i spsocić jakąś delikatną psotkę maskotkę - najlepiej, by był to pluszowy słoń bróżowy lub czapla wzbijająca sie do lotu. Że nie było jednak w najbliższym pobliżu żadnego z powyższych gażdżetów zwanych inspektorami z kociej łaski, Dziad ten postanowił zrobić coś innego, daleko bardziej zabawnego, co godnym było tylko jego jedynego Dziada Naszego, roku Pańskiego 1977. I za to My Maginiaki, fundujemy Dziadowi Kochanemu Bołowemu płezent ułodzinowy, specjalnie dziadowy, o numerze 1978. Dzierżbórr Dziadzie! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Wartościowy tost 28.04.04, 16:46 Wartosciowy tost sklada sie oprocz standardowych dwoch kromek chleba tostowego i sera, z kielbaski tudziez szyneczki. Aby tost bardziej wartosciowy byl zaleca sie wsypac troche szczypiorku (jak ja kocham slowo szczypiorek!) i na to wszystko zapodac pomidora z ogorkiem. Wtedy tost jest superwartosciowy! Dzierżbór szczypiorek!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak ==MAGINIAKOLOGOWIE OGŁASZAJĄ JEDEN DZIEŃ== 28.04.04, 16:19 w którym absolutnie zabrania się czynienia wszelakich wpisów na Fątku!!! dziad_borowy napisał: kiedy Maginiaczku TO zrobimy?? > Dzierżbór dziś oder jutro!!! Jutro Dziadzie:-) Zgodnie z zasadą: Co sobiesław na starość strąci, temu sezamie otwórz się! Dzierżbórr adrrenalinka:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak ==MAGINIAKOLOGOWIE ODWOŁUJĄ JEDEN DZIEŃ== 28.04.04, 16:44 Bo się już dziś dokonało, co się dokonać miało a co sobie Sław zasadził, tym Dziad Borowy przesadził. Dzierżbór Wam doda loda! Mnie dodał całkiem gratis 45 minut w pracy, więc widać dobrze, że nie żartuje:-p Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ależ Maginiaczku, ani mi się wiąż! 28.04.04, 16:02 Nie czuj się skrępowana i wal smiało obu cham. A jak nie trafisz, to Cię najwyżej Dziad Bobrowy kitą walnie walnie nie ja- jąkała. dzierżbór doda Ci odwagi! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Ależ Maginiaczku, ani mi się wiąż! 28.04.04, 17:50 Jak sie okazuje to nie Dziad bedzie kita walacy. Onbedzie kita walniety. Maginiaczku, z rozkosza sie nadstawiam:-) Dzierżbór żur i do domu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Ależ Aardzie! Ależ Dziadzie! 29.04.04, 09:12 Miałam Ci ja kitę Kitę Ci ja miałam Dziada Borowego Walnąć kitą miałam Ojej Dziadzie Ojej Olej kitę Olej Wydzierż sobie drugą Lub zjedz na śniadanie dorodnego gronostaja! Odpowiedz Link Zgłoś
zsazsa Ponbóczek puszcza różne wiatry 29.04.04, 09:29 Najpierw mnie się rozchodzi o halny. Co do częstości niezbyt zasięwny ale jak już dujnie, to łech! Nazwa się jego stądinąd biere, że halszki dziołszki spadają, tak duje, hej. Rozpina agrafki, rozrywa ryngrafki, kobiece rynsztuczki kuse kilciki podwiewa i gdzieś ma moralność. Dlatego górale są płodni. Ale o górach gdziedy indziej. Po halnym jest nachalny. Z niemieckiego podobno. Nach–halny, wywodzą językoznawcy. (Żebyście widzieli znawcę z trzydziestocentymetrowym wywodem, to by wam język usechł z lustu, ślina okapnięta za uszy.) Inni językoznawcy, ci z mniejszym wywodem (one size fits all, they say), sądzą, że nachalny to przeróbka słowiańska: u Rusów: zwie się wiatr: naczalny, u Popów: namszalny, u Bohemów: naholkny, a Ssaków: naczelny. Na czoło że niby najbardziej wieje. Aby nie wiało na czoło, trza głowę, a przynajmniej czoło, zwrócić od kierunku wiatru. To się da zrobić! (Może z wyjątkiem trąby powietrznej, bo wtedy wieje dokoła). Jak mocno duje nachalny, to włosy wyrywa, tak powstają męskie wysokie czoła. Kobietom nie powstają, bo same kobiety nie powstają, tylko leżą w stodole lub w izbie (zależnie był brom brany czy nie). Góralki to mają rzycie. Dlatego górale są płodni. Ale o górach gdziedy indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
ktul.shystalker Mikołaja Dośćgałczyńskiego przypadki(em)? 29.04.04, 09:32 Trzeci to jest wiatr historii. Pisał poeta Gałczyński – "Gdy wieje wiatr historii, ludziom rosną piękne ptaki a trzęsą się kortki pętaki". (Albo jakoś tak. Gałczyński Wielkim Poetą Był, toteż nikt go nie czyta - też toteż nie pamięta - a przynajmniej nie na pamięć.) Co to są kortki pętaki? Są to szorty z kortu (kortki) co się pętają (pętaki) pod nogami. Że sprzeczne, nie sprzeczajmy się, pod nogami się pogódźmy, i ponad podziałami, bo ważne że kort. Kort to jest materiał, co kobiety wiedzą. Kort może być trawiasty, się dowiedziałem. Chyba idzie wtedy o takie spódniczki ze słomy typu Aloha Hajtam Haititam. Aliści co za tkanina kort ziemny, to wybaczcie, wybijcie, nie wiem, więc nie powiem. Ja raz ziemią kosmetyczną z torfem leczniczym oblepiłem górną część tułowia, ale spadło. Którą dokładnie część, nie powiem, bo o górach gdziedy indziej. Jest też wiatr scirocco, czytany sziroko, a zwany bo nie wąsko wieje. Nazwa więc w sam traf raz. Jest wiatr zefir, co się charakteryzuje (szminką Max Factor, lubieżna lulka, ust koral, rafa tui, plan amerykański) tym, że zdmuchuje papierosy mentolowe żar z czubka żar ptica. (Nie lubię papierosów zefir, mentolowe są, ale od czegoś trzeba było zacząć. - Nie kłam, zaczynałeś od carmenów! – A tak... Podpalałem carmena raz w ubikacji a babcia klozetowa za mną: - Opuszczaj za sobą bizet, obózie! (Ale o obozach gdziedy indziej.) Jest wiatr gwyneth. Walijska odmiana halnego, nie podwiewa halki, ale palto. Bo na Zachodzie kobiety mają palta, bo je stać co same zobaczymy od pierwszego maja, że nam na wszystko będzie stawać. Ale o górach gdziedy indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
kangur.hip.hop Sralij bajdalis a głupiemu dadość 29.04.04, 09:38 Opowiadać o wiatrach to sobie możesz u fryzjera, frajerze. (Fryzjer też może być frajer, toć wiem, wtedy się zwie frezer, ale nie w tym rzecz.) Opowieść ziomala zapodam: Przychodzę do salonu, pani fryzjerka mówi, proszę sobie w czekalni odwiesić palto, gwyneth nie wieje choć, wszakże będzie większy kortfort, proszę też siadać, będzie poręczniej, wiąże mi serwetę pod brodą, choć to nie bar. Cóż. Opowiadam jej o wiatrach, o złych kobietach, o dobrych owcach, a ona w tym czasem pitu, pitu, rach ciach ciachmistrz spisowy, spisowuje się na medal, a nożyce, a nożyk, golonka, przez włosów rzekę, w cień usz, ciach, ciach. Kończy po pięciu minutach. (To niezły wynik, gdzieś w środku tabeli, mokre Włoszki kończą po minucie, acz suche Szwedki na przykład po godzinie, ale wąt i do rzeczy.) Kończy strzyc, patrzę ja: pełno strzyży na podłodze, jak po owcy, i strzygąc uszami (teraz mogę, bo trzy kilo włosów znad każdego ulżyło) pytam: - Po wiele ta przyjemność? - Sto pięćdziesiąt złotych. (Są tańsze sposoby, żeby sobie dogadzać, jak głosi reklama). - A dlaczego tak drogo? - A bo pana żona była tu wcześniej, sobie zamówiła i zrobiła modelowanie, falowanie, buntung, miszung, farbung, wisienkę z kurą kao, kurację, lifting, tuning, bakuning, majakowsking, masking, balejaż, pasemka, pisemka... - ...Lub czasopisma? - dopytuję przygnębiony. - Lub – potwierdza pani strzygąca. – No i wyszło, że nie ma pieniędzy przy sobie, ale to nic, powiada, przyjdzie walec i wyrówna. Dlaczego ona pana tak nazywa walec? - Bo - łapię oddech. - Ze wszystkich tańców, najmniej depczę po palach przy walcu. Angielskim, tfu. - Aha. A co w kwestii sto pięćdziesiąt? O ty strzygo, ty! Harpio nienasycona! Takie jak wy, strzygi, palono na stosie! (Strzyga pochodzi od striga, czyli sowa, bodaj po rumuńsku. Sowa po polsku robi tak: huf-huu!, huf-huu! Ale o hufcach gdziedy indziej.) Za co ja teraz, strzygo, gazety se kupię? A na co mnie gazety? Ja stary koń jestem! Starym chlebem żyje me szkapie ciało a gazetą kumysł! (Nie dopowiem, że czemu nie, w niektórych gazetach dla dorosłych panów pokazują dorodne klaczki.) Za oknem salonu klaczkanie kluczu gęsi. Idzie wieśna. Wyjmuję stary portfel (wychudły, na młodym zadku, wytłuszczonym, drukiem). Odpowiedz Link Zgłoś
izakaotomita O korzyściach sprowadzania do barteru 29.04.04, 09:43 Toś głupi, mogłeś iść w zabarter. Czyli handel wymionny. Jak z krową, wymioniasz mleko na trawę. Zamiast płacić gotówką zostawić mogłeś towar, dobro jakieś. (Palto zostawiłem, przez omyłkę, ale sza o tym.) Towarem a choćby jest opowieść. Tekst autorski. Wartość niematerialna i prawna to wprawdzie, ale wartość. Skoro nawijałeś fryzjerce o wiatrach, powinna za opowieść płacić. I bylibyście kwita. Choć fakt faktem, że spartoliłeś tę swoją opowieść, bo zapomniałeś o najważniejszym wietrze - o czuchu. (Teraz będzie o hufcu). Hufiec harcerski wybrał się raz w Góry Sowie, huf-huu, huf-huu, rozłożyć się obozem, i te w de. Potem harcerzom stanęło na warcie, się, i krzykali do się: "Duj czuch!", "Duj czuch". Czyli chcieli, żeby wiatr czuch zaduł, bo jak czuch duje, to namioty omiata, i wtedy można sprawdzić, czy śledzie porządnie wbite. A jeden skaut się omylił i zawołał: "Czuj duch!". Głupie to jak, nie przymierzając (szortów z kortów): "Czuj, czuj, czuwaj" zamiast "Duj, duj, tu daj!". Za karę, że omylny, musiał zrobić sto pompek. Ale skaut sfuszerował, pompki nie podziałały, deszcz ulewny zalał im w nocy obóz, i namioty spłynęły, i jeno śledzie się nie potopiły. (I jeno ty.) (Jenoty, narratorze.) Z drugiej strony - co za tuman (taki wiatr, ale nie tym razem) rozbijałby obóz w dolinie? Obozy rozbija się w górach. Odpowiedz Link Zgłoś
valkrissa Miała być opowieść o czuchach! 29.04.04, 09:55 Proszę uprzejmie. Hiszpańska w tej opowieści muszka. Ja się boję nieco, bo brzydkie słowo padnie, choć na ryj, ale padnie, nie raz. Krótko: idę raz z Hiszpanem pod rękę (bo on nietutejszy, chciał żeby go przez jednię przepro, co mi nie wadziło, wiem, że u siebie ma szalejące byki po ulicach, pampeluńsko szlajne, to czemu nie, Ibery też Celty, tuś mi brat, to nawijam mu ibery bajery, że w tym kraju do wszystkiego można dojść, jak się tylko chce, można dojść do końca przejścia dla pieszych, na przykład i na nogach. Idę, on idzie, łap w łap, szłap, szłap, przystajemy z drugiej strony, gdzie on mnie pyta: - Czo to po polszku sznaczy "czuch"? (On tak szpeleszcził nie dlategosz że był z Portugalisz, ale żeż zęby zjadł na górach. Ale o nich gdzieżdy indziej. No to ja mu klarować co z lekcji żem geografii zapamnintał, że tu izobara, że tu bara z izą, wszystko com wiedział, na tacy podałem, ale on uparcie, że czuch, że czuch, że jakoby czufica jakaś w parowozowni oddech drugi biorąca.) - No gdzieżeś ten czuch spotkał? - pytam go, już ździebko degustado i trocho incurvado. A Hiszpan bródką hiszpańską wytyka to na jeden mur, to na drugi, a tam napisy, że taki zespół piłkarski jest chuj, a że taki zespół piłkarski jest jeszcze bardziej chuj, no i on sobie z siberska przeczytał, że czuch rzeczony. - Uch - westchnął ja ciężko, a jak się pisze uch po uchniemu to teraz każdy wie, samo ha nieme. Westchnął i uciekł w pierwszy nadarzający się autobus. Autobus ruszył w górę ulicy. (Ale o górach...) Odpowiedz Link Zgłoś
jejowannabe Gdzieżby teraz będzie o górach 29.04.04, 10:01 Dziecko góry nazywa się wyżyna. Nazywa się tak dopiero gdy pierwszy ząb jej się wyżyna. Że w przyrodzie nic nie ginie, to zęby wyżyny czerpią z zębów wspinaczy. Wspinaczy biurowych, niedzielnych, takich co w sobotnią noc zaliczyli plateau a w niedzielę chcieliby coś wyższego. (Przypomniaszło mi do się głowy, że koszykarki są narażone na nachalny, bo są wysokie.) No i zjada taki wspinacz zęby na wspinaczce. I wyżyna ma. Ząb za zab. Dente por dente. Ojo por ojo. Ale o hiszpańskim gdziedy indziej było. W górach, czyli dorosłych wyżynach, zęby zjadają nawet poważni tatarnicy. Tatar jest importowany, bestie dorzucają doń opiłki, mszcząc się za Legnicę, za Kamieniec, za Wiedeń, za Unię Europejską. Czasem jednak obozy rozbijają się same. Przychodzi drużyna, patrzy, a tu obóz rozbity. (Aard pewnie powie, że pozostałość to uprzejma po poprzedniej drużynie, ale średnio mu wierzcie.) Na własne oczy widział żem jak się obóz rozbijał, drogie auta, wysyp walut, szlaj-szalańswo, knajpiaństwo-pijaństwo, ruja con poróbstwo, czili con carne, co się porobiło, co się porobiło, toż dawniej obóz był socjalistyczny, schludny jakiś , a teraz, ej, szkoda pisać. Niejeden obóz podrywa panienę i zostawia ją potem przy nadziei (na więcej). Odpowiedz Link Zgłoś
finneznam Limrumryk mi się przepomniał 29.04.04, 10:03 Tłumaczył syn od kaznodziei Trzy cnoty panience Anieli. Przerobił wiarę, miłość - Kurs przerwał, pannę miłą Rzucając przy nadziei. Obozy rozbijają się jak mają szmal, facet. A szmal, ze starofrancuskiego "chemalle", oznacza pieniądze na konia, bo dawniej szlachta musiała mieć konia. Un bon chevalier c'est un bon chemalier, powiada przysłówek. Jak coś zostawało poza kupie konia to szlachta kupowała koszule (chemises). I szamizelki, i szabelki. Koń i szabelka - czytaj wojna. Konno da się na wojnę górską. Hannibal raz próbował słonno, słonnicą się przez Alpy wdarł, i słoniom za to zapłacił. Dawno temu było, przed socjalizmem nawet, a nawet przed portkami z kortu, ante portas czyli. W Czyli góry są takie, że bez obozu nie podchodź. A i z obozem też nie szalej, bo niebezpiecznie. Wiatr tam czylijski powiewa i szarpie namiotami, i szarpie, i tylko Szerpami nie szarpie. Góry zaś wspinają się na palce patrzeć, co się dzieje, co wyniknie. Ludzie bez górskiej szajby nie potrafią tego zrozumieć, patrzą na palce gór, u podnóża, pokrwawione wschodem słońca i się pytają: - Dlaczego wy się w ogóle na nie wspinacie? - Bo są - odpowiadają góry. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C0 (czytać: "c zero" albo "co" jak w "co z tego"?) 29.04.04, 10:08 Bo są? Bosą nogą, bosą nową do poduszki, bazią w jaśku. Zamknij się wreszcie. Boss off you! Both of me! Three off us! Legion's incomplete. Brata naszego nie odbanowali. Pożegnać się chcielismy stadnie. Przykładnie. PS. Przepraszamy, jezeli kto czacił się na post nr iles tam. A myśmy zabrali. Nie wypominając sobie wieku, jam też w swój nie pocelował. Wszystko to czuch naprzeciw wieczności. ------------------------------------------ Czymu w szpinak się na wyżyny absurdu? Bosą. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Crufinnez! Jejowannabe your lover! 29.04.04, 10:35 Tak tę cknotę za Wami pieliłem i gnowałem o powałę uderzałem w boleści, a Wy tu(ż)! Się serce moje niedzieli na dwoje już, bo czwartek. Hurrah i Hatatitla!! A teraz bedzie do aarda: A Iltszi już stąd, bo winne tou za znoudzenie czytelnika ponosisz, jako ta błyskawica i wicher konny-budionny. Poszoł w dzwon(ach)! Odpowiedz Link Zgłoś
cruach PRIVAard 29.04.04, 11:53 Aardzie, ja też Cię bardzo kocham, i w ogóle, lecz chyba nie uwypuklaciłem dość mocno, w czym dzieło. A dzieło w tym, że ja się żegnać chciałem, nie na krzyż, tylko na dobre (które jest wrogiem lepszego, haha). A dlaczego tutaj? A bom z NS w WN wyrośnięty. Dlaczego teraz? A żeby zdążyć przed postem 2000, który pewnie sfeniksuje nowiznę jaką, WS, Wątek Surneolistyczny jaki. Stąd przywołałem na potrzebę chwili poprzednie loginy, z którymi stykałeś(cie) się. [Poza jednym nierozpoznanym i trzema co nigdy tutaj.] Na pewno nie zależy mi na sinusoidzie trąbalnnych odejść i tryumfalnych nawrotów Cruacha, bo miłość własną jużem w sobie znacznie zdusił, a właściwie nożyczkiem wyciął, huhu. GW nie odbanowała mi jednego nicka, ani nie podała banpowodu. Owszem - zemst dozywotnich, nawet cichych, z się nie wyskrobałem. Co naskrobawszy, ściskam w półpasie, nie zanudzam Wasie. (Powinno iść mailem, ale mi mailer się zespuł, norman nienormalny jeden.) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Tegom się oba (Was wszystkie) wiała 29.04.04, 12:13 Tylkom przy nadziei wciąż była, żem nie pokumała należycie. Ja alterprotestuję! Przepraszam, że się do prywaardnej poczty tak łacno dobieram jak do swego własnego placka, którego jakem baba nie mam zresztą, ale jako żywo, to się Cruachu nie godzi! Ja nie chcę! I że nic mi innego niż tupanie nóżką nie pozostaje, to tym bardziej tuszyć śmię, że to nie jest fer! To jest fe, Cruachu! Odpowiedz Link Zgłoś
cruach "Cru-" znaczy uwierzone. "-Ach" znaczy wzdycham 29.04.04, 12:30 Mażiniaczku Kochana a cóż ja poradzę! Żygnać mi się nie chce, ależ. Próbowałem sam i próbowałem przez Szproetessę: i gwadźmini nic. To nie chodzi o Towarzystwo Przy NStole, ino o (pożal się Metatronie) Gospodynię Wyborczą. -------------- Franz: W imię zasad, skurwysynu Kafka: Wymię mleka. Odpowiedz Link Zgłoś
aard PRIVCruach 29.04.04, 12:35 cruach napisał: > Aardzie, ja też Cię bardzo kocham, i w ogóle, lecz chyba nie uwypuklaciłem > dość mocno, w czym dzieło. A dzieło w tym, że ja się żegnać chciałem, nie na > krzyż, tylko na dobre (które jest wrogiem lepszego, haha). Cruachu, ależ ja załapałem byłem oczywizda Twoją pożegnalność, ale ją celowo i perfidnie zignorowałem. A to z tej przyczyny, że zarówno do pożegnalności, jak i powrotności Twoich się przyzwyczaić zdążyłem, tyle że powrotność mi nadal nieskończenie milszą bywa i na niej się skupiłem. A ponadto jeszcze to przyczyną mej radości nieustającej jezd, że dotychczas sądziłem, iż jednakowóż nicki Chruach i Finneznam zostały już bezpowrotnie oddane do obiegu wtórnego i nawet się kilka dni temu zastanawiałem, czy sobie Cruacha nie wykupić. A tu miła niespodzianka. Więc mi o odchodach nie bajuniaj, bo ja nie taki shystalker, żeby zsazsy na stole nie zatańczyć, hipchoćby i z valkrissą. I wanna tylko ojeju Ci nieco do głowy dolać, żebyś taki chorągiewny na wietrze nadal był, boć to uroku dodaje i finnezji. Dzierżbór frezja! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Zet i trzy zera czyli Green (me) a way 29.04.04, 11:48 O żesz szkruca ty jego masakryczna krowia mać! Chciałabym podziękować ogrodnikowi, babci oraz pani z trzeciego piętra za to że są oraz przeprosić tych wszystkich, których nie wymieniłam a którzy mogli sie poczuć urażeni. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Niezłe samo w sobie, ale lepsze w kontexcie :-D 29.04.04, 11:10 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=504&w=2195844&a=2460835 Dawno gołego linku nie było, a co! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Końtekst nieustająco pozostaje ten sam 29.04.04, 13:04 gdyż aard napisał: > Dawno gołego linku nie było, a co! Na wątek pornograficzny z tym, Aardzie! A przy okazji: 2k Surrealowe, HURRRAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!! I skoro już, to: 1k Maginiaczkowe, HURRRRAAAAAAAAAAAA!!!!! Dzierżbórr okrągłe sumki i sumy w świątyni świętego Ernsta na Maxa lub w stawie, który odwiedził księżyc razy w sumie niewiele! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu "Postaci aarda": HESS ANNA (ctrl+c,ctrl+v) 29.04.04, 11:39 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=11973363&a=12298484 Odpowiedz Link Zgłoś
szprota ========ALKOHOLOWIE OGŁASZAJĄ DZIESIĄTY MIESIĄC=== 29.04.04, 14:00 Trzeźwej Szproty i beznikotynowego Maginiaczka. Urodziłyśmy, gdy wyły pod niebiosa wszystkie samochody, a w blasku saksofonów przeglądały się trójkąty kapeluszy i kanciastych kości miednicy. Ja noszę dalej: nadzieję na rok, na więcej (ależ będzie biba w AA) Może nie zaczęłabym trzeciego tysiąca - może nie ośmieliłabym się wobec pożegnalnego wysypu Cruachopochodnych - gdyby nie data. Dane. Mi. Jest. I muszę skorzystać, jakem MZtka podziwiająca Shadowki na strzeżonych parkingach. Odpowiedz Link Zgłoś
aard ======== AARDOWIE OGŁASZAJĄ DEMENTI ========= 29.04.04, 15:46 Nieprawdą jest bowiem, jakoby planowany był jakikolwiek WNN lub inny postdwutysięczny (s)twór. Cruachów insynuacje niegodne prawdziwego wytrwalacza oddalamy niniejszym i niemniejszym z dwutysiącpościa pałając zadowoleniem zakrzykamy gromko: Dzierżbór do dziesięciu tysięcy a nawet i dalej! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota To ja w takim razie jeszcze odwinę z papierka 29.04.04, 15:57 I dołożę, że jeśli nie zobaczę Cruacha w dniach jemu urodzinowych to mimo wszystko nawet śmiejący się do loda Magiczny Niaczek nie doda. Ani choćby 10 ton. Idę domyć wirtualne plecki wszystkim komunikatorom. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Byłam na majówce 02.05.04, 17:44 Widziałam konającą jaszczurkę. Oczy miała nieokreślonego koloru i niespotykanego kształtu, oczy trójkątne, rombiaste, strzępiaste, przykryte powiekami niczym łuskami, powiekami smoczymi, rzęsami królewskimi, umalowanymi z fatazją, fantastyczną farbą, krwią błękitną. Oczy buchały żarem, smoczym jadem, siarką, startą na wiór dyktą, płonącym lasem, ptasią dziuplą, martwą sójką, głuchym trelem ptasim. Widziałam jak jaszczurka zamienia się w szczura. Widziałam jak szczur zasiada na tronie a wkoło rozpościera się jasność a tron jego kwieciem zdobny, bańkami mydlanymi szybujący, lewitujący płatkami dmuchawców, które gnają na północ. Przy dźwiękach tęczy, w ulewie marmuru, zalany niebem, pijany chórem ziemi, w emfazji wielkości zatoczył krąg i w blasku swego cienia czekał. I wszystko dokonało się na jego oczach po to, by siódmego dnia zmartwychwstał. Odpowiedz Link Zgłoś
aard A ja tysz! 06.05.04, 10:56 8. Pokutnik – Postny Czwartek V OS 9. Pokutnik – Południowa Rysa V- OS 10. Pokutnik – Rysa przy Kancie V+ OS 11. Mały Mur – Trampkówka VI+ OS 12. Ogródek Altruisty – Piąta Pora Roku VI OS 13. Patelnia – Cebulowy Okap VI- OS 14. Rekin – Polowanie na Rekina V+ OS 15. Rekin – Na Prawo Od Środka V- OS 16. Rekin – Koniec Sezonu V OS 17. Patelnia – Pierwsza Droga Przez Okapik V OS 18. Ogródek Altruisty – Kubuś V OS 19. Lewy Zwis VI+ RP 20. Rekin – Kolęda VI+ AF 21. Kapucyn – Rusałka Błotna VI AF Dzierzbór rusałka błotna na twoim Kapucynie! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z gejocyklu aarda: "KAMIEŃ Z SERCA" 30.04.04, 14:56 Kamień może spaść z serca, co oznacza, że kamienicznik sercowy (nie mylić z żółciowym) się go pozbywa. Ale jeśli ten kamień spada dzięki komuś, to znaczy, że ktoś nam kamień z serca zrzuca, bądź ZBYWA. Mi dziś kolega zbył kamień z serca i jestem mu za to bardzo wdzięczny, ponieważ ostatnio zbyt na kamienie ogólnie, a z serca przez żołądek w odbyt, a z odbytu w niebyt w szególności, jest jednak niezbyt. Zbytnio tedy kamienie zalegają w magazynach osierdzia i niezbyt wiele da się zrobić, by zbyt na nie się zbytnio zwiekszył. Zbynio by też zwiększył, bo ma kamienie nerkowe. Ale piwo drogie. I bodajby tacy z kamieniami zbytymi z serca przez odbyt się na kamieniu (albo na tacy) rodzili! Dzierżbór Kamienna Góra! Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Linki q uciesze 03.05.04, 15:34 Kim jest ów tajemniczy ON? :D <głupawka_mode> Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Wyręczam w nadgodzinach 03.05.04, 20:57 yavorius tako zapytał: > Kim jest ów tajemniczy ON? > :D <głupawka_mode> Ależ to o Cię rzeczą, Yavoriusu! Boś zapodał smacznie tak że boki zrywać i aż przez żołądek do serca:-)) ROTFL:-DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Ty i bez nadgodzin jesteś nienormalny :D 03.05.04, 21:20 I o. A tak poza tym to gładkie dzwonki najdelikatniej wchodzą pod czaszkę gdy niziołek uderzy z niespotykaną dotąd siłą. Oczywiście kiścią brzytew ułożonych w krąg harmonijny. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius hm 03.05.04, 21:36 żejakcoproszęidlaczego? Nienormalny? Nieformalny, niereformowalny czy nieoralny????? Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Re: hm <slow reply> 19.05.04, 18:56 Nieoralność nie mnie oceniać, że użyję wybiegu, po którym się sprawnie poRUszę. Nieformalny jak najbardziej tak, proszę pana, choć nie ma jeszcze ofiary na pana kocie. Niereformowalny również. Miłego dnia życzę, do usłyszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Sunia Europieska 04.05.04, 12:27 No i weszliśmy. I z czego Ci durni surrealiści się cieszą? I Ci_cholerni_relatywiści, sceptycznie, ale też? Przecież to ich w ogóle nie powinno obchodzić! A jednak, jak rzecze Erektor Uniwersytatu Europejskiego, "a że ciągle mu bez mała ta ogromna pyta stała Chujogroma nosił miano" takie Unii wnieśmy wiano, myśmy jurni, myśmy młodzi nam do Unii wszystko WCHODZI. Dzierżwsad! Odpowiedz Link Zgłoś
ci_cholerni_relatywisci summa canis 04.05.04, 17:11 jawohl unsere freunde wir sind... hmm.. nous sommes tres hereux. i pijemy do dna za radzieckie łodzie podwodne. Odpowiedz Link Zgłoś
ci_cholerni_relatywisci i jescze 04.05.04, 17:16 aard napisał: > A jednak, jak rzecze Erektor Uniwersytatu Europejskiego, > "a że ciągle mu bez mała > ta ogromna pyta stała > Chujogroma nosił miano" > takie Unii wnieśmy wiano, > myśmy jurni, myśmy młodzi > nam do Unii wszystko WCHODZI. > > Dzierżwsad! also sprach b00g13 "nędzny szalbierzu, niegodny mnichu, któryś niewiastę zrypał po cichu to zapamiętaj ty sk0rwysynie kto chujem walczy od piczy ginie" Odpowiedz Link Zgłoś
aard ====== ŁOJANCI OGŁASZAJĄ DWA TYGODNIE ====== 07.05.04, 14:58 śródziemnomorskiego aarda. Przyrost autostopowiczów na autostradach: +2 Przyrost w(s)pinek: max. +15 Przyrost dróg w wykazie przejść: oby jak największy Oczy oczekują wrażeń... Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan Re: ====== ŁOJANCI OGŁASZAJĄ DWA TYGODNIE ====== 11.05.04, 18:11 powodzenia, a nie zapuszczaj Się oraz na Blanca! Życzliwy;) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Odzwyczajamy się od jadalnych mebli 11.05.04, 12:35 Nie pamiętam czerwonorakich koniczyn na łąkach dzieciństwa, nie pamiętam pierwszej wycieczki w głuszę śródzielonego lasu jodłowego ni modlitw świętojańskich śpiewanych na szczerze góralską modłę. Nie pamiętam psów łańcuchowych, piejących pił kogutowych ni pierzastych tułowiów ptasich podrygujących w takt wyżynany na odciętym przed krótką chwilą grzebieniu. Szkoda że koguty nie mają zębów - miałyby co czesać. Oczywiście nim uzbrojony po zęby rolnik nie zapragnąłby użyć grzebienia do przyczesania atrybutów własnych. Rolnik ma łatwiej, ma ręce. Nie pamiętam żadnego ręcznego koguta, pamiętam zręczne ręce rolnika czeszące pióra na jego własnej rolniczej głowie nie własnym, bo kogucim przecież grzebieniem. Robił to zakrwawionym rękami (czy to nie powinno pójść po 23?) I pamiętam zgarbionego narcyza (narcyza zgarbionego metaforycznie.) Pozornie narcyz ani myśli (myśli?) się garbić i choć garbienie ma się do myślenia jak ślinienie się do rozłożonych nóg stranwestytuowanej supermodelki, to w zgarbionego narcyza uwierzyć doprawdy nie sposób. Na szczęście zupełnie inaczej ma się sprawa z narcyzem po metamorfozie w pasikonika lub w żyrafę (już dawno spłoniętą w ognisku w jakimkolwiek lesie, choćby i jodłowym.) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota ...z owłosioną klapką na telefonie ostrzegam... 12.05.04, 17:53 ...ale ja nie o tym. Tak naprawdę osatnio wystrzeliwuję się na schizamki, schizyavy i schizb00g13y, żyję rzeczywistością wyświetlaczy i kuszących fasad liter; kreuję postaci, które sama chętnie poznałabym w realu. Poza tym nie mieszkam z rodzicami i w czym mogę pomóc, skoro miłego dnia życzę? Odpowiedz Link Zgłoś
aspazja.z.miletu baenshiee 12.05.04, 17:55 właśnie zaczęłam iść i widzieć jak w kłębiącej się mgle niezdrowego pożądania po same brzegi przestrzeń wypełnia się furią dźwięków jakby ktoś tłukł szklane dzwoneczki na wietrze albo krew na oczach prześcieradłem lub dźganie basową struną świeżo rozpękłego pęcherza na zębach odwieczna pleśń konserwantów na ciele ciemny mech za późno na błękit który przywdziałabym o czwartej rano Odpowiedz Link Zgłoś
zamek ====OBOJOWIE OGŁASZAJĄ ÓSMY MIESIĄC==== 13.05.04, 11:04 Dni niepowszednich. Wszystkie kalendarze zadrukowane są na niebiesko. Może czasem odcień wydaje się zmieniać od nadmiernego wpatrywania się. Czego nie potrzeba robić poniekąd, bo jest niebiesko i już. I cudownie. Nagły słowik kląskający na wyciągnięcie ręki koi wszelki zgiełk. Każdy dotyk jest tak samo niespodziany, jak wtenczas - i każdy jest niczym zdrój krynicy i powiew ciepłego wiatru. Z Jej zwiewnych pukli wyrasta mocne, żelazne drzewo, utrzymujące w konarach zawieszone balkony. Tak. :) Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan Re: Wątek Neosurrealistyczny 15.05.04, 13:40 usmażyłem, rozłożyłem. up! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota A następnie przyzwoicie wychowane skarpetki 16.05.04, 21:13 Wyjdą na ludzi z nogawek - dobrze się ich dochowaliśmy. Ja zatem również przypomnę, że nie od rzeczy jest uspokoić gąbkę, by nie pluła juz więcej mydłem przy goleniu - w końcu jest już z nami jakiś czas i nie można wobec niej stosować żadnej taryfy, ani takiejjakty, ani tym bardziej ulgowej. Przydatne byłoby rownież nakarmienie wreszcie czajnika kaszanką - smutne jest, że już przestał grać w brydża z maszynką do mięsa, której nigdy nie mieliśmy, gdyż uczęszczała na zajęcia z impostacji włosów. Poza tym nie piszę z Warszawy, nie jestem facetem i nie wiem, czy w galerii można. Ja osobiście polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Każdy ma wizje takie, na jakie zasłużył 17.05.04, 10:13 Potencjał umiejętności wizualizacyjnych i zdolność transferowania wizualizacji do sfery werbalnej a także ich efektywnej sublimacji przypisuje się pewnemu nowoodkrytemu gatunkowi wodorostów. Wodorosty te, jak twierdzą profesorowie wersytetu pucimskiego (od 1 maja nie ma już konieczności wstawiania przedrostka unii- przed rzeczownikiem "wersytet") zamieszkują północne połacie południowoamerykańskich pampasów. Jak widzimy, ten gatunek wodorostów ma to do siebie, że nie gniazduje jak reszta wodorostów na półkach skalnych położonych powyżej granicy średniowiecznego śniegu (oczywiście sztucznego, bo prawdziwy już by się dawno roztopił) lecz miejsca, które mają z półkami tyle wspólnego ile Duży Szwajcarski Pies Pasterski zje, a zje niewiele bo zalecono mu nisko- węglowodanową dietę (bo był już po prostu zbyt Duży). Opisane wodorosty stanowią już bardzo znaczącą część populacji południowoamerykańskiej a ich czołowy działacz wystartuje nawet w przyszłorocznych wyborach z ramienia, a być może nawet z pięści. W związku z powyższym, pojawił się poważny problem dotyczący nazewnictwa. Otóż byłoby zdecydowanie w nieporządku (zarówno wobec pozostałych wodorostów jak i wobec wodorostów (nazwijmy je roboczo: pampasowych) by figurowały w słownikach pod tą samą, skądinąd mylącą (się a także wielu innych) nazwą. Dlatego też powołano specjalny zespół roboczy, który tą ważką kwestią się zajmie. Zespół ten będzie bardzo ściśle współpracował z ideologicznie pokrewnym zespołem parakotychologów, którzy już przed dziesięcioleciami wypowiedzieli otwartą wojnę psiemu szowinizmowi. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan i fonię też 17.05.04, 12:08 będąc w głośnych skąd inąd (któż to wie, skąd inąd jest?) alpach blankach, natknąłem się na głośne szczekanie z przodu. po szczaniukani uchazał się pies rasy bernardyńskiej, ale skundlony, bo bez beczułki, i nic o niej w dodatku nie słyszał. nie chcąc go smoczyć, udałem się w pampasy, a smoki zlatywały paskowe niczym kot. uchacha - uchatka patagońska. pata gońska. pata goń ska. patagoń ska. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak i nie zapominajmy o nożyczkach 17.05.04, 13:51 neochuan napisał: (któż to wie, skąd inąd jest?) ja wiem skąd jest inąd ale tylko poniekąd. nie wiem jednak dopokąd... Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan a po czesku 17.05.04, 14:58 schronisko dla zwierząt to "psi pension". wyłem, bidziałem napi(e)s. tylko co na to kota? Odpowiedz Link Zgłoś
b00g13 dziś w dziennikó (jest inaczej) 18.05.04, 01:35 Błotnista ścieżka będzie marmurowym chodnikiem gdy patrzysz w niebo, podłoga pałacy brzmi jak klepisko gdy się potykasz. Poszedłem na spotkanie z trzema papierosami, tkliwe rzygacze llatarni postawiły mnie w stan położniczy z lekka. Bujałem się na chodnikach (a chodniki to takie uliczne parapety). Przez takie okno jak ja, można się daleko wychylić; tylko muszę uważnie stać - nieruchomy - by nie wypadła (to na pewno wychyla się ona, bo kto inny taką perspektywę by sobie życzył). Więc wracając do tematu, Hrabal miał dobrze, miał komu opowiadać co wieczór bajki na dobranoc. Katharsis, jak mogę tak nie chcę tej cholernej greki, ma to do siebie, że smakuje tak jak obiad, gdy mu się przyglądasz leżącemu na chodniku wzrokiem lekko zamglonym. Każdemu się przydaje wypluć trochę czasem jednak trzeba to przełknąć... ale od tego też można się zerzygać. Odpowiedz Link Zgłoś