aard Z cyklu Wiadomości z RadiaZ: Wątek solaristyczny 02.08.04, 15:37 Mówili, że takie pomieszczenie, gdzie ludzie siedzą w Wieliczce i wdychają mikroelementy z soli nazywa się solarium. To ja się pytam, jak się nazywa wyprawa badawcza wysłana wiertalotem pod ziemię w poszukiwaniu złóż soli? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Opłaca się pisać na Forum! 02.08.04, 15:50 Ten post Zamka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=14576630&a=14609662 i sześć kolejnych z tego wątku, a szczególnie ten: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=14576630&a=14610669 Odpowiedz Link Zgłoś
szprota CZy jesli 03.08.04, 09:48 zetkne kciuki to wystrzeli blyskawica czy wytworzy sie masa krytyczna? takie pytanie na dzien dobry w sam raz na surreal. dodam jeszcze, ze w tym samym czasie daleko na polnocy dwoje zziebnietych dzieci tkwilo posrodku nieprzebytej puszczy przy dawno juz zgaslym piecu. -Mowilem ci, ze pozory myla - powiedzial chlopczyk, chuchajac w zgrabiale dlonie. -To jednak nie byla BabaJaga, lecz Dziewczynka Z Zapalkami. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan z cyku: siedze w rowach 03.08.04, 15:40 na poczatek slow pare o slupsku, z ktorego wszystkie drogi prowadza przez mosty na slupi. jeden z nich nosi dumna nazwe Mostu Dziewic. pewnie jest zwodzony. nie wiem zreszta, bo nie tam patrzalem. jedzmy dalej: szprota na doorsach, chuan na dorszach. a jak to jest nam, a tak to jest wam?? i czy doorsz to taki animalsz?? na wsi pod slupskiem jest wytwornia drzwi. zeby zagraniczni i wspolczesna mlodziez wiedziala, napisali tez: the doors (!). charakterystyczna "doorsolica": pod tym wisi reklama radia, co ryja ma miast glosnika. jest to zreszta na wsi, ale i tu postmodernizm SWIECI dzien powszedni. dorsze, dorsze... z faunocyklu eyemakka: uKleja. wszystkie rybki cpia w jeziorze, tylko jedna na detoksie, macza sie w wiadomym koksie. wkrotce olimp jada - neo ch. (w gdasku stalismy tak jakos bo pradu w elektriczce zbraklo. a mury pruskie, a czolgi ruskie, a rowy pepanc...) Odpowiedz Link Zgłoś
blq II Powstanie w Getcie. 03.08.04, 21:47 Jest rok 2044. Pare lat wczesniej Izrael ostatecznie rozwiazuje problem Palestyny. Jednak wojskowi nadal naciskaja na walke. Niestety, nie ma z kim walczyc. Rozwiazanie znajduje sie na wyciagniecie reki: Oto prezent z USA - Wehikul Czasu! Ten sam, za pomoca ktorego wyslano wszystkich Arabow... niewazne. Wiec tenze Wehikul sluzy elitarnej jednostce F-39 do przedostania sie do okupowanej Warszawy. Zydzi nigdy nie zapomna, co im zrobili Polacy. Ówcześni politycy pamietaja, jak jako dzieci przyjezdzali na wycieczki do Oswiecimia, POLSKIEGO obozu koncentracyjnego. Dzielni izraelscy piloci na pokladach swoich lsniacych maszyn maja zamiar pomoc swoim przodkom w rozpetaniu II Powstania w Getcie Warszawskim. Niestety, nie znajduja Getta w roku 1944 (z historia Zydzi zawsze mieli nie po drodze, wojskowi tak samo; wiec co dopiero wojskowy zydowski?), postanawiaja wiec zniszczyc niepotrzebne nikomu miasto. Wszsytko idzie po mysli dzielnych izraelskich zolnierzy - plazma i antymateria zalewa Warszawe, stolica znienawidzonych Polakow praktycznie znika z powierzchni ziemi, ginie kilkaset tysiecy cywili, no a przy okazji troche Nazistow (jakims dziwnym jezykiem oni mowia - jakby Niemiecki?). I gdy juz, juz ma byc po wszystkim - niestety jeden z F-39 musi awaryjnie ladowac. Co prawda i tak w okolicy zywej duszy, by kto mogl skopiowac techniczne rozwiazania, albo choc zdac raport o UFO (Roswell przy tym to betka) - niestety, takie sa procedury. Misje trzeba zakonczyc. Niepowodzeniem. wyjasnienie: tekst napisany pod wplywem lektury francuskiego Le Figaro. Wg tegoz pisma Powstanie Warszawskie mialo miejsce w getcie, i bylo drugim, po tym z 1943r. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Takie tam 04.08.04, 02:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10669&w=14645125&a=14651870 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=14638087&a=14651865 Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Idąc za ciosem: A w radiu to mówili. 04.08.04, 10:13 W pobliżu Kongo żyje nieco ciemne i bardzo murzyńskie plemię, składające się z niezwykle charakterystycznych, a wręcz surraberracyjnie odchylonych członków. Otóż podstawową dominantą owego dzikiego plemienia jest całkowita ambiwalencja seksualna u mężczyzn i odwrotnie proporcjonalna śmiałość seksualna u kobiet. Kobiety wkładają nieustannie facetom ręce pod spódniczki, a Ci, jakby nigdy nic, grają sobie w tym czasie w szachy. Owi zapaleni szachiści dość rzadko protestują, a jeśli już to robią, to oganiają się używając klapki na muchy bądź procy wystruganej z prastarego baobabu. Jednakże ichnia powściągliwość nie tylko nie zniechęca opętanych nieustanną chucią kobietek, ale zdaje się prowokować je do obmyślania coraz to nowych preliminarzy tych prześmiałych awansów. I szczerze mówiąc nie wiem, czy ta męska obojętność to przez ten upał, czy może dlatego że Ci faceci w spódniczkach chadzają. A może to dlatego, że adoratorki takie czarne są i do tego nieczęsto zęby myją? Dodam jeszcze tylko, że rozmnażanie odbywa się tam przez partenogenezę a wąż boa klęczy w tym czasie na grochu, z rękami uniesionymi wysoko ku górze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał M. Re: Wątek Neosurrealistyczny IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 05.08.04, 11:01 Rety, jak ja lubię kalafiory! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu a z muletą: MNIEJSZOZŁIZM 05.08.04, 11:11 Za dobre, żeby to kisić w czeluściach niszowego wątku na RU, poza tym niedaleko pada od sadzawki z kaczkami pod oknem Nełochurana: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=14473082&a=14680272 Odpowiedz Link Zgłoś
aspazja.z.miletu Na Jowisza! 06.08.04, 00:17 Poczulam sie jak niezbyt zgrana grupa hotlajnowych praszczurkow napedzanych kurzem z monitorow i lupaniem w nerkach intensywnie zujaca skondensowane wiory z automatu o nazwie "pani kanapka" czyli wyrozniona ale w dupie nie mam, bo nie slychac Odpowiedz Link Zgłoś
meteor2017 obok Saturna 07.08.04, 18:55 a końkretnie pod automatem do kawy - czarnej, bialej i rozowej ustawionym na jednym z pierscieni znalazlem kuleczke zgubieńca prosze o kontakt i rysopis zguby Odpowiedz Link Zgłoś
aspazja.z.miletu QLKOBIENIEC 08.08.04, 02:33 Pupil Aspazji z rodziny surrealnych (prometeoignizoa), rzad trzeci, pod siodma lawka. Charakteryzuje sie nieprawdopodobna wrecz mobilnoscia i wyjatkowo niezaleznym charakterem. Ksztalt kanciasty, romboidalny, z wyrazna prega na grzbiecie w ksztalcie strzalki, pawla, gawla i jednego ze stali domu. Wzrost w klebie: 10 mm. Masc krezowa lub kara ze sladami wina. Waga: 64KB. Zywi sie odciskami kciuka i czola. Na nocleg wybiera sobie miejsca suche i ciemne, np. uszy meteorow. Oswaja sie latwo szczegolnie przez ludzkie samice. Uczeni nie zbadali jeszcze wplywu qlkobiencow na poziom libido u kobiet, ale nawet oni nie zaprzeczaja, ze jest on olbrzymi, skoro panuje przekonanie, ze dochodza. Odpowiedz Link Zgłoś
meteor2017 Przepis na qlkobience 08.08.04, 15:09 Wez dwa qlkobience plci roznej, wsadz do pudelka po zapalkach i zostaw na tydzien. Powinienes sie w tym czasie doczekac dorodnego stadka qlkobięcząteq Uwaga: W celu uzyskania roznolodnosci miotu, warto wybrac do rozplodu qlkobience roznej masci, najlepiej pstrokate roznej pstrokatosci. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan z cyku: siedzę w słupsku i ustce 08.08.04, 12:52 uważam, że yavor to klon. przynajmniej w pla(ta)nach. poza tym "z moszną dziadka powędrować (można!), z moszną dziadka spacerować (można!), z moszną dziadka pożartować (moszna?) i pomarzyć o czym tylko się chce"! a także: "wieczór z moszną to przygoda pod gwiazdami". na plaży nudystów wszędzie pełno noworodów i dziadów zarabiających na nowotworki. oddział nowotworków. całuję, hm... klamkę? ch. ułan ps priv aard chyba dupa z taterami, ale się odezwiemy w piątek, jakem. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan z florocyklu aarda. Bez Sensu 09.08.04, 18:43 Bez Sensu. morze juz byl, jesli tak to bez sensu o nim pisac. jesli nie, to tez, bo to Bez Sensu, a nie Nonsensu. wytnij, znaczy sie. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z motocyklu: RUbryczka 09.08.04, 11:48 RUbryczka - pojazd o napędzie surrealnym, dwukołowy, szesnastoyavorowy i silnikiem na planie siedmiokąta formnego inaczej z dwoma szapoklakami. Jedyny pojazd dopuszczony do ruchu(-ruchu frykcyjnego) w Rezerwacie Utopia. Poruszany pociągiem do konia. RUbryczka sprawdza się jako pojazd terenowy, szczególnie sprawnie radzi sobie na terenie wątku pornograficznego wraz z tymi, których wozi. Zresztą nieprzeliczone zalety RUbryczki nie wymagają nawet udovodnienia Odpowiedz Link Zgłoś
szprota S.S.S. (?) 09.08.04, 16:16 ktos rzucil czar przemiany: przez cala strukture rzeczywistosci przeszla drobna fala. przez chwile stracilam swiat z oczu mimo ze byly wytrzeszczone prosto w ogien. najbardziej intensywnym zmyslowo doznaniem byl w owym momencie kawalek tymianku, ktory utkwil mi pomiedzy zebami. wiec teraz wiem: calkowita przemiana rzeczywistosci smakuje tymiankiem. a teraz? wszystko jest pozornie takie same. obudzilam sie w tej samej poscieli. tak samo mruczal kot. swiat w ogole nie uwzglednil tego ze nie jest juz taki sam. nawet nie mam sil na gniew. jest we mnie tylko obezwladniajace zaskoczenie, ze najbardziej melodramatyczne scenariusze z nastoletnich lat - wtedy, gdy na sile w zyciu szuka sie sensacji, bo powszedniosc zdaje sie byc obmierzla - spelniaja sie co do joty. wiatr nagania przez drzwi drobne iskierki. pachnie ozonem i swiezym ogorkiem. niezmienionym gestem poprawiam okulary. kimkolwiek jestem, jakakolwiek jest moja data urodzenia, jednego jestem pewna: JESTEM. skorzystam z tej szansy. dopiero teraz wiem, jak bardzo byla jedna na tysiac (a wiec musi sie udac) Odpowiedz Link Zgłoś
mystic_x Otwieram szeroko oczy 10.08.04, 00:15 I znów się dziwię. Że można. Nie: że TRZEBA, nie: że MUSZĘ, nie: POWINNAM. Kiedy można, ja wtedy chcę. Wolę być prowadzona za rękę (nie uzurpuję sobie prawa do prowadzenia), nie: być CIĄGNIĘTA, nie: być PCHANA. Z ciągnięciem to jeszcze jak cię mogę (chociaż: co gdy ciągnący jest ślepy?), ale gorzej jest z pchaniem (pchając, nie zawsze widzi się, gdzie się kogoś pcha, a pchanemu w pewnym momencie robi się wszystko jedno). A teraz rozliczę się z urzędem skarbowym moich uczuć: oddaję fiskusowi niewiarę, niepewność, strach. W zamian poproszę o zwrot niesłusznie naliczonej nadziei i miłości (słucham? nie, nie przekażę jej na cele dobroczynne - przeznaczę ją dla tego, który pokazał mi drogę), mam nadzieję że chociaż tak będę mogła mu podziękować. Więcej mnie - tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
renovigo (...) 12.08.04, 08:45 "Dotykam twoich ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysuję je tak, jakby wychodziły spod mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się otworzyć, i wystarczy, bym zamknął oczy, aby zamazać to wszystko i zacząć od nowa; za każdym razem tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród wszystkich, w absolutnej wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała je na twojej twarzy, a które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie odpowiadają twoim ustom, uśmiechającym się pod moimi palcami. Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie bliska, jeszcze bardziej z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze, pachnące starymi perfumami i ciszą. Całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu. I jeżeli całujemy się aż do bólu – jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu – ta sekundowa śmierć jest piękna. Jedna tylko jest ślina, jeden zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję, jak drżysz koło mnie niby księżyc odbijający się w wodzie." Odpowiedz Link Zgłoś
zamek alt+0160 12.08.04, 11:28 Dzień był męczący. Od rana z wolna narastał upał, by wczesnym popołudniem kulminować poduchą rozedrganego, dusznego powietrza nad całą powierzchnią. Ludzie gromadzili się już od wczesnych godzin; większość jak zwykle okupowała skraje, szukając tam zabawy i ulgi od gorąca. Odważniejsi zapuszczali się dalej, czy to korzystając z siły rąk, czy też z maszyn - czasem, by zdobyć pokarm, a niekiedy, by dowieść własnej śmiałości i zadać szyku posiadanym sprzętem. Że przy okazji uchyłek pochodnych benzenu lądował we wnętrzu, czyniąc w nim wprawdzie ograniczone, lecz dotkliwe spustoszenia, ludzi nie obchodziło. Wewnętrzne stworzenia obserwowały tę ludzką ciżbę z niechęcią, a niekiedy nawet przestrachem. Te bardziej doświadczone umiały już odróżnić żywą ofiarę od martwego wabia niosącego zgubę; inne orientowały się w zasadzce, gdy było już za późno. Wiele zostało wpierw umęczonych na zdradliwych, obłożonych pożywieniem hakach, a potem wydobytych. Nad powierzchnią polatywały krzycząc ptaki. Niektóre przysiadały zręcznie na niej, inne nawet zapadały na chwilę - tak długą, jak zdołały wytrzymać - pod spód, aby i dla siebie znaleźć smakowity kąsek. Potem rozpościerały skrzydła i po paru wstępnych wymachach wpierw rozpędzały się biegiem po powierzchni, by wznieść się w przestwór. Pod wieczór wszystko zaczynało się uspokajać. Słońce na krótko sparzyło powierzchnię czerwienią, by pozornie zapaść się pod nią, w rzeczywistości skrywając się poza horyzontem. Spośród ludzi zostali najwytrwalsi, obozujący blisko skrajów lub czatujący na stwory wewnętrzne, które pod osłoną nocy, nieświadome niebezpieczeństw, czuły się pewniej. Całość stygła, poczynała lekko falować, a w jej zamierająej wyobraźni zaczęło się roić nadciągające powoli, szarobrązowe, krępe i przyjemnie opierzone ptactwo. Wpierw jedna, potem kolejne dwie, trzy, wreszcie całe stado. Jezioro Śni Pardwy. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu aarda: POMRUCZNOŚĆ JASNA 13.08.04, 09:18 Pomruczność jasna - błogostan związany zazwyczaj z przeżyciami natury fizycznej, w tym szczególnie --> seksualnej. Stan doświadczany niekiedy przez łódzką Straż Miejską uprawiąjącą z kierowcami na ul. Piptrkowkiej tzw. --> SM (Strażowanie Miejskie). Objawia się skotnością do mruczanda murmuranda i upychania kota do buta. Bywa również osiągana przy pomocy napojów wyskokowych, znajdujących zastosowanie w wyskakiwaniu kotu z buta. Nazwa "napoje wyskokowe" wzięła się stąd, że co bardziej krewcy młodzieńcy po zażyciu wygłaszają chętnie a często tekst "no, koleś, wyskocz!". Ci mniej krewcy, czy też, mówiąc ściślej, więcej-promimili-wkrewcy doświadczają właśnie wtedy stanu pomruczności jasnej. Pomruczność jasna uzyskana drogą alkoholową tym różni się od tej uzyskaną drogą seksualną, że rano po pierwszej z nich mdłości mają wszyscy wczorajsi pomrucznicy, a po drugiej - tylko kobiety i to często z kilkunastotygodniowym opóźnieniem. Słowiczek śpiewniejszych treblinów: Pomrucznik - osobnik, który w wyniku alkoholowej pomruczności zasnął pod gwiazdami na za(pa)gonach. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Powidok 17.08.04, 18:03 -gdy spisz tuz obok, zasypiajac klade dlon na oczach, by nie oslepial mnie twoj blask. -zmarnowalismy ten swit, prawda? -nie do konca. twoja nagosc jest nadal nienaturalnie perwersyjna. -co to znaczy? -nie wiem. slowa, ktorych uzywam, przerastaja mnie i nabieraja znaczenia z czasem. -wiec nawet nie starasz sie mnie zdobyc. -wiec nawet nie dajesz mi jalmuzny nadziei. -swit nie jest po to, by go marnowac, a wlasnej nadziei mam zbyt malo, by jeszcze ja rozdawac. -powiedz mi, jak to jest... twoje usta smakuja cynamonem, a jednak jestes dalej niz najdalsze slonce. -bo wolisz o mnie marzyc niz mnie miec. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Czerwony szewrolet radia zet 23.08.04, 11:50 Czeka na wszystkich autorów pozdrowień. Tak mówią w Trójce. Myślę, że im się pomyliło, ale moze się mylę, że im się pomyślało. WN był do przed chwila watkiem nr 99 w Łodzi. Niestety, jak zwykle wszystko popsułem. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Pic na wodę 23.08.04, 12:21 Okazało się, że obraz Muncha "Krzyk" ani pisnął, gdy go kradli. Kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota I po numerze do BOKu heyah :P 23.08.04, 16:27 Bo prawdziwa sztuka trzyma sie za twarz i tym samym nie pozwala wzruszeniu scisnac cie za gardli, tak? z innej beczki: ogorek wyemitowal sie apercepcyjnie wobec informacji ze naukowcy przeteleportowali swiatlo nad rzeczka opodal warunkow pozalaboratoryjnych (podobno byli ubrani w pekate szarawary odslaniajace skadinad zupelnie bezczelnie lyse posladki i mantrowali "ora et labora") Odpowiedz Link Zgłoś
aard dzień otwartych drzwi zmywarek 26.08.04, 09:11 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=15198124&a=15221303 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Reformacja Nieświeżych Pasażerów 27.08.04, 10:08 W nawiązaniu do licznych wątków podnoszonych (podobno zapachy w ciepłym powietrzu się unoszą) na FŁ, Państwowa Agencja Zasypkowa ogłasza, że skończyły się zapasy i teraz znów trzeba mieć chody. Kto się odpowiednio nie zakorzenił będzie usunięty, a motorniczym zostanie wydany nakaz palenia w swojej kabinie co najmniej pięciu papierosów na godzinę. W ten sposób wizja "Kibiel kibel kibel kibel roznosi zarazki/ kibel kibel kibel kibel wylęgarnia muszek/ kibel kibel kibel kibel a z kiblem obrazki/ kibel kibel kibel kibel chyba się uduszę nie ziści się, albo ziści w stopniu niewystarczającym do powszechnego zagazowania społeczeństwa. Oczywiście pozostaje kwestia, kto za to wszystko zapłaci. Póki co wiadomo tyle, że ktokolwiek to będzie, to całkowicie go to rozkeszuje. aA Rd Minister Odchodów przypomina: od chodu lepszy dochód! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu aarda: waKACje 27.08.04, 10:51 Z reguły waKACje składają się z pipca i cierpnia. Ale ja nie o tym. WaKACje - okres w zyciu wiekszości młodych ludzi powtarzający się regularnie (w pipcu i cierpniu, a co, nie mówiłem?!). Cechą charakterystyczną jest to, że ludzie ci piją wtedy jeszcze więcej. Nierzadko też jedzą (bo co to za picie bez podkładu?), stąd końcówka "je". Przedrostek "wa" jest półfonetycznie zapisaną, spolszczoną wersją słowa "wow", co ma wyrażać uznanie dla tej formy spędzania czasu. aA Rd A propos Uznania: Wolin trzyma się dobrze. Dzierżbór występuje wśród Wikingów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katastrofa_uv Dodatek qlinarny do GW IP: 80.51.227.* 27.08.04, 14:46 z wiadomego jedynie mi źródła przeciekła do mnie szczegółowa informacja na temat zawartosci nowego dodatku kulinarnego do "GW". "Kuchnie świata" to tylko przykrywka! Oto co pod nią: Przepisy czytelników: Umberto Mleko poleca kisiel z róży Tortilla Flat - jednowymiarowe danie hiszpańskie porady w cyklu "Noblese oblige": cz. 1: jak zabawiać gości: Gra "Julio Kota zżarł" cz. 2: co serwować: "Rocznik 1984" cz.3: niespodziewane kłopoty: "Kremem z wisien - Porzyganie za friko" "Dziad a nawalony" cz.3: poradnik prewencyjny Agatha Ch.- "I nie było już nikogo" (jak ratować nieudane przyjęcie) Pan Tiffany - "Tu masz Kapotę" (jak zapraszając gości na śniadanie ustrzec się przed koniecznością podania im także obiadu) rubryki naszych stałych felietonistów: "Blaszany bębenek" - jak folgować sobie kulinarnie a mięśnie zachować twarde jak stal "Bułka-how?" - pan Michaił ujawnia tajniki wyrobu ciasta i wypieku! !!! DO PIERWSZEGO NUMERU DOŁĄCZAMY PREZENT: aromat do dań mięsnych Rzeźnia no. 5 firmy WONNE_GUT --------------- smacznego życzy katastrofa_nadfioletu Odpowiedz Link Zgłoś
szprota S.S.S. 28.08.04, 22:32 idealnie przewidywalna struktura tesknoty: wystarczy poczuc smak zielonej herbaty lub skapac twarz w dymie. nastepnie projekcja: jem, spisz, snie, pracujesz. zliczanie minut bez ciebie. nieosiagalne odbice stopy w zmarszczkach wody: postawic ja, by wpasc w twoje ramiona. a mozna inaczej: wystarczy, oparlszy dlonie na twoich kolanach, z bliska popatrzec ci w twarz. wtedy znika wszystko. swiatlo swiecy na twoich policzkach. division bell. zapamietam: to szczescie. mam jeszcze czas. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Abdullah Ocalan 31.08.04, 09:07 Ocalan pierwszą wspólną szprodukcję szprotaarda forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=15340641&a=15344242 Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Lichota zas szprodukcji niechaj nie przeslania 31.08.04, 18:31 A wlasciwie dlaczego nie? skoro sobie zyczy? Ja codziennie milego dnia rycze i dziekuje za to, ze mnie czestuja bluzgami. Co jeszcze bardziej wkomponowuje mnie w konwencje umilowanego absurdu. A tak poza tym, to chcialam nadmienic (w sumie trudno, zeby surrealistka zwyczajnie zmieniala lub wrecz podmieniala), ze: ***a potem przestaje sie liczyc wszystko tylko niebezpiecznie slodki smak bibulki i strugi deszczu ***Koniec*** Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przerwa na reklamę: LATAJĄCY ROSSO MAC 02.09.04, 08:40 Przyjdź do McDonaarda i spotkaj LATAJĄCEGO ROSSO MACA!! To nowy wypasiony burger z czerwonym mięsem i sezamowym czubem oraz mnóóóóstwem dodatków. Zasadniczo nawet jak się go skonsumuje do cna, to i tak nie wiadomo, co w nim jest, taki nieodgadniony. Doskonale wchodzi zarówno z keczupem jak i czerwonym Beaujolais Nuoveau. Niebo w gębie i odlot mentalny w jednym! ROSSO MAC - szkoda, że pod Monte Cassino ich nie mieli! Te rosso maki na Monte Cassino Zamiast rossy piły polską krew... aA Rd Słoiczek smaczniejszych termitów: Pogłoski o wampiryzmie czerwonych maków są mocno przesadzone (temi cebulkoma). Odpowiedz Link Zgłoś