Dodaj do ulubionych

Fala trzy dekady temu

IP: *.server.ntli.net 16.06.06, 22:49
solidna, polska robota...
Obserwuj wątek
    • Gość: j. Re: Fala trzy dekady temu IP: *.4web.pl 17.06.06, 00:07
      mawia się, że znajdująca się w Łodzi ul. Falista zawdzięcza swoją nazwę temu, że powstała z materiałów skradzionych z budowy Fali... ;)
      Fala jest (była) niedaleko mnie, dosłownie na tydzień przed zburzeniem wybrałam się tam z psem - wszystko to była fuszerka z betonowych płyt... Aczkolwiek jako dziecko bardzo często bywałam tam z mamą i nie narzekałam
    • m-nick Re: Fala trzy dekady temu 17.06.06, 00:23
      "Jeden z basenów o wymiarach olimpijskich (50x21 m), drugi (40x40 m), trzeci
      (30x40 m) i czwarty (30x40 m)", czyli, o ile dobrze liczę, to bez basenu ze
      sztuczą falą Fala miała blisko... 1050+1600+1200=3850 metrów kw. A ile ma mieć
      ta nowo projektowana? 2000? czyli nie aquapark, tylko basen dla dzielnicy... żenada!
      -
      wcześniej jako "m" z *.neoplus.adsl.tpnet.pl
    • Gość: łodzianin jakie czasy - takie budowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 15:27
      No cóż, jakie czasy - takie budowy. Wkrótce w Polsce upadła zła komuna i
      rozpoczęły się wielkie inwestycje. Czołową inwestycją IVPRL jest
      świątynia "opaczności" bożej, zwana przez zlośliwy ludek mauzoleum Glempa.
      Dzisiaj wielkie inwestycje użyteczności publicznej - to kościoły. Retkinia nie
      ma już Fali, za to ma wybudowane w ostatnich latach dwie okazałe świątynie:
      przy Bandurskiego i Popiełuszki (obaj księża zresztą).
      I cóż tu się dziwić, że do upadłego moralnie i zlaicyzowanego Zachodu Europy
      wyemigrowało przez dwa lata milion młodych Polaków. Jeszcze parę lat rządów
      katolickiej dyktatury zniewolenia umysłów, a w Polsce żyć będą już tylko
      moherowe babiszony, pijacy i dziecioroby. Tylko tak dalej... :(
      • Gość: M Re: jakie czasy - takie budowy IP: 82.148.96.* 17.06.06, 20:27
        Bandurski to tez ksiadz...?Kurcze nie wiedzialem!
        Pozdro!
        • gothmucha Re: jakie czasy - takie budowy 17.06.06, 20:59
          Władysław Bandurski (ur. 25 maja 1865 w Sokalu, zm. 6 marca 1932 w Wilnie) - ksiądz katolicki, biskup,

          Szkołę średnią ukończył we Lwowie, po czym podjął studia teologiczne na Uniwersytecie Lwowskim, uwieńczone doktoratem z teologii i filozofii. 25 maja 1887 wyświęcony we Lwowie na kapłana, studiował następnie na uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Po powrocie do kraju pracował najpierw jako kapłan w Kamionce Strumiłowej, następnie jako katecheta we Lwowie, po czym przeniósł się do Krakowa na stanowisko kanclerza kurii biskupiej.
          W 1903 został kanonikiem kapituły krakowskiej oraz papieskim prałatem domowym. Jako kanclerz posiadał zaufanie zbliżonego do krakowskich konserwatystów ks. kardynała Puzyny, choć sam nie podzielał jego politycznych poglądów. W 1903, kiedy biskup Puzyna ze względu na biskupa wrocławskiego Koppa nie pozwalał udzielić ślubu w Krakowie Wojciechowi Korfantemu, zwalczanemu przez księży niemieckich na Śląsku, na własną rękę ułatwił śląskiemu działaczowi potajemny ślub. Wkrótce zasłynął jako natchniony, złotousty kaznodzieja.
          W 1906 konsekrowany na biskupa. Został sufraganem archidiecezji lwowskiej, wkrótce po czym otrzymał od arcybiskupa Józefa Bilczewskiego nominację na rektora seminarium duchownego.
          We Lwowie był blisko związany z narodową demokracją. Patronował wówczas akcji obronnej katolickiej i narodowej na Chełmszczyźnie. Konspiracyjna praca dla Chełmszczyzny zbliżyła go do Aleksandra Zawadzkiego (Prokopa), oraz do młodszych działaczy narodowych, którzy głosili bliskość i konieczność czynu zbrojnego. Kiedy z kół : Zarzewia i Drużyn strzeleckich zaczęło się w końcu 1911 i w ciągu 1912 zbieranie daru chełmskiego na tle głośnej wówczas w całej Galicji akcji wiecowej i dwóch krwawych demonstracji ulicznych we Lwowie przeciw konsulatowi rosyjskiemu (pierwsza w grudniu 1911, druga w maju 1912), był w stałym i żywym kontakcie z inicjatorami akcji obronnej Chełmszczyzny, Feliksem Młynarskim (Janem Brzozą) i Janem Dąbskim, oraz prof. Eugeniuszem Romerem. Należał do tajnej organizacji obywatelskiej, patronując Drużynom Strzeleckim i Zarzewiu. W jego mieszkaniu na przełomie lat 1912/13 omawiany był wraz z nim projekt zamachu na sobór na Placu Saskim w Warszawie, aby nie dopuścić do przyjazdu cara i ugodowej demonstracji. Plan nie został wykonany z powodu odwołania przyjazdu cara do Warszawy na otwarcie soboru.
          Wszedł w najbliższy kontakt z Józefem Piłsudskim i pełnił rolę duchowego piastuna Legionów.
          Po wybuchu wojny nie chciał pozostać we Lwowie zajętym przez Rosjan i jesienią 1914 bez porozumienia z arcybiskupami Bilczewskim i Teodorowiczem, którzy zostali na miejscu, wyjechał do Krakowa, a stamtąd do Wiednia. Tam roztoczył niezwykle czynną i ofiarną opiekę nad uchodźcami polskimi z terenu wojny i nad jeńcami Polakami na Węgrzech. Był blisko związany z Naczelnym Komitetem Narodowym i Legionami Józefa Piłsudskiego w Austrii. Działał w ruchu harcerskim, patronował Polskiej Drużynie Skautowej im. Króla Jana Sobieskiego w Wiedniu. Filister h.c. korporacji Cresovia Vilnensis.

          Na tle reprezentowanej przez niego orientacji politycznej pogłębiły się różnice poglądów między nim a ogromną większością episkopatu polskiego, a tragedia legionów stała się także jego tragedią. Doszła do tego także nieudana współpraca z arcybiskupem lwowskim Józefem Bilczewskim, obfitująca w szereg konfliktów. W związku z powyższym a także kłopotliwą sytuacja finansową w jakiej znalazł się wóczas (do czego przyczyniła się jego ofiarność), zrzekł się jeszcze w Wiedniu sufraganii i do Lwowa nigdy nie wrócił. W odrodzonej Polsce nie otrzymał ani diecezji ani żadnego stanowiska (w tym upragnionej godności biskupa polowego).
          Ofiarowanej mu przez episkopat sufraganii lubelskiej z niewiadomych przyczyn nie przyjął.
          Latem 1919 dokonał uroczystego poświęcenia terenu przeznaczonego na Cmentarz Orląt.

          W 1920 po wyzwoleniu Wilna przez gen. Żeligowskiego na życzenie Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego został biskupem polowym wojsk Litwy Środkowej. W Wilnie mieszkał w pałacu reprezentacyjnym Rzeczypospolitej. W 1931, z okazji 25 lecia sakry biskupiej, powołano komitet z gen. Stanisławem Skwarczyńskim na czele. Nad uroczystościami jubileuszowymi patronat objęli: prezydent RP prof. Ignacy Mościcki i Marszałek Polski J. Piłsudski.
          Po jego śmierci trzy miasta, z którymi był związany: Lwów, Kraków i Wilno pretendowały do miejsca wiecznego spoczynku biskupa. Został pochowany w katedrze w Wilnie w krypcie pod kaplicą św. Piotra i Pawła. 3 sierpnia 1996 staraniem biskupa polowego WP Głódzia, wbrew protestom litewskich Polaków, przeniesiono szczątki biskupa do Warszawy. W katedrze wileńskiej pozostał jego pomnik, niestety zasłonięty, widoczny jedynie od strony zakrystii.
          Był odznaczony m.in. Orderem Polonia Restituta, Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.

          Wikipedia
    • Gość: iNKAS Re: Fala trzy dekady temu IP: *.mnc.pl 17.06.06, 22:16
      No nie wiem czy taka solidna. Pamietam, że w ostatnich latach
      funkcjonowania "fali" wprowadzono zakaz wchodzenia na tamtejsze tarasy.
      Dlaczego?
      Bo kiedy budowano "fale" to użyto "wiecej piasku niż cementu" i wszystko sie
      waliło.
    • Gość: Łodzianin Re: Fala komunistyczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.06, 08:55
      pracowały tu załogi zakładów pracy, duży wkład wnieśli żołnierze polscy i
      radzieccy, łódzka młodzież i indywidualni, bezimienni ludzie dobrej pracy = no
      tak, to się musiało roz......... w drobiazgi.
      • el-042 Re: Fala komunistyczna 19.06.06, 15:17
        > duży wkład wnieśli żołnierze polscy i
        > radzieccy, łódzka młodzież i indywidualni, bezimienni ludzie dobrej pracy

        Może duży wkład i wnieśli, ale ile rzeczy stamtąd wynieśli podczas budowy? Sama
        trwałość tego obiektu o tym poświadczyła.

        --
        Odpłyń Łodzią z EL-042
        • Gość: łodzianin katolicka moralność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 20:56
          Pewnie, że wynosili. W końcu to Polacy. Muszą kraść - z właściwą sobie,
          katolicką moralnością. Jesteśmy wszak najbardziej katolickim narodem w Europie,
          więc i strach tu np. zostawić radio w samochodzie. Bo je zaraz ukradną. W
          drodze na mszę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka