Gość: kandydat na...
IP: *.toya.net.pl
12.02.03, 07:09
Podaję za onetem:
info.onet.pl/648789,11,item.html
Żądał 49 mln pensji, dostał 672 tys.
"Super Express": Syndyk Leszek Liszcz, przeprowadzający upadłość Daewoo
Motor Polska w Lublinie, nie krył wściekłości, kiedy poznał wczoraj wysokość
przyznanego mu wynagrodzenia.
Za swoją pracę Liszcz żądał... 49 milionów złotych, jednak Sąd Gospodarczy
zdecydował, że syndyk dostanie 672 tys. zł, a jego zastępcy otrzymają po
około 200 tysięcy złotych.
"To pensja jak dla dozorcy. Szukajcie sobie kogoś na moje miejsce" -
odnotowuje gazeta gniewny komentarz Liszcza.
Tymczasem 6 tysięcy byłych pracowników lubelskiego Daewoo dotąd nie dostało
zaległych pieniędzy, które w pocie czoła zarobili - zauważa "Super Express".
Syndyk zamiast pomyśleć w pierwszej kolejności o nas, chce dla siebie jak
najwięcej. Jak tak można? - pytał przed wczorajszą rozprawą Henryk Pawłowski,
jeden z byłych robotników Daewoo.
"Ludzie po odejściu z fabryki nie mają z czego żyć, a oni milionów żądali" -
komentowali inni z oburzeniem.
LUUUDZIEEEE ja chce być dozorcą!!!
U tego pana rzecz jasna:-)
A tak powaznie,to co sie z naszym krajem dzieje? Ktoś może wie?